poniedziałek, 11 października 2021

Asteriks w Polsce? No, prawie...

Co dwa lata we Francji odbywa się wielkie komiksowe wydarzenie, być może najważniejsze na rynku europejskim. Nie mam tu na myśli festiwalu w Angoulême, tylko... konferencję prasową z okazji premiery kolejnego tomu "Asteriksa". To tutaj fani z całego świata poznają pilnie strzeżone tajemnice o treści nowego albumu, w tym jego okładkę. Seria ukazuje się od ponad 60 lat, a jednak wciąż elektryzuje opinię publiczną i wciąż jest najlepiej sprzedającym się europejskim komiksem, wydawanym w niewyobrażalnych, 5-milionowych nakładach. Dziś poznaliśmy szczegóły 39. tomu pt. "Asteriks i Gryf", a wydawnictwo Egmont udostępniło obszerne materiały prasowe. Polska premiera już 28 października. A oto co nas czeka.

* * *

PAMIĘTACIE...

W styczniu Panoramiks nagle się ocknął! Postanowił wówczas wyruszyć w długą drogę, by wspomóc starego przyjaciela.

Wiosną dowiedzieliśmy się, że Asteriks wyrusza do tej krainy tropem mitycznego stworzenia: Gryfa. Potem, przez całe lato, towarzyszyliśmy naszym ulubionym Galom w ich wielkiej podróży, wiodącej do tego odległego celu, by mogli przyjść z pomocą owemu tajemniczemu przyjacielowi.

Nadszedł czas, aby dowiedzieć się więcej i ujawnić Wam cel tej wspaniałej podróży, zawartej w albumie, który zostanie wydany 28 października 2021 roku!

KIERUNEK ZIĄB

Widzimy tu przerażające totemy Gryfów posadowione na tych dziewiczych, dzikich i, jak okiem sięgnąć, zamarzniętych przestrzeniach... oszpeconych obecnością niezliczonych rzymskich legionistów.

Na Jowisza, dokąd ich poniosło?!?

Aby się o tym przekonać, włóż ciepłe botki, gruby polar i ruszaj w drogę z naszymi bohaterami w poszukiwaniu tajemniczego i przerażającego Gryfa!

Drżysz już? Oni też!

WYPRAWA NA TERYTORIUM... SARMATÓW!

W Europie Zachodniej Rzym i jego ugruntowana cywilizacja (nawet jeśli jedna wioska galijska nadal opiera się najeźdźcy!). Na wschodzie Barbaricum, rozległe, nieznane, dzikie i niezbadane terytorium zajmowane przez ludy o dziwnych nazwach. Wśród nich - SARMACI!

Sarmaci byli koczowniczym ludem żyjącym na północ od Morza Czarnego, od VII wieku p.n.e. do VI wieku naszej ery, którzy zastąpili Scytów na Ukrainie, zajęli równinę węgierską i zdominowali wszystkie stepy pomiędzy Uralem a Dunajem. Czyni ich to przodkami Słowian.

KIM BYLI SARMACI?

Według Asteriksa to starożytne ludy opisane w książce przez Bernarda-Pierre Molina, Wyd. EPA (2020)

Sarmaci to lud koczowniczy, o którym po raz pierwszy wspomniał Herodot w V wieku p.n.e.! To ludy wojownicze, znakomici jeźdźcy, którzy na początku naszej ery zdominowali wszystkie stepy między Uralem a Dunajem.

Sarmaci, obecni już na kilku obrazkach w Asteriksie w Italii w 2017 roku (zgłosili się wraz z innymi ekipami do wyścigu rydwanów), mieszkali na stepie i pokonali Persów, sprzymierzając się początkowo ze swoimi scytyjskimi kuzynami.

Następnie dokonali nowego przełomu, aby pozbyć się tych ostatnich i zdominować sporą część Europy Środkowej w II wieku p.n.e. Co więcej, Polacy i Rosjanie przyznają się dziś do dziedzictwa "sarmackiego".

Kulturowo i językowo bliscy Scytom — wszyscy mówili językiem indoirańskim — Sarmaci również podzielali troskę o parytet. Toteż kobiety, ubrane i uzbrojone jak mężczyźni, przystępowały do walki z wielką determinacją i furią. Są źródłem mitu o Amazonkach opisanego przez Herodota.

Sarmaci odegrali istotną rolę polityczną i militarną w Europie Środkowo-Wschodniej. Byli również ważnymi graczami w wymianie kulturalnej, technologicznej, handlowej i wojskowej. Podziwiając techniki walki Sarmatów, znakomitych jeźdźców (w końcu Kozacy są spadkobiercami tej wielkiej kawaleryjskiej tradycji), Rzymianie zatrudnili niektórych jako najemników. Będą oni prezentować swoją woltyżerkę na kolumnie Trajana wzniesionej w Rzymie w 113 r. n.e. Sto lat później, w II wieku, Sarmaci obu płci zostaną ujarzmieni przez Gotów, ale zemszczą się, wspierając Hunów, gdy tylko ci się pojawią.

TRZY PYTANIA DO SCENARZYSTY, JEAN-YVES FERRI'EGO

Skąd wybór tego obszaru geograficznego do 39. albumu?

Chciałem przedstawić wyimaginowane terytorium, coś w rodzaju "krainy Amazonek". Stąd wybór obszaru położonego pomiędzy Rosją, Mongolią i Kazachstanem. Z tego, co przeczytałem, wydaje się, że obszar osadnictwa sarmackiego rzeczywiście przesuwał się bardzo wysoko w kierunku Uralu lub Ałtaju. Na tych odległych terenach odkryto groby kobiet-wojowników. Arysteusz z Proconnese, grecki poeta, około 600 roku p.n.e. pisał o tych mitycznych regionach i odnosił się do owych "Amazonek", które ulokował na tych nieznanych terytoriach. Stąd pomysł, żeby pójść w jego ślady i wymyślić dla moich Amazonek sarmackie terytorium położone gdzieś w Ałtaju, z folklorem opartym na jurtach i szamanach.

Co pana zafascynowało w tych ludziach? Jak gromadził Pan swoje informacje?

Istnieje kilka książek o Sarmatach (na przykład te autorstwa Iaroslava Lebedynsky'ego. Ale nie chodziło o to, żeby być historykiem. Podobnie jak w przypadku wyimaginowanej Syldavii, fajnie było wymyślić krainę z jej folklorem i wierzeniami. Zrywa to nieco z tradycją Asteriksa odwiedzania prawdziwych krain i umożliwia stworzenie tu atmosfery opowiadania, która dobrze pasuje do rzekomej obecności fantastycznego zwierzęcia. Historia wyjaśnia, dlaczego ten gryf znajduje się tak daleko na wschodzie! Dokumentację zaczęliśmy z Didierem od zimowej atmosfery Ałtaju, składającej się ze stepów, małych ośnieżonych gór pokrytych modrzewiowymi lasami, wydrążonych przez potoki i małe jeziora. Filmy Un monde plus grand (2019) czy Le cavalier Mongol (2019) również pomogły mi określić ogólny nastrój albumu.

A... nasz Gryf w tym wszystkim?

Gryf w albumie to zwierzęcy totem szamana. Krystalizuje nieco ignorancję Rzymian i fantazyjny sposób, w jaki wyobrażają sobie faunę w świecie, dla nich wciąż w dużej mierze niezbadanym. Nawet z ciałem lwa i głową orła Gryf początkowo wydawał im się nie bardziej nieprawdopodobny niż żyrafa czy nosorożec. Ale kiedy już dotrą do najdalszych zakątków Barbaricum, wkradną się wątpliwości. A jeśli naprawdę jest potężnym bogiem Natury? Ich mentalność zdobywców zacznie wtedy słabnąć... Zwłaszcza, że Asteriks i Obeliks (nie wspominając o Idefiksie!), którzy przybyli wzmocnić Sarmatów, nie ułatwią im podróży!

WITAJCIE W WIOSCE

Ukazując tę wspaniałą chatę, autorzy dają nam pierwszy rzut oka na sarmacką wioskę.

ASTERIKS, BOHATER EASTERNU?

Wspaniała dzicz, dobrzy ludzie, którzy muszą bronić się przed złymi ludźmi, zapierające dech w piersiach sceny akcji... Bez wątpienia jesteśmy w westernie! Ale nasi autorzy chyba nieumyślnie pomylili pustynne równiny Arizony z ośnieżonymi stepami Europy Wschodniej, więc tutaj jesteśmy bardziej w... easternie!

Więc został pan, na czas jednego albumu, rysownikiem easternu?

Dokładnie tak! Odnajdujemy tu wszystkie klasyczne kody westernu: szerokie, otwarte przestrzenie, bohaterów przybyłych z daleka, pomagających niewinnym "dzikusom", którzy cierpią z powodu zwycięskiego pochodu wrogiej armii... tyle że na Wschodzie!

Jak się rysuje eastern?

Przepis jest prosty: piękna sceneria, przygoda, akcja na koniu i nieprzyjazna przyroda! Tutaj Asteriks wyraźnie opowiedział się po stronie "dzikich", aby galopem ruszyć na pomoc swoim nowym przyjaciołom i chronić ich zwierzęcy totem, Gryfa. Na przedstawionym powyżej rysunku wszystko jest kwestią ruchu. Z odrobiną humoru Obeliksa, który wydaje się myśleć, że pojedzie szybciej, jeśli role jeździec/koń zostaną odwrócone!

Co pana zainteresowało w realizacji tej nowej przygody?

Kiedy mówimy o Zachodzie, myślimy o niezmierzonych dziewiczych przestrzeniach. To je od razu widać, kiedy ogląda się stare filmy Johna Forda i innych Howardów Hawkesów. Nieuchronnie jesteśmy zachwyceni tymi obrazami idyllicznej natury. Oto prawdziwe wyzwanie dla projektanta, którym jestem: jak uczcić te filmy, które pochłaniałem od dzieciństwa, jak oddać hołd temu kultowemu wizerunkowi kowboja ścigającego Indian w scenerii Wielkiego Kanionu... Ale bez Wielkiego Kanionu! W każdym razie mam nadzieję, że udało mi się przenieść na papier te wspaniałe doznania, których wszyscy możemy doświadczyć w obliczu tradycyjnego westernu.

POSTACIE (CI "ŻLI")

Prezentacja nowego albumu Asteriksa to przede wszystkim odkrywanie – z pewnym poczuciem winy – nowych postaci, zawsze niezwykle barwnych! Jean-Yves Ferri i Didier Conrad odsłaniają nam dziś twarze "nowych złoczyńców", całkowicie zagubionych w tych wielkich zamarzniętych przestrzeniach. Cóż za niespodzianka, to Rzymianie!

Na czele kolumny Rzymian wysłanych przez Cezara w celu schwytania Gryfa centurion Konserwus sunie całą swoją imponującą sylwetką po ośnieżonych stepach krainy Sarmatów. "To trochę inny rzymski charakter", mówi nam Jean-Yves Ferri, "raczej potężniejszy i bardziej stanowczy niż ci, których zwykle widujemy w tej w serii. Oddany swojej misji, gardzi barbarzyńcami, ale nie dostrzega, że ignorancja i przesądy panują głównie w jego obozie".
Multikursus to venator, gladiator specjalizujący się w walkach ze zwierzętami. "Chciałem zrobić z niego bardzo charyzmatyczną postać" – komentuje Didier Conrad. "Aby to uczynić, ozdobiłem go imponującą muskulaturą, okrytą równie imponującą tygrysią skórą".
"Przy każdym albumie jesteśmy proszeni o karykatury! Jestem pewien, że w tej postaci rozpoznasz jednego z naszych wspaniałych francuskich pisarzy!", informuje nas Jean-Yves Ferri. Szczeropolus jest geografem Cezara. Jest myślącą głową tej rzymskiej ekspedycji, obecną w tej przygodzie z czystej miłości do nauki.

ASTERIKS I GRYF, TOM 39

Asteriks i Obeliks powracają wraz ze swoją 39. przygodą. Razem z najsłynniejszym z galijskich druidów, Panoramiksem, przygotowują się do wyruszenia w długą i tajemniczą podróż w poszukiwaniu dziwnej i przerażającej istoty – gryfa!

Seria francuskich komiksów, wymyślona w 1959 roku przez scenarzystę i mistrza humoru René Goscinny'ego oraz rysownika Alberta Uderzo, od chwili premiery w październiku 1959 roku na łamach magazynu "Pilote" podbiła serca najpierw Francuzów i Belgów, a potem – stopniowo – reszty świata, stając się jednym z fenomenów kultury popularnej XX wieku.

Nowy album Asteriksa zostanie wydany półtora roku po śmierci Alberta Uderzo. Z tej okazji Éditions Albert René łączą siły z Jean-Yves Ferrim i Didier Conradem, którzy deklarują, że: "Albert nam zaufał, że uszanujemy wartości tych postaci, które stworzył wraz z René Goscinnym, sprawiając, że będą przeżywać nowe przygody. Z wielkimi emocjami pracowaliśmy pod jego nieobecność nad tym albumem, który, mamy nadzieję, zachwyci wszystkich czytelników".

BONUS: PRZYGODY IDEFIKSA

A na koniec informacja ze spotkania z Tomaszem Kołodziejczakiem podczas MFKiG w Łodzi. Od przyszłego roku Egmont będzie wydawał spin-off "Asteriksa" pt. "Idéfix et les Irréductibles". Oto okładka wydania francuskiego i takież przykładowe plansze.

sobota, 9 października 2021

35% gry

Mamy kolejny komunikat od producenta gry mobilnej "Kajko i Kokosz: Buduj i Rządź":

Zarząd DITIX S.A. [...] informuje, iż spółka zależna Ditix Games Sp. z o.o. powzięła informację od Wykonawcy ("DreamStorm Studio") o zakończeniu kluczowego, istotnego etapu zaawansowania prac w wysokości 35% nad zawartością gry "Kajko i Kokosz Buduj i Rządź" (ang. "Kayko & Kokosh Build and Rule").

Zakończony etap prac pozwolił na uruchomienie prototypu gry i umożliwi dalszą weryfikację zaimplementowanych rozwiązań m.in. wykorzystanie surowców, system budowania i ulepszania budynków, poruszanie się, dwie wersje językowe oraz komunikacja z serwerem gry. Kolejne prace zmierzają do wdrażania systemu zadań, systemu walki oraz dalsze intensywne prace nad grafiką. Założone prace postępują zgodnie z ustalonym z Wykonawcą harmonogramem a część zadań wykonanych jest z wyprzedzeniem.

Ważnym etapem prac będzie udostępnienie gry w formule beta testu, który planowany jest w grudniu br. Przewidywany termin oddania gry w formule early access to styczeń/luty 2022 r. a pełna wersja gry planowana jest w maju 2022 r.

środa, 6 października 2021

Słowo od Egmontu

Złota kolekcja "Kajko i Kokosz" z okazji 50-lecia serii

W roku 2022 przypadają 50. urodziny serii "Kajko i Kokosz" i z tej okazji wydawnictwo Egmont na 13 października br. przygotowało premierę pierwszego tomu jubileuszowej edycji "Kajko i Kokosz. Złota Kolekcja". Kolekcja składa się z sześciu tomów, w których zebrane zostały wszystkie komiksy „Kajko i Kokosz" – w kolejności chronologicznej i poddane renowacji kolorystycznej. W tym roku ukażą się 2 tomy.

Warto przypomnieć, że zanim powstały postaci Kajka i Kokosza, które przyniosły Autorowi największą sławę, stworzył on serię "Kajtek i Koko" - sensacyjno-przygodową opowieść, zgrabnie łączącą wątki kryminalne, sensacyjne i fantastyczne. W ostatniej części tego cyklu postanowił wysłać swoich bohaterów w kosmos i powstał z tej ekspedycji najdłuższy polski komiks, czyli "Kajtek i Koko w kosmosie". Pierwotnie ukazywał się on na łamach "Wieczoru Wybrzeża" w latach 1968–1972. Po zakończeniu kosmicznej, liczącej ponad 1200 pasków przygody, Janusz Christa powrócił w sierpniu 1972 roku na łamy "Wieczoru Wybrzeża" i przedstawił czytelnikom przodków Kajtka i Koka, czyli Kajka i Kokosza, w komiksie pierwotnie zatytułowanym "Złote prosię". Tom pierwszy jubileuszowej edycji, który ukaże się już 13 października, będzie zawierał ten właśnie komiks, który finalnie otrzymał tytuł "Złoty puchar". Warto podkreślić, że "Złoty puchar" ukaże się drukiem po raz pierwszy od roku 1972 w wersji, w jakiej ukazał się w "Wieczorze Wybrzeża". Wcześniejsze wydania tego komiksu nie zawierały części plansz. Dlaczego? Dobrze wyjaśnia to Krzysztof Janicz - znawca twórczości Janusza Christy i autor bloga na-plasterki.blogspot.com - w posłowiu do tomu pierwszego "Złotej Kolekcji": Pomost fabularny pomiędzy obydwiema seriami ("Kajtek i Koko" oraz "Kajko i Kokosz" – przyp. red.) udaje się Chriście zmieścić w trzech pierwszych odcinkach. W niniejszym wydaniu ukazują się one drukiem po raz pierwszy od 1972 roku. Wcześniej autor usuwał je z albumów ze względu na czytelników spoza Pomorza, którzy – nie znając Kajtka i Koka – nie zrozumieliby kontekstu. Dziś, kiedy niemal cała twórczość Christy dostępna jest w reedycjach, druk wykasowanego fragmentu znów nabiera sensu. Autorką wstępu do pierwszego tomu kolekcji jest Paulina Christa, wnuczka Mistrza.

Dodatkiem do każdego z sześciu albumów "Złotej Kolekcji" jest obszerne posłowie Krzysztofa Janicza, zawierające wiele cennych informacji i ciekawostek o historii serii oraz samym Januszu Chriście. W tomie pierwszym przybliżone zostają najmłodsze lata Autora i jego artystyczna droga do stworzenia "Kajka i Kokosza". Czytelnicy kolekcji znajdą też liczne archiwalne zdjęcia, okładki, ilustracje i szkice. Za renowację kolorystyczną plansz komiksowych i okładek oryginalnych odpowiada Arkadiusz Salamoński.

Janusz Christa – rysownik, scenarzysta, z wykształcenia ekonomista – był człowiekiem wspaniałym, przyjacielskim, dowcipnym i otwartym. O szerokich zainteresowaniach, bardzo inteligentnym.tak Artystę we wstępie do tomu pierwszego wspomina wnuczka, Paulina Christa, prezeska Fundacji "Kreska" zajmującej się promowaniem twórczości Janusza ChristyBył dla mnie nie tyle Dziadkiem, co najlepszym Przyjacielem. Skracał dystans, przechodząc z każdym na "ty" po pięciu minutach rozmowy. Grał twardziela, ale wiem, że miał ogromne serce. (...) Gdy dowiedziałam się, że wydawnictwo Egmont zamierza uświetnić zbliżające się 50. Urodziny Kajka i Kokosza, ucieszyłam się niezmiernie. Jednym z elementów tego święta jest wydanie serii w postaci zbiorczych tomów. Od wielu lat słyszę od różnych osób, że chciałyby cieszyć się przygodami dwóch dzielnych wojów wydanymi w twardej oprawie. Nadszedł czas spełnienia tych marzeń. Myślę, że ta wyjątkowa edycja jest nie lada gratką dla fanów twórczości mojego Dziadka. Ale "Kajko i Kokosz. Złota Kolekcja" to nie tylko pozycja obowiązkowa dla wszystkich miłośników twórczości Janusza Christy. To także zaproszenie do barwnego świata, pełnego humoru i przygód, dla kolejnego pokolenia czytelników.

Na 8 grudnia br. zaplanowany jest tom drugi kolekcji, który zawierał będzie długą historię "Szranki i konkury" poprzedzoną wstępem dziennikarki "Dziennika Bałtyckiego" Grażyny Antoniewicz. Kolejne cztery tomy ukażą się w 2022 roku. W tomie trzecim znajdą się dwie historie: "Woje Mirmiła" oraz "Pasowanie", w tomie czwartym cztery: "Szkoła latania", "Wielki turniej", "Na wczasach" i "Zamach na Milusia". W tomie piątym będzie aż siedem historii: "Profesor Stokrotek", "Urodziny Milusia", "Łaźnia", "Koncert Kaprala", "Skarby Mirmiła", "Cudowny lek", "Festiwal czarownic". Kolekcję zamknie tom szósty zawierający komiksy: "Dzień Śmiechały", "Srebrny denar", "W krainie borostworów", "Mirmił w opałach".

sobota, 25 września 2021

Złota kolekcja

Wzruszenie odbiera mi głos... Klikajcie tutaj.

piątek, 17 września 2021

RE-WE-LA-CJA!

Premiera musicalu za nami. Zabawa była przednia, śmiali się i młodsi i starsi, chociaż nie zawsze w tych samych momentach. Klimat komiksu oddany został w stu procentach, a nawet więcej, bo było sporo wartości dodanej: seks-taśma Mirmiła, skok w nadprzestrzeń, jodłowanie, harakiri, droga krzyżowa, baba-zbójcerz itp itd. Wszystko to trzymało się przysłowiowej kupy i to tak bardzo, że teraz muszę [spoiler] zaktualizować postaciologię [/spoiler].

Zdjęcia: Julia Pietrzak / Teatr Syrena.

Osobiście nie jestem miłośnikiem standing ovation, bo w Polsce dostaje je teraz każdy (a publiczność ma wrażenie, że uczestniczyła w czymś wyjątkowym), ale tym razem nie miałem żadnych wątpliwości, że owacje im się po prostu należały :)

Relację kończę obowiązkowym zdjęciem na ściance w gronie niezwykle zadowolonych komiksiarzy (w środku Paulina Christa). Tomasz Kołodziejczak, Maciek Kur i Piotr Bednarczyk gdzieś nam się zapodziali, ale zaręczam, że byli na spektaklu i podzielali powszechny entuzjazm.

PS. Zdjęcia z dwóch poprzednich inscenizacji "Kajka i Kokosza" znajdziecie tutaj (1986) i tutaj (2010).