środa, 29 kwietnia 2020

Wywiad z Dominikiem Dagielem

Na Portalu Graczy PPE ukazał się wywiad z Dominikiem Dagielem, twórcą komputerowej przygodówki "Kajko i Kokosz: Twierdza czarnoksiężnika" z 2011 r. Jeśli chcecie poznać kulisy powstania gry i usłyszeć kilka miłych słów o naszym blogu, odpalajcie wideo. Są obrazki! Najciekawsze zaczyna się od 47:16.

niedziela, 26 kwietnia 2020

Andrzej Kudzin R.I.P.

Z niedowierzaniem przeczytałem dziś w mailu, że 20 kwietnia zmarł Andrzej Kudzin. Był kolekcjonerem i znawcą komiksów, jednym z najstarszych, najsympatyczniejszych i najbardziej kompetentnych bywalców łódzkich festiwali. Nasi wierni czytelnicy pamiętają go jako autora konkursu "Zagadkowe przygody...", którym rozpoczęliśmy cykl artykułów o tygodniku "Vaillant". Ale zapewne mało kto z Was wie, że to właśnie pan Andrzej w 1994 r. wydał własnym sumptem unikalną "klubówkę" z paskami "Dni Gdańska" o Kajtku-Majtku. Zbiorek nosił tytuł "Stripek" i przez ponad 10 lat był jedyną publikacją, w której można było znaleźć tę archiwalną serię Christy.


Broszura liczyła 32 strony A4, odbita była na ksero w zaledwie kilku numerowanych egzemplarzach i rozdawana największym maniakom Janusza Christy, jacy pojawili się w ŁDK-u. Dostałem numer 5, z czego byłem niezwykle dumny. Pan Andrzej dowcipnie podpisał się w stopce jako "Piracka Oficyna Wydawnicza", ale raczej nie zależało mu anonimowości, bo tuż poniżej dodał "Łask", w którym mieszkał i pracował.


"Stripek" jest jednym z najbardziej niezwykłych eksponatów w mojej kolekcji Christy, a zarazem wspomnieniem z czasów Wielkiej Smuty, kiedy wielbiciele komiksów zdani byli wyłącznie na siebie. Przykro mi, że przyszło mi go Wam przedstawić w takich okolicznościach.

czwartek, 23 kwietnia 2020

W maju zagramy w karciankę!

Przed miesiącem zapowiadaliśmy nową grę karcianą z Kajkiem i Kokoszem, a dziś dostaliśmy od Egmontu zdjęcie gotowego produktu i oficjalną informację prasową. Gra trafi do dystrybucji na początku maja.


KAJKO I KOKOSZ teraz w wersji kieszonkowej jako gra karciana.

Bohaterowie komiksów "Kajko i Kokosz" znani są już dwóm pokoleniom Polaków. Ich przygody czytane są zarówno przez dzieci, jak i rodziców. Gra karciana "Kajko i Kokosz – Szkoła latania" nawiązuje do tej najpopularniejszej polskiej serii komiksowej.

Pole, las, woda, wieś… nadszedł czas – miotło nieś!
A może wolisz polecieć magicznym kufrem?

Zasady karcianki są niezwykle proste.
Zagraj karty, wykorzystaj siłę swoich postaci i pokonaj rywali!
Wygra gracz, który na koniec gry będzie mieć najmniej punktów karnych.

Gra ma dwa warianty zasad, dzięki czemu świetnie sprawdzi się zarówno w gronie 7-latkow, jak i starszych graczy. "Szkoła latania" w wersji karcianej dostarczy wiele frajdy nie tylko fanom komiksu.

Gra karciana dla 2–6 graczy od 7. roku życia.

Gra została wydana przez Egmont Polska w serii Gry do plecaka. Pozostałe tytuły serii to: "Ubongo", "Pędzące żółwie", "Lato z komarami" i "Szybkie bańki" wydane w 2019 roku oraz "Łap za słówka", gra która także jest nowością 2020.

wtorek, 21 kwietnia 2020

Kajtek-Majtek śląsko-lubelski

Zanim Janusz Christa trafił do "Świata Młodych", a potem do "Relaxu", przez wiele lat znany był jedynie lokalnie... co nie znaczy, że wyłącznie na Pomorzu. Jego paski z "Wieczoru Wybrzeża" były chętnie publikowane przez popołudniówki z innych miast. Pełna lista przedruków wygląda następująco:
  1. "Kurier Lubelski" 1959 - "Profesor Kosmosik i Marsjanie"
  2. "Express Ilustrowany" (Łódź) 1973/74 - "Złoty puchar"
  3. "Express Poznański" 1973/74 - "Szranki i konkury"
  4. "Express Ilustrowany" 1974/77, 1983 - "Kajtek i Koko w kosmosie"
  5. "Kurier Podlaski" 1983/84 - "Kajtek i Koko w krainie baśni"
  6. "Express Ilustrowany" 1983/84 - "Zwariowana wyspa"
  7. "Kurier Szczeciński" 1983/84 - "Zwariowana wyspa"
Jak widać, te zamiejscowe występy gościnne układały się w wyraźne fale: 1959, 1973, 1983. Pierwsza fala była raczej skromna, ograniczyła się bowiem do jednej historyjki w "Kurierze Lubelskim". Christa był wtedy jeszcze nowicjuszem, zaś "Profesor Kosmosik i Marsjanie" to zaledwie druga opowiastka o Kajtku-Majtku, bardzo jeszcze surowa. A jednak z jakiegoś powodu przyciągnęła uwagę redaktorów z Lublina. Przedruku dokonano nadzwyczaj sprawnie. Już 8 dni po zakończeniu publikacji przez "Wieczór Wybrzeża", w "Kurierze Lubelskim" z 8 sierpnia 1959 r. ukazał się zwiastun komiksu, a następnego dnia pierwszy odcinek.


A właściwie niezupełnie pierwszy. Z oryginalnej historyjki usunięto bowiem 31 początkowych odcinków, w których Kajtek użerał się z Makarym i ciotką Agatą. Było to bardzo słusznie posunięcie. Dzięki temu wersja lubelska zaczęła się z grubej rury - w chwili, gdy Kajtek poznaje profesora Kosmosika. Potem "zgubiono" jeszcze 18 odcinków (nie wiem których), co łatwo obliczyć porównując ilość pasków z Gdańska (148) i Lublina (99).


Co prawda lubelska publikacja nie miała ciągu dalszego, ale - jak niedawno odkrył nasz niestrudzony Arek z Gdyni - odbiła się echem na odległym Śląsku... choć nie do końca w sposób, jakiego byśmy sobie życzyli. Otóż katowicki dziennik partyjny "Trybuna Robotnicza" z 29 sierpnia 1959 r. wspomniał o Kajtku w prześmiewczej rubryce "Wyżymaczka tygodnia", wyłapującej lapsusy językowe i inne śmiesznostki z polskiej prasy lokalnej. Przy okazji śląska gazeta sama zrobiła błąd w nazwisku Janusza Christy.


Cytowany tekst "Te towarzystwo wygląda mi mocno podejrzanie!" (obrazek poniżej) padł ledwo tydzień wcześniej, w "Kurierze Lubelskim" z 19 sierpnia 1959 r. Jeśli chcielibyście odnaleźć go w albumie, odsyłamy na str. 67 zbiorku "Poszukiwany Zyg-Zak" (2009). Tu jednak czeka Was niespodzianka, ponieważ korekta Egmontu w końcu zmieniła koślawe "Te" na "To". Nawet fajnie, że pół wieku wcześniej redakcje "Wieczoru" i "Kuriera" przepuściły takiego byka, bo inaczej o czym byśmy dzisiaj pisali?


Źródła skanów:
"Kurier Lubelski" - Biblioteka Multimedialna, Ośrodek "Brama Grodzka - Teatr NN"
"Trybuna Robotnicza" - Śląska Biblioteka Cyfrowa

sobota, 11 kwietnia 2020

PRL-owski komiks w RFN

Arek z Gdyni nie próżnuje nawet w czasie pandemii. Jego najnowszym znaleziskiem jest katalog wystawy "Polnische Kinderbücher" (Polska Książka Dziecięca) z 1987 r., wygrzebany w Kujawsko-Pomorskiej Bibliotece Cyfrowej. Prawdopodobnie na tej właśnie wystawie komiks Janusza Christy został po raz pierwszy oficjalnie zaprezentowany publiczności zza żelaznej kurtyny. Impreza odbyła się w zachodnioniemieckim mieście Oldenburg, w ramach targów Oldenburger Kinder- und Jugendbuchmesse, w skrócie KIBUM. Samą zaś ekspozycję przygotował Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu.


O tym jak doszło do tej niecodziennej inicjatywy dowiadujemy się z przedmowy, napisanej przez dyrektora Biblioteki Uniwersyteckiej w Oldenburgu:
Wystawa polskich książek dla dzieci i młodzieży ze zbiorów Biblioteki Uniwersyteckiej w Toruniu stanowi wynik wielokierunkowej kooperacji: z jednej strony jest wyrazem współpracy uniwersytetów w Oldenburgu i Toruniu, która - poprzez dotychczasową wymianę międzybiblioteczną dzieł oraz wzajemne wizyty - oddziaływa także publicznie. Z drugiej zaś strony jest częścią składową 13-tych Targów Książki dla Dzieci i Młodzieży, organizowanych wspólnie przez miasto Oldenburg, Uniwersytet Ludowy oraz Uniwersytet Oldenburski.

Kilka słów o zaprezentowanych Niemcom zbiorach napisał we wstępie do katalogu Stefan Czaja, dyrektor toruńskiej biblioteki:
Przedstawiamy Państwu polskie książki dla dzieci wydane lub wznowione w okresie powojennym. Na Wystawie prezentujemy zaledwie 150 pozycji z ogromnej ilości wydawnictw dla dzieci ze zbiorów Biblioteki Uniwersyteckiej w Toruniu. Jest to procent (ułamek) tak niewielki, że nie mamy pewności czy udało nam się wybrać i przedstawić choćby najbardziej charakterystyczne przykłady tej ciekawej, pożytecznej i niezwykle pięknej literatury.

Wśród 150 tytułów znalazło się osiem komiksów (lista poniżej). Dumą napawa fakt, że "Szkołę latania" Janusza Christy umieszczono na trzecim miejscu, zaraz po przedwojennych klasykach, a przed Szarlotą Pawel, Papciem Chmielem, Markiem Szyszko i Tadeuszem Baranowskim.


Komiksowi poświęcony został również krótki fragment w liczącym 10 stron artykule Kamili Maj pt. "Polska Książka Dziecięca". Dwa akapity to oczywiście niewiele, ale pamiętajmy, że komiksy w tamtych czasach (mimo stosunkowo wysokich nakładów) stanowiły wydawniczy margines. Tym bardziej należy docenić pomysł UMK, by pochwalić się nimi za granicą.


Niezamierzenie komicznie brzmi ostatnie zdanie. Autorka nie mogła przewidzieć, z jaką tęsknotą te czasy "rozwoju" będą wspominane podczas komiksowej smuty lat 90. Poniżej ten sam fragment w wersji niemieckiej:


A tak mogła wyglądać reprezentacja polskiego komiksu w RFN. To oczywiście tylko rekonstrukcja, bo żadną fotografią z prawdziwej ekspozycji nie dysponujemy.


Nie udało się również znaleźć zdjęcia niemieckich dzieci czytających "Kajka i Kokosza". Musimy zadowolić się fotografią ze "Smerfami" z KIBUM 1983 (źródło: Nordwest Zeitung).


Spokojnych, ZDROWYCH i stacjonarnych Świąt, kochani!

wtorek, 7 kwietnia 2020

Nasze TOP-10, edycja 2

Pięć lat temu opublikowaliśmy pierwszą wersję TOP-10, czyli rankingu naszych postów, które osiągnęły największą liczbę wyświetleń. Obiecaliśmy wtedy, że aktualizacja ukaże się za "za jakieś cztery lata", no i prawie się zgadza, bo minęło pięć. Przez tych pięć lat napisaliśmy 360 nowych postów, niektóre całkiem udane, np. Cud wigilijny i Cud wrześniowy, Kryptonim "Walizka", Literatura dla leniwych, czy ostatnie wykopaliska Arka z Gdyni. Siłą rzeczy sytuacja na liście musiała ulec zmianie i oczywiście uległa, ale... z zupełnie innego powodu. Przed Wami aktualny ranking. Nie dziwcie się dziurom w numeracji - wszystko wyjaśni się na końcu.

#9
LEGO Kajko i Kokosz
3.652 wejścia


Pierwsza prezentacja naszych minifigurek Kajka i Kokosza, zrobionych z klocków LEGO. Entuzjastyczne komentarze można streścić w trzech słowach: "chcę to mieć!". Post osiągnął kiedyś piękną klikalność, ale od lat nikt już do niego nie zagląda.
#6
Fujarka Łamignata
4.622 wejścia


Nowość na liście. Wykryty przez nas zabawny błąd w angielskiej edycji "Szkoły latania" rozpętał prawdziwą "aferę fujarkową", która skończyła się wycofaniem komiksu ze sprzedaży. Poprawiona wersja albumu nie ukazała się do dziś.
#5
Powiększ mnie!
5.337 wejść


Kolejna nowość w TOP-10 jest dla nas kompletną zagadką. Nie wiemy czy hasło "powiększ mnie" wstukują w google rodzice, szukający rysowanek dla swoich dzieci, czy raczej miłośnicy filmów dla dorosłych albo medycyny estetycznej. Hm...
#3
Świat dzielnych wojów PDF
19.819 wejść


Spadek zaledwie o jedno oczko. Legendarna monografia Arka Florka ukazała się w 2005 r. w kilkunastu egzemplarzach, a potem u nas na blogu jako plik PDF. Uwaga - wkrótce ma się ukazać nakładem wydawnictwa Kurc i wtedy będziemy ją usuwać z serwerów.
#1
Jak Kajtek i Koko zostali rycerzami Jedi
26.969 wejść


Czy George Lucas czytał "Kajtka i Koka w kosmosie" zanim nakręcił "Gwiezdne Wojny"? Czy Koko był pierwowzorem Hana Solo? Ten sensacyjny post przekazywano sobie na Wykopie, JoeMonsterze i starwarsowych forach. Po 9 latach jest to nadal nasz najpopularniejszy pojedynczy artykuł. Ale...
#2, 4, 7, 8, 10
Kajko i Kokosz: Nowe przygody
Razem 40.879 wejść


...ale kontynuacja "Kajka i Kokosza" przestawiła nam tabelę do góry nogami. To jest temat, który od 4 lat elektryzuje czytelników! Każda zapowiedź, nawet skan okładki, przyciąga tysiące ludzi. Spójrzcie tylko na liczby: zajawka #1 23.510, #2 3.692, #3 5.577, #4 3.503, #5 4.597.

Wyniki rankingu potwierdzają lansowaną przez nas od wielu lat tezę, że seria komiksowa (nawet tak popularna jak "Kajko i Kokosz") żyje tylko wtedy, gdy ukazują się jej nowe odcinki. Oczywiście różne fanowskie akcje, blogi, analizy czy rysuneczki są sympatyczne i podtrzymują pamięć o postaciach, ale nie zastąpią prawdziwej, oficjalnej kontynuacji. "Nowe przygody" Egmontu stały się zatem game changerem, na który - jak się okazało - czytelnicy czekali z niecierpliwością i mimo początkowych narzekań rzucili się nań jak przysłowiowy Reksio na szynkę. I o to chodziło!

Teraz aktualny ranking podstron. W stosunku do poprzedniego zestawienia ilości wejść się podwoiły, co bardzo nas cieszy. A jeszcze bardziej cieszy nas awans podstrony o autorze z 3 na 2 miejsce, bo mamy wrażenie, że dzięki niej dziennikarze przestali popełniać błędy w artykułach o Januszu Chriście i jego komiksach.
  1. Bibliografia Janusza Christy, 29.656 wejść
  2. Notka biograficzna Christy, 21.116 wejść
  3. Okładki komiksów, gier itp., 20.272 wejścia
  4. Poszukujemy, 15.945 wejść
  5. Plebiscyt KiK c.d., 13.736 wejść
  6. Albumy, których nie było, 12.747 wejść
  7. Wielka Kolekcja Komiksów Na plasterki!!!, 11.732 wejścia
Następne zestawienie pewnie za kolejnych pięć lat. Wtedy przekonamy się czy zapowiadany serial o Kajku, Kokoszu i Milusiu stanie się nowym game changerem. A do tego czasu trzymajmy się zdrowo!

czwartek, 2 kwietnia 2020

To samo, tylko serio

W swoim tegorocznym prima-aprilisowym żarcie Wojtek Olszówka dotknął ciekawego tematu, a mianowicie podobieństwa "Gucka i Rocha" do "Kajtka i Koka". To dobry pretekst, by przyjrzeć się tej sprawie dokładniej, bo do tej pory opublikowaliśmy tylko jeden artykuł, w którym Łamignat porównał prof. Mixtura do prof. Kosmosika. A przecież te dwie serie komiksowe mają znacznie więcej punktów wspólnych, o czym wiedzą uczestnicy GDAK-a. W 2018 r. szczegółowo zreferowałem im całą sprawę na specjalnej jubileuszowej prezentacji pt. "Historie oparte na faktach", z okazji 60-lecia Kajtka i Koka oraz 40-lecia Gucka i Rocha. Materiał jest więc gotowy i pora przedstawić go na blogu.

Zacznijmy od ustalenia kto właściwie napisał scenariusze do obu części "Gucka i Rocha". Zarówno w "Relaksie", jak i w wydaniach KAW-u, figuruje nazwisko Adama Kołodziejczyka (więcej: 1, 2, 3), ale znaczek copyright przypisany jest wyłącznie Chriście. Wygląda więc na to, że nawet redakcja KAW-u wiedziała jak było naprawdę. Kołodziejczyk wymieniony został jako scenarzysta jeszcze w antologii Egmontu "Kajtek, Koko i inni" z 2004 r., jednak z najnowszego integrala z 2014 r. został już usunięty, co chyba ostatecznie potwierdza autorstwo Christy. Sam rysownik tak o tym mówił w "Wyznaniach spisanych":
Scenariusz napisałem dosłownie na kolanie w ciągu chyba dwóch dni. Bierze się do kupy takie naprawdę ciekawe rzeczy, jak atak rekinów, skarby pod wodą, kościotrup i potem trzeba to tylko jakoś sensownie posklejać akcją. Buch i masz - scenariusz gotowy. […] Do "Gucka i Rocha" podchodziłem tak bardzo lekko i tak na odchrzan.
"Lekko i na odchrzan" w praktyce oznaczało sięgnięcie do własnych komiksów o Kajtku i Koku i skorzystanie z kilku gotowych rozwiązań fabularnych. I tak pierwsza część "Gucka i Rocha", czyli "Tajemniczy rejs" (1978-1979), była w zasadzie poważnym remake'iem niepoważnej historyjki "Na tropach pitekantropa" (1964-1965). A jeśli ktoś nie lubi słowa remake, może to sobie nazwać recyklingiem własnych pomysłów, w czym Christa był prawdziwym mistrzem.


W pierwszym rozdziale "Tajemniczego rejsu" poznajemy dwóch, a właściwie trzech głównych bohaterów: dwóch marynarzy i szalonego profesora, a więc wypisz-wymaluj jak w paskach z "Wieczoru". Akcja rozpędza się w rozdziale drugim, w momencie gdy Gucek i Roch wyruszają do Ameryki Południowej na pokładzie drobnicowca "Wodołaz" i muszą zmierzyć się ze sztormem. Niemal identyczny rysunek, tylko przedstawiający "Kakarykę", znajdujemy w czwartym odcinku "Pitekantropa".


Po dotarciu do portu Kajtek i Koko wpadają w łapy Wąsika, a Gucek i Roch w łapy Kluga i jego kompanów. Jedna i druga para marynarzy wychodzi z tej opresji bez szwanku.


W dalszą podróż bohaterowie udają się samolotem, co w obu przypadkach kończy się spektakularną katastrofą.


Następnie akcja przenosi się do dżungli. Tutaj Kajtek i Koko oraz Gucek i Roch odkrywają tajemnicze hacjendy.


Zakradają się w pobliże budynków i tam dowiadują się, że owe hacjendy to nic innego jak bazy niebezpiecznych, uzbrojonych po zęby bandziorów.


Akcję w dżungli kończy ucieczka łódką przed złoczyńcami, przy akompaniamencie gęstej kanonady z broni długiej.


Jak widać, rysownik nie przejmował się zbytnio faktem, że jego dawni czytelnicy mogą skojarzyć perypetie Gucka i Rocha z wyczynami Kajtka i Koka. Minęło w końcu kilkanaście lat i zapewne mało kto pamiętał szczegóły komiksowych pasków z "Wieczoru Wybrzeża". Z tego samego założenia Christa wyszedł podczas prac nad "Kursem na półwysep Jork" (1979-1981), ale tym razem sięgnął po jeszcze starszy swój komiks, a mianowicie po "Kajtka i Koka wśród piratów" (1961-1962).


Pierwsze kadry obu historyjek są niemal identyczne. Tu dla odmiany nie ma sztormu, bo zarówno "Kakaryka", jak i "Wodołaz" przemierzają wody Oceanu Spokojnego.


Zaraz jednak przestaje być spokojnie i na pokładach obu statków pojawiają się tajemniczy, uzbrojeni w pistolety sabotażyści.


W międzyczasie Christa dodaje jeden ze swoich ulubionych marynistycznych motywów, czyli spotkanie z rekinem-ludojadem. Naturalnie w wersji Guckowo-Rochowej walka ma znacznie bardziej realistyczny przebieg.


Po licznych perypetiach bohaterowie trafiają na egzotyczną wyspę, gdzie czeka ich straszliwy los z rąk złoczyńców. W obu komiksach pojawia się niemal identyczna scena z szubienicami, dość dramatyczna jak na Christę, chociaż autorowi zdarzały się takie ekscesy nawet w historyjkach dla dzieci, choćby w "Festiwalu czarownic".


Na szczęście wszystko dobrze się kończy. W odpowiednim momencie pojawia się plemię szlachetnych tubylców i ratuje naszych bohaterów przed bezwzględnymi bandziorami.


Czy macie jeszcze wątpliwości kto napisał scenariusze "Gucka i Rocha"? Oczywiście komiksy te były kilkakrotnie krótsze od odpowiadających im historyjek z Kajtkiem i Kokiem, więc ilość wątków została drastycznie zredukowana. Christa wyciął albo wyprostował wszelkie fabularne meandry, tak charakterystyczne dla jego codziennych gazetowych pasków. Dzięki temu komiksy z "Relaxu" zyskały na spójności, co dobrze współgrało z przyjętą przez rysownika realistyczną konwencją.

A skoro już jesteśmy przy realistycznej kresce (czy "półrealistycznej", jak określał ją sam Christa), zwłaszcza tej z drugiego tomu "Gucka i Rocha", to jej źródeł należałoby szukać w ilustracjach dla miesięcznika "Morze", które rysownik wykonał w latach 1975-1976 (przykład poniżej z lewej strony). Poprzednim razem Christa rysował realistycznie w 1958 roku, więc mówiąc oględnie wyszedł z wprawy. Fucha w "Morzu" pozwoliła mu odświeżyć nieco warsztat.


Ciekawie wygląda też ilustracja do opowiadania "Rozbitkowie z krążownika »Juneau«" (Georges Blond, "Morze" nr 10/1976) w zestawieniu z postacią Gucka. Czyżby pierwowzór?


Mimo starań, Chriście nie udało się osiągnąć stuprocentowo realistycznej kreski. Na szczęście po zakończeniu "Gucka i Rocha" rysownik mógł wrócić do tego, co wychodziło mu najlepiej, czyli do "Kajka i Kokosza" - najpierw do szuflady, a potem znów dla starego, dobrego "Świata Młodych". I zdaniem wielu czytelników stworzył wtedy swoje najzabawniejsze albumy.