Janusz Christa - jeden z największych polskich twórców komiksu (a może największy) - zmarł 15 listopada 2008 r. Zdążył narysować 4.700 komiksowych pasków, 700 plansz i olbrzymią ilość ilustracji. Wydał około 40 albumów komiksowych w łącznym nakładzie 10 milionów egzemplarzy. Przeżył 74 lata, dorobiwszy się małego mieszkanka w Sopocie, medalu Zasłużony Kulturze "Gloria Artis" i niezliczonej rzeszy wielbicieli. Stworzone przez niego serie komiksowe "Kajko i Kokosz" oraz "Kajtek i Koko" od pokoleń cieszą się mianem kultowych, a ich bohaterowie znani są chyba wszystkim Polakom.Christa nigdy nie zdobył formalnego wykształcenia plastycznego. Maturę zrobił w szkole handlowej, po której imał się rozmaitych zajęć. Jako zawodowy rysownik zadebiutował w roku 1957 na łamach miesięcznika Jazz. Przez następny rok miotał się od gazety do gazety, publikując gdzie się dało komiksy o dzieciach, milicjantach, kowbojach, a nawet o Tarzanie. 15 września 1958, wraz z pierwszym paskiem o Kajtku-Majtku, jego chałturnicza tułaczka dobiegła końca. Rozpoczęty w ten sposób cykl zagościł w Wieczorze Wybrzeża na całe 17 lat, ukazując się dzień w dzień, za wyjątkiem niedziel. Współpracę z gdańską popołudniówką Christa przerwał w roku 1975, po czym wraz serią "Kajko i Kokosz" przeszedł do Świata Młodych, a wkrótce potem do magazynu Relax. Przyniosło mu to ogólnopolską sławę, porównywalną jedynie z popularnością Papcia Chmiela. Niestety, w wieku zaledwie 55 lat Christa niespodziewanie zakończył karierę albumem "Mirmił w opałach", który okazał się pożegnaniem nie tylko z PRL-em, ale i z parą jego sztandarowych bohaterów.
Cofnijmy się jeszcze wcześniej. Christa urodził się 19 lipca 1934 w Wilnie, wówczas jeszcze polskim mieście na kresach wschodnich. W 1939 Wilno znalazło się pod okupacją radziecką, a w 1941 - niemiecką. Ojciec i dwaj starsi bracia małego Janusza wstąpili do Wileńskiego Okręgu AK. Po ponownym wkroczeniu Rosjan do Wilna, cała rodzina - choć osobno - wyruszyła do Polski, by przez radzieckie więzienia i poniemieckie obozy, leśne bazy żołnierzy wyklętych (bracia walczyli w oddziale Łupaszki) i koszary Ludowego Wojska Polskiego, trafić w końcu do Sopotu. Tu Janusz poszedł do szkoły, wstąpił do harcerstwa, zaczął grać na perkusji, ożenił się i tu zmarł. Pewnie nigdy nie dowiemy się, czy zabawne anegdoty, którymi chętnie okraszał wywiady (niby wciąż te same, ale nigdy nie takie same) były częścią jego życia, czy też jeszcze jednym komiksem, tym razem bez rysunków.