Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Integral. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Integral. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 kwietnia 2026

Gagi, komiksy i gagomiksy

W Prima Aprilis oddałem Egmontowi posłowie do albumu "Pan Paparura i inne historie". Czeka mnie jeszcze korekta, uzupełnienia, ale najważniejsza część już za mną. "Pan Paparura" będzie antologią krótkich komiksów Janusza Christy spoza trzech głównych serii, a to oznacza, że nie pojawią się w nim ani Kajtek i Koko, ani Kajko i Kokosz, ani Gucek i Roch. Mimo to będzie co oglądać, bo materiał jest dość obszerny, obejmuje ponad 30 lat i 10 tytułów prasowych. A ja cieszę się, że mogłem jeszcze raz przyjrzeć się rozmaitym poboczom sopockiego artysty, to i owo podsumować, a przy okazji wyłapać rzeczy, które wcześniej mi umknęły.

Paski - nie paski

Na przykład: przez całą moją kolekcjonersko-detektywistyczną "karierę" starałem się wyraźnie oddzielać komiksy Christy od żartów rysunkowych. Kłopot zawsze pojawiał się w przypadku żartów złożonych z kilku kadrów, bo formalnie należałoby je uznać za nieme mini-komiksy (albo krótkie prakomiksy, jeśli miały podpisy), ale ponieważ ukazywały się w rubryce z kawałami, traktowałem je zgodnie z ich przeznaczeniem i kontekstem. Cały ten misterny podział posypał mi się po odkryciu dwóch wersji tego samego gagu, najpierw narysowanego jako kawał dla "Nowej Wsi", a po chwili jako odcinek z serii "Przygody Kajtka-Majtka".

"Nowa Wieś" i "Wieczór Wybrzeża" 1961.

Teraz już nie jestem pewien, czy podobne historyjki z "Jazzu" i "Tygodnika Morskiego", ewidentnie wymyślone jako dowcipy (zwykle z podpisem "bez słów"), również nie należą do kategorii stripów. Jak to odróżnić? Czy liczy się intencja autora, czy techniczna systematyka? Bo jeśli ta ostatnia, to wszystko, co ma dwa kadry lub więcej oraz nawet minimalną sekwencję zdarzeń, jest komiksem.

Historyjki z "Tygodnika Morskiego" (1960-1961) składające się kolejno z: 2, 3, 4 i 5 kadrów. W którym miejscu przebiega granica między dowcipem rysunkowym i komiksem?

Multikawały

Idźmy dalej - a co, jeśli zamiast pojedynczego kawału, dostaniemy całą serię żartów na jeden temat, narysowaną przez jednego autora, umieszczoną w jednym miejscu i do tego pod wspólnym tytułem? To nie jest abstrakcyjne ćwiczenie myślowe, przykładów jest mnóstwo. Sam Christa stworzył osiem takich pakietów, w tym trzy dla magazynu "Relax". Część z nich wygląda jak zwykłe kawały ("Palacze", "Ludzie i statki", "Wiosenne porady", "Rodzaje śniegowych płatków"), jeden jak opowiadanie z obrazkami ("Marynarskie brody"), a reszta bezczelnie udaje komiksowe plansze ("Dżdżownica", "Coś z ryb", "Przyśmiewki o nałogach"). Ale nie dajmy się nabrać, z komiksem ma to niewiele wspólnego. To raczej odrębny gatunek, pozbawiony sekwencyjności. Każdy element, tj. pojedynczy dowcip lub mikro-historyjkę, można oglądać osobno, w dowolnej kolejności, natomiast efekt komiczny spotęgowany jest przez ilość elementów, pewną powtarzalność i nawarstwienie skojarzeń na zadany temat. Zamiast opowieści, czytelnik dostaje rysunkowy kabaret, pseudo-komiksowy miks gagów. Krótko mówiąc: gag-o-mix, czyli GAGOMIKS. Tak sobie go nazwałem i tego będę się trzymał.

2x "Tygodnik Morski" 1961, "Wieczór Wybrzeża" 1964, 2x "Relax" 1977 (fragment "Palaczy" i "Dżdżownica")

Gagomiks może mieć dymki, ale nie musi; może mieć ramki, ale też niekoniecznie. Ramki z kolei mogą przybierać najbardziej wymyślne kształty, co często ma podkreślić płynność takiej mozaiki i brak określonego kierunku poruszania się między jej elementami. Oczywiście nie piszę tego na podstawie ośmiu próbek Janusza Christy, tylko na podstawie researchu do mojego niedawnego projektu "Dawno i nieprawda".

Trop hiszpański

Setki (dosłownie) takich "multikawałów" znalazłem np. w hiszpańskim tygodniku komiksowym "Jaimito", wydawanym przez Valencianę. Już w pierwszym numerze (1945) pojawia się gagomiks o myśliwych z layoutem w stylu "Przyśmiewek o nałogach". Podobne formy obecne są potem w każdym kolejnym zeszycie, a w 1947 roku magazyn umieszcza gagomiks na okładce.

"Jaimito" 1945 (gagomiks karteczkowy, rys. Alfonso Alamar) i 1947 (z lewej gagomiks ramkowy, z prawej bezramkowy, rys. José Soriano Izquierdo)

Końcówka lat 40. i całe lata 50. to czas gagomiksowych eksperymentów, głównie w wykonaniu rewelacyjego rysownika Licerasa. Po ten sam format sięgali też inni: Palop, Karpa, Alamar, Rojas, Nin i Sanchis, choć trudno powiedzieć, czy wszyscy z własnej woli, czy na polecenie redakcji. Obiło mi się o uszy (raczej o oczy), że w "Jaimito" obowiązywały normy, tzn. w każdym numerze pisemka rysownik dostawał określoną ilość stron. Jeśli ktoś miał pomysł na historyjkę - rysował komiks, a jeśli nie - rysował kawały. "Jaimito" miał ściśle określony profil humorystyczny, więc obie te formy w równym stopniu spełniały swoje zadanie, choć oczywiście komiks, zwłaszcza odcinkowy, miał większy potencjał, by utrzymać czytelników.

Jesús Liceras López w "Jaimito" 1948 (gagomiks panoramiczny) i w "Selecciones de Jaimito" 1959 (gagomiks w stylu dzisiejszych infografik)

W latach 60. następuje dalsza ekspansja, tym razem wszerz, tzn. gagomiksy zamiast pojedynczych stron, dostają całe rozkładówki. Dopiero teraz rysownicy mogli sobie poszaleć! Jednak paradoksalnie większość autorów przyjęła postawę zachowawczą, starając się za wszelką cenę upodobnić plansze do normalnych komiksów. Być może taki był wymóg redakcji, żeby na pierwszy rzut oka cała gazeta wyglądała jednolicie.

Od góry: "Selecciones de Jaimito" 1965 (Grema), "Jaimito" 1967 (Enrique Cerdán), "Jaimito" 1969 (Luis Cerezo)

Na początku lat 70. niekwestionowaną gwiazdą "Jaimito" stał się mój ulubiony rysownik Arturo Rojas de la Cámara. Rojas wypracował własny styl, bardzo podobny do "Dżdżownicy" i trzymał się go aż do upadku magazynu w roku 1984. Bliźniaczą rubrykę, ale o tematyce rycerskiej, prowadził w tygodniku "El Guerrero del Antifaz", również należącym do Valenciany.

U góry: Rojas w "Selecciones de Jaimito" i "El Guerrero del Antifaz" 1972. W środku: Karpa w "Jaimito" 1971. U dołu: Sanchis w "Jaimito Extra Primavera" 1971.

Trop brytyjski

Przeglądając dziesiątki hiszpańskich zeszytów komiksowych, miałem niodparte wrażenie, że layout rubryk z dowcipami jest mi skądś znany. Chodzi o powtarzający się schemat trzech kolumn, z których środkowa przeznaczona była na gagomiks, dwie boczne na pionowe paski komiksowe, zaś dodatkowy dolny wiersz zawierał zazwyczaj krótką historyjkę obrazkową. Dokładnie taki sam układ posiadały niemal wszystkie rozkładówki w brytyjskich tabloidach komiksowych z wydawnictwa Amalgamated Press i tylko proporcje poszczególnych sekcji czasem się zmieniały. Tradycja ta sięgała czasów przedwojennych i najwyraźniej została zaadoptowana przez Hiszpanów. Warto w tym miejscu przypomnieć, że oba te kraje miały bardzo podobne rynki komiksowe, oparte na mnóstwie tanich tygodników.

Typowo brytyjski layout rozkładówki w komiksowym tabloidzie ("Jester" 1936), dostosowany do hiszpańskiego formatu zeszytowego ("Jaimito" 1949).

Podążyłem tym tropem z nadzieją, że w praojczyżnie prasy komiksowej trafię na jeszcze starsze gagomiksy. Owszem, znalazłem jakieś luźne zestawy żartów rysunkowych z XIX wieku, ale strasznie archaiczne i w niczym nie przypominające produkcji hiszpańskich (być może źle szukałem). Dopiero w powojennych numerach natknąłem się na nowocześnie wyglądające eksponaty, i to w kilku różnych odmianach.

Wielka Brytania, rok 1949: "Knockout" (chmurki zamiast zwyczajowych karteczek), "Sun" (panorama), poniżej "Wonder" (infografika)

Wielkie nazwiska

Niezależnie od tego, czy nazwa "gagomiks" jest trafiona czy nie, samo zjawisko jest jak najbardziej realne, tylko słabo rozpoznane. Funkcjonowało przez kilkadziesiąt lat na marginesie prasy komiksowej, po czym wraz z nią przeminęło. W tym czasie przeszło długą drogę - od zapychacza pustych stron w czasopismach, przez proste karteczkowe mozaiki, aż do przemyślanych parakomiksowych form (zwróćcie uwagę, że dokładnie taką samą drogę przebył Christa - od "Ludzi i statków", przez "Przyśmiewki" po "Dżdżownicę"). Gagomiks miał swoich artystów, wyrobników, eksperymentatorów, a nawet rekordzistów.

Najobszerniejszą (prawdopodobnie) gagomiksową serią była "13, Rue de Percebe". Rysował ją zmarły niedawno Francisco Ibáñez, prawdziwy król Midas hiszpańskiej branży komiksowej, dobrze nam znany jako twórca "Mortadella i Filemona" (222 albumy, własny tygodnik, dwa seriale TV i sześć filmów). "13, Rue de Percebe" składała się z jednoplanszówek opartych na jednym layoucie, i to w sensie dosłownym, ponieważ rysownik korzystał z gotowego szablonu, z przekrojem budynku przy ul. Wąsonoga 13. Ibáñezowi i jego zastępcy udało się w ten chytry sposób ukręcić ponad 400 odcinków (1961-1970), trzeba więc przyznać, że pomysł był genialny... choć nie do końca oryginalny. Otóż dwa lata przed startem serii, na łamach almanachu tygodnika "Pulgarcito" (wyd. Bruguera) ukazała się identyczna plansza Manuela Vázqueza pt. "Un día en Villa Pulgarcito". Ibáñez, który nota bene również pracował w "Pulgarcito", odwrócił rysunek Vázqueza na lewą stronę, dorysował własne postacie i z gotowym projektem przeszedł do nowego tygodnika Bruguery "Tio Vivo".

Z lewej Francisco Ibáñez w "Tio Vivo" 1961 (pierwszy odcinek), z prawej Manuel Vázquez w "Pulgarcito Almanaque" 1959 (odcinek "zerowy")

Żeby trochę zrehabilitować Ibáñeza, mam tu jego dwie rozkładówki z tego samego okresu. Widać, że rysownik konsekwentnie szedł w "niesamowite przekroje" i wycisnął z tej formuły wszystkie soki.

Francisco Ibáñez w "Pulgarcito Almanaque" 1960 i 1961

Ostatnim rysownikiem, o którym chciałbym tu wspomnieć, jest Benito Jacovitti, włoski gigant komiksu, a zarazem arcymistrz gagomiksowych panoramiche. Poniżej dwie jego rozkładówki, również z lat 1960-1961. Niczego gęstszego, dziwniejszego i bardziej skomplikowanego już Wam dziś nie pokażę, dlatego w tym miejscu kończę mój przydługi post, a do gagomiksów pewnie jeszcze kiedyś wrócę. Dobranoc.

Benito Jacovitti w "Il Giorno" 1960 i 1961

PS. I pomyśleć, że zacząłem ten wpis od niewinnych pasków Janusza Christy. Hi hi...

środa, 24 września 2025

Jesień w Mirmiłowie

"Kajko i Kokosz. Szkice i rysunki" – wyjątkowy album
dla fanów Janusza Christy

Na Trygława! Tej jesieni w ręce fanów Janusza Christy trafi niezwykły album "Kajko i Kokosz. Szkice i rysunki" zawierający niepublikowane szkice i projekty twórcy „Kajka i Kokosza”. Wydanie wzbogacone jest o zestaw dodatków: blaudruk jednej z plansz komiksu "Kajko i Kokosz" oraz pasujący do niego diapozytyw, a także jedną kartę na grubym papierze z czarno-białym rysunkiem. Album trafi do szerokiej dystrybucji 15 października br., a przedpremierowo będzie dostępny podczas Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier na stoisku wydawnictwa Egmont.

To jednak nie koniec dobrych wiadomości dla fanów kultowej serii – we wrześniu na rynek trafi gra planszowa "Kajko i Kokosz. Porwanie Milusia". Autorem mechaniki jest Reiner Knizia, ilustracje stworzyła Magdalena "Meago" Kania, a nad wstępem do gry i opieką merytoryczną czuwał Maciej Kur.

Album "Kajko i Kokosz. Szkice i rysunki" Janusza Christy zawiera szkice i projekty powstałe podczas tworzenia serii o Kajku i Kokoszu. Znalazły się tu wstępne koncepcje postaci, ich różne warianty, a także materiały związane z puzzlami, grą komputerową, filmem animowanym i ilustracjami prasowymi. Wszystkie prace zostały starannie odrestaurowane przez Arkadiusza Salamońskiego – grafika komputerowego, pasjonata i znawcę twórczości Janusza Christy.

Prawdziwą gratką dla kolekcjonerów są wyjątkowe dodatki do albumu. Do wydania dołączono blaudruk jednej z plansz komiksu "Kajko i Kokosz" wraz z pasującym do niego diapozytywem oraz jeden z trzech wzorów karty na grubym papierze z czarno-białym rysunkiem Janusza Christy. Ponadto wydawnictwo Egmont przygotowało czwartą, ekskluzywną kartę, która będzie dostępna tylko podczas Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi oraz w limitowanej sprzedaży albumu w księgarni Egmont.pl.

O tym, dlaczego "Kajko i Kokosz. Szkice i rysunki" to lektura obowiązkowa, mówi Tomasz Kołodziejczak – wydawca i twórca kanału "Otwarte Komiksy": To książka, która pozwala przyjrzeć się warsztatowi artysty. Projektom postaci, obiektów i teł, wczesnym wersjom niektórych bohaterów, niezrealizowanym wizjom. Pozycja dla fanów twórczości autora "Kajka i Kokosza", zainteresowanych kulisami powstawania tej popularnej serii. No i nie zapominajmy, że będzie ładnie wyglądać na półce obok eleganckiej "Złotej Kolekcji. Kajko i Kokosz".

Serdecznie zapraszamy na prelekcję Tomasza Kołodziejczaka "Kajko i Kokosz w szkicach i rysunkach", która odbędzie się w sobotę, 27 września w godzinach 14:15-15:15 w sali C podczas 36. Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi.

* * *

W grze "Kajko i Kokosz. Porwanie Milusia" gracze wcielają się w znanych bohaterów – Kajka, Kokosza i innych mieszkańców Mirmiłowa – by wspólnie wyruszyć na wyprawę ratunkową. Celem jest uwolnienie ukochanego smoka Milusia, porwanego przez podstępnych Zbójcerzy. Nie będzie to jednak łatwa misja. Po drodze czeka wiele przeszkód, nieoczekiwanych spotkań i decyzji, które mogą odmienić losy całej wyprawy. A nad wszystkim czuwa cień zbliżającego się Hegemona, który w grze symbolizuje upływający czas – trzeba się spieszyć, zanim będzie za późno!

Plansza gry prowadzi przez znane z komiksów miejsca – od Mirmiłowa, przez chatkę Jagi, aż po Krainę Borostworów. Każda rozgrywka skrywa unikalne zadania i nagrody, a gracze muszą wykazać się zarówno sprytem, jak i współpracą. W trakcie potyczki rozwijają swoje postaci, zdobywają nowe umiejętności i stają oko w oko z przeciwnikami – wśród nich nie zabraknie takich postaci jak Oferma czy Kapral.

Kluczowym elementem gry jest zebranie jak największej ilości warzyw. To właśnie one są punktami zwycięstwa – Miluś, jako wielki miłośnik marchwi, musi zostać przekonany, by opuścić warownię Zbójcerzy. Komu uda się zebrać ich najwięcej, ten ma największe szanse na wygraną.

Za mechanikę gry odpowiada Reiner Knizia – jeden z najbardziej cenionych twórców gier planszowych na świecie. Ilustracje przygotowała Magdalena "Meago" Kania, znana z dynamicznego i barwnego stylu, który świetnie oddaje ducha oryginalnej serii. Nad wprowadzeniem do świata gry oraz spójnością fabularną czuwał Maciej Kur – scenarzysta oficjalnych kontynuacji komiksu: "Kajko i Kokosz. Nowe Przygody" oraz "Kajko i Kokosz. Opowieści z Mirmiłowa".

Gra "Kajko i Kokosz. Porwanie Milusia" to idealna propozycja zarówno dla wielbicieli serii Janusza Christy, jak i dla wszystkich fanów planszówek, którzy szukają tytułu pełnego przygód, humoru i słowiańskiego klimatu. Wrześniowa premiera to pozycja obowiązkowa dla każdego, kto kocha dobrą zabawę i nie boi się stanąć do walki ze Zbójcerzami!

"Kajko i Kokosz. Porwanie Milusia" to gra dla 2 do 5 graczy powyżej 8. roku życia, z średnim czasem rozgrywki wynoszącym 30 minut. Elementy gry to plansza, figurka Kajka i Kokosza, figurka Hegemona, 38 kart wydarzeń, 31 kart przygód, tor rozwoju postaci, 15 wskaźników rozwoju postaci, 60 kart mieszkańców Mirmiłowa, 24 płytki Hegemona, 50 żetonów strawy, żeton rękawicy siły, 75 kafelków warzyw i 5 kostek. Gra kosztuje 199,99 zł i jest dostępna na www.egmont.pl, w sklepach z planszówkami, księgarniach, salonach Empik oraz w marketach prowadzących sprzedaż gier planszowych.

Jesień w Mirmiłowie zapowiada się wyjątkowo. Fani Kajka i Kokosza otrzymują niepowtarzalną szansę na poznanie procesu twórczego Janusza Christy i przeżycie emocji godne prawdziwych wojów!

sobota, 12 sierpnia 2023

Plansza z nowego "Kajka i Kokosza"

Jak zapewne pamiętacie, 30 czerwca redaktor Tomasz Kołodziejczak odszedł z Egmontu. A dziś wrócił, poprowadził 69. odcinek "Wieści ze Świata Komiksu" i ogłosił, że nadal będzie opiekował się serią "Kajko i Kokosz" (a pewnie i całą linią komiksów Janusza Christy), teraz jako współpracownik zewnętrzny. Na dowód, że trzyma rękę na pulsie, pokazał przykładową planszę z nowego tomu "Nowych Przygód", który ma ukazać się w marcu przyszłego roku.

A oto co udało mi się wyciągnąć z filmiku. Nie klikajcie w obrazek, większej wersji nie ma.

Zachęcam do obejrzenia całego występu Tomka, jest tam sporo informacji o "Złotej Kolekcji" (zwłaszcza o osobach, które współtworzyły ten ambitny projekt) oraz "Kajtku i Koku".

poniedziałek, 17 lipca 2023

Koniec wieńczy dzieło

Na 26 lipca br. wydawnictwo Egmont zaplanowało premierę finałowego tomu "Złotej Kolekcji". Opis zawartości i przykładowe plansze znajdziecie w poprzednim wpisie, a teraz zapraszam na kilka słów podsumowania tego niesamowitego projektu, w którym również miałem zaszczyt uczestniczyć. I sądzę, że Janusz byłby z tej naszej roboty zadowolony.

Po niemal 2 latach kończymy wydawanie "Złotej Kolekcji Kajka i Kokosza". Przygotowaliśmy ją, by uświetnić 50-tą rocznicę stworzenia dwóch słowiańskich bohaterów przez Janusza Christę. Ale także, aby dostarczyć fanom serii wydanie, na jakie od dawna czekali - w twardych oprawach, z odrestaurowanymi grafikami, z mnóstwem ciekawych materiałów dodatkowych. Planowaliśmy wydać wszystkie 6 tomów w ciągu mniej więcej jednego roku. Nie udało się, bo okazało się, że w miarę kreowania kolejnych części materiału dodatkowego przybywa. Nowe informacje, nieznane ilustracje, ciekawe fakty pojawiały się non stop, właściwie nawet w momencie wysyłania do druku ostatniego tomu.opowiada Tomasz Kołodziejczak, pomysłodawca i wydawca "Złotej Kolekcji", fan Kajka i Kokosza. Wiemy już, że kolekcja spodobała się fanom i że świetnie przyjęła się na rynku. Cieszymy się, bo dla nas „Złota Kolekcja” to coś więcej niż zwykły projekt biznesowy. Upamiętniamy nią dzieło jednego z najważniejszych twórców polskiego komiksu, Janusza Christy. Serię "Kajko i Kokosz", na której w dzieciństwie uczyliśmy się czytać komiksy. Wreszcie – postać samego mistrza, z którym wielu z nas miało prywatne, przyjacielskie kontakty. Komiksy Janusza Christy zacząłem czytać 50 lat temu, a od niemal 25 wydawałem je w Egmoncie. Współpraca z Januszem, a potem z jego wnuczką, Pauliną, zawsze była dla mnie wielką przyjemnością. Więc kolekcja to dla mnie także podsumowanie dekad fanowskiego, wydawniczego i towarzyskiego życia. Cieszę się, że mogłem to dzieło zrealizować i jestem dumny z jego ostatecznego kształtu. – dodaje.

Maciej Kur we wstępie do finałowego tomu podkreśla ponadczasowość "Kajka i Kokosza" i wiele pisze o składowych sukcesu tej serii. Z perspektywy wielkiego fana twórczości Janusza Christy, ale też kontynuatora dzieła Mistrza wylicza, co jego zdaniem przyczyniło się do tego, że seria ta przetrwała próbę czasu. Dziś "Kajko i Kokosz" jest w Polsce cytowany częściej niż jakikolwiek inny komiks. Nawiązania do dzieł Christy stały się w polskich komiksach równie powszechne co aluzje do "Gwiezdnych Wojen" w komediach amerykańskich. Co rusz można natknąć się na jakieś "puszczenie oczka" do twórczości Christy. Równie częste są rysunki w hołdzie, parodie czy fanfiki. Nawet postacie poboczne stały się tak samo rozpoznawalne co tytułowi bohaterowie. Gra komputerowa o dwóch wojach, będąca dawniej czymś niebywałym na polskim rynku, dziś wspominana jest jako zaledwie pierwszy krok w ogromnej franczyzie obejmującej wszystko: od gier planszowych, figurek i oranżady po plac zabaw, szampon, musical sceniczny, a nawet znaczek pocztowy! Bohaterowie Christy to obecnie ikony polskiej popkultury. I chyba znaczy coś fakt, że w polskim dubbingu animowanego Asteriksa bard Kakofoniks rzuca niespodziewanie: "Na plasterki!".

Paulina Christa – wnuczka Mistrza, prezeska Fundacji "KRESKA" i autorka wstępu do pierwszego tomu "Złotej Kolekcji" podkreśla, że jubileuszowa edycja "Kajka i Kokosza" była dla niej bardzo ważnym przedsięwzięciem: Powstanie "Złotej Kolekcji" niezmiernie mnie ucieszyło. Teraz, gdy projekt został ukończony możemy w pełni cieszyć się efektem pracy wielu wspaniałych osób, dzięki którym powstało aż sześć tomów. Jest to dla mnie bardzo ważne, ponieważ Kajko i Kokosz doczekali się pięknego twardo okładkowego wydania na jakie zasługują. Nie jest to też takie zwykłe wydanie. "Złota Kolekcja" to kompendium wiedzy i historii o dwóch dzielnych wojach. Znajdziemy tam nie tylko wspominki czy fakty o ich autorze, a moim Dziadku Januszu Chriście, ale i szkice bądź ciekawostki opowiadające proces tworzenia tej niezwykłej historii. Myślę, że to gratka nie tylko dla wieloletnich fanów Kajka i Kokosza, ale też świetny początek dla kogoś, kto do tej pory nie miał styczności z ich przygodami. Niezmiernie cieszę się, że mogłam wziąć czynny udział w tworzeniu tej kolekcji i dodać od siebie kilka słów płynących prosto z serducha. Zachęcam do tej jakże wyjątkowej lektury.

Wszystkie tomy serii "Złota Kolekcja. Kajko i Kokosz" można kupić na www.Egmont.pl oraz w księgarniach internetowych i stacjonarnych na terenie całego kraju. Tom pierwszy kolekcji zawiera długą historię "Złoty puchar" poprzedzoną wstępem Pauliny Christy. W tomie drugim znalazła się długa historia "Szranki i konkury" ze wstępem dziennikarki "Dziennika Bałtyckiego" Grażyny Antoniewicz. Tom trzeci ze wstępem Tomasza Kołodziejczaka zawiera dwie historie: "Woje Mirmiła" oraz "Pasowanie", w tomie czwartym znalazły się cztery historie: "Szkoła latania", "Wielki turniej", "Na wczasach" i "Zamach na Milusia", a wstęp napisał przyjaciel Janusza Christy i autor filmu dokumentalnego o Mistrzu – Sławomir W. Malinowski. W tomie piątym historii jest aż siedem: "Wynalazek profesora 100-krotka", "Urodziny Milusia", "Łaźnia", "Koncert Kaprala", "Skarby Mirmiła", "Cudowny lek", "Festiwal czarownic", a do tego niepublikowany scenariusz pt. "Niespodzianka". Poprzedza je wstęp Radosława Gieremka ("Łamignata") – kolekcjonera i członka zarządu Fundacji "KRESKA". Każdy z tomów opatrzony jest bogatym posłowiem Krzysztofa Janicza, zawierającym wiele cennych informacji o historii serii oraz samym Januszu Chriście oraz materiały archiwalne i dodatkowe w postaci szkiców, rysunków i ilustracji.

Na finałowy tom składają się cztery komiksy: "Dzień Śmiechały", w którym słowiańscy woje obchodzą święto dowcipu; "Srebrny denar" – ostatni komiks Janusza Christy dla "Świata Młodych"; "W krainie borostworów", czyli opowieść o wyprawie Kajka i Kokosza do dalekiej i dzikiej krainy oraz "Mirmił w opałach", w którym dobrzy ludzie z Mirmiłowa otwierają szeroko bramy przed pozornie nawróconym zbójcerzem uzbrojonym w tajną broń. Dodatkowo w tomie zamieszczone zostały dwa komiksowe kalendarze oraz posłowie Krzysztofa Janicza, zawierające materiały z ostatniego okresu twórczości Janusza Christy. Czytelnicy znajdą w nim m.in. scenariusze, rysunki i odnalezione materiały z niezrealizowanych filmów animowanych z lat 90. Autorem wstępu do szóstego tomu „Złotej Kolekcji” jest Maciej Kur – scenarzysta filmów animowanych i komiksów, autor serii "Kajko i Kokosz – Nowe Przygody", "Kajko i Kokosz – Opowieści z Mirmiłowa", "Lil i Put", "Emilka Sza" oraz "Delisie".

sobota, 8 lipca 2023

Plansze z szóstego integrala

Egmont zaprezentował przykładowe plansze ostatniego tomu serii "Kajko i Kokosz: Złota Kolekcja" z następującym opisem:

Możemy już odliczać dni do premiery. Zostało tylko dziewiętnaście dni, czyli 456 godzin lub 27360 minut.

ZŁOTA KOLEKCJA to wyjątkowa, jubileuszowa edycja z okazji 50-lecia serii. Kolekcja składa się z sześciu tomów, w których zebrane zostały wszystkie komiksy „Kajko i Kokosz” – w kolejności chronologicznej i poddane renowacji kolorystycznej. Dodatkiem do każdego albumu jest obszerne posłowie Krzysztofa Janicza, zawierające wiele cennych informacji i ciekawostek o historii serii oraz samym Januszu Chriście. Czytelnicy znajdą też liczne archiwalne zdjęcia, okładki, ilustracje i szkice.

Tom szósty, zamykający kolekcję, zawiera cztery komiksy: "Dzień Śmiechały", "Srebrny denar", "W krainie borostworów", "Mirmił w opałach" a także dwa komiksowe kalendarze.

Wstęp napisał Maciej Kur, scenarzysta nowych przygód Kajka i Kokosza. Posłowie obfituje w liczne niespodzianki z ostatniego okresu twórczości Janusza Christy, są to m.in. scenariusze, rysunki i odnalezione materiały z niezrealizowanych filmów animowanych z lat 90.

Na stronach Egmontu pojawiła się też reklama "wielkiego finału Złotej Kolekcji" i nie ma w tych słowach przesady, bowiem finał będzie naprawdę wielki. Tomiszcze liczy aż 264 strony, czyli o 40 stron więcej od rekordowej do tej pory części piątej. Szykujcie miejsce na półce.

niedziela, 6 listopada 2022

Plansze z piątego integrala

Egmont ujawnił plansze listopadowych nowości, w tym 5. tomu serii "Kajko i Kokosz: Złota Kolekcja". Objętość będzie rekordowa (224 strony), a o zawartości możecie przeczytać tutaj. Premiera 23 listopada.