Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Papcio Chmiel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Papcio Chmiel. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 maja 2026

Tytus tuż-tuż

Cztery miesiące po pierwszych przeciekach Prószyński pokazał okładkę nowego "Tytusa, Romka i A'Tomka". Wiemy już kto będzie tworzył kontynuację. Za rysunki odpowiada Zbigniew Larwa, a za scenariusz Karol Weber i Artur Chmielewski - syn Papcia Chmiela (ten z NASA).

Pierwsza księga "Nowych przygód" ukaże się 25 maja. Tego roku! Objętość zeszytu 48 stron, cena okładkowa 19,99 zł. Całą zapowiedż znajdziecie na stronie wydawnictwa, a poniżej widzicie dwie plansze Zbyszka Larwy z komiksu "Krasnoludy" do scenariusza Andrzeja Pilipiuka.


Niemal w tym samym momencie studio EgoFilm (to od serialu "Kajko i Kokosz"), wrzuciło do sieci zwiastun filmu animowanego o Tytusie. Coż za dziwny zbieg okoliczności :)

poniedziałek, 19 stycznia 2026

Następcy Papcia Chmiela?

W sobotę wydawnictwo Prószyński i S-ka zapowiedziało kontynuację przygód Tytusa, Romka i A'Tomka. No i się zaczęło. Przez cały weekend brać komiksowa zaczęła utyskiwać na kiepski poziom reklamowego stripa, choć przedstawiciele wydawcy nie potwierdzili, że wykonali go autorzy nowych komiksów.

A ja chciałbym wlać trochę optymizmu i przypomnieć, że są w Polsce twórcy, którzy znakomicie poradziliby sobie ze spuścizną Papcia Chmiela. Jeden z nich (a może dwaj, ale tego nie udało mi się ustalić) ma już na koncie paski z Tytusem, i to nie żadne fanarty, tylko stuprocentowo oficjalne komiksy reklamowe. Pamiętacie kampanię promocyjną MediaMarkt z 2017 roku? Było to jeszcze za życia Papcia i nie mogę sobie wyobrazić, żeby nasz nestor nie zaaprobował rysownika, a był nim oczywiście... Tomasz Lew Leśniak, twórca m.in. "Jeża Jerzego" oraz "Tymka i Mistrza" (do spółkii ze scenarzystą Rafałem Skarżyckim).

Poniżej pozwoliłem sobie przypomnieć kilka tamtych pasków, zaś całą resztę znajdziecie na Behance. Mam nadzieję, że to właśnie Leśniak i Skarżycki stanęli za sterami nowego, uwspółcześninego Tytusa. Trudno chyba znaleźć lepszych kandydatów do tej roboty.

EDIT: Tomek Leśniak odpowiedział krótko na fejsie:

Tak oto tytusowy dream team odjechał ku krainie marzeń...

niedziela, 18 stycznia 2026

Heca z Wąsikiem i Tytusem

Rok 2026 zaczynamy od samych dobrych wieści i jeszcze lepszych obrazków. Już za kilka dni (21 stycznia) ukaże się "Rogata heca", czyli "Wielki turniej" w gwarze warszawskiej. Uwaga, czytając nie zapomnijcie o cwaniackim zaśpiewie w stylu Dymszy i Kobuszewskiego.
Mrożące krew w żyłach opowieści o dwóch charakternych wojach – mężnym i rozumnym Kajku oraz zapatrzonym w siebie i będącym w ciągłej gastronomicznej potrzebie Kokoszu. Oni to, cielesność swą dewastując, naparzają rozrabiaków maści wszelakiej i wytrwale bronią Mirmiłowa przed zakusami podstępnych Zbójcerzy (w edycji warszawskiej nazwanych Grandziarzami). Grandziarze to podejrzane i nieciekawe indywidua, uskuteczniające legularne grande pod sztandarem szemranego Hegemona. Komiks powstawał w latach 70. i 80. XX wieku i był na sztandarach czasopisma "Świat Młodych". Nadchodzi czas turniejowych rozgrywek, dlatego kasztelan Mirmił z wielkiego frasunku na bolesność głowy zapadł. Nie dość, że na darmo okrzyknął soboty dniami wolnemi od roboty, bo ślubna i tak nie daje mu dłużej pokimać, nie może też w spokojności oddać się moczeniu kija, bo mieszkańce, raban okrutny podnosząc, skutecznie rybe we fosie płoszą, to jeszcze cwane Grandziarze zamiarują, co i raz obstalować nowe sposobność na totalne demolkie grodu.

I jeszcze to Święto Barana! Każden jeden kasztelan, będący w zgodzie z tradycją, musowo wystawia w baranich zawodach własnego wyczynowca, a z tem akuratnie zupełnie na bakier. Całe szczęście są wierne wojaki Kajko i Kokosz, które w trymiga wywąchają w górskich dolinach osobnika skutecznie walącego ze łba. Kłopot w tem, że wystawienie rogatego swojaka umyślili tyż Grandziarze. Oj, będzie polka! Czasu mało, a turniejowa świąteczność tuż za winklem.

Bogactwo języka Syreniego Grodu w połączeniu z unikalnym humorkiem Janusza Christy, to zabawa prima sort, czyli mucha nie siada.

Dwa miesiące później (25 marca) do sprzedaży trafi pierwszy z dwóch tomów "Kajtka i Koka na tropach Pitekantropa" pt. "Niebezpieczny Wąsik". To pierwsza kolorowa edycja tego komiksu, uzupełniona o paski pominięte w wydaniu z 2001 roku. Szczegółowy spis braków i mapę podróży znajdziecie w artykule "Tropimy pitekantropa", a zestawienie z "Tintinem" w bogato ilustrowanym tekście "Automaatski apparaatski papierisko". Kilka dni temu Egmont ujawnił okładkę. Oba komiksy możecie zamawiać na stronie wydawnictwa.

Na koniec zostawiłem najciekawszego niusa. Otóż Prószyński i s-ka wypuścił trzy pierwsze "Zaginione księgi" Tytusa, Romka i A'Tomka. Jest to reprint przedksiążeczkowych odcinków ze "Świata Młodych", pokolorowanych w stylu retro, w formacie identycznym jak stare tomiki wydawnictwa Horyzonty. Cena okładkowa zeszytów wynosi 14,90 zł, a w sieci można je kupić za ok. 9 zł. Znamy już tytuły sześciu części i podobno nie jest to koniec. Twórcy projektu ogłosili też, że w tym roku mają ukazać się książeczki z nowymi przygodami Tytusa, ale nie chcieli zdradzić kto będzie kontynuował dzieło Papcia Chmiela. Cały wywiad znajdziecie na kanale Tomka Kołodziejczaka "Otwarte komiksy".

sobota, 9 sierpnia 2025

Blok wschodni 1967-1979

«« ODCINEK 22 »»

Motto dzisiejszego odcinka brzmi: "Nie mamy się czego wstydzić". Po naszej stronie Żelaznej Kurtyny też kwitło komiksowe życie, też mieliśmy świetnych rysowników, a tematyka "Dawno i nieprawda" miała tu nieco inny, głównie słowiański koloryt. No i mieliśmy, a właściwie wciąż mamy, kultową serię Janusza Christy, którą angielscy wikipedyści, nie wiedzieć czemu, wrzucili jako jedyną do hasła "Asterix".

Polska

W naszym kraju król D&N może być tylko jeden - "Kajko i Kokosz". Zanim jednak do niego dojdziemy, musimy cofnąć się o dwa lata, do "Kajtka i Koka w kosmosie", czyli ostatniego rozdziału sagi Janusza Christy z gdańskiej gazety "Wieczór Wybrzeża" (1958-1972). Otóż w lipcu 1970 roku bohaterowie tego tasiemcowego stripa w stylu "mydło i powidło" wylądowali na średniowieczno-starożytnej planecie, przypominającej nieco świat Asteriksa. A właściwie bardzo przypominającej, nie tylko z racji podobnego settingu i kostiumów, ale też... niektórych gagów.

Jausz Christa - Kajtek i Koko w kosmosie

Przechodzimy do dania głównego. "Kajko i Kokosz" to najpopularniejszy i najlepiej sprzedający się polski komiks. Akcja rozgrywa się na północy naszego kraju, mniej więcej na początku X wieku. Głównymi bohaterami są dwaj wojowie, poddani dobrego kasztelana Mirmiła, broniący słowiańszczyznę przed najazdami krzyżaków i wikingów. Kajko i Kokosz to praprzodkowie Kajtka i Koka, a więc technicznie komiks jest spin-offem poprzedniej historyjki, zresztą przez pierwsze trzy lata ukazywał się w takiej samej formie. Później przybrał postać kolorowych plansz, co wizualnie upodobniło go do "Asteriksa", ale wbrew krzywdzącym opiniom, ma on niewiele wspólnego w serią Goscinnego i Uderzo. Kreska jest disneyowska, epizody kameralne, podróże nieliczne, a tzw. running jokes w ogóle nie występują. Christa zrealizował pierwszych 20 albumów, następne są już tworzone przez jego następców. Na podstawie komiksu powstało kilka gier komputerowych i planszowych, spektakle teatralne, a także serial animowany Netflixa.

Janusz Christa - Kajko i Kokosz

Jeśli "Kajko i Kokosz" był polską odpowiedzią na "Asteriksa", to "Kuśmider i Filo" był odpowiedzią Tadeusza Raczkiewicza na "Kajka i Kokosza" i "Asteriksa" jednocześnie. Komiks ukazał się rok po przejściu Janusza Christy do "Świata Mlodych", w tej samej gazecie, tylko rysunki bardziej przypominały kreskę Uderzo. Tematyka średniowieczna musiała się redakcji bardzo podobać, o czym świadczy kolejna fiszka. Tym razem jest to historyczny epizod "Tytusa, Romka i A'Tomka", drugiego najpopularniejszego komiksu w Polsce (typ: "mydło i powidło").

Jerzy Dąbrowski, Tadeusz Raczkiewicz - Kuśmider i Filo
Henryk Jerzy Chmielewski - Tytus, Romek i A'Tomek, księga XI

Jugosławia

Skoro "lokalny Asteriks" mógł powstać w komunistycznej Polsce, do której komiksy zachodnie nie docierały (poza "Lucky Lukiem"), to czy w otwartej na Europę Jugosławii mogło być inaczej? Oczywiście, że nie mogło. Ich wersja była nawet o kilka lat starsza od "Kajka i Kokosza". Tytułowy Dikan był Staroslovenem (starocerkiewny Słowianin), mieszkał na Bałkanach w VI w.n.e., w czasach Bizancjum, czyli dokładnie w połowie między settingami Goscinnego i Christy.

Nikola Lekić, Lazo Sredanović - Dikan

Pod koniec 1977 roku największe jugosłowiańskie wydawnictwo komiksowe Dečje novine wypuściło na rynek magazyn "YU strip", zawierający wyłącznie prace krajowych twórców. Na jego łamach ukazał się m.in. 10-planszowy "Rič i Ard", stuprocentowy D&N, podobno powiązany z serią "Kiki Rot" o piratach. Jestem pewien, że w przedziale 1967-1979 można znaleźć więcej bałkańskich znalezisk, ale pewnie źle szukałem.

Nikola Mitrović - Rič i Ard

Rumunia

Zaraz po Jugosławii największym komiksowym zagłębiem w krajach tzw. demokracji ludowej była Rumunia. Wynikało to z dwóch czynników: po pierwsze komiks funkcjonował tam od lat 20., również w czasie wojny, a po drugie Rumuni nie mają bariery językowej z Francuzami, "Vaillant/Pif" był tam stale dostępny, zaś redakcja tygodnika aktywnie rekrutowała rumuńskich grafików (np. Mircea Arapu został następcą Arnala). A jednak najciekawsza chyba na tamtejszej scenie rysowniczka komiksów dziecięcych - Livia Rusz, z pochodzenia Węgierka, wielbicielka Jeana Cézarda, nie zrobiła kariery na Zachodzie, a zamiast tego w 1987 roku wyemigrowała do... Budapesztu.

Lucia Olteanu, Livia Rusz - Aventurile lui Mac
Mircea Possa - Titilică, băiat făra frică

Czechosłowacja

"Potulný Hugo a spol.", czyli "Wędrowny Hugo i inni" to prawdziwy ewenement wśród czeskich historyjek D&N. Na ich tle wygląda jak przybysz z kosmosu, a tak naprawdę ukazał się w Ostrawie, jako kolorowa wkładka (24 str. A5) do miesięcznika kulturalnego "Cicero". W odróżnieniu od innych komiksów Šplíchala (np. "Trzej muszkieterowie"), nigdy nie został wznowiony i dziś jest białym krukiem.

B. Vémola, Antonín Šplíchal - Potulný Hugo a spol.

Tymczasem w pisemkach dla dzieci wciąż obowiązywała estetyka z telewizyjnych dobranocek. Od tej reguły nie było wyjątków - tak rysowano komiksy edukacyjne ("Obrázková kronika" Kalouska), komedie oparte na gagach ("Sek a Zula" Neprakty), a nawet długie przygodowe fabuły ("Bivoj" Průškovej wyewoluował z serii żarcików).

Eva Průšková - Bivojova rytířská dobrodružství
Jiří Kalousek - Obrázková kronika českých dějin
Miloslav Švandrlík, Jiří Winter-Neprakta - Sek a Zula

Nieco inaczej prezentowała się seria Perglera o rycerzu Vitku, będąca reklamą Huty Vítkovice. Dziś trudno uwierzyć, że ktoś chciał reklamować stal w młodzieżowym czasopiśmie, którego główną atrakcją były... papierowe modele do samodzielnego sklejania. Sam w to nie wierzę, mimo że na studiach miałem ekonomię socjalizmu.

Jiří Bartoš, Vladimír Pergler - Příhody rytíře Vítka

C.D.N.

poniedziałek, 30 czerwca 2025

Blok wschodni do 1966

«« ODCINEK 10 »»

Oprócz kilku najważniejszych rynków, na komiksowej mapie Europy istniał też ogromny region, który po 1945 roku stał się biała plamą. Jest to tym bardziej przykre, że np. w Bułgarii, Serbii czy Czechosłowacji przedwojenna scena komiksowa tętniła życiem. Jednak wraz z nastaniem socjalizmu, w całym bloku wschodnim temat został odgórnie ucięty. Komiksy, guma do żucia i coca-cola stały się dla nowej władzy symbolem wszystkiego, co najgosze w Ameryce: ucisku, imperializmu, analfabetyzmu, deprawacji nieletnich i chorób wenerycznych. A że zbiegło się to z antykomiksową krucjatą Fredrica Werthama w USA i antyamerykańską histerią we Francji, zachodnie gazety same dostarczały komunistom materiał do oczerniania historyjek obrazkowych. Dopiero po destalinizacji ZSRR w 1956 roku, komiks w "demoludach" dostał zielone światło, a gdzieniegdzie dostrzeżono w nim propagandowy potencjał.

Jugosławia

Jugosłowia stanowiła w tym układzie wyjątek, ponieważ to nie Armia Czerwona ją wyzwoliła i "podarowała" socjalizm, ale partyzanci Josipa Broz Tito. Między Stalinem i Tito od początku iskrzyło, aż w 1949 roku doszło do rozłamu. Od tego momentu kraj poszedł własną, coraz bardziej prozachodnią drogą. W PRL-u żartowano, że Tito włącza kierunkowskaz w lewo, ale skręca w prawo. Miało to również przełożenie na branżę komiksową. Już na początku lat 50. na łamy gazet wrócił Disney, potem w kioskach pojawiły się magazyny z najważniejszymi seriami z importu i w następnej dekadzie Jugosławia była już niemal na bieżąco z europejskim dorobkiem. Pod tym względem bardziej przypominała Włochy niż Polskę, dlatego w statystykach wpisałem Chorwację, Serbię i Słowenię do obszaru południowego, a nie wschodniego.

Okładki wybranych jugosłowiańskich magazynów z lat 50.

Najstarsze komiksy D&N, na jakie natrafiłem, wykonali bracia Norbert i Walter Neugebauer. Pierwsze trzy historyjki pochodzą jeszcze sprzed komuny, z czasów gdy Chorwacją rządzili ustasze. Spośród wszystkich moich odkryć z tak odległej przeszłości, te są chyba najfajniejsze, a już na pewno najbliższe kresce Janusza Christy. Czwarty komiks powstał kilka lat później, ale utrzymany jest dokładnie w tej samej stylistyce. W połowie 50. Walter Neugebauer (rysownik) wyemigrował do Niemiec, gdzie stworzył trudną do określenia liczbę historyjek dla Kauka Verlag.

Norbert Neugebauer, Walter Neugebauer - Patuljak Nosko
Norbert Neugebauer, Walter Neugebauer - Gladni kralj
Norbert Neugebauer, Walter Neugebauer - Mali Muk
Norbert Neugebauer, Walter Neugebauer - Kraljeva miljenica

Ostatni dziś, piąty chorwacki komiks zdradza już wyraźne wpływy frankofońskie (a konkretnie wpływ Jeana Cézarda), choć jego autor, Žarko Beker za swojego mistrza uważał Waltera Neugebauera. Aha, zwróćcie uwagę na okładkę magazynu "Plavi vjesnik" z planszą brytyjskiej serii "Dan Dare". Komiks ten trafił też do Polski - anonimowo, za to wcześniej, bo w roku 1962. Niestety (albo "stety") tygodnik "Na przełaj" po kilku odcinkach przerwał publikację i dał w to miejsce "Lucky Luke'a".

Marcel Čukli, Žarko Beker - Mak Makić: Vitez i četvrt

Pozostałe kraje socjalistyczne

O ile w Jugosławii mieliśmy 100% trafień, to w całej reszcie bloku wschodniego 0%. Zaczniemy od absolutnej klasyki polskiego komiksu, czyli od duetu Makuszyński i Walentynowicz (wstyd się przyznać, ale o mały włos byłbym o nich zapomniał). Tematyka się zgadza, rysunek częściowo i tylko te podpisy pod obrazkami... No cóż, w Polsce, podobnie jak np. w Holandii, dymki przebijały się wyjątkowo opornie. Kciuk w dół, niestety.

Kornel Makuszyński, Marian Walentynowicz - Legendy krakowskie

Jeszcze pod koniec lat 40. do wszystkich krajów socjalistycznych (oprócz NRD) zaczął trafiać magazyn "Vaillant", wydawany przez francuskich komunistów. Było to wówczas jedyne źródło wiedzy o nowoczesnych zachodnich komiksach i wspólne źródło inspiracji dla rysowników z całego bloku wschodniego. Opowiem o tym w następnych postach, a przed nami dwie historyjki naszych mistrzów komiksu prasowego, rzecz jasna już z dymkami. Zarówno "Kajtek i Koko" Janusza Christy, jak i "Tytus, Romek i A'Tomek" Papcia Chmiela to klasyczne serie typu "mydło i powidło". W obu znajdziemy epizody średniowieczne, ale w starym stylu, tzn. z podróżą w czasie. Werdykt: kciuki w dół i nie pomógł nawet fakt, że technicznie Kajtek i Koko są praprapraprzodkami Kajka i Kokosza. Ale kuzynami jednak nie są.

Janusz Christa - Niezwykłe przygody Kajtka-Majtka: Czarny Rycerz
Henryk Jerzy Chmielewski - Tytus, Romek i A'Tomek

Przejdźmy teraz do zeszytowych serii z NRD. Tu mamy dyskwalifikację z dwóch powodów: podróż w czasie ("Mosaik") i prakomiks ("Eulenspiegel", "Frösi"). Jeśli zastanawiacie się dlaczego we wschodnich Niemczech ewolucja komiksu poszła w odwrotną stronę, tzn. od dymków ku podpisom, przeczytajcie artykuł "Wesołe przygody ubogich kuzynów".

Erich Schmitt - Kuno Wimmerzahn
Hannes Hegen, Lothar Dräger, Horst Boche - Digedags
Ursula Sturm, Lothar Paul - Klaus Störtebeker und seine Gesellen

W Czechosłowacji z kolei wykształcił się dość specyficzny rodzaj komiksu humorystycznego, skierowany do najmłodszych czytelników (patrz: "Łamignat z Czechosłowacji"). Był to gatunek bardzo bezpieczny i neutralny dla cenzury. Ale nie za to zdyskwalifikowałem serię "Bivoj", tylko za krótkie, niepowiązane z sobą gagi. Później Eva Průšková zmieniła tę koncepcję, o czym opowiem w odpowiednim momencie.

Eva Průšková - Bivoj

W komiksie węgierskim sytuacja w ogóle była kuriozalna, ponieważ funcjonowało tam wielu znakomitych grafików i tylko jeden scenarzysta - Tibor Cs. Horváth, obrotny literat, który u komunistycznych władz załatwił sobie monopol. Był tylko jeden haczyk - zero własnych pomysłów, sto procent adaptacji literackich. Drobny wyłom w tym układzie zrobił Attila Dargay, grafik stojący rozkrokiem między komiksem i filmem animowanym. W latach 1959/60 zrealizował on 18-minutową kreskówkę "Ne hagyd magad, emberke!" i jej adaptację komiksową. Scenariusz był już gotowy, więc Horváth nie znalazł się na liście płac.

Péter Bokor, Péter Teknős, Attila Dargay - Ne hagyd magad, emberke!

C.D.N.