piątek, 21 lutego 2020

Z ziemi polskiej do włoskiej

Zapewne dziwicie się dlaczego od tygodnia piszemy tylko o puzzlach. Otóż powodem tego naszego nagłego zainteresowania był e-mail od czytelnika, który rzucił nowe światło na pierwszą układankę Janusza Christy - tę zamówioną przez Milicję Obywatelską. Okazuje się, że chodziło w niej nie tylko o promocję zasad ruchu drogowego wśród dzieci, ale też o promocję naszej dzielnej milicji wśród... mieszkańców Europy Zachodniej.

* * *

Każdy z Was nie raz widział pudełko puzzli z dwunogim Milusiem (patrz: "Dobiegnijmy te konie"). Gadżet ten jest dziś niezwykle rzadkim rarytasem, ale co jakiś czas wypływa na aukcjach, targach lub giełdach komiksowych; wiemy też, że wielu naszych czytelników posiada go w swoich zbiorach... Czy jednak kiedykolwiek zwróciliście uwagę na nietypowy znaczek milicyjnej drogówki, wciśnięty między czerwone logotypy firmy "Trefl" z lewej strony oraz Agencji Reklamowo-Wydawniczej "Scangraph" z prawej? Konkretnie chodzi o ten znaczek:


Okazuje się, że jest to przerobiona plakietka I Międzynarodowego Rajdu Policji Europejskich, który odbył się w Jesolo koło Wenecji w dniach 3-4 października 1987. Z plakietki Polacy wycięli jedynkę i napis "Polizie Europee", a w to miejsce wstawili eRkę drogówki oraz słowa "Milicja Obywatelska". O dziwo, nie wykasowali nazwy fundatora pucharu - firmy Simod (producent obuwia sportowego), będącej wówczas sponsorem Formuły 1. Widoczna poniżej oryginalna wersja plakietki pochodzi z folderu rajdu (klikajcie w obrazek).


Oczywiście sami byśmy na to nie wpadli. Na trop naprowadził nas Wojtek Wróbel - to on opowiedział nam o kulisach całej sprawy i dostarczył unikalną dokumentację, m.in. 4-stronicowy artykuł Jerzego Paciorkowskiego z milicyjnego tygodnika "W służbie narodu". Dowiadujemy się z niego, że Komenda Główna MO wykazała się ułańską fantazją, wystawiając do zawodowego rajdu trzy załogi na... fabrycznie nowych polonezach 1.6! Te "wspaniałe" pojazdy różniły się od służbowych poldków z drogówki jedynie pojemnością miski olejowej i wyposażeniem kabiny ("klatka", pasy bezpieczeństwa, zagłówki). Jakież było zdziwienie milicjantów, kiedy okazało się, że wszystkie inne ekipy przyjechały do Włoch samochodami wyczynowymi, przeznaczonymi wyłącznie do rajdów. Nie było ani jednej służbowej skody, łady czy wartburga, bo z całych demoludów w Jesolo pojawili się wyłącznie dzielni Polacy. Ups...

Wojtek twierdzi, że puzzle Christy zostały wyprodukowane specjalnie na tę okazję - jako gadżet, który nasi rajdowcy i towarzyszący im działacze mieli wręczać zagranicznym kolegom, sławiąc sukcesy MO na polu edukacji i profilaktyki. A teraz prawdziwa bomba: jednym z trzech kierowców w polskiej ekipie był kpt. Stanisław Siekierzycki - ten sam, który przy użyciu wody ognistej namówił Christę do rysowania milicyjnych kalendarzy. Siekierzycki pracował wtedy w Biurze Ruchu Drogowego KGMO, właśnie w sekcji profilaktyki. W artykule Paciorkowskiego jest nawet jego zdjęcie i biogram (trzeci u góry).

"W służbie narodu", październik 1987. Autor artykułu, Jerzy Paciorkowski napisał również dwa teksty o Januszu Chriście: "Kajko i Kokosz" (Wsn 34/1097) i wywiad "Przygoda z komiksem" (Wsn 40/1987).

Puzzle z Milusiem były więc pierwszym eksportowym produktem z logo "Kajka i Kokosza", poprzedzającym o kilka lat przygodówkę Seven Stars, bijatyki Playa czy obcojęzyczne wersje komiksów. Wydaje się niemal pewne, że to sam Siekierzycki wpadł na pomysł "podczepienia" układanki pod włoski rajd. Oczywiście milicjanci nie wywieźli do Jesolo całego nakładu i nie rozdali go tam w ciągu tygodnia. Większość egzemplarzy została w kraju - część z nich milicja wręczała dzieciom podczas szkolnych pogadanek, a część trafiła do sprzedaży, na co wskazuje cena 1980 zł, widoczna na krótszym boku opakowania. Tak oto udało się połączyć przyjemne (rajd) z pożytecznym (misja i... kasa).


Nie wiadomo tylko jak wyglądał podział łupów, czyli tzw. deal między podmiotami zaangażowanymi w produkcję puzzli (prywatny Trefl, polonijny Scangraph, quasi-państwowa Elektrospółdzielnia i "obywatelska" milicja) oraz czy wersja eksportowa różniła się czymś od krajowej. Tu rąbka tajemnicy mógłby uchylić Stanisław Siekierzycki, który chyba obserwuje naszego bloga, sądząc po zeszłorocznym komentarzu.

I tu apel: Panie Stanisławie, jeśli czyta Pan te słowa, bardzo prosimy o kontakt [naplasterki@gmail.com]. Zbieramy wszelkie wspomnienia o naszym patronie, Januszu Chriście, szczegóły dotyczące jego pracy i tego typu ciekawostki. Mamy nadzieję, że opowie nam Pan własną wersję historii, dwukrotnie już opisanej w prasie: raz oficjalnie, a raz anegdotycznie (szczegóły po kliknięciu w skany poniżej).

"W służbie narodu" nr 40/1987"Machina" nr 7/2001

A wracając do rajdu - jak dowiadujemy się z artykułu red. Paciorkowskiego, Polacy pojechali "zgodnie z wytycznymi" i ukończyli trasę, co nie każdej podrasowanej wyścigówce się udało. Tym samym potwierdzili potęgę polskiej myśli technicznej i odnieśli druzgocące zwycięstwo moralne. W ostatecznej klasyfikacji zajęli 17, 18 i 20 miejsce spośród 24 załóg, jakie zameldowały się na mecie. W nagrodę najlepsza polska załoga (Wróbel/Matras) otrzymała 300.000 lirów, czyli... 256 dolarów, za co po oficjalnym kursie można było kupić ze 40 pudełek puzzli, a po czarnorynkowym nawet 100! Całą tę bajońską kwotę przekazano na rozbudowę szpitala MSW w Warszawie.

środa, 19 lutego 2020

Puzzle - czeklista, wersja 2.0

Wkrótce minie dziesięć lat od publikacji naszej puzzlowej czeklisty, więc najwyższy czas na aktualizację. W ciągu tej dekady udało nam się dotrzeć do kilku nieznanych wcześniej wariantów. Udało nam się również dotrzeć do piwnicy i wygrzebać z niej kilka zapomnianych ciekawostek - np. trzy wzory puzzli Sibui, sprzedawane bez pudełek, w folijce, z odbitą na ksero kreską. Jak się zapewne domyślacie, były to po prostu pocięte wieczka od pudełek. Kolejne uzupełnienia to wczesne wersje "Shantów" i "Wakacji", wydane przez Trefl z udziałem rozmaitych kooperantów (pisaliśmy o nich w ostatnim poście) oraz dwie wersje kolorystyczne miniaturowych "Wojów Mirmiła" (zapewniamy, że tło nie wyblakło).

Zdjęcia z kolekcji Hegemona są teraz większe i wyraźniejsze. Zrobione zostały w tej samej skali, dzięki czemu możecie porównać wielkość poszczególnych pudełek. Gdybyście wpadli na trop wersji, których tu nie ma - piszcie, przysyłajcie zdjęcia. Będziemy uzupełniać. Tutaj możecie zobaczyć wszystkie rysunki Janusza Christy z puzzli Trefla, a w tym miejscu dwa niewykorzystane wzory.

KAJKO I KOKOSZ (MIRMIŁOWO)
Trefl/Scangraph/Biuro Ruchu Drogowego KGMO,
600 elem., 400x600 mm

SHANTY
Trefl/Arsis, 600 elem., 400x600 mm
SHANTY
Trefl/Chevalier/Intertour, 600 elem., 400x600 mm

SHANTY
Trefl/Arsis, 600 elem., 400x600 mm
SHANTY
Trefl, 600 elem., 400x600 mm

SHANTY
Trefl, 600 elem., 400x600 mm
SHANTY
Trefl, 600 elem., 400x600 mm (pudełko składane)

SHANTY
Trefl, 600 elem., 400x600 mm
SHANTY
Trefl, 600 elem., 400x600 mm

SHANTY
Trefl, 500 elem., 340x480 mm
WAKACJE
Trefl/Chevalier, 600 elem., 400x600 mm

WAKACJE
Trefl, 600 elem., 400x600 mm
WAKACJE
Trefl, 600 elem., 400x600 mm

WAKACJE
Trefl, 600 elem., 400x600 mm
WOJE MIRMIŁA
Trefl, 88 elem., 165x225 mm

WOJE MIRMIŁA
Trefl, 88 elem., 165x225 mm (wariant kolor.)
ZAMACH NA MILUSIA
Trefl/Rój, 300 elem., 315x420 mm

KAJKO I KOKOSZ (HEGEMON)
Trefl/Sibui, 160 elem., 320x480 mm
KAJKO I KOKOSZ (MILUŚ)
Trefl/Sibui, 160 elem., 320x480 mm

KAJKO I KOKOSZ (MILUŚ)
Trefl, 88 elem., 165x225 mm (bez pudełka)
KAJKO I KOKOSZ (ŁAMIGNAT)
Trefl/Sibui, 160 elem., 320x480 mm

KAJKO I KOKOSZ (ŁAMIGNAT)
Trefl, 88 elem., 165x225 mm (bez pudełka)
KAJKO I KOKOSZ (KURA)
Trefl/Sibui, 160 elem., 320x480 mm

KAJKO I KOKOSZ (KURA)
Trefl, 88 elem., 165x225 mm (bez pudełka)
KAJKO I KOKOSZ (KURA)
Trefl/WDA, 160 elem., 320x480 mm (błąd druk.)

NA DZIKIM ZACHODZIE
Trefl, 160 elem., 320x480 mm
NA DZIKIM ZACHODZIE
Trefl, 160 elem., 276x416 mm

NA DZIKIM ZACHODZIE
Trefl, 160 elem., 276x416 mm
KSIĘŻNICZKA
Trefl, 160 elem., 320x480 mm

KSIĘŻNICZKA
Trefl, 160 elem., 276x416 mm
KSIĘŻNICZKA
Trefl, 160 elem., 276x416 mm

PRZY OGNISKU
Trefl, 160 elem., 276x416 mm
C.D.N.?
KAJKO I KOKOSZ W KOSMOSIE
Trefl, 160 elem., 276x416 mm

piątek, 14 lutego 2020

Wakacyjne shanty z Milusiem

Niedawno dostałem od naszego czytelnika arcyciekawy materiał na temat milicyjnych puzzli z Milusiem. Zanim go Wam przedstawię, proponuję lekturę pewnego zaginionego posta, napisanego w 2013 roku przez Łamignata. Tekst nigdy nie został dokończony, bo w międzyczasie wpadłem na pewne nieoczekiwane tropy i nie bardzo wiedzieliśmy jak z tego wybrnąć. Trzy lata później Hegemon zaczął intensywnie drążyć ten sam temat, dotarł nawet do wydawnictwa Trefl i wyciągnął stamtąd absolutnie unikalne materiały reklamowe z lat 90. Poniższy post jest jakby wypadkową poszukiwań całej naszej trójki.

* * *

1. ŁAMIGNAT

Kolega Jaszczu (czyli znany rysownik Piotr Nowacki) zadał nam ostatnio takie pytanie:
Jak potoczyłaby się kariera Mistrza Christy, gdyby przyszło mu zyć i tworzyć te kilkadziesiąt lat później (powiedzmy, że miałby dziś 40 lat)? Może to dobry temat na artykuł? :)
Temat może i dobry, ale spróbuję nieco zmodyfikować to pytanie: czy zastanawialiście się kiedyś, jak potoczyłaby się kariera Janusza Christy, gdyby urodził się po przeciwnej stronie żelaznej kurtyny? Czy nadal by rysował, a jego prace znane byłyby na całym świecie? Od dzisiaj nie musicie poruszać się jedynie w sferze domysłów. Gdyby urodził się np. w Holandii nazywałby się Jan Van Haasteren i wyglądałby tak:

Jan Van Haasteren w swojej pracowni w Bergen
(fot. Robin Schouten)
Janusz Christa w swojej pracowni w Sopocie
(fot. Paweł Sikora)

Obu rysowników łączy nie tylko fizyczne podobieństwo, wiek (Haasteren jest tylko dwa lata młodszy od Christy) i zbliżony styl rysowania, ale przede wszystkim... puzzle!

Haasteren był rysownikiem u Disneya, pracował także jako grafik w wytwórni filmów animowanych. Ma na koncie wiele komiksów gazetowych do scenariuszy różnych autorów, jednak żadna ze stworzonych przez niego postaci ani serii komiksowych nie zdobyła międzynarodowej sławy. Jego najpopularniejszym bohaterem jest Baron van Tast, który narodził się na łamach magazynu "Pep" w 1972 r. Był to komiks purnonsensowy, więc widoczny poniżej gigantyczny kwiatek niekoniecznie musiał być wynikiem działania eliksiru wzrostu.


Przełom w karierze Holendra nastąpił w roku 1980, kiedy to rozpoczął współpracę z firmą Jumbo, potentatem na rynku gier planszowych i puzzli. Rysowane przez Haasterena puzzle, charakteryzujące się sporym zagęszczeniem postaci i sytuacji, stały się hitem na całym świecie. Obecnie 40% katalogu produktów Jumbo stanowią układanki narysowane przez Haasterena.


W połowie lat 80. w naszym kraju pojawiły się pirackie reprodukcje ilustracji z puzzli autorstwa Jana Van Haasterena. Poniższy plakat można było kupić między innymi w Sopocie. Być może jeden egzemplarz trafił w ręce Christy.

Olimpiada - pierwszy projekt puzzli stworzony przez Jana Van Haasterena dla firmy Jumbo

Wiele wskazuje na to, że firma Trefl chciała skopiować ten pomysł i powtórzyć na naszym rynku sukces komercyjny holenderskiego Jumbo. W tym celu nawiązała współpracę z Januszem Christą, który jak wiemy stworzył dla niej kilkanaście projektów puzzli. Pierwsza układanka autorstwa Christy powstała na zamówienie Milicji Obywatelskiej, razem z dwoma kalendarzami, jako część kampanii promującej wśród dzieci zasady ruchu drogowego.


Wspaniała panorama Mirmiłowa przypomina trochę puzzle holenderskiego artysty, ale dopiero dwa ostatnie projekty, jakie Christa wykonał dla Trefla, tj. "Wakacje" i "Szanty", utrzymane są w duchu typowym dla prac Van Haasterena. Na uwagę zasługuje jeszcze jeden drobny szczegół - otóż Holender na wszystkich swoich puzzlach umieszcza "podpis" w postaci płetwy rekina, a jeśli uważnie się przyjrzeć, ten sam element można znaleźć w "Wakacjach" Janusza Christy. Czy to symboliczny hołd dla kolegi zza żelaznej kurtyny?


Szkoda, że Trefl już nie wznawia zaprojektowanych przez Christę układanek, ale jednocześnie cieszy fakt, że również puzzlową pałeczkę przejął po mistrzu jego następca - Sławek Kiełbus.

2. KAPRAL

W tym momencie ja (czyli Kapral) wyciągnąłem z archiwum dwie ilustracje Christy do konkursu dziecięcego "Wieczoru Wybrzeża". Powstały one w roku 1960, czyli dokładnie 20 lat wcześniej niż Jan Van Haasteren zaczął rysować swoje arcyskomplikowane puzzle dla Jumbo.

"Wieczór Wybrzeża", rys. Janusz Christa

Oczywiście nie twierdzę, że to Haasteren ściągnął pomysł od Christy, tylko że Christa już wcześniej musiał to gdzieś podpatrzyć. A ponieważ na przełomie lat 50./60. spora część jego pomysłów miała źródło we francuskim tygodniku "Vaillant", zapewne i tym razem tak było. Mój kolekcjonerski nos podpowiada mi, że chodziło o rysunki Jeana Cézarda, a najpewniej ten widoczny poniżej, pochodzący z oprawionego przez Christę rocznika "Vaillanta" (1958). Zresztą wszyscy polscy komiksiarze wzorowali się wtedy na tym jednym jedynym magazynie, toteż nie dziwota, że i Papcio Chmiel skopiował szkolną scenkę Cézarda (zwróćcie uwagę na ulice wokół szkoły), co prawda w wersji trochę zubożonej, ale za to z dymkami.

"Vaillant", rys. Jean Cézard"Świat Młodych", rys. Papcio Chmiel

Wiele lat później (1984) podejrzanie podobną, choć jeszcze uboższą ilustrację narysowała Szarlota Pawel. Z tym, że raczej nie wzorowała się na oryginalnej wersji z "Vaillanta", ale na podróbie wykonanej przez jej mentora, Papcia Chmiela. Obok widzimy zagadkę obrazkową innego polskiego komiksiarza, Jerzego Wróblewskiego (1968) - jedną z wielu, jakie narysował dla "Dziennika Wieczornego". Na tej konkretnej ilustracji trzeba było znaleźć groźnych braci Slim.

"Świat Młodych", rys. Szarlota Pawel"Dzienik Wieczorny", rys. Jerzy Wróblewski

Westernowa tematyka tej zgadywanki sugeruje, że Wróblewski czerpał inspirację skądinąd. Stawiam na Gire'a, który uwielbiał wrzucać tego typu zbiorowe sceny do swojego komiksu "Kam et Rah les terribles" (1955-1964), a redakcja "Vaillanta" często zlecała mu wykonanie atrakcyjnych okolicznościowych obrazków, po brzegi wypełnionych postaciami.

"Vaillant" i "Pif Poche", rys. Eugène Gire

Prasa w latach 60. pełna była takich rysunków, a ich tematyka obracała się wokół modnych wówczas wśród młodzieży motywów. Poniżej widzimy prace Hannesa Hegena z NRD-owskiego komiksu "Mosaik" oraz Gwidona Miklaszewskiego z "Płomyczka". Nietrudno zauważyć podobieństwo tych rysunków do puzzli Janusza Christy - odpowiednio "Shantów" i "Wakacji".

"Mosaik", rys. Hannes Hegen"Płomyczek", rys. Gwidon Miklaszewski

3. HEGEMON

Skoro wiemy już, że pomysł na układanki ściągnięty został po części z Jana Van Haasterena, a po części z "Vaillanta", czas na rozwikłanie ostatniej zagadki, jaką jest... producent puzzli Janusza Christy. Sprawa wcale nie jest oczywista, bo na najstarszych pudełkach z końca lat 80. widnieją nazwy rozmaitych wydawców: Trefl, Scangraph, Sibui, Arsis, Intertour, Chevalier czy Elektrospółdzielnia. Możecie to prześledzić na przykładzie "Shantów", które w tamtym czasie miały aż trzy różne wersje, nie licząc późniejszych wznowień z lat 90.


Wszystkie te wczesne układanki łączy jeden wspólny element, a jest nim charakterystyczny karciano-puzzlowy znaczek, będący pierwszą wersją logo Trefla. Widać go na puzzlach milicyjnych (obok nazwy agencji reklamowo-wydawniczej Scangraph), jak i na czterech wzorach sygnowanych przez firmę Sibui. Zdaniem Łamignata świadczy to o tym, iż faktycznym producentem wszystkich układanek był gdyński Trefl, a pozostałe wymienione na pudełkach firmy były tylko jego kooperantami. Research Hegemona w pełni potwierdził tę tezę.


Trefl założony został w 1985 r. przez Kazimierza Wierzbickiego, z którym Janusz Christa utrzymywał bliskie kontakty. Według jednej z anegdot, jakimi rysownik zwykł raczyć swoich rozmówców, pierwsze swoje puzzle "pan Kazio" wycinał wraz bratem nożyczkami w garażu. Historia ta jest kompletnie nieprawdopodobna, ale dobrze oddaje pionierskiego ducha biznesu lat 80. Początkowo rzeczywiście Trefl nie miał własnej poligrafii, dlatego musiał zlecać offsetowe wydruki puzzli i opakowań kooperantom (przedsiębiorstwom polonijnym lub spółdzielniom), a potem sam naklejał je na tekturę i nacinał wykrojnikami.

Pieczątka na pudełku puzzli "milicyjnych".

W roku 1990 stare logo Trefla zastąpione zostało nowym, firma dorobiła się własnej drukarni i podpisy tajemniczych kooperantów zniknęły z pudełek. Puzzle "à la Jan Van Haasteren" przez ponad 10 lat były prawdziwym hitem, a "Shanty" i "Wakacje" wielokrotnie wznawiano w rozmaitych opakowaniach. Niebawem na blogu ukaże sie zaktualizowana wersja czeklisty z nowymi zdjęciami z kolekcji Hegemona (część z nich zobaczyć możecie w dzisiejszym poście).


Najlepiej sprzedającymi się puzlami Christy były zapewne "Shanty". Miały największą ilość wznowień i figurowały w ofercie firmy aż do 2001 r. (ostatnia wersja składała się z 500 elementów, zamiast tradycyjnych 600). Rysownik twierdził, że swoją sławę zawdzięczały telewizji, o czym barwnie opowiadał w "Wyznaniach spisanych":
Kiedyś jedne nawet w "Tele-Expressie" pokazali. To były "Shanty". Napisał do telewizji jakiś facet oburzony: "takie świństwa i to ma być dla dzieci?" A tam była tylko jedna taka scena: stoi fregata pod żaglami w porcie i między dwoma masztami rozpięty jest hamak, a w nim… można się tylko domyślać co ta para robi. Widać tylko tyłek i nogi uniesione. Synek tego faceta pytał co to jest, a ten nie wiedział jak ma dziecku wytłumaczyć. Jak to co robią? Marynarzy.
Natomiast "Wakacje" ukazały się w dwóch wersjach kolorystycznych, bo... oryginalny blaudruk Christy zaginął. W katalogu z 1994 r. widzimy już wersję z nowym kolorem, którego autorami byli graficy Trefla. Wyszło to niestety fatalnie i kompletnie zeszpeciło cały rysunek.

Katalog Trefla z 2001 r.Katalog Trefla z 1994 r.

I tym niezbyt optymistycznym akcentem kończymy nasz dzisiejszy post, poskładany jak puzzle z kilku starych, niedokończonych artykułów. W najbliższych dniach wrócimy jeszcze do tego temetu, więc oczywiście zostańcie z nami i nie regulujcie odbiorników.