piątek, 17 kwietnia 2026

Gagi, komiksy i gagomiksy

W Prima Aprilis oddałem Egmontowi posłowie do albumu "Pan Paparura i inne historie". Czeka mnie jeszcze korekta, uzupełnienia, ale najważniejsza część już za mną. "Pan Paparura" będzie antologią krótkich komiksów Christy spoza trzech głównych serii, a to oznacza, że nie pojawią się w nim ani Kajtek i Koko, ani Kajko i Kokosz, ani Gucek i Roch. Mimo to będzie co oglądać, bo materiał jest dość obszerny, obejmuje ponad 30 lat twórczości Christy i 10 tytułów prasowych. A ja cieszę się, że mogłem jeszcze raz przyjrzeć się rozmaitym poboczom Christy, to i owo podsumować, a przy okazji wyłapać rzeczy, które wcześniej mi umknęły.

Paski - nie paski

Na przykład: przez całą moją kolekcjonersko-detektywistyczną "karierę" starałem się wyraźnie oddzielać komiksy Christy od żartów rysunkowych. Kłopot zawsze pojawiał się w przypadku żartów złożonych z kilku kadrów, bo formalnie należałoby je uznać za nieme mini-komiksy (albo krótkie prakomiksy, jeśli miały podpisy), ale ponieważ ukazywały się w rubryce z kawałami, traktowałem je zgodnie z ich przeznaczeniem i kontekstem. Cały ten misterny podział posypał mi się po odkryciu dwóch wersji tego samego gagu, najpierw narysowanego jako kawał dla "Nowej Wsi", a po chwili jako odcinek z serii "Przygody Kajtka-Majtka".

Teraz już nie jestem pewien, czy podobne historyjki z "Jazzu" i "Tygodnika Morskiego", ewidentnie wymyślone jako dowcipy (zwykle z podpisem "bez słów"), również nie należą do kategorii stripów. Jak to odróżnić? Czy liczy się intencja autora, czy techniczna systematyka? Bo jeśli ta ostatnia, to wszystko, co ma dwa kadry lub więcej oraz nawet minimalną sekwencję zdarzeń, jest komiksem.

Historyjki z "Tygodnika Morskiego" (1960-1961) składające się kolejno z: 2, 3, 4 i 5 kadrów. W którym miejscu przebiega granica między dowcipem rysunkowym i komiksem?

Multikawały

Idźmy dalej - a co, jeśli zamiast pojedynczego kawału, dostaniemy całą serię żartów na jeden temat, narysowaną przez jednego autora, umieszczoną w jednym miejscu i do tego pod wspólnym tytułem? To nie jest abstrakcyjne ćwiczenie myślowe, przykładów jest mnóstwo. Sam Christa stworzył osiem takich pakietów, w tym trzy dla magazynu "Relax". Część z nich wygląda jak zwykłe kawały ("Palacze", "Ludzie i statki", "Wiosenne porady", "Rodzaje śniegowych płatków"), jeden jak opowiadanie z obrazkami ("Marynarskie brody"), a reszta bezczelnie udaje komiksowe plansze ("Dżdżownica", "Coś z ryb", "Przyśmiewki o nałogach"). Ale nie dajmy się nabrać, z komiksem ma to niewiele wspólnego. To raczej odrębny gatunek, pozbawiony sekwencyjności. Każdy element, tj. pojedynczy dowcip lub mikro-historyjkę, można oglądać osobno, w dowolnej kolejności, natomiast efekt komiczny spotęgowany jest przez ilość elementów, pewną powtarzalność i nawarstwienie skojarzeń na zadany temat. Zamiast opowieści, czytelnik dostaje rysunkowy kabaret, pseudo-komiksowy miks gagów. Krótko mówiąc: GAGOMIKS. Tak sobie go nazwałem i tego będę się trzymał.

Gagomiks może mieć dymki, ale nie musi; może mieć ramki, ale też niekoniecznie. Ramki z kolei mogą przybierać najbardziej wymyślne kształty, co często ma podkreślić płynność takiej mozaiki i brak określonego kierunku poruszania się między jej elementami. Oczywiście nie piszę tego na podstawie ośmiu próbek Janusza Christy, tylko na podstawie researchu do mojego niedawnego projektu "Dawno i nieprawda".

Trop hiszpański

Setki (dosłownie) takich "multikawałów" znalazłem np. w hiszpańskim tygodniku komiksowym "Jaimito", wydawanym przez Valencianę. Już w pierwszym numerze (1945) pojawia się gagomiks o myśliwych z layoutem w stylu "Przyśmiewek o nałogach". Podobne formy obecne są potem w każdym kolejnym zeszycie, a w 1947 roku magazyn umieszcza gagomiks na okładce.

"Jaimito" 1945 (gagomiks karteczkowy w stylu "Przyśmiewków o nałogach", rys. Alfonso Alamar Coves) i 1947 (z lewej gagomiks ramkowy, z prawej bezramkowy, rys. José Soriano Izquierdo)

Końcówka lat 40. i całe lata 50. to czas gagomiksowych eksperymentów, głównie w wykonaniu rewelacyjego rysownika Licerasa. Po ten sam format sięgali też inni: Palop, Karpa, Alamar, Rojas, Nin i Sanchis, choć trudno powiedzieć, czy wszyscy z własnej woli, czy na polecenie redakcji. Obiło mi się o uszy (raczej o oczy), że w "Jaimito" obowiązywały normy, tzn. w każdym numerze pisemka rysownik dostawał określoną ilość stron. Jeśli ktoś miał pomysł na historyjkę - rysował komiks, a jeśli nie - rysował kawały. "Jaimito" miał ściśle określony profil humorystyczny, więc obie te formy w równym stopniu spełniały swoje zadanie, choć oczywiście komiks, zwłaszcza odcinkowy, miał większy potencjał, by utrzymać czytelników.

Jesús Liceras López w "Jaimito" 1948 (gagomis panoramiczny) i w "Selecciones de Jaimito" 1959 (gagomiks w stylu dzisiejszych infografik)

W latach 60. następuje dalsza ekspansja, tym razem wszerz, tzn. gagomiksy zamiast pojedynczych stron, dostają całe rozkładówki. Dopiero teraz rysownicy mogli sobie poszaleć! Jednak paradoksalnie większość autorów przyjęła postawę zachowawczą, starając się za wszelką cenę upodobnić plansze do normalnych komiksów. Być może taki był wymóg redakcji, żeby na pierwszy rzut oka cała gazeta wyglądała jednolicie.

Od góry: "Selecciones de Jaimito" 1965 (Grema), "Jaimito" 1967 (Enrique Cerdán), "Jaimito" 1969 (Luis Cerezo)

Na początku lat 70. niekwestionowaną gwiazdą "Jaimito" stał się mój ulubiony rysownik Arturo Rojas de la Cámara. Rojas wypracował własny styl, bardzo podobny do "Dżdżownicy" i trzymał się go aż do upadku magazynu w roku 1984. Bliźniaczą rubrykę, ale o tematyce rycerskiej, prowadził w tygodniku "El Guerrero del Antifaz", również należącym do Valenciany.

U góry: Rojas w "Selecciones de Jaimito" i "El Guerrero del Antifaz" 1972. U dołu: Karpa w "Jaimito" 1971.

Trop brytyjski

Przeglądając dziesiątki hiszpańskich zeszytów komiksowych, miałem niodparte wrażenie, że layout rubryk z dowcipami jest mi skądś znany. Chodzi o powtarzający się schemat trzech kolumn, z których środkowa przeznaczona była na gagomiks, dwie boczne na pionowe paski komiksowe, zaś dodatkowy dolny wiersz zawierał zazwyczaj krótką historyjkę obrazkową. Dokładnie taki sam układ posiadały niemal wszystkie rozkładówki w brytyjskich tabloidach komiksowych z wydawnictwa Amalgamated Press i tylko proporcje poszczególnych sekcji czasem się zmieniały. Tradycja ta sięgała czasów przedwojennych i najwyraźniej została zaadoptowana przez Hiszpanów. Warto w tym miejscu przypomnieć, że oba te kraje miały bardzo podobne rynki komiksowe, oparte na mnóstwie tanich tygodników.

Typowo brytyjski layout rozkładówki w komiksowym tabloidzie (w tym wypadku "Jester" z 1936), dostosowany do hiszpańskiego formatu zeszytowego ("Jaimito" z 1949).

Podążyłem tym tropem z nadzieją, że w praojczyżnie prasy komiksowej trafię na jeszcze starsze gagomiksy. Owszem, znalazłem jakieś luźne zestawy żartów rysunkowych z XIX wieku, ale strasznie archaiczne i w niczym nie przypominające produkcji hiszpańskich. Dopiero w powojennych numerach natknąłem się na kilka nowocześnie wyglądających pozycji, i to w kilku różnych odmianach. Ale może źle szukałem.

Wielka Brytania, rok 1949: "Knockout" (chmurki zamiast zwyczajowych karteczek), "Sun" (panorama), poniżej "Wonder" (infografika)

Wielkie nazwiska

Niezależnie od tego, czy nazwa "gagomiks" jest trafiona czy nie, samo zjawisko jest jak najbardziej realne, tylko słabo rozpoznane. Funkcjonowało przez kilkadziesiąt lat na marginesie prasy komiksowej, po czym wraz z nią przeminęło. W tym czasei przeszło długą drogę - od zapychacza pustych stron w czasopismach, przez proste karteczkowe mozaiki, aż do przemyślanych parakomiksowych form. Miało swoich artystów, wyrobników, eksperymentatorów, a nawet rekordzistów.

Najdłuższą (prawdopodobnie) gagomiksową serią była "13, Rue de Percebe". Rysował ją zmarły niedawno Francisco Ibáñez, prawdziwy król Midas hiszpańskiej branży komiksowej, dobrze nam znany jako twórca "Mortadella i Filemona" (222 albumy, własny tygodnik, dwa seriale TV i sześć filmów). "13, Rue de Percebe" składała się z jednoplanszówek opartych na jednym layoucie, i to w sensie dosłownym, ponieważ rysownik korzystał z gotowego szablonu, przedstawiającego przekrój budynku przy ul. Wąsonoga 13. Ibáñezowi i jego zastępcy udało się w ten sposób ukręcić ponad 400 odcinków (1961-1970), trzeba więc przyznać, że pomysł był genialny... choć nie do końca oryginalny. Otóż dwa lata wcześniej w almanachu tygodnika "Pulgarcito" (wyd. Bruguera) ukazała się identyczna plansza Manuela Vázqueza pt. "Un día en Villa Pulgarcito". Ibáñez, który nota bene również pracował w "Pulgarcito", odwrócił rysunek Vázqueza na lewą stronę, dorysował własne postacie i z gotowym projektem przeszedł do nowego tygodnika Bruguery "Tio Vivo".

Z lewej Francisco Ibáñez w "Tio Vivo" 1961, z prawej Manuel Vázquez w "Pulgarcito Almanaque" 1959

Żeby trochę zrehabilitować Ibáñeza, mam tu jego dwie rozkładówki z tego samego okresu. Widać, że rysownik konsekwentnie szedł w "niesamowite przekroje" i wycisnął z tej formuły wszystkie soki.

Francisco Ibáñez w "Pulgarcito Almanaque" 1960 i 1961

Ostatnim rysownikiem, o którym chciałbym tu wspomnieć, jest Benito Jacovitti, włoski gigant komiksu, a zarazem arcymistrz gagomiksowych panoram. Poniżej dwie jego rozkładówki z tego samego okresu, co przekroje Ibáñeza. Niczego gęstszego, dziwniejszego i bardziej skomplikowanego już Wam dziś nie pokażę, dlatego w tym miejscu skończę ten przydługi post, a do gagomiksów być może jeszcze kiedyś wrócę. Dobranoc.

Benito Jacovitti w "Il Giorno dei Ragazzi" 1960 i 1961

PS. I pomyśleć, że zacząłem ten wpis od niewinnych pasków Janusza Christy :)

środa, 1 kwietnia 2026

Tasmania wzywa!

Kto wie, ten wie - od wielu lat mam jeszcze jedno hobby, jestem entuzjastą radia. Zaczynałem od starej "Szarotki", którą dostałem od ojca krótkofalowca, a dziś korzystam z bardzo czułego odbiornika do nasłuchu fal krótkich, z precyzyjną stabilizacją częstotliwości i ręcznie dostrajanym filtrem pasmowym.

Niedawno, późnym wieczorem (noc to najlepsza pora na dalekie odbiory) postanowiłem dla hecy sprawdzić, czy uda mi się złapać coś z Australii. Dlaczego? Bo tam mieszka Ashika, nasz człowiek z antypodów. Po kilkunastu minutach walki z szumem, trzaskami i dryfującą propagacją, z eteru zaczęły się wyłaniać dwa znajome imiona: Kajtek and Koko, i to po angielsku!

Sygnał szedł prawdopodobniej wielokrotnym odbiciem od jonosfery (klasyczny daleki DX), choć momentami miałem wrażenie, że łapię go z dwóch kierunków naraz, jakby coś po drodze jeszcze go "poprawiało". Dzięki 15-metrowej antenie kierunkowej, ustawionej na dachu i delikatnie "podpartej" na północny-zachód, mogłem całkiem komfortowo słuchać audycji... z Tasmanii. Co ciekawe, sygnał był miejscami tak czysty, jakby nadawany lokalnie, potem całkowicie zanikał, a po kilku sekundach wracał z jeszcze większą siłą, co jak wiadomo jest typowe dla stabilnych, dalekosiężnych transmisji międzykontynentalnych.

A teraz najlepsze: dwa odcinki udało mi się nagrać. Poniżej wrzucam audio. Enjoy!

Aha, jeszcze jedno: na początku kwietnia mają się pojawić nowe odcinki "Wewnętrznej podróży". Też enjoy!

poniedziałek, 19 stycznia 2026

Następcy Papcia Chmiela?

W sobotę wydawnictwo Prószyński i S-ka zapowiedziało kontynuację przygód Tytusa, Romka i A'Tomka. No i się zaczęło. Przez cały weekend brać komiksowa zaczęła utyskiwać na kiepski poziom reklamowego stripa, choć przedstawiciele wydawcy nie potwierdzili, że wykonali go autorzy nowych komiksów.

A ja chciałbym wlać trochę optymizmu i przypomnieć, że są w Polsce twórcy, którzy znakomicie poradziliby sobie ze spuścizną Papcia Chmiela. Jeden z nich (a może dwaj, ale tego nie udało mi się ustalić) ma już na koncie paski z Tytusem, i to nie żadne fanarty, tylko stuprocentowo oficjalne komiksy reklamowe. Pamiętacie kampanię promocyjną MediaMarkt z 2017 roku? Było to jeszcze za życia Papcia i nie mogę sobie wyobrazić, żeby nasz nestor nie zaaprobował rysownika, a był nim oczywiście... Tomasz Lew Leśniak, twórca m.in. "Jeża Jerzego" oraz "Tymka i Mistrza" (do spółkii ze scenarzystą Rafałem Skarżyckim).

Poniżej pozwoliłem sobie przypomnieć kilka tamtych pasków, zaś całą resztę znajdziecie na Behance. Mam nadzieję, że to właśnie Leśniak i Skarżycki stanęli za sterami nowego, uwspółcześninego Tytusa. Trudno chyba znaleźć lepszych kandydatów do tej roboty.

EDIT: Tomek Leśniak odpowiedział krótko na fejsie:

Tak oto tytusowy dream team odjechał ku krainie marzeń...

niedziela, 18 stycznia 2026

Heca z Wąsikiem i Tytusem

Rok 2026 zaczynamy od samych dobrych wieści i jeszcze lepszych obrazków. Już za kilka dni (21 stycznia) ukaże się "Rogata heca", czyli "Wielki turniej" w gwarze warszawskiej. Uwaga, czytając nie zapomnijcie o cwaniackim zaśpiewie w stylu Dymszy i Kobuszewskiego.
Mrożące krew w żyłach opowieści o dwóch charakternych wojach – mężnym i rozumnym Kajku oraz zapatrzonym w siebie i będącym w ciągłej gastronomicznej potrzebie Kokoszu. Oni to, cielesność swą dewastując, naparzają rozrabiaków maści wszelakiej i wytrwale bronią Mirmiłowa przed zakusami podstępnych Zbójcerzy (w edycji warszawskiej nazwanych Grandziarzami). Grandziarze to podejrzane i nieciekawe indywidua, uskuteczniające legularne grande pod sztandarem szemranego Hegemona. Komiks powstawał w latach 70. i 80. XX wieku i był na sztandarach czasopisma "Świat Młodych". Nadchodzi czas turniejowych rozgrywek, dlatego kasztelan Mirmił z wielkiego frasunku na bolesność głowy zapadł. Nie dość, że na darmo okrzyknął soboty dniami wolnemi od roboty, bo ślubna i tak nie daje mu dłużej pokimać, nie może też w spokojności oddać się moczeniu kija, bo mieszkańce, raban okrutny podnosząc, skutecznie rybe we fosie płoszą, to jeszcze cwane Grandziarze zamiarują, co i raz obstalować nowe sposobność na totalne demolkie grodu.

I jeszcze to Święto Barana! Każden jeden kasztelan, będący w zgodzie z tradycją, musowo wystawia w baranich zawodach własnego wyczynowca, a z tem akuratnie zupełnie na bakier. Całe szczęście są wierne wojaki Kajko i Kokosz, które w trymiga wywąchają w górskich dolinach osobnika skutecznie walącego ze łba. Kłopot w tem, że wystawienie rogatego swojaka umyślili tyż Grandziarze. Oj, będzie polka! Czasu mało, a turniejowa świąteczność tuż za winklem.

Bogactwo języka Syreniego Grodu w połączeniu z unikalnym humorkiem Janusza Christy, to zabawa prima sort, czyli mucha nie siada.

Dwa miesiące później (25 marca) do sprzedaży trafi pierwszy z dwóch tomów "Kajtka i Koka na tropach Pitekantropa" pt. "Niebezpieczny Wąsik". To pierwsza kolorowa edycja tego komiksu, uzupełniona o paski pominięte w wydaniu z 2001 roku. Szczegółowy spis braków i mapę podróży znajdziecie w artykule "Tropimy pitekantropa", a zestawienie z "Tintinem" w bogato ilustrowanym tekście "Automaatski apparaatski papierisko". Kilka dni temu Egmont ujawnił okładkę. Oba komiksy możecie zamawiać na stronie wydawnictwa.

Na koniec zostawiłem najciekawszego niusa. Otóż Prószyński i s-ka wypuścił trzy pierwsze "Zaginione księgi" Tytusa, Romka i A'Tomka. Jest to reprint przedksiążeczkowych odcinków ze "Świata Młodych", pokolorowanych w stylu retro, w formacie identycznym jak stare tomiki wydawnictwa Horyzonty. Cena okładkowa zeszytów wynosi 14,90 zł, a w sieci można je kupić za ok. 9 zł. Znamy już tytuły sześciu części i podobno nie jest to koniec. Twórcy projektu ogłosili też, że w tym roku mają ukazać się książeczki z nowymi przygodami Tytusa, ale nie chcieli zdradzić kto będzie kontynuował dzieło Papcia Chmiela. Cały wywiad znajdziecie na kanale Tomka Kołodziejczaka "Otwarte komiksy".

środa, 31 grudnia 2025

Sylwester z niespodzianką

Drodzy fani Janusza Christy, w nadchodzącym roku 2026 życzę Wam (i sobie) wielu pozytywnych zaskoczeń, zarówno komiksowych, jak i okołokomiksowych i całkiem niekomiksowych. A na pożegnanie starego roku Ashika przygotował udźwiękowioną wersję najnowszego komiksu o Kajtku i Koku, publikowanego niedawno "Na plasterkach". Słuchowisko obrazkowe powstało w dwóch wersjach językowych: polskiej i angielskiej. Miłego odbioru i do zobaczenia wkrótce.

niedziela, 28 grudnia 2025

Tradycja [5]

Kończymy krótki rejs z Kajtkiem, Kokiem i Pretorem. Dalsze odcinki ukażą się w 2026 r. na blogu Ashiki, o czym na pewno Was powiadomimy.

sobota, 27 grudnia 2025

Tradycja [4]

Święta, święta i po świętach. Jutro ostatni odcinek, a potem do roboty :(

piątek, 26 grudnia 2025

Tradycja [3]

Ach nie! To już półmetek historyjki i półmetek świąteczno-weekendowej laby. Na szczęście jutro ciąg dalszy.

czwartek, 25 grudnia 2025

Tradycja [2]

Świąteczne śniadanko zjedzone? Czas na świąteczne oglądanko i czytanko. Pierwszy odcinek znajdziecie tutaj, następny jutro.

środa, 24 grudnia 2025

Tradycja [1]

Wyobrażacie sobie święta bez pocztówki z Australii? Bo ja już chyba nie bardzo.

W tym roku Ashika przygotował jeszcze jedną atrakcję. Przez całe przedłużone święta, czyli od dziś do niedzieli, będziemy codziennie śledzić przygody Kajtka i Koka w najnowszym rozdziale "Wewnętrznej podróży" pt. "Randka z przeznaczeniem". Odcinki możecie przeczytać na stronie Ashiki albo "Na plasterkach". Miłej lektury i Wesołych Świąt.

sobota, 13 grudnia 2025

Znalezione w akcji - archiwum

«« SUPLEMENT 3 »»

W tym miejscu zebrałem starsze uzupełnienia do postów pierwszego sezonu "Dawno i nieprawda". Najnowsze znaleziska znajdziecie tutaj.

* * *

Uzupełnienia do odcinka "Niderlandy 1968-1973":

Hugo Renaerts, Frank Sels - Arkulleke
Fred Valcke - Broem en Broemfa: Troondstrijd

Uzupełnienia do odcinka "Frankofonia 1970-1976":

René Goscinny, Pierre Tchernia, Marcel Uderzo - Les 12 travaux d'Astérix

Uzupełnienia do odcinka "Nieznane Lądy część 1: do 1979":

Albert Uderzo, G. Druck, U. Raub - Asterix-Raubcomics

Uzupełnienia do odcinka "Hiszpania 1971-1977":

Rubio - Aventuras de la Legio Decima / Borricus

Uzupełnienia do odcinka "Włochy do 1962":

Giovan Battista Carpi - L'Odissea di Geppo

Uzupełnienia do odcinka "Hiszpania do 1949":

Manuel Macián, Alberto Peris - Cantinflas y Cateto

Uzupełnienia do odcinka "Hiszpania 1955-1961":

Gordillo - El planeta planito

Uzupełnienia do odcinka "Frankofonia do 1950":

Jean Trubert - Gargantua
Le Hédan - l'Homme au gant de fer

Uzupełnienia do odcinka "Blok wschodni do 1966":

Erich Schmitt - Kuno Wimmerzahn
Péter Bokor, Péter Teknős, Attila Dargay - Ne hagyd magad, emberke!

Uzupełnienia do odcinka (?)

Rolf Kauka - Fridolin, der tapfere Ritter