niedziela, 25 września 2011

Kierunek: Łódź

Już za kilka dni rozpocznie się 22. Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier. Jeśli macie wątpliwości czy warto z tej okazji odwiedzić Łódź, to z przyjemnością je rozwiejemy. W tym roku nie tylko warto, ale wręcz trzeba! Staraniem Festiwalu, w Centralnym Muzeum Włókiennictwa w Łodzi otwarto właśnie wielką wystawę komiksu. Składa się ona z ośmiu ekspozycji, a jedna z nich poświęcona jest życiu i twórczości Janusza Christy. Zgromadzono tam mnóstwo unikalnych eksponatów: niepublikowane szkice, oryginały plansz oraz pamiątki po autorze. Są też autentyczne przybory kreślarskie i biurko, na którym powstały komiksy o Kajku i Kokoszu. Największą (dosłownie) atrakcją jest legendarny szkic "Bitwa pod Grunwaldem", wykonany prawdopodobnie z myślą o firmie Trefl.

Szkic "Bitwa pod Grunwaldem". Foto: Andman/Polter

W Muzeum zobaczymy też prace Jerzego Wróblewskiego, Edwarda Lutczyna, Marka Szyszko i Tadeusza Raczkiewicza. Obszerną galerię zdjęć z wystawy opublikował serwis Polter - część o Januszu Chriście zaczyna się tutaj. Wernisaż odbył się 22 września, ekspozycja będzie czynna do 23 października.

W przeddzień wernisażu odbyło się też uroczyste odsłonięcie komiksowego murala w łódzkim parku im. Sienkiewicza. Wśród postaci namalowanych przez wrocławskiego artystę Piotra Saula spotkamy Tytusa, Romka, A'Tomka, Kleksa, Brombę, Koziołka Matołka, Kudłaczka, Bąbelka, Nerwosolka oraz oczywiście Kajka i Kokosza. Z ŁDK-u nie jest daleko, zdecydowanie warto zobaczyć. Dla przypomnienia - zeszłoroczny mural wyglądał tak.

Mural Piotra Saula (fragment). Foto: Urząd Miasta Łodzi

Zanim wyruszycie do Łodzi, nie zapomnijcie przeczytać najnowszego raportu z sieci:
  1. Kolega Mamoń napisał dla portalu Independent recenzję "Profesora Kosmosika" pt. "Christa odkurzony (i uzupełniony)".
  2. Na Esensji są już kolejne dwie części "Czaru Relaksu" Sebastiana Chosińskiego: nr 14 pt. "Anioł stróż towarzysza Mao i pechowi zbójcerze" ("Zamach na Milusia", "Palacze", "Łabędź") i nr 15 pt. "Mirmił - samobójca i dresiarz jak Superman" ("Zamach na Milusia", "Coś z ryb", "Bajka dla dorosłych").
  3. Przy okazji znaleźliśmy dość stary ranking "10 naj... Toasty" Wojciecha Gołąbowskiego. Kajko i Kokosz na drugim i czwartym miejscu!
  4. Na Allegro pojawiła się koszulka z Kokoszem i Milusiem, prawdopodobnie piracka. Poszła za jedyne 15 zł.

piątek, 23 września 2011

Powrót na Morze

Prace realistyczne stanowią tylko niewielki ułamek w dorobku Janusza Christy. Większość z nich, jak "Opowieść o Armstrongu", "Skarby starego zamczyska", "Korak syn tarzana" czy ilustracje książkowe dla Wydawnictwa Morskiego, powstała na samym początku jego kariery, jeszcze przed "Kajtkiem-Majtkiem".

Christa wrócił do kreski realistycznej w połowie lat 70-tych, po niemal dwóch dekadach przerwy. Doskonale pamiętamy komiksy z Relaxu (choćby "Zaginioną załogę" oraz "Gucka i Rocha"), ale zaczęło się nieco wcześniej. W latach 1975-1976, gdy Christa przechodził z Wieczoru Wybrzeża do Świata Młodych, opublikował w miesięczniku Morze serię ilustracji do opowiadań marynistycznych. Dwa z tych rysunków można było zobaczyć w Giełdzie Komiksów nr 6, pozostałe cztery prezentujemy poniżej. W rzeczywistości miały format A5.

Hammond Innes "Dynamit", Morze 8/1975Hammond Innes "Dynamit", Morze 9/1975
R. Łaniecki "Mała złota Dinghty", Morze 5/1975Georges Blond "Filipińscy piraci", Morze 11/1976

Morze ukazywało się w latach 1924-2000 nakładem Wydawnictwa Ligi Morskiej i Rzecznej. Jeśli będziecie mieli kiedyś dostęp do starych numerów miesięcznika, zwróćcie też uwagę na wspaniałe obrazy statków i żaglowców autorstwa Adama Werki.

czwartek, 22 września 2011

Top5: Najgorsze z najgorszych

Znudziła Wam się nienaganna kreska i kompozycja planszy Waszego ulubionego rysownika? Nie martwcie się. Wydawcy gazet i periodyków od lat nie ustają w wysiłkach, żeby Was czymś zaskoczyć i urozmaicić lekturę. Poniżej przedstawiamy najbardziej kuriozalne i paskudne przedruki, czyli absolutny TOP niekompetencji i tandeciarstwa.

Miejsce 5.
"Kajko i Kokosz na planecie X"
Express Ilustrowany (1983)


Tytuł sugerowałby, że to zaginiony komiks z serii "Kajko i Kokosz", tymczasem był to niewielki fragment... "Kajtka i Koka w kosmosie". Oprócz absurdalnego tytułu, winietki i zakończenia, komiks różni się od oryginału dwoma dodatkowymi odcinkami - pierwszym i ostatnim. Zdaje się, że pociecha któregoś z łódzkich redaktorów lubiła sobie porysować i tatuś pozwolił jej się wyżyć. Więcej szczegółów w artykule "Na tropie stripa".


Miejsce 4.
"Urodziny Smoka Milusia"
Magazyn dla dziewcząt i chłopców TREFL: Świat gier i zabaw (1996)


O tym kwiatku pisaliśmy już w artykule "Jak nie należy wydawać komiksów". Jego obecność w topliście nie powinna Was zatem dziwić. Młodzieżowe czasopismo gdyńskiej firmy Trefl (wyróżniające się najdłuższą na świecie nazwą) opublikowało "Urodziny Milusia" w wersji fioletowo-niebiesko-zielono-żółtej. Komiks stał się przez to kompletnie nieczytelny, za to z daleka rzucał się w oczy.


Miejsce 3.
"Szkoła latania"
Express Ilustrowany (1984)


Rok po "Kajku i Kokoszu na planecie X" łódzki Express przedrukował "Szkołę latania". Tu także redaktorom pomieszali się bohaterowie, tylko na odwrót - w winietce zamiast Kajka i Kokosza wystąpili Kajtek i Koko. Żeby wydłużyć historyjkę, oryginalnie liczącą zaledwie 35 stron, Express "upaskowił" plansze Christy, czyli pociął je wzdłuż na cztery. Dzięki temu ilość odcinków wzrosła do 140; a że były krótkie, to już inna sprawa. Jedyny pożytek z tej publikacji jest taki, że można podziwiać czystą kreskę, bez koloru.


Miejsce 2.
"Szranki i konkury"
Dziennik Bałtycki, dodatek MOPS (1996-1997)


A tu dla odmiany mamy paski "uplanszowione", ale metodą bardzo dziwaczną. Wznowienie ukazało się w sobotnim dodatku komiksowym MOPS do Dziennika Bałtyckiego, Zachodniego i innych lokalnych gazet. Był to bardzo zasłużona magazyn, drukował "Kica Przystojniaka", "Spidermana" i "Fantoma", ale na "Szrankach i konkurach" poległ. 175 pierwszych pasków zostało w niebywały sposób okaleczonych. Rysunki pocięto i porozciągano tak, aby jak najwięcej upakować na planszy A3. Niektóre kadry bez widocznego zamysłu po prostu usunięto. Komiks bez słowa wyjaśnienia skończył się nagle w środku akcji. MOPS ukazywał się gdzieniegdzie jako HOPS, i tam układ kadrów był nieco inny, choć równie paskudny.


Miejsce 1.
"Złoty puchar"
Angora (1998-1999)


I tak doszliśmy do miejsca pierwszego. Tygodnik Angora opublikował swego czasu 95 i pół (!) paska "Złotego pucharu". Zaczerpnięta z MOPSA metoda skalowania rysunków doprowadzona tu została do ekstremum. Z niemiłosiernie pościskanych lub rozciągniętych kadrów (Kajko i Kokosz raz są chudzi, a zaraz obok grubi) stworzono plansze, na których "mieściły się" po trzy kadry w trzech rzędach. W wyniku rozciągania teksty w niektórych dymkach stały się nieczytelne, wymieniono więc oryginalną czcionkę na maszynową. Jest to niewątpliwie najgorsze wydanie komiksu Christy w dziejach. Gratulujemy zwycięstwa!


Angora otrzymuje też wyróżnienie w kategorii "Innowacje" za oldskulowe streszczenia odcinków. Jeśliby je złożyć w całość, otrzymalibyśmy coś w rodzaju literackiej wersji "Złotego pucharu". Oto próbka:
"W grodzie księcia Mirmiła zapanowała plaga kur. Drużyna księcia, karmiona od tygodnia wyłącznie kurami, przestała odwiedzać swojego władcę. Przyczyną plagi kur okazała się czarownica Zielacha, którą książę za to wygnał z grodu. Spotkało się to z gwałtownym protestem małżonki księcia. Władca wezwał do siebie wojów Kajka i Kokosza." itd...
Urocze, prawda?

wtorek, 20 września 2011

Między nami kuzynami

Skoro Kajko i Kokosz są polskimi kuzynami Asteriksa i Obeliksa (i vice versa), to przecież muszą być do nich trochę podobni. Jak to w rodzinie. Wiele takich podobieństw odkrył Arkadiusz Florek w "Świecie dzielnych wojów". Kolejną porcję przysłał nam ks. Piotr Kaczmarek (autor okładki "W służbie u Hegemona"), który, jak się okazuje, obie serie zna na wyrywki. Przed Wami unikalna polsko-francuska wiązanka komiksowa.

1. Buty zdejmujemy jedną ręką

"Wróżbita", 1972"Wielki turniej", 1976

2. Rzut rybą rozrusza każdą imprezę

"Osiedle bogów", 1971"Cudowny lek", 1981

3. Prawdziwi twardziele nie robią uników

"Asteriks na igrzyskach olimpijskich", 1968"Cudowny lek", 1981

4. Dary, dary lasu...

"Obeliks i spółka", 1976"Skarby Mirmiła", 1980

5. Zdrowe uzębienie podstawą udanej konsumpcji

"Przygody Gala Asteriksa", 1961"Na wczasach", 1977

6. Z solą smakuje lepiej (tu koniecznie trzeba klikać w obrazki)

"Asteriks i Goci", 1963"Na wczasach", 1977

7. W niektórych profesjach obowiązuje strój służbowy

"Wróżbita", 1972"Na wczasach", 1977

8. Kto się czubi, ten się lubi

"Niezgoda", 1970"Na wczasach", 1977

9. Razem raźniej (a może taniej)

"Syn Asteriksa", 1983"Na wczasach", 1977

I tu kilka słów wyjaśnienia. Nasi najlepsi ludzie sprawdzili, że dopiero w 27. tomie Asteriks i Obeliks zamieszkali pod jednym dachem (wzorem Kajka i Kokosza). Wcześniej zdarzało im się wynajmować wspólny pokój, ale wyłącznie w delegacjach - chodziło pewnie o oszczędności na dietach.

"Asteriks u Helwetów", 1970

poniedziałek, 19 września 2011

Lekcja rysunku

Jestem pewien, że wielu z Was chciałoby rysować komiksy. Być może niektórzy opublikowali już własne historyjki, a nawet należą do wąskiej grupy szczęśliwców, która potrafiła przekuć pasję rysowania w intratne zajęcie. Ale czy nie marzyliście kiedyś, żeby zostać uczniami samego Janusza Christy? Albo chociaż otrzymać od Mistrza jakieś wskazówki? Nic straconego.

Bardzo dawno temu, kiedy ja też chciałem zostać rysownikiem komiksów, umówiłem się z panem Januszem na spacer z psem. Z drżącym sercem zaniosłem Mu swoje bazgroły do oceny. Fachowym okiem obejrzał rysunki i zaproponował ćwiczenie, które miało pomóc w kształtowaniu wyobraźni i stylu młodego twórcy. Ćwiczenie polegało na tym, żeby na bazie dowolnie wybranej litery bądź cyfry narysować postać lub twarz. Miałem przy sobie kilka komiksów, które przyniosłem do podpisu. Janusz Christa chwycił mój egzemplarz "Zamachu na Milusia" i wyrysował kilka przykładów na kalce technicznej, w którą starannie obłożyłem album. Niestety, do dzisiaj zostały mi tylko dwa szkice. Zgadnijcie z jakiej litery powstała dziewczynka, a z jakiej cyfry golfista?


A teraz, skoro już poznaliście receptę Janusza Christy na sukces, nie pozostaje Wam nic innego, jak zarysować wagon papieru. Kto wie, może w przyszłości ktoś z Was zostanie kontynuatorem serii o Kajku i Kokoszu? Mnie zabrakło wytrwałości.

Dzisiejszy post sponsorowały: literka P oraz cyferka 2.

piątek, 16 września 2011

Zagadka borostworów

W 108 numerze Świata Młodych z 1987 roku ukazał się artykuł Sławomira Malinowskiego "Trzydzieści lat - a ciągle młodzi!", nawiązujący do jubileuszu 30-lecia serii "Kajko i Kokosz". Autor pięknie opowiedział o genezie cyklu, o Wieczorze Wybrzeża, o Kajtku-Majtku i Koku jako poprzednikach dzielnych wojów, a wreszcie o tym, jak dwaj marynarze przenieśli się niegdyś m.in. w "mityczny świat centaurów (pół ludzi - pół koni)". Tylko tych centaurów nie możemy sobie przypomnieć, musieliśmy coś przegapić. Niestety, do artykułu wkradł się zabawny błąd rachunkowy. Trzydzieści lat wcześniej Janusz Christa rzeczywiście narysował swój pierwszy komiks, ale nie był to ani "Kajko i Kokosz" (1972), ani nawet "Kajtek-Majtek" (1958), tylko "Opowieść o Armstrongu" w magazynie Jazz.

Następnie dowiadujemy się, że Christa rozpoczął prace nad nowym albumem pt. "Kłopoty Mirmiła". Jest nawet zarys fabuły: "sympatyczny - aczkolwiek ciągle desperujący - Kasztelan, wpadnie w poważne tarapaty". Nie ma chyba żadnych wątpliwości, że chodziło o "Mirmiła w opałach", a dzięki panu Sławomirowi poznaliśmy pierwotny tytuł, jaki miał nosić ostatni komiks o Kajku i Kokoszu. Mówiąc szczerze, wersja ostateczna bardziej nam się podoba.

Dalej mamy całą serię informacji, które dziś wydają się oczywiste, ale wtedy miały dla fanów posmak sensacji. Czytamy o rozpoczętej produkcji edukacyjnych puzzli z dwunożnym Milusiem (dwunożny okazał się później), o powstającym komiksowym kalendarzu na rok 1988, a na końcu pojawia się wzmianka, że Krajowa Agencja Wydawnicza planuje kolejne dwa albumy: "Woje Mirmiła" oraz (UWAGA!) "Kłopoty z Dajmiechem". Ciekawe, czy to autor artykułu zasugerował się "Kłopotami Mirmiła", czy także "Rozprawa z Dajmiechem" miała mieć początkowo inny tytuł?

Tekstowi towarzyszy fotografia Janusza Christy z psem oraz dwie niepublikowane wcześniej ilustracje. Pierwsza przedstawia Kajka i Kokosza, wesoło podskakujących na trawie. Druga, podpisana jako "bohaterowie jednej z ostatnich książeczek", to fragment dziwnego rysunku z borostworami. Sprawdziliśmy - ilustracji nie da się dopasować do żadnego kadru, ani z komiksu "W krainie Borostworów", ani z kalendarza. Cały ten rysunek do dziś pozostaje zagadką; domyślamy się tylko, że postacie, które możemy zobaczyć na okładce oraz w menu filmu DVD "Christa" Sławomira Malinowskiego, to kolejne jego fragmenty.

czwartek, 15 września 2011

Kuśmider i Filo, nareszcie!

Pewnie już wiecie o tym z innych serwisów komiksowych, ale i my musimy podzielić się z Wami radosną nowiną. Wydawnictwo Ongrys poinformowało dziś, że zamierza opublikować legendarny komiks Jerzego Dąbrowskiego (scen.) i Tadeusza Raczkiewicza (rys.) pt. "Kuśmider i Filo". Niewtajemniczonym wyjaśniamy, że jest to drugi - po "Kajku i Kokoszu" - polski Asterix. To z jego powodu zgłosiliśmy kandydaturę Tadeusza Raczkiewicza do plebiscytu "KiK c.d.", jako potencjalnego kontynuatora serii Janusza Christy.

Licząca 30 odcinków historyjka ukazała się w roku 1976 na łamach Świata Młodych i od tej pory nie była wznawiana. Premiera edycja albumowej zapowiadana jest na 22. Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier w Łodzi, który rozpocznie się 30 września. Dziękujemy Ci, Ongrysie!

środa, 14 września 2011

Rewolucjoniści w Mirmiłowie

Przedstawiamy kolejny, po "Domniemanych inspiracjach", fragment książki Arkadiusza Florka pt. "Powrót do świata dzielnych wojów". Tym razem hipotezy Arka są jeszcze bardziej zaskakujące niż zwykle. Ale nie dla tych, którzy uważnie czytali "Wyznania spisane":
"Byłem chowany w kulcie Piłsudskiego. No i niechęć, żeby nie powiedzieć nienawiść do komunizmu wyssałem z mlekiem matki. Zresztą my kresowiacy, a szczególnie Wilnianie, mieliśmy powód żeby znielubić bolszewików." - Janusz Christa
* * *

Obok trójki głównych zbójcerzy, jeszcze dwaj bohaterowie serii o Kajku i Kokoszu kojarzą mi się z postaciami historycznymi, będącymi kiedyś na szczytach władzy w Rosji.

Szambelan ze "Złotego pucharu" przypomina mi Włodzimierza Lenina. Widoczne jest zewnętrzne podobieństwo - obaj mieli charakterystyczną łysinę i spiczastą bródkę. Co prawda Szambelan nie miał wąsów, ale w przeciwnym razie cenzorzy mogliby się zorientować w czym rzecz.


LENIN po nieudanej rewolucji 1905 roku przebywał poza Rosją, gdzie prowadził działalność zmierzającą do obalenia cara. W 1917 roku, po przejęciu władzy przez Rząd Tymczasowy, wrócił do ojczyzny dzięki pomocy Niemców. Jako główny ideolog bolszewików, zaczął na wiecach głosić hasła przejścia od rewolucji burżuazyjnej do socjalistycznej. Tropiony przez policję, musiał się ukrywać. Po zwycięstwie rewolucji październikowej, stanął na czele Rady Komisarzy Ludowych, tym samym został pierwszym przywódcą Rosji Radzieckiej. Podejrzewa się, że to on wydał zgodę na zamordowanie cara Mikołaja wraz z całą rodziną.


SZAMBELAN również miał cechy rewolucjonisty. Chciał władać grodem i zamierzał obalić Mirmiła, którego nazywał patałachem i fajtłapą. Podczas tajnego spotkania oferował Kajkowi swoje stanowisko, a Kokoszowi posadę naczelnika drużyny. Na zorganizowanym w grodzie wiecu obiecywał, że gdy mieszkańcy wybiorą go na swojego pana, niczego im nie zabraknie. Wygnany z grodu, musiał się ukrywać. Później sprzymierzył się z Czarnymi Trójkątami i dzięki ich pomocy chciał zdobyć Mirmiłowo. Udało się to tylko częściowo. Gród Mirmiła został spalony, ale mirmiłowianie osiedlili się w zamku obcych rycerzy.


Z kolei Dajmiech, znany z komiksu "Woje Mirmiła", przypomina mi innego działacza komunistycznego - Lwa Trockiego. Obaj mieli bujne czarne włosy oraz charakterystyczny wąs i bródkę.


TROCKI był rosyjskim rewolucjonistą oraz jednym z twórców i przywódców ZSRR. Był zręcznym mówcą, potrafił porwać tłumy podczas wieców. Był także organizatorem Armii Czerwonej, stał na czele Rady Wojennej, odegrał ważną rolę w wojnie polsko-bolszewickiej. Wydał rozkaz utworzenia pierwszego radzieckiego obozu koncentracyjnego. Do historii przeszedł jako oponent Józefa Stalina i twórca koncepcji "eksportu" rewolucji na Zachód.


DAJMIECH przejął władzę w Mirmiłowie dzięki pomocy swojego kuzyna, Kanclerza. Po wygnaniu Mirmiła i Lubawy zaczął wprowadzać w grodzie nowe zasady. Początkowo rozdawał złote dukaty tym, którzy wiernie mu służyli. Później, podobnie jak komuniści, zaczął zabierać biednym i dawać... głównie sobie. Tych, którzy mu się sprzeciwiali, Dajmiech degradował, zmuszał do ciężkiej pracy, wtrącał do lochów, a nawet próbował skazywać na śmierć. Na szczęście nieskutecznie, jak to w komiksie dla dzieci.


Lenin zmarł w 1924 r. na skutek powikłań kiły, lub jak twierdzą niektórzy, przy drobnej pomocy towarzysza Stalina, który przejął po nim władzę. Trocki, deportowany z ZSRR, uciekł do Meksyku, gdzie w 1940 roku został zamordowany na polecenie Stalina.

Natomiast Szambelan i Dajmiech, po zdemaskowaniu ich intryg, zostali wygnani przez króla z kraju. Na początku było o obu głośno, później szybko słuch po nich zaginął. Wkrótce potem na arenę wkroczył Hegemon z kompanią zbójcerzy. Być może oni też pochodzili ze Wschodu...

Arkadiusz Florek

* * *

Przyznam, że początkowo podchodziłem do tego artykułu z dużą rezerwą. Głównie dlatego, że wcześniej Szambelan kojarzył mi się z Władysławem Gomułką (na zdjęciu obok), również znanym z brylowania na wiecach. Idąc tym tropem, można znaleźć pewne paralele między "Złotym pucharem" i karierą towarzysza Wiesława. Tym bardziej, że komiks powstał zaledwie dwa lata po grudniu '70.

Jednak zamiast na argumenty przeciwko tezom Arka, natknąłem się na propagandowe plakaty z czasów wojny polsko-bolszewickiej (poniżej) i musiałem skapitulować. Rzeczywiście, Szambelan i Dajmiech są uderzająco podobni do zjadliwych karykatur Lenina i Trockiego z 1920 roku. Tylko czy PRL-owska cenzura mogłaby przepuścić takie aluzje? I czy rysownik chciałby aż tak ryzykować? Być może żaden polityczny klucz do "Kajka i Kokosza" nie istnieje. Ale nam przecież nie o to chodzi, by złapać króliczka...


Trocki i Lenin (1920)Trocki (1920)