poniedziałek, 5 września 2011

Łupy z kraju Gotów

Ekipa "Na plasterki!!!" nie bierze urlopu od "Kajka i Kokosza" nawet gdy wywiesza święty napis. Ja na przykład udałem się wtedy do kraju Gotów, skąd przywiozłem Wam cudeńka, o jakich w księstwie bolkowym możemy tylko pomarzyć. Kupiłem je za parę sestercji w małym sklepiku z używanymi komiksami w warowni Castra Regina. Sklepikarz - co rzadkie u Gotów - władał bełkotliwą mową Brytów, a do tego ochoczo pomagał w przeszukiwaniu magazynu. Już pierwsze trofeum zaparło mi dech w piersiach, wyglądało bowiem jak nieznane tomy "Asteriksa".


Tylko że w środku, zamiast komiksu, było mnóstwo tekstu i trochę obrazków. Okazało się, że trafiłem na serię gier paragrafowych "Alea jacta est!", wydaną pod koniec lat 80-tych w kilku językach, m.in. po niemiecku (wszystkie okładki prezentuję tu w wersjach oryginalnych). Gra paragrafowa to coś pomiędzy powieścią a RPG-iem dla jednej osoby, taki papierowy odpowiednik komputerowej przygodówki. W "Alea jacta est!" gracz wciela się w postać młodego Draczniksa, znanego z albumu "Asteriks i Normanowie", by wyruszyć z ważną misją.


Więcej o gamebookach dowiecie się na portalu Gry Paragrafowe oraz w e-zinie Masz Wybór. W Polsce ukazują się obecnie dwie serie takich gier : "Samotny Wilk" i "Star Wars: Wybierz swoje przeznaczenie". W przeszłości także wydawano u nas sporo paragrafówek, miały nawet swoją polską nazwę "fantasolo". Autorem jednej z nich pt. "Rzeźbiarze pierścieni" był... Tomasz Kołodziejczak, szef działu komiksowego Egmontu. Panie Tomku, nie napisałby Pan jeszcze jednego gamebooka, tym razem o "Kajku i Kokoszu"? Lepszego autora trudno byłoby znaleźć.

* * *

Wróćmy do łupów. Tak naprawdę szukałem w teutońskim sklepiku zagranicznych odpowiedników "Kajka i Kokosza". Gdy u nas komuś się wymsknie, że "Kajko i Kokosz to polski Asteriks", natychmiast podnosi się krzyk, że to nieprawda, bo przecież Christa był pierwszy itp, itd (oburzonych odsyłam do "Świata dzielnych wojów"). Tymczasem w innych krajach również powstały "lokalne Asteriksy", ale nie wzbudzają takich kontrowersji, pewnie dlatego, że czytelnicy od początku byli świadomi pierwowzoru, a twórcy się z tym nie kryli.


Najciekawszym moim odkryciem jest seria "Gilles de Geus", którą rysownik Hanco Kolk stworzył w roku 1983 (10 tomów, w 1985 dołączył scenarzysta Peter de Wit). Komiks określa się mianem "holenderskiego Asteriksa", ale raczej nie w formie zarzutu. Akcja rozgrywa się pod koniec XVI wieku, kiedy Niderlandy znajdowały się pod panowaniem hiszpańskim. Epoka jest nieco inna, ale motyw walki z okupantem taki jak w "Asteriksie". Początek albumu z galerią postaci i mapą to oczywisty pastisz komiksów Goscinnego i Uderzo - z tym, że na pytanie "czy całe Niderlandy są podbite?" pada przewrotna odpowiedź: "tak, całe".


Kolejnym komiksem wygrzebanym w stercie staroci jest niemiecki "Gallenstein" duetu Philipp Zippermayr i Günther Mayrhofer (7 tomów 1980-1983). Akcja znów przenosi nas do XVI wieku, tematem są poszukiwania formuły do produkcji złota, m.in. w Ameryce Południowej i Japonii. Nie tylko dalekie wyprawy, ale i tytuł nawiązuje do Gala Asteriksa (dosłownie oznacza "kamień żółciowy"). Jest też obowiązkowa galeria postaci. A jeśli przyjrzymy się okładce, to widać, że bohater z lewej strony wygląda jak wspomniany wcześniej Draczniks, a ten z prawej jak siwy Asteriks w spodniach po Obeliksie. Podobno Albert Uderzo uznał inspiracje za zbyt daleko idące, bawarski sąd przyznał mu rację i nakazał Niemcom zmianę okładki jednego z albumów.


Następny, tym razem ukraiński komiks pt. "Marko Pirig, zaporożec" (1992) udało mi się zdobyć kilka lat temu, ale dorzucam go tutaj, jako że należy do tej samej kategorii. Autorzy Wadim Karpienko i Oleksandr Gajduczenko posunęli się jeszcze dalej niż Niemcy. Okładka jest zwyczajną przeróbką "Złotego sierpu" (mamy nawet drogowskaz i wyspę na rzece), a wśród postaci bez trudu rozpoznamy odpowiedniki Asteriksa, Obeliksa, Asparanoiksa, Panoramiksa, a nawet Kakofoniksa. Akcja rozgrywa się w XV lub XVI wieku, zamiast Galów są kozacy, a zamiast Rzymian szlachta - zapewne polska, choć nie napisano tego wprost.


W sieci znalazłem jeszcze dwie serie porównywane z Asteriksem. Są to: belgijski "Hultrasson le Viking" (Marcel Denis i Marcel Remacle, 4 albumy 1965-1973) oraz holenderski "Grote Pyr" (Dick Matena, 3 albumy 1973-1979). W tym drugim przypadku podobieństwo wikingów do asteriksowych Normanów (1966) jest wręcz uderzające. A wracając na nasze, krajowe podwórko - czy w "Kuśmidrze i Filo" Jerzego Dąbrowskiego i Tadeusza Raczkiewicza (Świat Młodych 1976) nie daje się wyczuć galijskiego ducha?


Moja skromna kolekcja z pewnością nie wyczerpuje tematu. "Asteriks" już kilkadziesiąt lat temu stał się marką o zasięgu globalnym, nic więc dziwnego, że twórcy próbowali go naśladować. Kto wie, być może Kajko i Kokosz odnajdą kiedyś swoich zaginionych krewniaków nie tylko w Europie. Wypatrujcie ich śmiało, z nadzieją, że NASZ Asterix - jako jeden z najstarszych - okaże się również jednym z najznakomitszych. A jeśli już coś znajdziecie, koniecznie do nas napiszcie!

* * *

I jeszcze dwa znaleziska z kraju Gotów, oba pod hasłem "Uderzo nieznany". Wprawdzie niewiele mają wspólnego z "Kajkiem i Kokoszem", ale wydały mi się ciekawe. Okładka z lewej strony to (uwaga!) realistyczny komiks Alberta Uderzo z serii "Tanguy et Laverdure" , pochodzącej jeszcze z magazynu Pilote (scen. Jean-Michel Charlier, twórca "Asteriksa" narysował pierwszych osiem albumów w latach 1959-1966). Nie był to zresztą jedyny jego komiks w tej stylistyce, o czym obszernie informuje Lambiek. Zwróćcie jednak uwagę, że kreska Uderzo nie jest w 100% realistyczna, podobnie jak kreska Christy na początku kariery, albo w "Gucku i Rochu".


Natomiast po prawej mamy okładkę komiksu "Les Mémoires de Mathias", także z rysunkami Uderzo (3 tomy 1981-1986). Nie chodzi jednak o Alberta, a o jego młodszego brata, Marcela. Przyznam szczerze, że nigdy o nim nie słyszałem, mimo że dorobek ma niemały. Jak podaje Lambiek, Marcel Uderzo zaczynał karierę jako inker swojego brata w "Tanguy et Laverdure". Odwrotnie niż Albert, Marcel wyraźnie męczył się w stylistyce groteskowej, bardziej odpowiadała mu kreska realistyczna, której w końcu całkowicie się poświęcił.

12 komentarzy:

  1. Kapralu!
    Żądamy recenzji "Alea jacta est!" !!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ fajny post. Uwielbiam czytać coś, co wynika z pasji autora takiego tekstu. Składam pokłon.

    OdpowiedzUsuń
  3. @Borejcus: Nic z tego. Nie kumam po gocku :)

    @Fifek: Gdyby nie czytelnicy-pasjonaci, dawno byśmy to zarzucili.

    OdpowiedzUsuń
  4. W Warszawie jest szkoła francuska im. Rene Goscinnego. Czemu nikt w tym kraju nie nazwał jeszcze szkoły czy biblioteki imieniem Janusza Christy? O ulicy nawet nie wspomnę.Zagadką też jest dlaczego w podwarszawskim Pruszkowie wszystkie biblioteki noszą imię Henryka Sienkiewicza. Heh, na pytanie w jednej takiej biobliotece czy mają jakieś komiksy Janusza Christy usłyszałem "Nie... Raczej nie." A na półce wszystkie Kokosze, Gucki, Rochy... Ręcę opadają proszę Was.

    OdpowiedzUsuń
  5. Warto także zapytać redaktorów różnych edycji encyklopedii PWN dlaczego nie zamieszczali hasła "Janusz Christa", podczas gdy nie zapominali o wielu "autorach jednego wiersza".

    Robert z Gdyni

    OdpowiedzUsuń
  6. O przepraszam, Janusz Christa też wydał kilka wierszy. I to w monstrualnych nakładach. Na przykład taki:
    "Luli luli, istotko miła,
    Niech ci się przyśni mogiła Mirmiła!"

    Klasyka :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja ulubiona kołysanka ;) Były też inne niezapomniane szlagiery. Na przykład: "Bum tralala chlapie fala! Po głębinie statek płynie..." Nie można zapomnieć też o dwunastozgłoskowcu jakim mówi przez całe (prawie) "Szranki i konkury" Woj Wit ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Krajem Gotów w czasach Asteriksa ( I w. p.n.e) według badań archeologi była Północna Polska ( kultura oksywska). Bardzo ciekawa jest musztra w której biorą udział Asteriks i Obeliks po przybyciu do kraju Gotów. Kojarzy mi się ona z musztrą charakterystycznie prowadzoną przez Kaprala na początku Szkoły Latania. Czyżby Christa łączył zbójcerzy z Gotami,. Niektórzy znawcy tematu przypuszczają, że enklawy osadnictwa gockiego mogły przetrwać w Polsce do czasów wczesnego średniowiecza.

    Robert z Gdyni

    OdpowiedzUsuń
  9. A współcześni Goci mieszkają na zamku w Bolkowie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Brakuje mi do listy węgierskiego Botonda, autorstwa pana, który zwał się Fazekas Attila - bardzo zasłużona persona dla węgierskiego komiksu. Zresztą oprócz autorskich serii znany był z tego, że za komuny rysował komiksy na podstawie amerykańskich hitów kinowych jak ''Terminator'', ''Gwiezdne wojny'' czy ''Obcy-decydujące starcie''. Ma też na koncie komiksy na podstawie... ''Krzyżaków'' i ''Faraona''! Może przy następnej okazji postów o ''innych twórcach'' przydałoby się przedstawić polskim czytelnikom sylwetkę tego pana, bo wydaje mi się, że jest u nas stosunkowo mało znany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poprawka, zwie się - wciąż żyje, przepraszam za ewentualne wprowadzenie w błąd.

      Usuń
    2. Dzięki za informację. Braki są spore, mamy tego świadomość i zbieramy materiał na kolejne zestawienie. Będzie m.in. o kuzynach Asteriksa z Bułgarii i Hiszpanii.

      Usuń

Uwaga, Twój komentarz nie ukaże się natychmiast, bo najpierw cenzura musi go zatwierdzić. Przepraszamy za przejściowe trudności. Prosimy nie regulować odbiorników.