środa, 20 lipca 2011

Sopocki szlak Janusza Christy

Sezon wakacyjny w pełni. Wychodząc naprzeciw zapotrzebowaniu społeczeństwa na aktywny wypoczynek na łonie przyrody miejskiej, przygotowałem specjalnie dla Was malowniczą trasę fanowsko-krajobrazową. Jeśli przypadkiem będziecie podczas tegorocznych wakacji w Trójmieście, lub nie wiecie co zrobić z którymś z wakacyjnych weekendów, zachęcam do odwiedzenia Sopotu i poznania kurortu poprzez pryzmat miejsc, związanych bezpośrednio lub pośrednio z Januszem Christą. Proponuję nietypową wycieczkę, często mało znanymi i rzadko uczęszczanymi miejscami, które jednak - w co głęboko wierzę - zachwycą Was swoim pięknem.


A teraz ściągnijcie sobie mapkę* z planem trasy (uwaga, jest naprawdę wielka) i zarezerwujcie około 4 godzin. Życzę przyjemnej wędrówki, Lelum Polelum!

1.
Naszą wycieczkę rozpoczynamy na dworcu PKP. Jest to co prawda najmniej malownicze miejsce naszej trasy, ale dzięki muralom, które niedawno się na nim pojawiły, wpisuje się w tematykę naszego szlaku. Malowidła powstały dzięki polskiej edycji akcji Dulux "Let's Color", której opiekunem artystycznym jest Przemysław "Trust" Truściński, autor jednej z pierwszych parodii "Kajka i Kokosza".

2.
Z dworca kierujemy się w stronę "Monciaka". Mijamy hotel "Rezydent" i na wysokości kościoła św. Jerzego, wchodzimy na zatłoczony sopocki deptak. Plac przed kościołem jest jedną z propozycji lokalizacji ławeczki Kajka i Kokosza. Naprzeciwko kościoła znajduje się restauracja "Złoty Ul", którą Christa uwiecznił w swoim komiksie "Niemoralna opowieść z morałem: 2+szwagier".

3.
Sopocki deptak kończy się Placem Przyjaciół Sopotu (dawniej Plac Zdrojowy). Zanim jednak wkroczymy na plac, który jest kolejną propozycją lokalizacji ławeczki, pod adresem Bohaterów Monte Cassino 52 znajduje się SPATiF, klub-legenda sopockiej bohemy. Tu właśnie pewien amator napojów wyskokowych, znany w Sopocie jako "Biesiadnik", naciągał wszystkich nowych gości na wódeczkę i zakąskę, podając się za twórcę "Kajtka-Majtka".

4.
Idąc dalej prosto, dochodzimy do sopockiego molo. Zwróćcie uwagę na fontannę, która znajduje się w centralnym punkcie Skweru Kuracyjnego, przed Domem Zdrojowym. Legendę o rzeźbach, które się na niej znajdują, sparodiował Christa w 4-kadrowym niemym komiksie w broszurce "Sopot, lato. Vademecum ...i nie tylko". Zanim opuścimy najdłuższy drewniany pomost w Europie, być może uda nam się dostrzec w morskiej toni wrak pierwszej "Kakaryki", zatopionej z honorami przez młodego Janusza Christę i jego szkolnych kolegów obok ostrogi mola.

5.
Nadmorską promenadą wzdłuż plaży dochodzimy do Grand Hotelu. Legendarny budynek pamięta wizyty wielu wpływowych postaci polityki, koronowanych głów, gwiazd filmu i estrady. Pamięta również noc wprowadzenia stanu wojennego, kiedy to na hotelowym postoju taxi "czerwone Siuksy" z ZOMO spałowały starego Westmana Christę, który nie mógł trafić do domu po suto zakrapianych imieninach.

6.
Alejkami w Parku Północnym, który jest kolejną propozycją lokalizacji ławeczki, obok klubu "Sfinks", dochodzimy do skrzyżowania ulic Powstańców Warszawy i Floriana Ceynowy. Wzdłuż ogrodzenia Sopockiego Klubu Tenisowego dochodzimy do ul. Helskiej, gdzie pod nr 2 Janusz Christa mieszkał z rodzicami zaraz po wojnie.

7.
Ulicą Jana Jerzego Haffnera dochodzimy do ul. Wosia Budzysza, gdzie prowadzeni tablicami informacyjnymi, trafiamy do sopockiego grodziska. W tym miejscu władze Sopotu chcą postawić gród Kajka i Kokosza. Zanim to jednak nastąpi, możemy już teraz wczuć się we wczesnośredniowieczny klimat i przenieść się na chwilę do czasów współczesnych wojom Mirmiła.

8.
Opuszczając grodzisko, przy bramie wjazdowej włączamy się na chwilę w "Sopocką Ścieżkę Turystyczno-Przyrodniczą". Wspinając się na Skarpę Sopocką, trzymamy się skraju wąwozu i przecinamy potok na wysokości ruin domu pokrytego graffiti. Wchodzimy na najmniej znany obszar Sopotu, nietknięty praktycznie przez cywilizację. Spośród bujnej, nieuporządkowanej przyrody wyłaniają się gdzieniegdzie zaniedbane, ale jednocześnie urokliwe rezydencje z przełomu XIX i XX wieku.

Tereny te, umiejscowione pomiędzy skarpą i torami, były po wojnie ulubionym miejscem zabaw okolicznej dzieciarni. Jest niemal pewne, że bawił się tutaj również Janusz Christa rozwijając w tym bajkowym miejscu swoją wyobraźnię. Na rozstaju dróg skręcamy w prawo, w kierunku torów. Idąc wzdłuż nich, mijamy kolejny wąwóz, za którym skręcamy w lewo, dochodzimy do posesji pod adresem Winieckiego 49 i przed skrajem skarpy odbijamy w prawo. Przy odrobinie szczęścia natrafiamy na tunel ze strzyżonych lip, będący pozostałością po wspaniałym parku. Tunel wyprowadza nas wprost na niemal bajkowy pałacyk z 1894 roku, znajdujący się pod adresem Jakuba Goyki 3.

9.
Przecinamy ul. Goyki i wchodzimy na ul. Obrońców Westerplatte - jedną z najpiękniejszych ulic Sopotu. Na całej długości ulicy znajdują się wspaniałe budynki otoczone zabytkowymi ogrodami. W tej okolicy wychował się Janusz Christa. Fascynację architekturą tego miejsca możemy odnaleźć w niejednym komiksie mistrza. Szczególną uwagę zwróćcie na budynek pod nr 24, w którym kręcono zdjęcia do kilku polskich filmów. Przedwojenna willa z 1881 roku wraz z otaczającym ją ogrodem wygląda jak gotowa sceneria do horroru i taką też rolę zagrała w filmie pt. "Medium".

Ulica przecięta jest wąwozem, nad którym przełożona jest kładka. My jednak na nią nie wchodzimy. Skręcamy w prawo i schodkami kierujemy się w dół wąwozu, do tunelu pod torami. Tunelik jest zwany przez tubylców "Smrodkiem", dlatego nabieramy głęboko powietrza i szybkim krokiem przechodzimy na drugą stronę torów a następnie dochodzimy do Al. Niepodległości.

10.
Na najbliższych światłach przechodzimy przez ulicę i wychodzimy na ul. 23 Marca. Czeka nas dłuższy spacer w górę ulicy. Możemy na chwilę zboczyć z trasy i skręcając koło drewnianego krzyża, leśnym duktem dojść do ul. Jacka Malczewskiego. Na cmentarzu katolickim oddajmy hołd mistrzowi i złóżmy orchidee na Jego kurhanie. Ze znalezieniem okazałego, rodzinnego grobowca nie powinniście mieć większych problemów. Kierujcie się mapką i szukajcie go niedaleko skraju skarpy, na której się znajduje. Janusz Christa spoczywa obok swojej żony Reni, syna Marka, rodziców oraz brata.

11.
Wracamy na ul. 23 marca i dochodzimy do osiedla "Przylesie". Zapleczem pawilonów handlowych a następnie schodkami dochodzimy do bloku nr 77D, w którym przez wiele lat mieszkał Janusz Christa. To tutaj narodzili się wszyscy najpopularniejsi bohaterowie Jego komiksów. Jeśli uda się Wam sforsować domofon, polecam przepiękny widok Sopotu oraz zatoki z lotu ptaka, jaki roztacza się z okna klatki schodowej na ostatnim piętrze.

12.
W pawilonach od frontu, gdzie obecnie znajduje się drogeria, w latach 1980-tych umiejscowiony był nietypowy kiosk "RUCHU" z ogromną witryną. W kiosku tym Christa osobiście zamawiał egzemplarze swoich komiksów, które później rozdawał rodzinie i znajomym. Musiał tak robić, ponieważ dostawał od wydawnictwa zaledwie kilka egzemplarzy autorskich. Jedynym śladem po kiosku jest zakratowane, zabite blachą okienko, w którym kiedyś urzędował Pan Kioskarz.

13.
Z klatki bloku kierujemy się w stronę lasu i wchodzimy do niego z lewej strony. Docieramy do rozstajnych dróg i przy hydrancie skręcamy w prawo pod górę. Tymi ścieżkami niejeden fan komiksu miał okazję spacerować z Januszem Christą, towarzysząc Mu podczas spaceru z psem. Wędrówka tymi leśnymi ścieżkami uzmysłowi Wam skąd autor czerpał inspiracje do wspaniałych pejzaży, jakie możemy podziwiać w komiksach o Kajku i Kokoszu. Ścieżką dochodzimy do tylnych bram Opery Leśnej, gdzie pierwotnie miał odbyć się festiwal czarownic, ale ostatecznie (jak wiemy) przeniesiony został na pobliską Łysą Górę.

14.
Wzdłuż ogrodzenia Opery Leśnej dochodzimy do rozwidlenia, po lewej stronie widzimy scenę i widownię. Kierujemy się ścieżką na prawo, którą dochodzimy do Łysej Góry. Na szczycie możemy chwilę odpocząć podziwiając wspaniałe widoki, którymi zauroczeni byli zapewne również uczestnicy festiwalu. Bokiem zbocza schodzimy w dół do baru "Sabat", gdzie z dużym prawdopodobieństwem odbyło się afterparty po festiwalu czarownic. Ostatni rzut oka na stok, po którym uciekali Zbójcerze z Walwuchem i opuszczamy Łysą Górę.

15.
Wychodzimy na malowniczą uliczkę Jerzego Herberta, dochodzimy nią do ul. Adama Mickiewicza, a następnie, schodkami pomiędzy posesjami, wspinamy się na ul. Andrzeja Struga. Dochodzimy do ulicy Antoniego Abrahama, która niespodziewanie kończy się lasem. Po lewej stronie, schowany w gęstwinie, stoi malowniczo położony kościół św. Bernarda, gdzie najbliższa rodzina i najwierniejsi fani żegnali Janusza Christę.

16.
Kierując się schodkami w dół, dochodzimy do leśnego odcinka ul. Marii Konopnickiej, na tyły domu przy ul. Wybickiego 40, w którym Janusz Christa mieszkał do końca życia. Pomimo, iż mieszkanie zostało już sprzedane a wyposażenie pracowni wraz z biurkiem przekazane Pracowni Komiksowej, na domofonie wciąż widnieje nazwisko mistrza.


17.
Ulicami Konopnickiej, Armii Krajowej, Krasickiego i Marynarzy dochodzimy do ul. Tadeusza Kościuszki. Zanim jednak wrócimy na dworzec, mijamy znajdujący się naprzeciwko sopockiego magistratu budynek Zespołu Szkół Handlowych, gdzie Janusz Christa robił małą maturę. W tym miejscu pokłońmy się z wdzięcznością profesorowi Stefanowi Skalskiemu, któremu przyszły rysownik uroczyście przysięgał, że nigdy nie zostanie ekonomistą.

Tutaj kończy się nasza wędrówka. Ulicami Kościuszki i Dworcową zmierzamy z powrotem na dworzec. A kiedy już dotrzecie do domu, nie zapomnijcie natychmiast włączyć komputera i zajrzeć "Na plasterki", gdzie z pewnością będą już na Was czekać kolejne atrakcje.

____________________
* Mapa ©2011 Google. Dane do mapy ©2011 PPWK

7 komentarzy:

  1. Wszystkie miejsca są mi znane aż za dobrze, ale trzeba przyznać, że dobra robota (pewnie Łamignata).
    Nawiązując do dziesiątego punktu chciałbym się kiedyś dowiedzieć jakie utwory były puszczane na pogrzebie (coś w stylu country), pewnie sam JCh je sobie wcześniej zażyczył...
    Marek W.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie chyba,tylko na pewno Łamignata - poprawiam się :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Co masz na myśli mówiąc "ciekawe jakie utwory były puszczane na pogrzebie"? Byłem na pogrzebie J.Christy i żadna muzyka nie była na nim puszczana.

    OdpowiedzUsuń
  4. Była puszczana składanka country (kolega Anonimowy musiał przegapić).

    OdpowiedzUsuń
  5. Puszczali składankę country? Musiałem rzeczywiście przegapić ( a raczej zapomnieć)
    Przy składaniu urny do grobu?

    OdpowiedzUsuń
  6. Pewnie odegrali ją w drodze z kaplicy, zamiast typowej gry na trąbce. Mogłem nie zwrócić uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  7. Muzyka była w kaplicy.

    Dalsze drążenie tego tematu wydaje mi się mocno niestosowne, więc na razie zamykam komentarze pod tym postem.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga, Twój komentarz nie ukaże się natychmiast, bo najpierw cenzura musi go zatwierdzić. Przepraszamy za przejściowe trudności. Prosimy nie regulować odbiorników.