Pokazywanie postów oznaczonych etykietą AI. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą AI. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 kwietnia 2025

Kto rano wstaje...

Mokrego Śmigusa-Dyngusa życzy Kapral i ChatGPT.

piątek, 18 kwietnia 2025

Alleluja i do przodu!

Wesołego jajka życzy Kapral i ChatGPT.

wtorek, 15 kwietnia 2025

Manga graphic novel

Temat niezrealizowanych scenariuszy Christy od lat rozpala wyobraźnię fanów, jednak efekty poszukiwań takiego komiksowego Graala są na razie mizerne. Wśród licznych szpargałów po rysowniku, przejętych przez Fundację "Kreska", udało się co prawda odnaleźć parę niedokończonych projektów, jednak są to rzeczy albo przerobione ze starszych historyjek ("Pojedynek ze Złoczynem"), albo "zużyte" w wyniku późniejszego recyklingu (short "Niespodzianka"), albo napisane z myślą o filmach (treatmenty seriali "Kajko i Kokosz" oraz "Kajtek i Koko w kosmosie"). Żadnego nowego materiału na komiks tam nie było. A właściwie był jeden, ale tak osobliwy, że nie zdecydowałem się go włączyć do "Złotej kolekcji". Nie jestem nawet pewien czy Christa maczał w nim palce.

Okładki narysował ChatGPT 4o

Scenariusz nosi tytuł "Porwanie Lubawy", ma formę 10-stronicowego maszynopisu, odbiega jednak od znanych maszynopisów Mistrza. Inna jest czcionka, inne formatowanie tekstu (dialogi razem z opisami), inny układ komiksowych plansz (mniej kadrów i splash-panele, jak w mandze), nietypowe dla "Kajka i Kokosza" powtarzalne ujęcia (jak w powieściach graficznych), a wreszcie niezręczne imiona w wołaczu ("Mirmile"). Zgadza się za to objętość albumu, identyczna jak w przypadku "Mirmiła w opałach". Czyżby tak wyglądał enigmatyczny projekt, którym Christa chwalił się w liście z 1993 roku? Bardzo w to wątpię.

W tym samym, 1993 roku na łamach "Super Expressu" rysownik z drwiną opowiadał o scenariuszu napisanym przez niewymienionego z nazwiska "znawcę komiksu". Zarys tej historyjki, z wyraźnym motywem podróży, wydaje się zaskakująco podobny do "Porwania Lubawy". Co prawda zamieniona jest liczba smoków i olbrzymów, ale być może Christa coś pokręcił, albo jak zwykle celowo podrasował anegdotę.

Ilona Szajkowska: "Mażę bo muszę". "Super Express" 18.02.1993

W wywiadzie dla "City Magazine" z 2001 roku temat wypłynął ponownie. Okazało się, że po ośmiu latach irytacja Christy wzrosła jeszcze bardziej, wprost proporcjonalnie do ilości i jakości podsuwanych mu scenariuszy. Nie wykluczam, że jednym z owych nieszczęsnych pomysłów, bezlitośnie wyśmianych przez sopockiego twórcę, był mój własny szkic pt. "Lutnia" z 1995 roku.

Rafał Radwański, Edyta Sobczyńska: "Kajko i Kokosz z Sopotu". "City Magazine" nr 4/2001

To tyle tytułem wstępu, a teraz już danie główne, czyli "Porwanie Lubawy". Scenariusz wrzucam w całości, bez żadnych ingerencji, poza kolorkami dla lepszego klimatu, bo skan był czarno-biały. Czytajcie, kombinujcie kto może być autorem (mam pewne podejrzenia, ale na razie je przemilczę), a przy okazji zwróćcie uwagę na kilka wątków ogranych w "Zaćmieniu o zmierzchu" (wizyta u mamy, atak na warownię) i "Powrocie Milusia" (motyw tutyłowy, walka z olbrzymem, porwanie) Maćka Kura. Great minds think alike?










PS. Swoją drogą ciekawe co Christa powiedziałby o "Nowych przygodach" i "Opowieściach z Mirmiłowa"? Mam nadzieję, że spojrzałby na nie przychylnym okiem.

poniedziałek, 3 marca 2025

Kajko i Kokosz z Czarnolasu

Podczas zakupów w moim ulubiony sklepie Atom Comics natknąłem się na "Gwiezdne Wojny" według Williama Szekspira. Nie mam pojęcia jak wiernie udało się przełożyć filmy Lucasa na staroangielską mowę wiązaną, ale już na sam widok okładek poczułem ukłucie zazdrości.

Bo niby czemu Kajko i Kokosz nie mieliby zasłużyć choćby na fraszkę Jana Kochanowskiego? A że kompletnie nie umiem rymować, zagoniłem do roboty ChatGPT. Sztuczny inteligent wypluł z siebie tekst na tyle obiecujący, że po Kochanowskim kazałem mu pisać Leśmianem, potem Mickiewiczem, Fredrą, a na końcu Maanamem (wszystkie wierszyki znajdziecie w komentarzach pod tym postem). Każdy kolejny tekst był oczywiście lepszy od poprzedniego, bo przecież AI cały czas się uczy, jak prezydent.

Łatwo policzyć, że najsłabsza okazała się wersja Kochanowskiego, dlatego na wszelki wypadek wrzuciłem ten sam prompt na DeepSeek, czyli chińskie AI. Efekt był znacznie lepszy w warstwie fabularnej, ale gorszy w językowej. Po kilku dodatkowych promptach na temat postaci, przerzuciłem gotowy tekst DeepSeeka do ChatGPT i poprosiłem o obróbkę rymów, rytmu i stylizacji. Okazało się to strzałem w dziesiątkę. Co prawda wiersz mocno się teraz wydłużył, za to nabrał kolorków i (o dziwo) humoru. Oto wersja 2xAI:

O przygodzie dzielnej Kajka z Kokoszem

dy słońce jasne lśniło na niebios sklepieniu,
W Mirmiłowym grodzie, w cichym osiedleniu,
Kasztelan Mirmił stary, w trosce pogrążony,
Siedział i lamentował, w sercu zatrwożony:
"Ach, biadaż mi, biada! Wnet grodzisko padnie,
A wraz z nim w mogile i ja spocznę na dnie!

Niechaj, gdy skonam, na mym kurhanie
Kwiaty rozkwitną w żałobnym dywanie.
Niech pachną orchidee, kwiat wonny, złocisty,
Niech wietrzyk je pieści – ach, los mój jest mglisty!"

Wtem Kajko, woj śmiały, choć wzrostem niewielki,
Rzekł: "Panie mój drogi, porzuć smutek wszelki!
Z Kokoszem, mym druhem, wnet wrogów przepłoszę,
A Łamignat, zbój dzielny, wspomoże po trosze!"

Lecz Kokosz, druh drugi, rubaszny i krzepki,
W kącie jadł pierogi, smarzył skwarki lepkie.
"Ej, Kajko – rzekł leniwie – niechajże kto inny
Naciera na wroga, ja wolę piec bliny!"

Kajko na to nie zważa, lecz Łamignat woła,
I chwyta maczugę, jak burza wesoła.
"Jam gotów! – rzecze – Niech wróg się korzy,
A Jaga, ma białka, niech czarem wspomoży!"

Jaga, mądra wiedźma, w kociołku warzyła,
Czar rzuciła mocny, co wrogów zgnębiła.
"Idźcież w bój, mężowie, niechaj wasze dłonie
Wyniszczą Zbójcerzy, niech bór ich pochłonie!"

Kajko jak lis chytry w zasadzkę ich chwytał,
Łamignat z bacikiem jeno na to dybał.
Kokosz, choć drżał cały, w końcu się pozbierał,
I beczką miodową z wieżycy ich zdzielał!

Zbójcerze w popłochu w lasy uciekli,
A Krwawy Hegemon wściekłością się piekli:
"My wrócim tu jeszcze! – ryknął głosem dzikim –
I gród wasz obrócim w perzynę i krzyki!"

Kapral mu wtórował, giermek i pochlebca:
"Tak, panie mój srogi, klęska nas nie sklepcze!
Lecz teraz umykać czas nam z tego kraju,
Bo Kajko z kompanią na kark nam dmuchają!

Mirmił, wdzięczny, łzy radości toczy,
"Chwała wam, druhowie!" – rzecze, wznosząc oczy.
"Niech Trygław was chroni, Swaróg światłem darzy,
A nigdy zły wróg tu już się nie waży!"

Kajko, woj chrobry, chocia z małym mieczem,
Rzekł: "To nasz obowiązek mieć nad grodem pieczę.
Niech nikt nie zapomni, że sprawiedliwości
Strzec trzeba wytrwale, w pokoju i w złości."

A Kokosz, już wesół, pierogiem się skłonił,
Mówiąc: "Gdy brzuch pełny, duch w piersi się broni!
Niechaj więc uczta radosna tu stanie,
Bo walki mnie męczą, lecz jadło – nie, panie!"

Łamignat, zbój prawy, zerka znad maczugi
I rzecze: "Jam w bitwie fujarkę zagubił,
Lecz Jaga, ma białka, swym czarem zaklęła,
By wroga moc krucha w pył się rozpłynęła."

Jaga się uśmiecha, cnotą lico zdobi,
"Toć moja powinność, by pomóc mężowi!
Lecz teraz, wojowie, czas na ucztę świętą,
Niechaj chwała zwycięstwa nie minie z pamięcią!"

I tak w Mirmiłowie radość zapanowała,
Zbójcerzom zaś jeno sromota ostała.
Niechaj więc tę fraszkę każdy ma w uwadze,
Jak męstwo i przyjaźń wżdy ze złem poradzi!

Na końcu trochę się Chatowi rozlazły rymy, ale i tak uważam, ża jest nieźle. Okładkę wygenerowała Canva, bo z rysowaniem też jestem na bakier. A może ktoś z Was potrafi lepiej promptować? Zachęcam do wspólnej zabawy. Wyciśnijmy AI jak cytrynę, napiszmy "Kajka i Kokosza" prozą i wierszem, klasycznie i awangardowo, prakomiksowo i rockowo. Polak potrafi - nawet jeśli nic nie potrafi :)