środa, 23 marca 2011

Kosmozagadka 2.1: Na tropie stripa

Porównania wszystkich wydań "Kajtka i Koka w kosmosie" sami byśmy się nie podjęli. A Radgier się podjął i dokonał kilku wręcz sensacyjnych odkryć! Żeby lepiej zrozumieć zawiłości tematu, ściągnijcie tabelkę-gigant, przygotowaną przez naszego badacza. A teraz zapraszamy na pierwszą część artykułu. W tekście stosujemy następujące skróty: [E 128a] to górny odcinek ze str. 128 w wydaniu Egmontu, zaś [E 128b] to odcinek dolny.

* * *

Przyzwyczailiśmy się myśleć o komiksach Christy, że to zamknięte, skończone dzieła, w które nie powinno się zanadto ingerować. Tymczasem autor sam niejednokrotnie przerabiał swoje historyjki. Pod względem ilości zmian i remake'ów rekordowy jest "Kajtek i Koko w kosmosie" - najdłuższy serial Christy, składający się z 5000 kadrów i tworzony aż cztery lata (1968-1972). Materiał ten, obszerny ale i niejednolity, traktowany był potem przez rysownika jak zbiór epizodów, które można było dowolnie łączyć i przycinać, w zależności od zamówień. Na bazie odcinków z Wieczoru Wybrzeża autor przygotował dwie różne kompilacje (gdański album z 1974 roku i "Robot BX-27" z Expressu Ilustrowanego) oraz kolorową reedycję. Do każdej z nich stworzył po kilka nowych pasków, a inne przerysował, często zmieniając ich treść. Wszystkich kosmicznych stripów nie mają więc nawet posiadacze wydania "klubowego" z kompletem odcinków z Wieczoru.

ZACZNIJMY OD UCHA

Komiks ten, mimo czterdziestki na karku, wciąż kryje pewne tajemnice. Aby je rozwikłać, musimy porównać wszystkie jego kolejne wersje. Sprawą podstawową będzie tu odróżnienie pierwotnych pasków (celowo nie używam słowa "oryginalne", bo wszystkie są oryginalne) od dorysowanych później. I tu wychodzi nam naprzeciw sam Christa, którego kreska na przestrzeni tych czterech lat ulegała bardzo wyraźnym zmianom. Gdzieś w okolicach odcinka 828 rysownik zaczął systematycznie pozbawiać swoich bohaterów płatków małżowin usznych. Od odcinka 1139 nasi bohaterowie zaczęli pomału zmieniać się w Kajka i Kokosza i na stałe zyskali "okrągłe" uszy. Teraz już nie powinniście mieć problemu z wyłapaniem "dokrętek".

Odc. 1139 (z płatkiem)Odc. 1186 (bez płatka)

WIECZÓR WYBRZEŻA +5

Początkującym badaczom należy się wyjaśnienie, że pierwotna historia z Wieczoru miała o pięć pasków więcej niż wynikało to z gazetowej numeracji. Liczyła ona nie 1265, ale 1270 odcinków. Po odcinku 191 Christa cofnął numerację do 187, prawdopodobnie z powodu zwykłej pisarskiej pomyłki w trakcie rysowania kolejnej tygodniowej partii stripów. Stąd całe zamieszanie.

Pierwszy odcinek 191Drugi odcinek 191 (czyli 196)

OCENZUROWANA SZÓSTKA

To wcale nie koniec nadprogramowych pasków z Wieczoru. Pozostaje jeszcze kwestia kilku ocenzurowanych, zaginionych stripów z grudnia 1970. Z pewnością wszyscy znają tę opowieść - ponoć Christa w jednym z odcinków narysował pożar pałacu jakiegoś władcy z kosmosu, a w tym samym czasie zapłonął gmach Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Gdańsku. Przyniesione do redakcji "prorocze" historyjki wylądowały rzekomo w koszu, a Christa musiał narysować nowe. I rzeczywiście, dwa dni po podpaleniu KW, w tzw. "krwawy czwartek" 17 grudnia ukazał się ostatni odcinek o numerze 777 [E 362a], następnie publikację komiksu na kilka dni przerwano, a wznowiono dopiero w środę 23 grudnia. Albo autor potrzebował tyle czasu, żeby narysować nowe paski, albo powodem była nieoficjalna żałoba – tego nie wiemy. Natomiast faktem jest, że jeden z wycofanych stripów wypłynął już dwa miesiące później jako ilustracja do wywiadu z Christą pt. "Nie strzelajmy do komiksów" w Ilustrowanym Kurierze Polskim. Wyjęty z kontekstu, nie wywoływał oczywiście żadnych politycznych skojarzeń.

Odcinek ocenzurowany, Ilustrowany Kurier Polski 07.02.1971

Okazuje się, że również inne paski pochodzące z tej wycofanej partii nie zaginęły, tylko przeleżały kilkadziesiąt lat w szufladzie rysownika. Dwa z nich udało mi się odnaleźć w miejscu, którego nikt by się nie spodziewał, a mianowicie… w wydaniu zbiorczym Egmontu, wrzucone w złej kolejności pomiędzy odcinki "oficjalne" [E 362b i 363b]. Znamy więc aż trzy ocenzurowane stripy, które nigdy nie ukazały się w Wieczorze, ale pomiędzy nimi wyraźnie czegoś brakuje, stąd wiadomo, że było ich więcej. Christa twierdził, że musiał wtedy przerysować całą tygodniową partię, czyli sześć, ale liczba ta mogła być nieco inna. Swoją drogą, ciekawe jak potoczyłyby się dalsze losy Kajtka i Koka, gdyby autor nie musiał zmieniać fabuły?

Odcinki ocenzurowane, Egmont str. 362-363

GDAŃSKI ALBUM

Pierwsza albumowa wersja "Kajtka i Koka w kosmosie" ukazała się w sierpniu 1974. Zawierała tylko 188 pasków. Autor wybrał sześć fragmentów komiksu i połączył je w niekoniecznie chronologiczny sposób. Żeby je skleić, wystarczyło mu 8 nowych stripów i poprawki w zaledwie kilku "pierwotnych" odcinkach (2 kadry zamienił na nowe, 3 inne nieznacznie przerobił, a w 17 ograniczył się do zmian tekstu). W sumie niewielkim nakładem pracy udało się stworzyć całkiem zgrabną opowieść. Skrócony początek i finał wyszedł zresztą komiksowi na dobre i Christa też chyba uznał to za lepsze rozwiązanie, bo wykorzystał je w znacznie późniejszej zbiorczej edycji.

Cała dorysowana strona w albumie gdańskim. Uwaga na okrągłe uszy!

ROBOT BX-27

W tym samym roku, 29 kwietnia 1974 w łódzkim Expressie Ilustrowanym zaczął się ukazywać kolejny przedruk. Była to już oczywiście inna historia, znacznie dłuższa, składająca się z 737 odcinków (oficjalnie 747, bo znów mamy pomyłkę w numeracji, ale na plus). Tym razem autor dodał 9 nowych pasków, 1 przerysował, a w 12 zmienił tekst. Wybrał wątki z udziałem robota-odkurzacza i starał się nie dublować odcinków z wydanym dopiero co albumem - powtórzył ich niespełna 80. Tak to wygląda w teorii.

Zwiastuny "Robota BX-27", Express Ilustrowany 27.04.197425.04.1974

Czy rzeczywiście Christa tak to sobie sprytnie zaplanował? Kapral twierdzi, że niezupełnie. Zaledwie cztery dni wcześniej, 26 kwietnia, Express zakończył publikację "Złotego pucharu" (tu komiks nazywał się "Złoto Mirmiła"). Serial ten był w Łodzi bardzo popularny i redakcja zapewne wolałaby następną historię o Mirmiłowie niż nowy komiks i nieznanych bohaterów. Obydwa zwiastuny "Robota BX-27" kusiły zresztą kadrami ze "Szranków i konkurów". Ale w tym czasie Christa nie miał innego "Kajka i Kokosza" do zaoferowania. Oryginały "Szranków" znajdowały się prawdopodobnie w redakcji Expressu Poznańskiego, gdzie historyjka ukazywała się z niewielkim przesunięciem w stosunku do Wieczoru Wybrzeża, a "Woje Mirmiła" byli dopiero w planach. Pewnie dlatego rysownik najpierw wysłał do Łodzi namiastkę "Kajka i Kokosza", czyli quasi-średniowieczne odcinki "Kajtka i Koka w kosmosie", a dopiero potem te typowo kosmiczne.

ZAGINIONA SETKA

Niestety nie wszystkie paski dotarły na miejsce. Pamiętacie zapewne słynny list (Wieczór Wybrzeża, 30 marca 1974), w którym autor rozpaczliwie apelował o zwrot skradzionej na poczcie paczki z setką odcinków dla Expressu. Przez całe dziesięciolecia panowało wśród fanów przekonanie, że paski te zaginęły bezpowrotnie. Jednak szczegółowa analiza wszystkich wydań nie pozwoliła mi zidentyfikować tej zaginionej partii. Sto przerysowanych stripów z wydania Egmontu [E 47a-101b] to materiał, który ukazał się w Expressie, więc z pewnością nie o nie chodziło. Wykonaliśmy z Kapralem intensywną e-mailową burzę mózgów i prawie jednocześnie olśniła nas pewna myśl, o której opowiem trochę niżej...

Na razie skupmy się na faktach. Łódzki remake rozpoczął się dwoma zupełnie nowymi odcinkami, zatytułowanymi "Robot X-27". Począwszy od trzeciego paska, winietka była już inna, z napisem "Robot BX-27". Wprawdzie w komiksie ani razu nie pada imię robota, ale to chyba ten drugi tytuł był oryginalnym pomysłem Christy, a pierwszy - pomyłką Expressu. Następnie mamy przygody w imperium Apodyktusa i lot na Ziemię [E 359a-544b], a potem powrót niemal do początku sagi [E 20b-200a].

"Robot BX-27", Express Ilustrowany 29-30.04.1974. Dorysowane odcinki 1-2.

WIELKA IMPROWIZACJA

Cała koncepcja tej kompilacji (kolejność, skróty) wydaje się improwizowana. Christa wyraźnie wspominał w liście o "połowie" opowieści, a więc pierwotnie historia miała liczyć tylko 200 odcinków, ale potem się rozrosła. Jak zauważył Kapral, zmiany kreski w kolejnych dorysowanych odcinkach-wypełniaczach wskazują, że nie zostały one przygotowane od razu w roku 1974, lecz powstawały na bieżąco, w miarę publikacji. Na przykład dwa poniższe paski "łącznikowe" [pomiędzy E 38a i 51b], opublikowane na początku 1976 roku, wyglądają już jak "Kajko i Kokosz" ze Świata Młodych - z ograniczonym do minimum tłem i znacznie grubszą czcionką. Tak rysował Christa dopiero gdy przestawił się na kolor.

"Robot BX-27", Express Ilustrowany - luty 1976. Dorysowane odc. 438-439.

Zupełnym kuriozum jest słynny kadr z odcinka 741, w którym Koko, zamiast marynarskiej czapeczki, ma na głowie hełm Kokosza [E 193b]. Swoją drogą, ciekawe dlaczego akurat ta wersja paska znalazła się w wydaniu zbiorczym, skoro część odcinków i tak pozyskano z gazet, zamiast z oryginałów? Egmont prawdopodobnie wykorzystał wszystkie oryginalne paski jakie udostępnił Christa, również te z remake'ów, nadrabiając kopiami tylko tam, gdzie było to niezbędne do posklejania wątków (o tym opowiem w następnym artykule). Nikt chyba nawet nie zauważył błędu Christy - czy też jego żartu, jak twierdzą niektórzy. W albumie znajdziecie też inne łódzkie "dokrętki" [E 414a, 414b, 455a, 506a, 506b].


"Robot BX-27" zakończył się nagle i bez udziału autora. Po odcinku ze smokiem [E 200a] pojawiły się dwa finałowe paski, zwyczajnie skopiowane z gdańskiego albumu, o czym świadczy marna jakość tych fragmentów, które w zeszycie wydrukowane były na kolorowo (zwłaszcza dopisane dymki). Na domiar złego jakiś anonimowy grafik paskudnie dorysował kadr, żeby zachować pozory ciągłości. Być może nastąpiło jakieś nieporozumienie na linii autor-redakcja, albo następne odcinki nie dotarły na czas. To już na zawsze pozostanie w sferze spekulacji.

"Robot BX-27", Express Ilustrowany. Odc. 746-747.

KAJKO I KOKOSZ NA PLANECIE X

W roku 1983 Express przedrukował kolejny fragment "Kajtka i Koka w kosmosie", ten o Burblach i Łąkalach [E 307a-354b], pod kuriozalnym tytułem "Kajko i Kokosz na planecie X". Tym razem gazeta własnym sumptem wykonała nie tylko ostatni, ale i pierwszy odcinek. Wyszło to topornie i bez pomysłu, jakby próbowano na siłę wykorzystać resztki materiału po "Robocie BX-27". Może zresztą tak było? Może "Planeta X" to właśnie zawartość paczki, która zginęła w roku 1974 - z tym, że zawieruszyła się nie na poczcie, ale... w redakcji Expressu, a po latach odnalazła się gdzieś za szafą. Co za tym przemawia? Po pierwsze, odcinków "Planety X" było blisko sto, czyli mniej więcej tyle, co zaginionych. Po drugie, bezpośrednio poprzedzały one początek "Robota BX-27". Po trzecie, przygody wśród średniowiecznych Burbli wręcz idealnie wpisywały się w lukę po "Kajku i Kokoszu", znacznie lepiej niż epizod o Apodyktusie.

"Kajko i Kokosz na planecie X", Express Ilustrowany 1983. Odcinek pierwszy i ostatni.

ODNALEZIONA SETKA?

A oto jak moim zdaniem miał wyglądać w roku 1974 początek łódzkiego przedruku. Historia miała rozpocząć się mniej więcej od odcinka 649 [E 299b]. Prawdopodobnie z nieopublikowanych, rzekomo zaginionych stripów "Robota BX-27" pochodzi kosmetyczna i tylko tu widoczna zmiana tekstu w pasku 651 [E 300b] oraz poważniejsza w odcinku 660 [E 305a]. W tym ostatnim, dopisana wzmianka o "straszliwych potworach" (żubry?) wskazuje, że Koko "zapomniał" o ataku Szprechów, a więc dwa poprzednie odcinki, w których ginie tytułowy robot BX-27 [E 304], miały zostać usunięte. Może to również tłumaczyć, dlaczego Christa tylko w jednym odcinku [E 304a] nie zmienił nazwy Szprechowie na Burble - po prostu pasek ten miał się nie ukazać w Expressie.

Tekst Koka z odc. 660 WW: "Wstaje dzień.
Minęła pierwsza noc na tej nieznanej planecie"
Tekst Koka z odc. 660 WW:
"My ich już także poznaliśmy"

W sumie pocieszający jest fakt, że większość pasków z "Planety X", również tych ze zmianami, została przedrukowana w albumie Egmontu z oryginałów. Oznacza to, że autor po latach odzyskał przynajmniej część "zgubionych na poczcie" odcinków. Martwi natomiast fakt, że w edycji zbiorczej i tak widać ogromne braki w materiale źródłowym, ale o tym między innymi opowiem w następnym odcinku.

Radgier (& Kapral)

2 komentarze:

  1. Dobrze że istnieją tzw. pozytywnie zakręceni :) Dzięki, wspaniała praca!

    OdpowiedzUsuń
  2. Juliusz Machulski od 1975 roku studiował w Łodzi reżyserię filmową. W swoich wspomnieniach pisze, że pomysł na "Seksmisję wpadł mu do głowy jeszcze podczas tych studiów. http://www.pomponik.pl/plotki/news-seksmisja-oto-sekretne-kulisy-powstawania-filmu,nId,2274455 Czyżby zainspirował się "robotem bx-27" i fragmentem o planecie kosmicznych piratów, który można wówczas było przeczytać w Łódzkim ekspresie ilustrowanym?

    Robert z Gdyni

    OdpowiedzUsuń

Uwaga, Twój komentarz nie ukaże się natychmiast, bo najpierw cenzura musi go zatwierdzić. Przepraszamy za przejściowe trudności. Prosimy nie regulować odbiorników.