niedziela, 10 lipca 2011

Komiksowa archeologia

Przygotowując ten wpis natknęliśmy się na zagadkę, która w miarę rozwiązywania, rodziła kolejne pytania i żadnych odpowiedzi. Ale zacznijmy od początku...

Dwa tygodnie temu przypomnieliśmy "Łaźnię", jeden z czterech szortów o Kajku, Kokoszu i dorastającym Milusiu. Jak pamiętacie, ukazały się one w po-Relaxowych zbiorkach KAW-u: "Urodziny Milusia" i "Łaźnia" w "Fortunie Amelii" (1986), "Koncert Kaprala" w "Bambi" (1987), a "Profesor Stokrotek" w "Wygnańcu" (1988). Powstały jednak znacznie wcześniej, w roku 1979, i kolekcjonerzy zawsze mieli z nimi pewien kłopot.


Przede wszystkim - jaka była ich kolejność? Trzy 6-planszowe historyjki, tj. "Urodziny", "Łaźnia" i "Koncert", na pewno powstały w tym właśnie porządku. Świadczy o tym oryginalna numeracja stron, widoczna w zeszytach KAW-u, a usunięta przez Egmont. Składała się z dwóch cyfr w układzie X/Y, gdzie X oznaczał numer epizodu, a Y numer planszy. Np. środkowa "Łaźnia" miała numery od 2/1 do 2/6.

Ale co z one-shotem "Profesor Stokrotek"? Posiadał on odrębną, jednocyfrową numerację, od 1 do 9, i nie wiadomo w którym miejscu serii go umieścić. Po "Koncercie Kaprala" smok powinien mieć skrzydła, a tu nie ma. Więc albo "Stokrotek" narysowany był jako pierwszy, albo... Christa zapomniał o skrzydłach, tak jak w puzzlach zapomniał o nogach. My obstawiamy raczej wersję "przed" niż "po", ze względu na otwarte, prostokątne didaskalia, bardziej pasujące do "Gucka i Rocha", niż do "Kajka i Kokosza".

Najbardziej charakterystyczną cechą tych krótkich komiksów jest podział plansz. Zarówno wcześniej, jak i później, Christa stosował cztery rzędy kadrów, a tu mamy tylko trzy, więc i rysunki są większe. Dlaczego? Nie wiadomo. Do podobnego układu rysownik wrócił dopiero 8 lat później, w albumie "W krainie borostworów", ponoć z powodu pogłębiającej się wady wzroku.

Wyższe kadry to także wyższe postacie. Tak smukłych wojów nie znajdziecie w żadnym komiksie o Kajku i Kokoszu. Urośli? Schudli? Głowy im zmalały? Dość, że proporcjami ciała przypominają raczej dorosłych niż dzieci. To bez wątpienia pozostałość po realistycznym "Gucku i Rochu", którego Christa rysował w latach 1977-1978. Kolejną pamiątką po marynarskiej serii jest liternictwo w dymkach. Takiej czcionki, zupełnie innej niż w "Kajku i Kokoszu", Christa użył tylko raz - w "Kursie na półwysep Jork". Zwróćcie uwagę choćby na charakterystyczne "A".

Czcionka z "Gucka i Rocha" 2Typowa czcionka z "Kajka i Kokosza"

I tu z pomocą przyszedł nam Przemysław Soroka, szczęśliwy posiadacz oryginalnej planszy "Urodzin Milusia", którą prezentujemy poniżej. Okazuje się, że dymki dopisane zostały na kalce (zresztą dość niedbale) i przyklejone do kartonu. To kompletnie niepodobne do pedantycznego Christy, który teksty zawsze wpisywał bezpośrednio na planszach. A jednak te gryzmoły wyglądają na jego robotę, choć wykonaną nie piórkiem, tylko prawdopodobnie rapidografem. Czyżby rysownik uzupełniał dymki w redakcji, cudzym sprzętem, bo termin gonił?


Ale jaki termin? Przecież szorty przeleżały w szufladzie kilka lat. Zaglądamy więc na odwrotną stronę oryginału i... znajdujemy tam napis "RELAX NR 32". Wiemy już zatem gdzie ukazałyby się komiksy, gdyby Relax nie padł ofiarą stanu wojennego i nie został zamknięty na numerze 31. Wiemy też kiedy by się ukazały: na przełomie lat 1981/1982, czyli ponad dwa lata od realizacji! Nic dziwnego, że przy tak absurdalnie długim cyklu wydawniczym Christa przestał rysować do relaxowej "zamrażarki" i w 1980 roku wrócił do Świata Młodych.

A my wracamy do tajemniczych dymków. Zauważyliśmy, że w kilku miejscach spod kalki wystają ślady ołówka z wcześniejszą wersją dialogów. Widać też, że różnią się one od wersji "doklejonej" i zazwyczaj są dłuższe. Niestety, nie da się ich w całości odczytać bez oderwania kalki, a więc bez zniszczenia oryginału.


Czy ktoś z Was zdecydowałby się na taki akt wandalizmu? Pewnie nie, ale od czego macie ekipę "Na plasterki"? Otóż w międzyczasie do własnych zbiorów dokopał się Hegemon i okazało się, że również posiada oryginalną planszę "Urodzin Milusia". Postanowił poświęcić swój skarb dla nauki i delikatnie oderwał kalkę z pierwszego dymka. Zobaczcie co znalazł pod spodem. Nie dość, że tekst jest trochę inny, to jeszcze oryginalne napisy wykonane zostały normalną, kajkoszową czcionką. I o co w tym wszystkim chodzi? Jeśli ktoś ma jakieś wytłumaczenie, prosimy o sugestie, bo my jesteśmy zupełnie bezradni.

Tekst na kalceSzkic tekstu pod kalkąPierwotny tekst

EDIT: Rozwiązanie zagadki znajdziecie w artykule "Aparat profesora Mixtura i tajemnicze litery".

Przemysławowi Soroce serdecznie dziękujemy za zdjęcia, inspirujące maile i burzę mózgów.

środa, 6 lipca 2011

Festiwal czarownic w Sopocie

Dziś w nowej roli stałego współpracownika debiutuje nasz stary kompan Łamignat. Znacie go doskonale, tyle że pod pseudonimem Radgier. Łamignat co jakiś czas wpada do warowni, by swoim bacikiem i czarodziejską fujarką wspomóc biednych zbójcerzy w ciężkiej robocie. Powitajmy go gromkim "Wiwat!" i podrzućmy w górę. Tylko żeby spadając nam się nie wyślizgnął.

* * *

Arek Florek w swym wspaniałym, monumentalnym dziele "Świat dzielnych wojów" prześwietlił na wskroś najpopularniejszą serię Christy. Udowodnił, że miejsca i nazwy występujące w komiksach o Kajku i Kokoszu nie są jedynie wytworem wyobraźni autora, ale mają swoje odpowiedniki w realnym świecie. Chwilami jednak Florek nie jest pewny swoich hipotez, tak jak w przypadku Łysej Góry, którą umiejscawia w Górach Świętokrzyskich. Jednocześnie nie potrafi wytłumaczyć dlaczego góra raz oddalona jest od Mirmiłowa o wiele dni konnej jazdy a kiedy indziej znajduje się nieopodal grodu Kajka i Kokosza.

Próbując wyjaśnić tę niekonsekwencję, autor książki stwierdza, że "Łysą Górę, na której znajdowała się Szkoła latania, z tą, na której odbył się festiwal czarownic, łączy tylko wspólna nazwa. Tak naprawdę musiały to być dwie różne góry." Pomijając fakt, że w czasach Kajka i Kokosza pewnie każdy niezalesiony szczyt tak się nazywał, to hipoteza jest jak najbardziej słuszna.

Ta druga Łysa Góra, na której odbył się festiwal czarownic, leży w... Sopocie. Wśród mieszkańców miasta jest to miejsce bardzo popularne, znajduje się tam stok narciarski i wyciąg. U podnóża górki, przy ul. 23 Marca przez wiele lat mieszkał Janusz Christa, a w jej bezpośrednim sąsiedztwie znajdował się (i do dziś się znajduje) popularny bar "Sabat". Nie jest więc niczym dziwnym, że góra była dla twórcy inspiracją do umiejscowienia właśnie tam jednej z przygód Kajka i Kokosza. Jeśli dodamy do tego Międzynarodowy Festiwal Piosenki, odbywający się co roku w pobliskiej Operze Leśnej (także widocznej na zdjęciu satelitarnym), to okaże się, że pomysł na "Festiwal czarownic" dosłownie leżał na ulicy, a przy tym na sąsiedniej.

Blok, w którym przez wiele lat mieszkał Janusz Christa

poniedziałek, 4 lipca 2011

Świat dzielnych wojów PDF

Niech Was nie zmyli nasza nowa, wakacyjna winietka. My tu "Na plasterkach" wcale się nie opalamy, tylko w pocie czoła próbujemy dostarczać Wam atrakcji. Na przykład cały poprzedni tydzień, razem z Arkadiuszem Florkiem dopinaliśmy "Świat dzielnych wojów" - pierwszy naplasterkowy e-book! Stąd przejściowe trudności i chwilowy brak postów.

"Świat..." ukazał się w roku 2005 jako publikacja fanowska. Jej autor, a zarazem wydawca, drukarz i introligator, czyli Arek Florek rozsyłał egzemplarze znajomym i ludziom z tzw. branży. O książeczce zrobiło się głośno dopiero dzięki informacji na stronie "Zeszytów komiksowych" (2008) oraz publikacji fragmentów na Alei Komiksu (2009) i w samych "Zeszytach" nr 9. Jest to jedyne opracowanie o serii "Kajko i Kokosz", nic więc dziwnego, że ilekroć wspomnimy o nim na blogu, autor dostaje listy od fanów i musi dodrukowywać kolejne kopie. Do dziś wyprodukował ich 22, z czego jedną zostawił sobie.

Aby ulżyć Arkowi, jego drukarce i pracownikom poczty, udostępniamy dziś "Świat dzielnych wojów" wszystkim chętnym. Nie trzeba już pisać błagalnych listów, wystarczy kliknąć w okładkę lub tutaj (książka stoi też na regale WKKNP). Wersja elektroniczna w zasadzie nie różni się od papierowej - jedynie w rozdziale "Braki i zmiany" autor poszedł na drobny kompromis z Egmontem i zrezygnował z nadmiaru ilustracji, co naszym zdaniem wyszło nawet książeczce na dobre. Obrazki i tekst poddaliśmy kosmetycznej zaledwie korekcie, jest za to nowa okładka... a właściwie dwie, o czym przekonacie się czytając wszystko od deski do deski.

Plik PDF ma aż 18MB, więc może otwierać się dość wolno. Za to nadaje się do drukowania również w formie składanej broszurki A5. Życzymy ciekawej lektury i nie zapomnijcie podzielić się wrażeniami z czytelnikami bloga.

PS. Zachęcamy do lektury drugiej części opracowania Arka Florka pt. "Powrót do świata dzielnych wojów".

poniedziałek, 27 czerwca 2011

The American KiK?

Jeden z czytelników zapytał nas o tłumaczenia "Kajka i Kokosza". Odpowiedź brzmi: nic nam o tym nie wiadomo. Znaleźliśmy za to wzmiankę o KiK w amerykańskim komiksie "Trans Siberia" (kadr obok). Jego autor, Tom Kaczynski dzieciństwo spędził w Polsce, a od ponad 20 lat mieszka w USA. Więcej dowiecie się z wywiadu na Alei Komiksu.

Na blogu Toma odkryliśmy też link do tekstu "Sampling the Polish Comics Scene" profesora Henry Jenkinsa, słynnego amerykańskiego medioznawcy. Po zjechaniu suwakiem do ok. 1/3 strony, natkniecie się na okładkę "Festiwalu czarownic" i krótki akapit o "Kajku i Kokoszu". Prof. Jenkins (z którym miałem kiedyś przyjemność korespondować w zupełnie innej sprawie) znany jest w Polsce dzięki książce "Kultura konwergencji: Zderzenie starych i nowych mediów".

I jeszcze tradycyjna porcja niusów:
  1. W ostatnich dniach ukazały się dwie recenzje poprawionej edycji "Kajtka i Koka w Londynie". Pierwszą napisał Tomasz Nowak dla Gildii, drugą Mariusz Miros dla Alei Komiksu.
  2. Sebastian Chosiński wystartował z cyklem artykułów "Czar Relaksu". Na Esensji można już przeczytać omówienia dwóch pierwszych numerów Magazynu Opowieści Rysunkowych: tego z bajką o Kumkali i tego z "Zaginioną załogą".
  3. Specjalnie dla sopockiej publiczności kabaret Nowaki dorzucił do starego skeczu żart o Kajku i Kokoszu. Ich występ na festiwalu TOPtrendy 2011 możecie zobaczyć tutaj (niusa wygrzebał Arek Florek).
  4. Na portalu Toluna rozpoczął się pojedynek Kajka i Kokosza z Asteriksem i Obeliksem. Nasi mają przewagę, ale nie zawadzi im pomóc.
  5. 7 lipca rusza Rajd Grunwaldzki ZHP. Znamy już drużyny, które wybrały trasę Ziemi Mirmiłowskiej. Czego można się spodziewać? Zobaczcie na zdjęciach z objazdu.
  6. Tomasz Kołodziejczak z wydawnictwa Egmont zapowiedział ostatni tom "Kajtka i Koka" z premierowym materiałem (został "Kajtek i Koko na wakacjach", "Opowiadanie Koka" i pierwotna wersja "Opowieści Koka"). Chodzą też słuchy o uzupełninym wznowieniu jednego ze starszych albumów. Natomiast na twardookładkową reedycję "Kajka i Kokosza" na razie nie ma co liczyć.
  7. Jeśli tak jak my wypatrujecie komiksowych i dobranockowych figurek (w tym z "Kajka i Kokosza"), zaglądajcie co jakiś czas pod ten adres. Niczego więcej nie możemy zdradzić.

środa, 22 czerwca 2011

Łaźnia

W roku 1979 Janusz Christa narysował cztery krótkie, niepowiązane ze sobą epizody z Kajkiem i Kokoszem. Komiksy te miały ukazać się magazynie Relax po zakończeniu przygód Gucka i Rocha. Jednak, jak wiemy, czasopismo zakończyło swój żywot na 31 numerze, wraz z nastaniem stanu wojennego. Dopiero w drugiej połowie lat 80-tych Krajowa Agencja Wydawnicza wydobyła z szuflady rozmaite prace, które nie doczekały się publikacji w Relaksie i skleciła trzy albumy-składanki. Do jednego z nich, zatytułowanego "Fortuna Amelii" (1986), obok komiksów Jerzego Wróblewskiego i Zbigniewa Kasprzaka, trafiły dwa spośród czterech szortów z Kajkiem i Kokoszem: "Łaźnia" i "Urodziny Milusia". Dziś skupimy się na tym pierwszym.

"Fortuna Amelii"KAW 1986

"Łaźnia" znana jest głównie z publikacji KAW-u, ale premierę miała rok wcześniej, 6 grudnia 1985 na łamach Gazety Krakowskiej. Wydrukowana została w czerni i bieli na żółtym papierze - podobnie jak pierwsze, poziome "Szranki i konkury" czy "Złoty puchar". Zanim ostatecznie epizod ten włączony został do albumu "Urodziny Milusia", pojawił się jeszcze raz w dodatku do "Kaczora Donalda" (4/2003) pt. "Wielka księga magii i humoru". Ta jednorazowa, kolorowa gazetka Egmontu związana była z kampanią reklamową kompletnej reedycji "Kajka i Kokosza".

Gazeta Krakowska, 6.XII.1985"Wielka księga magii i humoru", 2003

poniedziałek, 20 czerwca 2011

Porwanie Mirmiła

W listopadzie sporo uwagi poświęciliśmy grze komputerowej "Kajko i Kokosz" z roku 1994. Ta sympatyczna amigowa przygodówka błyskawicznie stała się hitem, doczekała się nawet czeskiej edycji. Ale nie wszyscy wiedzą, że o mały włos dostalibyśmy wtedy dwie gry, i to w niewielkim odstępie czasu. Pod koniec 1994 roku pisały o tym prawie wszystkie pisma komputerowe w Polsce, a dzisiaj my spróbujemy zgłębić temat.

Tą drugą grą, także na Amigę, miała być zręcznościówka. W gazetach pojawiały się rozmaite jej tytuły ("Kajko i Kokosz Arcade", "Kajko i Kokosz II"), a nawet różni wydawcy (Mirage Software, Seven Stars). Najobszerniejsza informacja ukazała się na łamach Gier Komputerowych nr 12/1994, uzupełniona kilkoma projektami lokacji i dynamicznymi ujęciami Kokosza (poniżej). Niestety, dwa miesiące później sprawa ucichła i już więcej się w prasie nie pojawiła.

Dopiero przed kilkoma laty temat ponownie wypłynął na Polskim Portalu Amigowym. Seria wywiadów z członkami grupy World Software (twórcy takich przebojów jak "Franko" czy "Doman") przyniosła sporo nowych informacji. Okazało się, że gra miała nosić tytuł "Kajko i Kokosz: Porwanie Mirmiła", a jej niedoszłym wydawcą był Mirage Software. Natomiast przyczyny porzucenia projektu nie są już tak oczywiste, bo każdy z rozmówców PPA zapamiętał to nieco inaczej.

Grafik Jarosław Szubert twierdzi, że projekt umarł już na samym starcie:
"Kajko i Kokosz" też był w bardzo wczesnej fazie, narysowałem kilka skrolowanych etapów i zanimowałem kilka postaci stworzonych przez Mariusza. Wszystkie te gry prawdopodobnie nigdy nie ukażą się na naszych monitorach.
Wspomniany Mariusz to drugi grafik - Mariusz Pawluk. Uważa on, że sprawa rozbiła się o priorytety wydawcy:
W sumie robiłem ten projekt w "międzyczasie". Pamiętam, że miałem z grafiki skończony jeden etap (jeśli chodzi o tło i całe intro, klatki animacji Kokosza i Kajka oraz kilku zbójcerzy). Pamiętam, że Tomek powołał już Kajka do życia i ten "biegał już nawet na joystiku". Gra miała być czymś podobnym do automatowego Asterixa od Konami. Niestety potem zmieniliśmy wydawcę, a głównym projektem był dla nas "Franko 2", tak że "Kajko i Kokosz" musiał zostać zepchnięty na dalszy plan.

A oto jaką wersję opowiedział Tomek, czyli programista Tomasz Tomaszek:
Tak, planowaliśmy zrobić taką bijatykę, na Amigę oczywiście. Z tego co sobie przypominam to pan Tomasz Mazur z Mirage twierdził, że Janusz Christa nie wyraził zgody na zastosowanie przemocy w produkcie w którym wykorzystana byłaby jego twórczość. Prace zarzuciliśmy, a po roku wyszła przygotowana przez inny zespół - przygodówka, którą pewnie pamiętacie. W sumie z grafik to było już parę rzeczy gotowe: animacje Kaprala i Kokosza.
Uwaga o zastrzeżeniach samego Janusza Christy zbieżna jest z relacją Piotra Kulikiewicza z Seven Stars, który też mówił nam, że twórca "Kajka i Kokosza" nie zgadzał się na brutalność w grze. I tu chyba należy upatrywać prawdziwych przyczyn odstąpienia od pomysłu.

Jednak po dziesięciu latach sytuacja zmieniła się diametralnie. W 2005 roku firma Play zrobiła to, czego nie udało się chłopakom z World Software (z poprawką na inną technologię). Najpierw wydała zręcznościówkę "Szkoła latania", a rok później kolejną - "Cudowny lek", i wyeksportowała je na wschód i na zachód. Albo Christa przestał przejmować się przemocą, albo nie miał wpływu na produkcje Play'a. Zresztą sami zobaczcie filmik i oceńcie, na ile te nowe gry zgodne były z duchem komiksów.


Kilka dodatkowych zrzutów z "Porwania Mirmiła" znajdziecie wśród niepublikowanych prac Jarosława Szuberta na stronie PPA.

piątek, 17 czerwca 2011

Okiem i piórkiem satyryka

W roku 1972 krakowski tygodnik Przekrój uruchomił rubrykę "Okiem i piórkiem satyryka" i zaprosił do współpracy rysowników z całego kraju. Przekrój był wówczas magazynem kultowym, w inteligenckich domach nie wypadało nie mieć go w prenumeracie, czyli w tzw. teczce u kioskarza. To tu należało zaglądać, żeby być na bieżąco z kulturą (krajową, a nawet zagraniczną!) i móc zabłysnąć w towarzystwie. To tu publikowany był m.in. słynny "komiks" Zbigniewa Lengrena o profesorze Filutku.

Nic dziwnego, że na apel tak popularnego magazynu ochoczo odpowiedział Janusz Christa - wówczas skromny komiksiarz z lokalnej gazetki. Na przełomie lat 1972/73 w Przekroju ukazały się dwa jego żarty, oba narysowane nietypową, trudną do rozpoznania kreską, wyraźnie dostosowaną do profilu pisma. To jednak nie wystarczyło, by nawiązać stałą współpracę. Humor Christy okazał się chyba nie dość wysublimowany, nie pomogła też zmiana imienia na bardziej krakowskie (rys. 2). I bardzo dobrze, bo kto by nam wtedy rysował "Kajka i Kokosza"?

Przekrój nr 1444, 10.XII.1972
Przekrój nr 1448, 7.I.1973

wtorek, 14 czerwca 2011

Zuchowe piosenki

Kilka tygodni temu pisaliśmy o harcerskim rajdzie po Ziemi Mirmiłowskiej i o drużynie Zbójcerzy z Targówka. Temat tak nam się spodobał, że postanowiliśmy udać się na wirtualne harcerskie podchody, śladami komiksów Christy. Najpierw dotarliśmy do Kręgu Rady, gdzie czekały na nas dwie kajkoszowe piosenki. Napisał je harcmistrz Mariusz Leńczuk z myślą o najmłodszych członkach ZHP. Utworki powstały w roku 2004, podczas kolonii zuchowej w Międzywodziu na wyspie Wolin. Obóz o nazwie "Mirmiłowo" był częścią Letniej Akcji Szkoleniowej ZHP. Poniżej prezentujemy teksty i akordy, możecie też odsłuchać piosenek, klikając linki "nagranie".

"MIRMIŁOWO"
Akordy: GeCD [nagranie]

Zbudujemy w środku puszczy przeogromną chatę
Wokół chaty zbudujemy jeszcze inne chaty
Potem fosę wykopiemy, ogrodzenie damy
Żeby jacyś źli zbójcerze w okna nie zerkali

Ref.:
      Mirmiłowo – na Wyspie Wolin
      Mirmiłowo – osadą jest
      Mirmiłowo – na Wyspie Wolin
      Mirmiłowo – wspaniałe jest

Tutaj zuchy się zmieniają w bardzo dzielnych wojów
Każdy pragnie zdobyć sławę w swym codziennym boju
Po przygody wyruszają w lasy im nieznane
Kiedy wrócą do osady będą wyczerpani
"PIOSENKA ZBÓJCERZY"
Akordy: ae/ae/dGC [nagranie]

Ref.:
      Ho, ho, ha
      Ho, ho, ha
      Nasza dola nie tak zła
      Ha, ha, ho
      Ha, ha, ho
      Za zbójcerzem idzie zło

Każdy, kto się trochę boi
Stać nie może w naszej zbroi
I choć ciemne sprawki znamy
Zwykle szybko uciekamy

Z Mirmiłowa dzielni woje
Dają nam przykłady swoje
Stoją w boju niczym pchełki
Bo to ludek jest niewielki


Sympatyczne, prawda? Wkrótce okazało się, że obóz na Wolinie nie był jedynym o tej tematyce - ba, nie był nawet pierwszym. Oto co jeszcze udało nam się znaleźć na trasie podchodów:
  • Na stronie nieistniejącej już Gromady Zuchów "Pracowite Pszczółki" z krakowskiego Podgórza (ZHR) jest wzmianka o podobozie "Gród Mirmiła". Prawdopodobnie chodzi o kolonię zuchową w Kłecku koło Gniezna, która odbyła się w lipcu 2002. Niestety, tutaj trop się urwał.
  • Dotarliśmy za to do szczegółowego planu kolonii zuchowej "Mirmiłowo" w mazurskiej bazie Przerwanki w roku 2002 (ściągniecie ją z witryny ZHP w formacie PDF). Zuchy miały tam poznać dworską etykietę, by zdobyć sprawności Giermka oraz Dworki, a historia Mirmiłowa od jego początków miała zostać spisana w Kronice Grodu. Oj, chcielibyśmy tę księgę zobaczyć!
  • Dla łódzkiej Gromady Zuchów "Woje Mirmiła" taka obrzędowość jest rzeczą codzienną i to bodajże od kilkunastu lat. Na stronie Wydziału Zuchowego ZHR znaleźliśmy szczegółowy jej opis - jest tam tajemna mowa i gesty, specjalny szyfr, a nawet słowniczek, w którym np. szóstkowy nazywany jest Wojskim (to oczywiście z komiksu... "Woje Mirmiła"). A jeśli chcecie wiedzieć kto to są "Megawoje", "Elektrowoje" i "Robotołaki", zajrzyjcie tutaj.
I to na razie koniec znalezisk. Wszystkich, którzy mają jakiekolwiek harcersko-kokoszowe pamiątki (zdjęcia z obozów i zbiórek, kroniki, emblematy, proporczyki itp.) prosimy o kontakt. A zanim pożegnamy się tradycyjnym "czuj", proponujemy jeszcze jedną zuchową piosenkę, tym razem Gromady "WOJE MIRMIŁA" (niestety, nie mamy nagrania):

Lasem szły Mirmiła Woje
Każdy ostrą dzidę miał
A na sobie ciężką zbroję
A w kołczanie tysiąc strzał

Ref.:
      Oszczepnicy! – Oszczepnicy!
      Halabardnicy! – Halabardnicy!
      Dragoni! – Dragoni!
      I łucznicy! – Na bój!

Na spotkanie tu przybyli
Żeby wspomóc waszą brać
Wielu wrogów zwyciężyli
Aby tutaj z wami stać

Czuj!

piątek, 10 czerwca 2011

Christa, teatr i e-Teatr

Istnienie teatralnego plakatu "O dwóch takich co ukradli księżyc" przeczuwaliśmy od lat, ale dopiero dwa tygodnie temu, dzięki podpowiedzi Grażyny Antoniewicz, odnalazł go Radgier. "Internet ciągle mnie zaskakuje" - skomentował skromnie swoje znalezisko, które - jak się okazuje - wisiało w najbardziej oczywistym miejscu: w serwisie e-Teatr Instytutu Teatralnego im. Zbigniewa Raszewskiego.


Plakat wygląda dokładnie tak, jak go sobie wyobrażaliśmy (pisaliśmy o tym rok temu, w naszym pierwszym poście na blogu), czyli jak rozłożona okładka komiksowego programu. Jedyną różnicą jest rozmiar i stopka w lewym dolnym rogu. Niewielki, jak na owe czasy, nakład 300 egzemplarzy wyjaśnia dlaczego dziś jest to eksponat nie do zdobycia.

Na tej samej stronie opublikowany jest również "normalny" afisz z przedstawienia oraz kilka zdjęć. Okazuje się, że scenografia niewiele miała wspólnego z rysunkami Christy, zresztą podobnie jak w przypadku spektaklu "O Piaście i Popielu".


A teraz kolejna rewelacja. W e-Teatrze Radgier znalazł także afisz słupskiego widowiska "Kajko i Kokosz" z roku 1986. Do tego kompletny program spektaklu w PDF-ie, do ściągnięcia, wydrukowania i uzupełnienia kolekcji (za darmo, w bardzo przyzwoitej rozdzielczości). Klikajcie śmiało po ten rarytas - tutaj albo w obrazek.


Natomiast wczoraj pojawiły się zdjęcia ze Słupska, chyba nigdy wcześniej nie publikowane (w każdym razie my nigdy ich nie widzieliśmy). Fotografie sprzed 25 lat są czarno-białe, ale kostiumy Jadwigi Pożakowskiej wyglądają na nich rewelacyjnie, wcale nie gorzej niż projekty Ewy Kochańskiej z Olsztyna. A co za aktorzy! Jaga jak żywa. Ech, chciałoby się choć przeczytać tekst tej sztuki... Zwłaszcza, że wystąpiły w niej postacie spoza komiksów Christy, np. Rościsław, Przybysław, Barbuna czy Wazonella.


Serwis e-Teatr to prawdziwy raj dla kolekcjonerów. Jego zasoby cały czas uzupełniane są o nowe wykopaliska, w miarę ich dygitalizowania. Już teraz znajdziecie tam prawie wszystkie komiksowe programy Christy w PDF-ach: "O Kasi co gąski zgubiła", "O Piaście i Popielu", "O straszliwym smoku..." i oczywiście "O dwóch takich co ukradli księżyc". Brakuje tylko "Wilka, kozy i koźląt", ale to pewnie kwestia czasu.


Znajdzie się też coś dla fanów Tytusa - oto trzy inscenizacje z lat 80-tych: warszawska, łódzka i śląska. Zaglądajcie do e-Teatru, podobnych skarbów ciągle tam przybywa.

czwartek, 9 czerwca 2011

Kajtek, piraci... a gdzie Koko?

Dziś tylko jeden obrazek, ale ile można z niego wyczytać!


Ilustracja pojawiła się w Wieczorze Wybrzeża z 15.XI.1961, jako zapowiedź pierwszego komiksu z udziałem Koka (niegdyś Franka). Samego Koka widzimy tylko na obrazku, bo już w opisie nie ma o nim ani słowa. Nawet winietka komiksu nie została zmieniona i historyjka ukazała się jako kolejne "Przygody Kajtka-Majtka" (tytuł "Kajtek i Koko wśród piratów" to pomysł Egmontu). Co więcej, przez pierwszych 20 odcinków nowy bohater był tylko anonimowym "grubym marynarzem", dopiero po miesiącu Christa podał/wymyślił jego imię. Są zatem dwie możliwości:
  • początkowo Koko miał być nie tyle równoprawnym partnerem Kajtka, co raczej zabawnym dodatkiem, w stylu gadającego konia Lucky Luke'a,
  • Christa to wszystko zaplanował, wpuścił Koka bocznymi drzwiami i postawił redaktorów Wieczoru przed faktem dokonanym.
Tak czy owak, sympatyczny grubas szybko wywalczył sobie stałe miejsce u boku Kajtka-Majtka, stając się częścią najsłynniejszego duetu w polskim komiksie.

wtorek, 7 czerwca 2011

Nowicki. Jerzy Nowicki

W sobotę zachwycaliśmy się dziecięcymi komiksami Janusza Christy - kadrowaniem, narracją, zbyt dobrymi jak na 11-latka. W niedzielę natknęliśmy się w książce Adama Ruska na trop historyjki pod identycznym tytułem i coś nam zaczęło świtać. W poniedziałek znany kolekcjoner Marek Kaniewski (wielkie dzięki!) przysłał nam skany Świata Przygód z roku 1936... Dziś pokazujemy je Wam. Oto oryginalny komiks "Flip i Flap topią się" znanego przedwojennego rysownika Jerzego Nowickiego, a pod spodem wersja przerysowana przez Janusza Christę. Pochwał oczywiście nie cofamy. Brawo panie Jerzy, świetna narracja, doskonałe kadrowanie!

"Flip i Flap topią się" - Jerzy Nowicki, Świat Przygód nr 44/1936
"Flip i Flap topią się" - Janusz Christa, ok. 1945

Dzięki temu nieoczekiwanemu odkryciu, wiemy już w jaki sposób Christa stawiał swoje pierwsze komiksowe kroki. Wiemy też kto był jego pierwszym mistrzem, na długo przed okresem fascynacji Vaillantem. Co ciekawe, nie był to mistrz z importu, tylko krajowy. W tym samym, 44. numerze Świata Przygód znalazły się także inne komiksy Jerzego Nowickiego, w tym historyjka o Chaplinie i pasek z serii... "Kajtek".

"Kajtek" i "Polowanie na lwy" - Jerzy Nowicki, Świat Przygód nr 44/1936

Dostaliśmy też od Marka skany kolejnych numerów Świata Przygód z roku 1936, z dwoma początkowymi odcinkami "Tarzana króla dżungli". Jeśli wierzyć Adamowi Ruskowi, i tu rysownikiem był Jerzy Nowicki, naśladujący samego Hala Fostera.* Trzeba przyznać, że pan Jerzy okazał się znakomitym nauczycielem, choć zapewne sam nic o tym nie wiedział. Tezę o zerwanej ciągłości komiksowej pomiędzy II RP i PRL można niniejszym odłożyć do lamusa.

"Tarzan król dżungli" - Jerzy Nowicki,Świat Przygód nr 48/1936 i 49/1936
"Tarzan król dżungli" - Janusz Christa, ok. 1945

Te dziecięce, ale już bardzo konsekwentne próby Christy przypomniały nam słynny tekst o wagonie papieru, który rysownik tak lubił powtarzać przy każdej okazji:
A mnie się wydaje, że co jak co, ale komiks to rzemiosło - bo nie wiem, czy to w ogóle można do sztuki porównywać. I jak każdego rzemiosła, trzeba się nauczyć i dobry będziesz dopiero, gdy uprawiasz je przez długie, długie lata. Jeśli chcesz dobrze rysować, zagryzmol, nie wiem, dwa wagony papieru. ("Wyznania spisane")
_________________
Więcej na ten temat przeczytacie w artykule Witolda Nowakowskiego "Karol z plemienia małp. O polskim Tarzanie" (Zeszyty Komiksowe #4: Komiks przed wojną, 2006).

sobota, 4 czerwca 2011

Urodził się komiksiarzem

Okładka nowego "Kuryera Sopockiego" (#177) kusi zdjęciami Christy i jego prac. W tle widzimy kadry narysowane niewprawną kreską - to wyjątkowy rarytas, fragmenty młodzieńczych komiksów Christy, pochodzące ze szkolnego zeszytu i nigdy nie opublikowane. Dobra wiadomość jest taka, że gazetkę można dostać za darmo albo ściągnąć w formacie PDF. A zła, że wewnątrz nie znajdziemy lepszych reprodukcji komiksów z okładki. Jest za to dwustronicowy artykuł Tomasza Kota pt. "Świat Janusza Christy", będący w zasadzie streszczeniem wywiadu-rzeki "Wyznania spisane". Jedynie z ostatniego rozdziału pt. "Blurp!?" możemy dowiedzieć się czegoś nowego o ostatnich latach życia rysownika.

Na szczęście dwie rozkładówki z zeszytu znajdziemy w wydaniu internetowym "Kuryera". Spośród trzech wymienionych w tekście młodzieńczych komiksów ("Tarzan król dżungli", "Zemsta Tarzana" i "Flip i Flap topią się") są fragmenty pierwszego oraz ostatniego, w bardzo małej rozdzielczości. Ale dobre i to. Historyjki powstały z pewnością już po przyjeździe rodziny Christów z 11-letnim Januszkiem do Sopotu, czyli w roku 1945 lub nieco później. Niezwykłe u tak młodego samouka oponowanie rysunkowej narracji dowodzi tylko jednego - Janusz Christa po prostu urodził się komiksiarzem.

"Flip i Flap topią się" - prawdopodobnie pierwszy komiks Janusza Christy
"Tarzan król dżungli" - pierwszy kolorowy komiks Janusza Christy

Koniecznie zobaczcie zaskakującą puentę tej historii.

Pozostałe niusy z całego tygodnia (i jeden starszy):
  1. Dziś o 20:00 TVP Historia wyemituje reportaż Michała Jeczenia "Komiksy z tamtych lat" (2008). Filmu nie widzieliśmy, ale podobno ma być wywiad z Christą. Powtórka w niedzielę o 11:00.
  2. Wiemy już gdzie ma powstać Mirmiłowo - prawdopodobnie na Górze Zamkowej koło wsi Pierszczewo (gmina Stężyca). Kaszubski przedsiębiorca Daniel Czapiewski zdradził tę tajemnicę blogowi Pomorskie.
  3. Polecamy radiowy wywiad ze Sławomirem Malinowskim, zamieszczony na stronie Wirtualnego Centrum Kultury eŚwiatowid. Rozmowa pt. "Christa czyli uśmiech dzieciństwa" dotyczy oczywiście filmu dokumentalnego "Christa".
  4. I jeszcze jeden wywiad z Malinowskim pt. "Wnętrze rysownika", o podobnej tematyce, ale tym razem do przeczytania na stronie "Kuryera Sopockiego".
  5. Kajko i Kokosz wiecznie żywi! E-booki z ich przygodami należą to najlepiej sprzedających się tytułów Woblinka. W rankingu Top25 wyprzedza je tylko najnowsza powieść Marka Krajewskiego.
  6. Przez ostatni tydzień około 20 tysięcy internautów przeczytało artykuł "Jak Kajtek i Koko zostali rycerzami Jedi" - to prawie tyle samo, co wszystkie inne nasze posty. Najpierw link pojawił się na stronie głównej Wykopu, a kilka dni później w Joe Monster.

środa, 1 czerwca 2011

Z okazji Dnia Dziecka

Dzisiaj Dzień Dziecka, czyli święto wszystkich fanów komiksu, bo jak wiadomo, komiksy są dla dzieci lub dla infantylnych dorosłych. I właśnie z tej okazji przygotowaliśmy dla Was dwa, na pozór dziecinnie proste zadania.

1) WYTĘŻ WZROK I ZNAJDŹ ... SZCZEGÓŁÓW

Poniższe rysunki wydają się identyczne, a jednak w paru miejscach się różnią... No właśnie, w ilu? Nie musicie nam przysyłać pokreślonych obrazków; wystarczy podać ile znaleźliście różnic. Dla utrudnienia zastosowaliśmy chwyt z lustrzanym odbiciem.

Oryginalna ilustracja ukazała się w Wieczorze Wybrzeża na Dzień Dziecka 1960 roku, czyli dokładnie 51 lat temu. W tamtym konkursie chodziło o znalezienie wszystkich przedmiotów zaczynających się na literę p.


2) MINI-KRZYŻÓWKA

Czy na pewno dobrze znacie bohaterów "Kajka i Kokosza"? Czas się o tym przekonać, rozwiązując drugie zadanie, czyli krzyżówkę. Poziomo wpiszcie imiona postaci widocznych na obrazkach, a rozwiązanie odczytacie w pionie, na żółtych polach.


Prawidłowe odpowiedzi podamy dziś wieczorem, a teraz już klikajcie w obrazki. Życzymy miłej zabawy i wszystkiego najlepszego w dniu naszego święta. Mieliśmy wieczne lizaki na nagrody, ale gdzieś nam się zapodziały. Kapral mówi, że były bardzo smaczne... Co???

----------------
A oto rozwiązanie zadania pierwszego (wygrał ggfh) i drugiego (wygrał foquet). Wiemy, że było ciężko, tym bardziej gratulujemy zwycięzcom.