wtorek, 22 listopada 2011

Aparat profesora Mixtura i tajemnicze litery

Czy zwróciliście kiedyś uwagę na nietypowy dla Christy krój liter w "Kursie na półwysep Jork"? Ja zwróciłem i sprawa ta od dawna nie dawała mi spokoju. Ostatnio, pisząc tekst o "Gucku i Rochu" z serii "2w1", porównałem wszystkie wydania tego komiksu. Zauważyłem, że napisy w dymkach nie są sztywno połączone z rysunkami - w wydaniu albumowym są poprzesuwane w stosunku do tych z "Relaxu". Ten pozornie nieistotny detal naprowadził mnie na trop, który rzucił zupełnie nowe światło na tę sprawę.

Relax nr 26, 1979KAW 1983

Takie przesunięcie dymków mogło powstać, gdyby dialogi wpisane były nie na planszy, ale na osobnych kartkach, lub na... kalce technicznej i trzeba je było wpasowywać, za każdym razem trochę inaczej. Sprawdziłem zdjęcia z wystawy w Centralnym Muzeum Włókiennictwa w Łodzi i moje przypuszczenia potwierdziły się. O ile oryginał "Tajemniczego rejsu" niczym się nie różni od wersji albumowej, to plansza "Kursu na półwysep Jork" ma kompletnie puste dymki! No, niezupełnie puste, ale o tym za chwilę.

Foto: GildiaFoto: Andman/Polter

Bogdan Ruksztełło-Kowalewski z gdańskiej Pracowni Komiksowej udostępnił nam zdjęcia kilku oryginalnych plansz "Kursu...". Moje przeczucie się potwierdziło. Okazało się, że teksty napisane są na przyklejonych kawałkach kalki technicznej - zupełnie tak samo, jak w "Urodzinach Milusia", które już wcześniej poddaliśmy drobiazgowym badaniom. Przy okazji natknęliśmy się na napis "Kurs na Jork" i nie jest to jednorazowa pomyłka, ale konsekwentnie powtarzany przez Christę tytuł.

"Kurs na półwysep Jork" str. 20

Pod kalką dostrzec można ślady ołówka, niedokładnie (na szczęście) wymazane gumką. Przepuściliśmy plansze przez aparat profesora Mixtura i naszym oczom ukazały się pierwotne wersje tekstów, wpisane typową, kwadratową czcionką Christy. Słowa różnią się nieco od wersji ostatecznych. Na pierwszym z poniższych kadrów wyraz "krateru" zamieniono na "wulkanu", a na drugim dodano w didaskaliach wyraz "gabinetu". Wygląda to na typowe poprawki redakcyjne.

"Kurs na półwysep Jork" str. 13

Znalazła się też plansza, z której całkiem poodpadały kawałki kalki. Już węszyliśmy sensację, ale aparat profesora Mixtura ujawnił na niej tylko jedną zmianę tekstu, i to kosmetyczną. Słowo "wyrzucono" zmienione zostało na "wrzucono", a wykrzyknik na kropkę.

"Kurs na półwysep Jork" str. 27

Nasuwa się zatem pytanie: kto dopisał na kalce nowe dymki? Szczerze mówiąc, nigdy nie wierzyłem, że Christa zmienił charakter pisma specjalnie do drugiej części "Gucka i Rocha". Czyżby więc jakiś inny rysownik współpracujący z "Relaxem"? Zacząłem przeglądać numery magazynu w poszukiwaniu "guckowej" czcionki - bardzo łatwo ją rozpoznać po nietypowej, trójkątnej literze "A".

Ku mojemu zdumieniu, natrafiłem na kilkadziesiąt (!) komiksów, w których teksty pisane były tą samą ręką. Można je znaleźć w niemal każdym numerze "Relaxu", od #2 do #31. Czcionkę tę mają np. wszystkie komiksy Witolda Parzydły, m.in. z cyklu "Opowieści nie z tej ziemi".

"Opowieści nie z tej ziemi", Relax nr 15, rys. Witold Parzydło

Jednak to nie Parzydło jest autorem tajemniczych literek. Jego własne liternictwo było znacznie bardziej ekspresyjne (miałem napisać "niechlujne", ale ugryzłem się w klawiaturę), co widać w autorskim albumiku "Harley story". Być może dlatego redakcja "Relaxu" przydzieliła mu kaligrafa.

"Harley story", rys. Witold Parzydło

Nasz anonimowy liternik wpisywał też polskie teksty w zagranicznych komiksach przedrukowanych w "Relaksie" (ktoś musiał to robić). Tak było w węgierskiej "Świątyni słońca" i "Akcji Labirynt", a także w belgijskim... "Thorgalu". Niestety, Grzegorza Rosińskiego również musiałem wykluczyć z kręgu podejrzanych, choć z żalem, bo duet Christa/Rosiński to byłaby naprawdę ciekawa kooperacja.

"Akcja labirynt", Relax nr 10
rys. Erno Zorad
"Thorgal", Relax nr 19
rys. Grzegorz Rosiński

Kolejnym komiksem z "guckową" czcionką był epizod "Tam gdzie słońce zachodzi seledynowo", narysowany przez Waldemara Andrzejewskiego. Tu sprawa jest jeszcze ciekawsza, bo – jak przypomniał mi Kapral – komiks ten przedrukowany został kilka lat później w zbiorze "Bambi", ale już z innym liternictwem. Oryginalna jest prawdopodobnie ta druga wersja, z "Bambi", gdzie czcionka znacznie bardziej pasuje do rysunków. Dlaczego zatem dymki w "Relaksie" zostały podmienione? Kapral twierdzi, że ze względu na błędy stylistyczne w autorskiej wersji, o czym świadczyć ma ogromna ilość zmian w tekście. Tak dalece posunięta korekta może dziwić, bo scenarzystą u Andrzejewskiego i w "Opowieściach nie z tej ziemi" Parzydły był uznany pisarz Stefan Weinfeld. Czyżby z tego samego powodu redakcja "Relaksu" ingerowała w komiksy Christy? Wydaje się to bardzo możliwe.

Relax nr 11"Bambi"

Przeszukując archiwalne egzemplarze "Relaxu" nie udało się niestety ustalić nazwiska tajemniczego liternika. Pytaliśmy ekspertów, a nawet rysowników współpracujących z magazynem (również Tadeusza Baranowskiego, który zajmował się szatą graficzną w pierwszych numerach), niestety nikt już tego nie pamięta. Pojawiły się wprawdzie mgliste wspomnienia o dwóch nazwiskach, ale są to ślady niezweryfikowane.

Postanowiłem więc szukać dalej i przejrzałem wszystkie komiksy KAW-u z tamtych czasów. I tu niespodzianka! W tłumaczonym z niemieckiego albumie "Ludzie i potwory" Polcha, Górnego i Mostowicza (oddany do druku w roku 1980) odnalazłem bardzo podobną czcionkę. Okazało się, że Bogusław Polch dobrze pamięta tę sytuację, a zwłaszcza swoje oburzenie na fatalną kaligrafię. Twierdzi też, że była to pierwsza praca tego liternika. Nie mógł to więc być ten sam człowiek, który pracował dla "Relaxu" od roku 1976.

"Ludzie i potwory""Łaźnia"

Zabawiłem się w grafologa i jeszcze raz porównałem "Gucka i Rocha" z krótkimi epizodami "Kajka i Kokosza". Okazało się, że czcionka w tych komiksach jest wprawdzie podobna, ale nie identyczna - ta druga jest znacznie mniej staranna. W obu wariantach użyto charakterystycznych liter: "A" z ukośną poprzeczką i "G" z nóżką. Natomiast różnice najlepiej widać w literze "U" (w pierwszym wariancie z nóżką) oraz "P", "R", "E", "B", "D" (w drugim wariancie z wyraźnie wystającymi szeryfami).

Wariant 1: "Kurs na półwysep Jork" (ok. 1978)
Wariant 2a (kursywa): "Ludzie i potwory" (ok. 1979-1980)
Wariant 2b: "Urodziny Milusia" i inne (ok. 1979-1980)

Musiało być zatem dwóch literników, o dziwnie podobnym charakterze pisma (rodzina?):
  • Pierwszy (ten lepszy) pracował dla "Relaxu" od samego początku, czyli od roku 1976, i ma na koncie kilkadziesiąt komiksów. Ostatnim komiksem, do którego wpisał teksty, był "Kurs na półwysep Jork", narysowany w 1978.
  • Drugi zaczął pracę około roku 1979 i próbował naśladować pierwszego. Wpisał dymki w "Ludziach i potworach", które zostały narysowane w 1978 (nr prod. I-5/220/80) oraz w kajkoszowych szortach, które powstały w 1979, a miały się ukazać w 32 numerze "Relaxu" około roku 1981.
Jeżeli macie jakiekolwiek informacje o tych dwóch anonimowych współpracownikach KAW-u, koniecznie dajcie nam znać. Musimy ich przecież wpisać do bibliografii, a poza tym zwyczajnie chcielibyśmy wiedzieć kim byli.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga, Twój komentarz nie ukaże się natychmiast, bo najpierw cenzura musi go zatwierdzić. Przepraszamy za przejściowe trudności. Prosimy nie regulować odbiorników.