piątek, 11 lutego 2011

Franek? Richard? Koko!

Koko dołączył do "Przygód Kajtka-Majtka" pod koniec roku 1961. Ale już rok wcześniej Christa robił nieśmiałe przymiarki, żeby stworzyć drugiego, równoprawnego bohatera komiksu. Żarłoczny grubas, który potem stał się Kokiem, pojawił się po raz pierwszy w Tygodniku Morskim z 10 lipca 1960, gdzie wystąpił w trzech żartach rysunkowych - raz solo i dwa razy u boku Kajtka. Miał wtedy jeszcze na imię Franek.


Numer z obracającymi się na tratwie rozbitkami tak się Chriście spodobał, że kilka lat później wykorzystał go ponownie w "Kajtku i Koku w kosmosie"...


...i jeszcze raz w "Szkole latania", ale już w wersji trzyosobowej, z kufrem zamiast tratwy i rzeką zamiast morza.


Jak się okazuje, to właśnie wersja trzyosobowo-rzeczna była najbliższa oryginałowi. Pisząc "oryginał" nie mamy na myśli żartu z Tygodnika Morskiego, tylko odcinek serii "Richard et Charlie", który ukazał się cztery miesiące wcześniej we francuskim tygodniku Vaillant (numer 774 z 13 marca 1960). Autorem komiksu był Jean Tabary, późniejszy współtwórca "Iznoguda".


Powyższą planszę "Ryszarda i Karola" znaleźliśmy w oprawionym roczniku Vaillanta, należącym niegdyś do Janusza Christy.

9 komentarzy:

  1. Pytanie tylko, czy Janusz Christa zbierał te roczniki regularnie, czy na przykład docierał do nich z opóźnieniem. Trzeba jednak pamiętać, że dostęp do tego typu literatury nie był chyba wtedy zbyt prosty. No chyba, że z Vaillantem było inaczej. Albo może Christa z racji zamieszkania miał dostęp do tego typu spraw, bo ktoś dostarczał po powrocie z dalekich podróży morskich?

    A propos Franka-Koka. Czy to nie sugeruje, że Christa niekoniecznie wzorował się na Asterixie i Obelixie. W końcu ten komiks ukazał się ledwie kilka miesięcy wcześniej, bo chyba Francuzi wypuścili swój cykl ledwie kilka miesięcy wcześniej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytaj post do samego końca. Vaillant docierał regularnie do KMPiK-ów, a Christa go prenumerował (ten artykuł). Natomiast nikt nie twierdzi, że Kajtek i Koko to klony Asteriksa. Asteriks to zupełnie inna historia, dużo późniejsza - wczesne lata 1970.

    OdpowiedzUsuń
  3. Chodziło mi o to, że często zarzuca się, że Christa zainspirował się Asterixem tworząc Kajko i Kokosza, a przecież wcale nie musiał się nimi inspirować skoro sam miał pomysł na Kajtka i Franka (Koka), których później w naturalny sposób przeobraził w wojów Mirmiła.
    Może jakieś rozwiązania fabularne zaczerpnął od Francuzów, ale czy rzeczywiście główni bohaterowie mieli być odpowiednikami Asterixa i Obelixa?

    Ja tylko sobie teoretyzuję oczywiście.

    OdpowiedzUsuń
  4. Daty niestety nie kłamią. Chronologicznie:
    - 29.10.1959 "Pilote" nr 1 - Narodziny Asterixa
    - 10.07.1960 "Tygodnik Morski" - Pierwszy wspólny występ Kajtka i Franka
    - 18.11.1961 "Wieczór Wybrzeża" - Pierwsza opowieść z udziałem Kajtka i Koka
    - 10.08.1972 "Wieczór Wybrzeża" - Narodziny Kajka i Kokosza
    Jeszcze a propos powyższego gagu, to podobny został jeszcze użyty w "Kajtku i Koku wśród piratów" ("Na tropach pitekantropa" Egmont str. 406-407)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bez przesady. Nie sądzę, żeby Christa w 1960 roku miał dostęp do "Pilote". Lewicowy Vaillant to jednak co innego. A keśli już szukamy śladów Asteriksa, to nie wcześniej niż w "KiK w kosmosie" (Egmont str. 304-477)

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie, jednak trzeba pamiętać, że to był PRL i taki 'Pilote' niekoniecznie mógł być w zasięgu ręki nawet kogoś, kto komiksy sam rysował. Jest to raczej wątpliwe.
    Ale przynajmniej jest dyskusja ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja oczywiście też uważam, że to przesada ;-) Ale jak zaczął rysować Kajka i Kokosza, to Asterixa znał na bank. Świadczą o tym chociażby gagi zapożyczone z Asterixa a wykorzystane W "KiK w kosmosie". Szczególnie, że w Vaillancie, Asterix też pojawiał się okazyjnie od 1967.

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka, z tego musicie zrobić książkę (!) - "To mówiłem ja – Jarząbek Wacław, trener drugiej klasy"

    OdpowiedzUsuń
  9. @Radgier - w 1967 Vaillant już raczej do Polski nie docierał. Christa musiał więc czytać Asteriksa w Pilocie albo od razu w albumach, najprawdopodobniej ściągniętych drogą "marynarskiego importu".

    OdpowiedzUsuń

Uwaga, Twój komentarz nie ukaże się natychmiast, bo najpierw cenzura musi go zatwierdzić. Przepraszamy za przejściowe trudności. Prosimy nie regulować odbiorników.