piątek, 9 lutego 2018

Gdaś donosi

Dzisiejszego "Gdasia" dedykujemy wszystkim czytelnikom, którzy nie śledzą naszego profilu na FB i dlatego mogli przegapić kilka ostatnich niusów i ploteczek.

1.
W ubiegłym roku Fundacja "Kreska" zorganizowała 45-lecie Kajka i Kokosza, a w tym roku przygotowuje się aż do dwóch jubileuszy: 60-lecia Kajtka i Koka oraz 40-lecia Gucka i Rocha. Czeka nas więc podwójny wysyp christowych gadżetów, być może podobnych to tego unikatowego kubka poniżej.


Fundacja ujawniła już projekt jednego z takich gadżetów - ceramiczne figurki Kajtka i Koka. Miejmy nadzieję, że wkrótce będzie je można kupić w trójmiejskich sklepach z pamiątkami albo w gdańskiej Galerii Starych Zabawek.


2.
Gadżety to mały pikuś w porównaniu z innym przedsięwzięciem Fundacji, jakim ma być... Park Rozrywki Kajka i Kokosza! Na razie nie wiadomo gdzie miałby stanąć ani kto za to zapłaci. Wiemy tylko, że przygotowania już się rozpoczęły, o czym świadczy zdjęcie gotowej makiety (uwaga!) warowni zbójcerzy. Trzymamy kciuki, żeby nie skończyło się jak zwykle.


3.
Wystawa "Kajko i Kokosz - Komiksowa archeologia" jeszcze tylko przez dwa tygodnie (do 25 lutego) będzie gościła w Gnieźnie. Po trwającym niemal trzy lata tournée ekspozycja wraca potem do Gdańska na wiosenną przerwę konserwacyjną. Latem odnowione eksponaty prawdopodobnie znów wyruszą w trasę po polskich muzeach.


4.
Od września "Szkoła latania" jest lekturą szkolną, co ma swoje plusy i minusy. Plusy dla wydawnictwa Egmont, a minusy dla biednych uczniów, zmuszanych do czytania tego monumentalnego, 35-stronicowego (!) tomiszcza. Poddani nieludzkiej presji, przemęczeni 4-klasiści szukają więc pomocy w sieci, błagając rówieśników o streszczenie fabuły, imiona bohaterów, a nawet o opis fujarki Łamignata.


I tu na odsiecz przychodzi wydawnictwo Greg z najnowszą edycją "Opracowań lektur i wierszy". W książce znajdziemy: czas i miejsce akcji "Kajka i Kokosza", problematykę, charakterystyki postaci, plan wydarzeń, aż dwa różne streszczenia i biografię Janusza Christy (zawierająca tylko jeden niewielki błąd). Ciekawe kiedy na listę lektur trafi jakaś gra komputerowa i czy do niej też trzeba będzie pisać bryk?


5.
Piotr Bednarczyk, rysownik serii "Łamignat", postanowił zmierzyć się z innymi postaciami Janusza Christy. Czy tylko nam się wydaje, że Kajtek przypomina autora fanartu, a Koko drugą połowę duetu - scenarzystę Maćka Kura?


6.
Tomasz Ćwikliński przysłał nam zdjęcie budynku przy ul. Wieniawskiego 1 (róg Mickiewicza) w Szczecinie. Portret Kokosza wygląda na dość stary, ale chyba nie aż tak, żeby zainteresować miejskiego konserwatora zabytków.


Do zobaczyska.

środa, 7 lutego 2018

Góralski festiwal

Mamy pilny komunikat dla wszystkich, którzy wytężają szare komórki, żeby wymyślić zabawne tłumaczenia "Kajka i Kokosza". Otóż jak donosi nasz człowiek w Egmoncie, "Festiwal czarownic" jest już zajęty. Na lipiec czerwiec wydawnictwo szykuje góralską edycję tego rewelacyjnego albumu! Znamy już nawet tytuł (jest genialny)... ale go Wam nie zdradzimy. To Wy macie go odgadnąć. Zadanie jest trudne, więc wystarczy jeśli domyślicie się tylko jednego z dwóch słów. Kto zrobi to pierwszy, dostanie od nas oryginalne rosyjskie wydanie gry komputerowej "Cudowny lek", o którym pisaliśmy wczoraj. No to do dzieła. Na Wasze typy czekamy poniżej, w komentarzach do niniejszego posta.


Aha, podpowiedzi możecie szukać w "Ogromniastej gońbie".

* * *

EDIT: Jesteście absolutnie niesamowici! W ciągu godziny z hakiem udało Wam się odgadnąć oba słowa. Teraz już możemy ujawnić, że góralski tytuł komiksu będzie brzmiał... orkiestra tusz...

Posiady guślorek

Cudnie, prawda? Serdecznie gratulujemy wszystkim trzem zawodnikom: Andmanowi, Robertowi Oleszczukowi i Bofzinowi. Oto tradycyjny uścisk dłoni.

środa, 7 lutego 2018

Miluś franko-belgijski

Dla uczczenia pierwszego angielskiego wydania "Kayka and Kokosha" wymyślamy zagraniczne wersje kolejnych tomów. Podbój Ameryki i Rosji mamy już za sobą, przed nami Europa i reszta świata. Pomysłodawcą dzisiejszej okładki jest Maciek Kur, zaś Jakub Syty pięknie przetłumaczył nam wszystko na francuski. Czekamy na kolejne Wasze propozycje.

wtorek, 6 lutego 2018

Kanikuły

Fanowska akcja tłumaczenia "Kajka i Kokosza" na języki obce trwa. Tym razem przedstawiamy wersję rosyjską, wymyśloną przez redaktora Mamonia z WAK-a.


Myślę, że nawet osoby nie znające cyrylicy bezbłędnie rozpoznały tytuł hitu sprzed 10 lat. A kto go nie pamięta, może sobie na YouTubie posłuchać co też wtedy grało w rosyjskiej duszy. Pisowni imion Kajko i Kokosz nie musieliśmy zgadywać - wystarczyło zerknąć na rosyjską okładkę gry komputerowej "Cudowny lek". Przy okazji dowiedzieliśmy się, że Mirmił pozostał Mirmiłem, Mirmiłowo - Mirmiłowem, i tylko Miluś zmienił imię na Свити, czyli... Sweetie.


Czekamy na kolejne Wasze pomysły i przypominamy, że już w kwietniu ukaże się prawdziwe angielskie wydanie komiksu "Kayko and Kokosh: Flying School".

piątek, 2 lutego 2018

To be continued...?

Mamy nadzieję, że na jednym tomie "Kayka and Kokosha" się nie skończy. Żeby nie wyjść na roszczeniowców, już dziś podrzucamy pomysł na następny tom.


Jeśli wpadniecie na lepsze i bardziej kasowe tłumaczenie słowa "Śmiechała" albo wymyślicie zagraniczne tytuły do innych tomów (mogą być po francusku, niemiecku, czesku itd.), przysyłajcie obrazki albo po prostu piszcie. Najlepsze będziemy publikować.

piątek, 2 lutego 2018

Kayko and Kokosh - Flying School

Pamiętacie jak Tomasz Kołodziejczak zapowiadał angielską wersję "Szkoły latania"? I słowo ciałem się stało... to znaczy stanie się 18 kwietnia. Egmont właśnie ogłosił datę premiery, a nawet pokazał okładkę.


Będzie to już druga (po esperanckiej) obcojęzyczna edycja "Kajka i Kokosza" , w której przetłumaczone zostały również imiona bohaterów. Tym razem nasi światowcy wystąpią jako Kayko and Kokosh. Nie żebyśmy byli jakoś specjalnie zaskoczeni - myśmy taką pisownię wykombinowali 7 lat temu, ale się nie przyjęła (podobnie jak tytuł "Learn to Fly", wymyślony przez Play). A oto oficjalny blurb ze strony Egmontu:

Janusz Christa's Kayko and Kokosh is one of the best-known series of comic books in Poland. In a most humorous way it tells of the adventures of two Slavic warriors the clever, polite Kayko and the strong, conceited Kokosh who serve Mirmil, the governor of a castle. The two friends defend Mirmil from attacks by the evil knaveknights but constantly get into trouble. This series is considered a foremost work of Polish fantasy because in the world of Kayko and Kokosh magic is an everyday thing and amazing creatures, monsters, and witches lurk behind every tree and under every rock. The spontaneous humor will please readers of every age, and these adventure-packed books will be read in a single sitting.

Kayko and Kokosh – Flying School jest specjalną edycją komiksu Janusza Christy (1934–2008) Kajko i Kokosz – Szkoła latania przetłumaczonego na język angielski. Cykl opowiada o dwóch wojach – dzielnym i rozważnym Kajku oraz żarłocznym i samolubnym Kokoszu, którzy bronią Mirmiłowa przed atakami niecnych Zbójcerzy pod wodzą Hegemona i przeżywają masę zabawnych przygód. Komiks powstawał w latach 70. i 80. XX wieku i był jedną z wizytówek czasopisma młodzieżowego "Świat Młodych". W 2003 roku wydawnictwo Egmont Polska wznowiło serię, a dzięki tej reedycji wszystkie części komiksu ukazały się po raz pierwszy w kolorze. Wersja komiksu Szkoła latania w języku angielskim będzie nie lada gratką dla kolekcjonerów i miłośników przygód Kajka i Kokosza oraz twórczości Christy. Pozwoli także czytelnikom na całym świecie poznać najpopularniejszych polskich bohaterów komiksowych.

Za cynk dziękujemy autorom blogów "Świat Przygody" i "Kacza Agencja Informacyjna".

niedziela, 31 grudnia 2017

Do Siego Roku 2018


My tu w warowni świętujemy już od rana. A Wy?

sobota, 23 grudnia 2017

Kapral świątecznie


PS. Rzućcie skrzatom łyżkę strawy za moje zdrowie.

czwartek, 14 grudnia 2017

(FANART) Szaleństwa pana Kamila

Fundacja "Kreska" ogłosiła niedawno konkurs, w którym można było wygrać kajkoszowy kalendarzyk biurkowy. Należało umieścić na facebooku jakąś ciekawostkę związaną z twórczością Janusza Christy i zebrać jak największą ilość lajków. Pod sam koniec zabawy pojawił się komentarz użytkownika Anna Wójtowicz o następującej treści: "Niecodzienne szaleństwa mojego męża :-)", a pod nim taki oto obrazek:


Z treści komentarza trudno było wywnioskować o jakiego typu szaleństwa chodzi. Czyżby mąż pani Anny był szalonym kolekcjonerem nieznanych szkiców Janusza Christy? Sensacja wisiała w powietrzu, jednak odpowiedź okazała się jeszcze bardziej zaskakująca. Okazało się, że rysunek jest dziełem męża pani Anny - Kamila Wójtowicza, który pisze o sobie tak:
"W wolnych chwilach spędzam czas na rysowaniu, uwielbiam styl pana Christy, więc w miarę moich możliwości, staram się go naśladować. Oczywiście wypatrując wszelkich christowskich nowinek często odwiedzam 'Na plasterki!!!', to dla mnie bezcenne źródło wiedzy. Proszę bez skrępowania udostępniać moje szkice. Ja sam nigdzie indziej ich nie zamieszczam, wciąż nie mam strony na FB, może założę ją później, w ramach 'noworocznych postanowień'."

Oczywiście od razu spytałem pana Kamila czy zajmuje się zawodowo rysowaniem i czy nie planuje stworzenia komiksu o Kajku i Kokoszu.
"Myślałem o tym, by zająć się rysowaniem zawodowo, oczywiście, że przeszło mi to przez myśl. W zasadzie, i odnosząc się również do Pańskiego pytania, powoli i systematycznie przygotowuję się do wzięcia udziału w konkursie im. Janusza Christy. Z nadzieją, że będę czuł się na siłach, by wziąć w nim udział w nadchodzącym roku. Nie jest to proste, wejść w buty mistrza… Ja sam nie zadowoliłbym się czymś, czego nie uznałbym za możliwie jak najwierniejszą kopię jego stylu, co nie jest łatwe, zwłaszcza gdy samemu stawia się wysokie wymagania. No, ale robię to dla własnej satysfakcji i sam wyznaczam sobie poprzeczkę. Dlatego też szkicuję, rysuję i kopiuję, kiedy mam czas i wenę. Czasem zdarza mi się też podpatrywać pana Uderzo."

Pan Kamil obiecał podsyłać pod koniec każdego miesiąca kilka swoich prac. Czekamy z niecierpliwością. A tymczasem zobaczcie pozostałe skarby, jakie fani przysłali na konkurs. Czego tam nie było: fanowskie kubeczki, makatki, tatuaże, arcyrzadkie misprinty, własnoręcznie pokolorowane komiksy, a nawet kolejny obraz Grzeszkiewicza. Ciekawe co jeszcze czai się w Waszych szufladach.

wtorek, 5 grudnia 2017

Postaciologia, wersja 1.0

Nie od dziś wiadomo, że jeden obraz wart jest tysiąca słów. Mając do wyboru napisanie mnóstwa postów o związkach między bohaterami Christy, albo załatwienie sprawy jednym diagramem, wybrałem oczywiście rozwiązanie prostsze. Co nie znaczy, że mniej czasochłonne. Robota zajęła mi aż dwa miesiące, no i teraz sam już nie wiem jak ten diagram nazwać - ni to genealogia, ni chronologia... a może labirynt? Szczerze mówiąc, nawet moi koledzy z bloga kompletnie się w tym pogubili. Nie martwcie się więc, jeśli i Wy stracicie wątek.


Cały pomysł wziął się stąd, że Christa poddawał recyklingowi nie tylko gagi i motywy, ale także swoje komiksowe postacie, o czym niedawno się przekonaliśmy. Największym zagłębiem pierwowzorów okazały się trzy komiksy z "Wieczoru Wybrzeża": "Profesor Kosmosik i Czarny Rycerz", "KiK w krainie baśni" oraz "KiK w kosmosie", do których autor chętnie wracał pracując dla "Świata Młodych" i "Relaxu". Weźmy choćby szwarc-charakterów z "Kajka i Kokosza" - większość z nich ma korzenie w gwiazdozbiorze Oriona.

Podczas researchu natknąłem się na zadziwiającą ilość krasnoludków, zębatych smoków, syren oraz na kilka... żon Koka (!), których istnienie Sebastian Kawał przemilczał w swoim drzewie genealogicznym. Przy okazji pozwoliłem sobie pospekulować na temat pochodzenia Kokosza i jego pokrewieństwa z panem Paparurą. Cesarzy rzymskich dodałem tylko po to, żeby podkreślić rozpiętość linii czasowej, w której rozgrywa się marynarsko-średniowieczno-kosmiczna saga. Mam nadzieję, że śledzenie wszystkich tych zawiłości sprawi Wam tyle samo frajdy, co mnie. Jeśli przy okazji dojdziecie do wniosku, że coś tu nie gra - piszcie. Jeśli czegoś brakuje - piszcie. Jeśli coś trzeba wyciąć - też piszcie. To jest w końcu tylko wersja 1.0.

poniedziałek, 4 grudnia 2017

Kajko i Kokosz wyruszają w świat

Egmont opublikował ostateczną wersję okładki i przykładowe plansze esperanckiego wydania "Skarbów Mirmiła". Premiera już za trzy dni!

sobota, 2 grudnia 2017

Kalendarz 2018

Jeśli chcecie zdobyć taki wspaniały kajkoszowy gadżet, wskakujcie natychmiast na facebooka i wrzucajcie zdjęcia najciekawszych eksponatów z Waszych kolekcji. Termin tylko do jutra!



Jest to pierwszy od 28 lat oficjalny kalendarz z Kajkiem i Kokoszem, a czwarty w ogóle (1987, 1988, 1989, 1990). Nie jest przeznaczony na sprzedaż, można go za to dostać od wydawcy, którym jest Fundacja "Kreska". Powodzenia w konkursie.

czwartek, 16 listopada 2017

(FANART) Kajtek kontratakuje

Zgadnijcie kto wrócił.


Tak jest! To Jonatan Rerych, autor fanowskich pasków z serii "Kajtek i Koko w Transylwanii", "Tajemnica bezludnej wyspy" oraz "Opowieści Koka: Casablanca", które dwa lata temu z zapartym tchem śledziliśmy na blogu. Tym razem dostaliśmy od niego tylko jeden obrazek, ale nowe odcinki podobno już się rysują, a my cierpliwie czekamy, żeby je opublikować.

niedziela, 12 listopada 2017

(FANART) Ten wąsik, ach ten wąsik

No kochani, znów daliście się wkręcić. Wczorajszy rysunek wcale nie wyszedł spod ręki Janusza Christy. Tu mamy dla Was jeszcze kilka obrazków tego samego autora.


Tym tajemniczym autorem jest oczywiście nasz niezawodny Wojtek Olszówka. Nie wiemy tylko dlaczego na jego rysunkach Koko ma wąsy i o co chodzi z tymi napisami na ostatnim szkicu. Miejmy nadzieję, że sprawa niedługo się wyjaśni.

sobota, 11 listopada 2017

(FANART) Powrót po latach?

Przedstawiamy tajemniczy szkic i jeszcze bardziej tajemniczy rysunek, które dostaliśmy niedawno od Fundacji "Kreska". Czyżby jednym z niezrealizowanych pomysłów Christy było wznowienie "Przygód Kajtka-Majtka" w wersji zeszytowej? To byłaby prawdziwa sensacja.


A Wy, drodzy nasi czytelnicy, co sądzicie o tym znalezisku?
EDIT: Bo my sądzimy, że...

środa, 8 listopada 2017

W gadżetach coś drgnęło

To jest 800. post na blogu. Szykowałem na tę okazję coś specjalnego, ale właśnie przyszedł pan kurier i przyniósł niespodziankę od Egmontu - trzy płócienne torby z Kajkiem i Kokoszem, po jednej dla każdego naplasterkowicza. Są rewelacyjne, ale na razie nie wiemy kiedy i gdzie będzie można je kupić.* Czy to początek wielkiej ofensywy KiK, którą Tomek Kołodziejczak zapowiedział podczas MFKiG? Oby.


Kilka dni wcześniej przyszedł do mnie inny kurier z kajkoszowymi kubkami od fundacji Animals (właściwie to przyszedł z jednym kubkiem i szczątkami drugiego). Tak, to jest ten sam rysunek Christy, który wcześniej wykorzystano na pocztówkach i koszulkach. Drugi obrazek to prawdopodobnie jakiś nieznany szkic przedstawiający Ajka z "Wielkiego turnieju". Sprawdzimy :)


Swoje własne kubeczki z Kajkiem i Kokoszem wyprodukowała też Fundacja "Kreska", która od kilku miesięcy dysponuje prawem do udzielania licencji na cele reklamowo-promocyjne. Kubki są więc w 100% legalne, a można je kupić na Allegro.


To tyle jeśli chodzi o gadżety oficjalne. A jeśli chodzi o fanowskie, to gitarzysta Ksantyp zamówił sobie niedawno gitarkę typu V z kadrami z "Cudownego leku". Więcej zdjęć znajdziecie na blogu lutnika Michała Wojtasa.


I to już wszystkie atrakcje w naszym niezaplanowanym, jubileuszowym wpisie. A teraz zostawiam Was sam na sam z gitarowym brzmieniem Kajka i Kokosza.


(Gdyby film się nie odpalał, klikajcie tutaj).
_____________
* Już wiemy - nigdzie. Torby nie są przeznaczone na sprzedaż, służą wyłącznie do celów promocyjnych.
A jednak torby można zdobyć! Klikajcie tutaj.

czwartek, 2 listopada 2017

Gli gli gli

Ten facet z kapturem zawsze wydawał mi się znajomy.

1. "Szranki i konkury", Wieczór Wybrzeża 1974
2. "Profesor Kosmosik i Czarny Rycerz", Wieczór Wybrzeża 1960

Czyli Christa sięgał po "Czarnego Rycerza" jeszcze przed "Wojami Mirmiła"? Hmmm...

poniedziałek, 30 października 2017

Szukajcie a znajdziecie

Przepraszam, że ostatnio tak tu cicho, ale pracuję nad czymś dużym. Zanim skończę - a jeszcze trochę to potrwa - podzielę się z Wami refleksjami o moich niedawnych lekturach. Okazja jest niezła, bo Egmont wydał aż dwa komiksy o "kuzynach" Kajka i Kokosza: "Oskar i Fabrycy: Straszne smoczysko" oraz "Asteriks w Italii".


Zacznę od "Strasznego smoczyska", czyli pełnometrażowego debiutu Mieczysława Fijała. Czekałem na ten komiks niecierpliwie, jako że od wielu lat kibicuję Mietkowi i z ogromną przyjemnością przyglądam się jak jego styl ewoluuje od Szarloty Pawel ku Januszowi Chriście. Siedem lat temu w plebiscycie "KiK c.d." rysownik zajął 9. miejsce, ale jestem pewien, że dziś stanąłby na podium. Podczas panelu na MFKIG Mietek przyznał zresztą publicznie, że starał się maksymalnie zbliżyć klimatem do "Kajka i Kokosza", dlatego zrezygnował z pierwotnego pomysłu z Bumcykorianami i wysłał bohaterów do średniowiecza. Zabieg zakończył się pełnym sukcesem. Dzisiejsza kreska Fijała, coraz bardziej słowiańsko-disnejowska, jest chyba bliższa Chriście niż styl Kiełbusa, a dobroduszny humor i oldskulowa narracja świetnie oddają ducha komiksów Mistrza. Muszę przyznać, że przez 38 stron bawiłem się prawie jak przy starych albumach KAW-u, a scenka, w której Oskar i Fabrycy znajdują w smoczej jamie hełm woja Wita, wywołała u mnie większy dreszczyk, niż obie części "Nowych przygód" razem wzięte.


Historyjka ma tylko dwie wady. Po pierwsze kilka plansz nosi ślady pośpiechu (deadline). Po drugie nie bardzo wiadomo który z dwóch urwisów jest Oskarem, a który Fabrycym. Dokładnie tak samo było z Kukiem i Rykiem Janusza Christy, co wyłapał jeden z uczestników łódzkiego Festiwalu, stwierdziwszy, iż komiks Mietka spokojnie mógłby być kontynuacją serii z "Przygody". Mam nadzieję, że w drugim tomie autor popracuje nad głównymi postaciami, a tymczasem zobaczcie z jaką łatwością przychodzi mu rysowanie w kajkoszowym stylu (gdyby film nie chciał się odpalić, klikajcie tutaj).



Przejdźmy teraz do "Asteriksa w Italii" - trzeciego albumu zrealizowanego przez duet Jean-Yves Ferri (scen.) & Didier Conrad (rys.). Graficznie komiks ten to absolutny majstersztyk. Kadrowanie jest ultradynamiczne, postacie doskonale zaprojektowane, a drugi plan nareszcie obfituje w detale. Conrad wykonał tym razem 300% normy, ale niestety zawiódł Ferri. Szczerze mówiąc, to w ogóle nie jest komiks o Asteriksie i Obeliksie, tylko o jakimś wyścigu (jak "Michel Vaillant"), z powklejanymi co kilka stron pocztówkami z Włoch. Zawiązanie akcji nie istnieje, bohaterowie służą za "paprotki", a aluzje do mijanych prowincji są tak powierzchowne i stereotypowe, jakby ktoś dostarczył scenarzyście listę od sponsora i kazał odhaczać kolejne punkty. Ale najgorsze, że trudno tu znaleźć coś śmiesznego, chociaż nie wiem czy to wina autora, czy przekładu. Podczas lektury zastrzygłem uszami tylko raz - na widok Sarmatów, przedstawionych jako "lud z Europy Wschodniej". Już myślałem, że chodzi o pra-Polaków, ale zaraz okazało się, że słowiańscy woje mówią pseudocyrylicą (R=Я) i czczą Marxa, więc to raczej pra-Rosjanie. No trudno, może w następnym tomie...


Na koniec prośba - nie bierzcie sobie tych moich opinii zbytnio do serca, bo nie jestem żadnym recenzentem, tylko fanem Christy, który szukał w obu tych komiksach czegoś, co polubił w dzieciństwie. No i w jednym albumie to coś znalazłem, a w drugim nie. Ale jeśli Wy szukacie czegoś innego (np. tzw. profeski), być może znajdziecie to i w najnowszym "Asteriksie", czego serdecznie Wam życzę.