poniedziałek, 27 lipca 2015

Dawno i nieprawda #1: Wernisaż

Ostatnio strasznie zaniedbaliśmy bloga, zaczynamy więc nadrabiać zaległości. Na pierwszy ogień idzie fotorelacja z otwarcia wystawy "Kajko i Kokosz: Komiksowa archeologia". Czas: 9 maja 2015. Miejsce: Grodzisko w Sopocie. Pierwsze zdjęcia wykonaliśmy dzień wcześniej, podczas gorączkowych przygotowań do wernisażu. Rozstawiliśmy nasze domki i figurki z serii "Kajko i Kokosz w krainie LEGO" (jest kilka nowości), rozwiesiliśmy konkursowe komiksy i uzupełniliśmy gabloty z gadżetami.


A teraz dzień otwarcia. Do południa baliśmy się, że nikt na wernisaż nie przyjdzie... ale tuż przed 13:00 pawilon nagle zapełnił się zwiedzającymi. Poniżej widzimy część wystawy mieszczącą się na parterze, poświęconą Januszowi Chriście i jego karierze. Na monitorze non-stop leciał film Sławomira Malinowskiego, można było więc posłuchać barwnych opowieści z ust samego rysownika. Obok kącik z autentycznymi meblami i bibelotami z pracowni Mistrza, zaaranżowany przez Łamignata.


Wspinamy się na piętro. Na pierwszym planie widać gabloty z naszymi miniaturkami. Tutaj można na kilka godzin zostawić dzieci i iść dalej. Następnie mijamy kolekcję albumów i gadżetów okołokomiksowych (tylko dla zagorzałych fanów), po czym wchodzimy na zasadniczą część wystawy.


Uroczystego otwarcia dokonała pani Ewa Trawicka, Dyrektor Muzeum Archeologicznego w Gdańsku. Następnie publiczność wysłuchała krótkich wystąpień Pauliny Christy, Wojtka Łowickiego, Pawła Pogodzińskiego i mojej skromnej osoby, po czym rzuciła się na eksponaty. A było i nadal jest co oglądać! Wojtek (muzealnik i komiksiarz) wyłuskał z "Kajka i Kokosza" kilkadziesiąt przykładów kultury materialnej średniowiecza, a każdy z nich dowcipnie omówił i zilustrował scenką z komiksu. Natomiast Paweł (archeolog) zestawił je z prawdziwymi muzealnymi zabytkami. Christa wyszedł z tej konfrontacji obronną ręką - wyszło, że nie wciskał czytelnikom ciemnoty.


Przebojem wystawy okazały się autentyczne męskie gacie, przy których ponoć zawsze tłoczą się ubawieni zwiedzający. Nie ma się z czego śmiać, gacie odegrały w średniowieczu bardzo doniosłą rolę. Christa doskonale zdawał sobie z tego sprawę, chociaż w komiksach unikał ich kolokwialnej nazwy.


Następnie odbyła się tradycyjna średniowieczna uczta (kanapki, ciastka i soki), po czym impreza przeniosła się do Grodziska. Jest to autentyczna, zrekonstruowana osada obronna z IX w., która góruje nad pawilonem wystawowym (poniżej model - prawda, że podobny do Mirmiłowa?). Tam czekało już na nas ognisko z kiełbaskami oraz instruktorzy rzucania oszczepem i strzelania z łuku. Na koniec zostaliśmy podstępnie wcieleni do miejscowej drużyny, otrzymaliśmy tarcze i musieliśmy poćwiczyć musztrę. Groźny dowódca i długowłosy sierżant z kijaszkiem zadbali o poprawność wykonywanych manewrów.


Na domiar złego wódz drużyny kazał nam złożyć przysięgę na wierność Grodzisku (ciekawe co by na to powiedział Hegemon?). Gdy w końcu wydano nam broń, musieliśmy wyładować złość na średniowiecznej kapuście. Na plasterki!!!


Podsumowując, impreza była bardzo udana - zainteresowanie spore, pogoda nienachalna, a strawa i rozrywki przednie. Kto nie był ten trąba, ale wystawa powisi co najmniej do końca stycznia 2016, będzie więc jeszcze niejedna okazja do zwiedzania. Relację kończymy zdjęciem zdobytych łupów.


Aha, nie napisaliśmy ani słowa o dość ważnym elemencie wystawy, jakim jest prezentacja konkursowych komiksów. Obiecujemy wrócić do tego tematu - tym bardziej, że w niektórych pracach występują Kajko i Kokosz!

Zdjęcia: Na plasterki i Grodzisko Sopot (więcej na facebooku).

1 komentarz:

  1. Niestety Sopot nie każdemu po drodze…

    OdpowiedzUsuń

Uwaga, Twój komentarz nie ukaże się natychmiast, bo najpierw cenzura musi go zatwierdzić. Przepraszamy za przejściowe trudności. Prosimy nie regulować odbiorników.