czwartek, 27 października 2011

2w1: Tajemniczy kurs

Janusz Christa w 1976 roku przeniósł się ze Świata Młodych do Relaxu. Już w pierwszym numerze pisma ukazała się "Bajka dla dorosłych" a w czwartym - premierowy odcinek nowej serii przygód Kajka i Kokosza. Sztandarowy komiks Christy nie do końca jednak spodobał się kolegium redakcyjnemu, głównie ze względu na podobieństwa do "Asteriksa". Christa atakowany był również niejednokrotnie za to, że potrafi rysować jedynie karykatury. Chcąc udowodnić, że jest artystą wszechstronnym, stworzył całą masę ciekawych prac w rozmaitych stylach: od "Zaginionej załogi", przez "Bajki dla dorosłych", aż po "Dżdżownicę". W końcu na całe dwa lata zupełnie odstawił "Kajka i Kokosza" i poświęcił się rysowaniu przygód nowych bohaterów - Gucka i Rocha.

W rzeczywistości nowy był tylko quasi-realistyczny rysunek. Cała reszta, czyli narracja, rozwiązania fabularne i specyficzny humor były typowe dla Christy, a główni bohaterowie to nie kto inny, jak przebrani w "poważne" kostiumy Kajtek i Koko. Z tą jednak różnicą, że zamienili się rolami. Odpowiednik Kajtka jest gruby i mniej inteligentny, a spadkobierca Koka okazuje się roztropnym, przystojnym blondynem, wręcz łamaczem kobiecych serc. Nie mogło też zabraknąć profesora Kosmosika, który wystąpił tutaj jako profesor Mixtur. Podobieństwa do wcześniejszych prac autora są na tyle duże, że nikt chyba nie uwierzył jakoby scenarzystą był Adam Kołodziejczyk.

Profesor Kosmosik
("Kajtek i Koko")
Profesor Mixtur
("Gucek i Roch")
Profesor Stokrotek
("Kajko i Kokosz")

Zresztą sam Christa wielokrotnie zapewniał, że w pisaniu scenariusza nikt mu nie pomagał. W rozmowie z Bartoszem Kurcem, która ukazała się w książce "Trzask Prask, wywiady z Mistrzami polskiego (i nie tylko) komiksu", tak mówił o roli Kołodziejczyka:
"To był naczelny KAW-u. Mój dobry przyjaciel. Morze wódki wypiliśmy. Już nie żyje. Pewnego razu spytał, czy nie może się podpisać pod komiksem. Chciał być autorem, literatem. To jest jednak mój scenariusz. Niech mu ziemia lekką będzie."


Wydania albumowe "Gucka i Rocha" były pod każdym względem podobne do poprzednich produkcji KAW-u. Również i tu kolejność tomów została odwrócona. "Kurs na półwysep Jork" (cz.2) ukazał się w roku 1983, a "Tajemniczy rejs" (cz.1) dopiero w 1988, razem z dodrukiem "Kursu...", czyli tak samo jak w przypadku "Wojów Mirmiła". Zdaje się, że próbowano zatuszować ten błąd i w stopce redakcyjnej "Tajemniczego rejsu" zamieszczono informację, że jest to wydanie drugie, chociaż było tylko jedno. Redaktorzy KAW-u chcieli też przechrzcić "Tajemniczy rejs" na... "Tragiczny rejs". Taki właśnie napis (znacznik drukarski) udało nam się znaleźć w jednym z egzemplarzy komiksu, na tzw. spadzie, czyli na tej części strony, która normalnie zostałaby obcięta, a tu zagięła się i cudem uciekła spod gilotyny.


Mam wrażenie, że podobnie jak "Kajtek i Koko" oraz "Zamach na Milusia", również "Tajemniczy rejs" powstawał na bieżąco. Przemawia za tym jego struktura. Komiks podzielony został w Relaksie na pięć rozdziałów. Cztery pierwsze epizody liczyły po siedem stron, do każdego z nich autor starannie narysował winietkę z tytułem, jako integralną część planszy. Natomiast ostatni epizod miał zaledwie pięć stron, zaś tytuł został wpisany "na przyczepkę", poza planszą. Zapewne dlatego piąta winietka nie zmieściła się w żadnym późniejszym wydaniu, a ostatni rozdział pt. "Powrót" został włączony do rozdziału przedostatniego. Gdyby autor miał wcześniej cały scenariusz, podział komiksu na pewno wyglądałby inaczej. Do części drugiej Christa przygotował się już staranniej - "Kurs na półwysep Jork" podzielony jest na osiem równych, sześciostronicowych rozdziałów.

Relax nr 23/1979KAW 1988

Nie obyło się też bez drobnych pomyłek autora. W "Tajemniczym rejsie" drobnicowiec "Wodołaz", w drodze do Ameryki Południowej zawinął do portu w Barcelonie. Szybki rzut oka na mapę i można się domyślić, że pośredni port w drodze do Brazylii powinien raczej leżeć w Portugalii. I rzeczywiście, kilka stron dalej "Wodołaz" wypływa bezpośrednio na ocean z portu w... Lizbonie. Błąd poprawiono w najnowszym wydaniu Egmontu.

"Tajemniczy rejs" KAW 1988"Kajtek, Koko i inni" Egmont 2004

Natomiast w "Kursie na półwysep Jork", już w wydaniu albumowym KAW-u pojawiła się zmodyfikowana nazwa potwora żyjącego w kraterze Urukora. Niestety nie znalazłem żadnych informacji na jego temat. Czekamy zatem na sygnał od Was o mitycznym malajskim monstrum, zamieszkującym jezioro w kraterze wygasłego wulkanu. Na poniższych kadrach widać też, że wydanie albumowe komiksu zyskało nowy kolor, jednak z pewnością nie stworzył go Janusz Christa. Już na pierwszy rzut oka widać, że użyto nietypowej dla rysownika palety barw. Możliwe zresztą, że kolor w wersji z Relaxu również położył ktoś inny. Od dłuższego czasu nie daje nam też spokoju liternictwo, ale jesteśmy naprawdę o krok od rozwiązania tej zagadki. Nasi najlepsi ludzie właśnie nad tym pracują.

Relax nr 26/1979KAW 1983

"Gucek i Roch" zawiera wszystkie elementy dobrego komiksu przygodowego. Fabuła jest uniwersalna i bez trudu byłaby zrozumiała dla czytelników na całym świecie. Choć nie jest to najbardziej znany i lubiany komiks Christy, to paradoksalnie właśnie ta seria, z całej twórczości autora, miałaby największe szanse zaistnienia na świecie. Może nie jest jeszcze za późno? Czekam z niecierpliwością na drugą młodość tego komiksu za granicami naszego kraju.

5 komentarzy:

  1. Jeśli chodzi o "Tajemniczy rejs", to zastanawiam, się czy dla J. Christy inspiracją do scenariusza nie były min. plotki o tym, jakoby w Dżungli w Ameryce płd mieliby się schronić przywódcy III Rzeszy. Wprawdzie nazwisko przywódcy porywaczy jest podane expressis verbis, ale może to być, częsty u Christy, przykład samocenzury, gdyż:
    1. Jest dziwne, że grupa niemieckich emigrantów a Ameryce płd interesuje się/ wie o tworzeniu w Polsce nowej wunderwaffe. Po coś im była ona potrzebna. Czy nie po to, aby odbudować coś, o czym w komiksie się nie wspomina.
    2. Przywódca porywaczy bardzo przypomina A. Hitlera, zarówno z wyglądu jak i z przywiązania do swojej pantery, które przypomina przywiązanie tegoż do jego Owczarka niemieckiego.
    Może ktoś jeszcze wysunął podobne skojarzenia.

    Robert z Gdyni

    OdpowiedzUsuń
  2. małe sprostowanie: Christa nie jest autorem stecariusza ,tylko Kołodziejczyk Adam

    OdpowiedzUsuń
  3. Być może Kołodziejczyk był autorem "stecariusza", ale autorem scenariusza na pewno był Christa, o czym niejednokrotnie mówił w wywiadach. Radzę przeczytać post od deski do deski. Scenariusz powstał podobno w dwa dni.

    OdpowiedzUsuń
  4. Znając realia PRLu ... można domyślić się (wysunąć śmiałe przypuszczenie) że dopisanie do autorstwa komiksu Christy - naczelnego KAW, Kołodziejczyka, jako scenarzysty ... miało na celu - przyspieszenie wydania tego komiksu.
    To akurat były powszechne praktyki tego okresu. Człowiek dostawał wybór - albo godzisz się na "współautorstwo", albo twoje dzieło (np. twój "projekt racjonalizatorski") pójdzie do szuflady.
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Na uczelniach i w biurach projektów było tak samo.

      Usuń

Uwaga, Twój komentarz nie ukaże się natychmiast, bo najpierw cenzura musi go zatwierdzić. Przepraszamy za przejściowe trudności. Prosimy nie regulować odbiorników.