piątek, 27 sierpnia 2010

Reklamowe przygody Kajtka-Majtka

Wiadomo, że reklama dźwignią handlu, a dobra licencja dźwignią reklamy. Ta prawda znana była już w głębokim PRL-u, tylko że nasi biznesmeni zawsze chętniej sięgali po sprawdzone marki zagraniczne (choćby wszechobecne myszki Miki i kaczory Donaldy), niż krajowe. Zdarzały się jednak bardziej i mniej chlubne wyjątki, także z udziałem komiksowych postaci Janusza Christy.

PRYWATNA INICJATYWA
Początki były skromne. W grudniu 1959 roku, czyli rok po debiucie "Niezwykłych przygód Kajtka-Majtka", bohaterowie komiksu pojawili się na wystawie zieleniaka "Reneta" w Gdyni, jako reklama punktu Toto-Lotka. Donosił o tym z dumą Wieczór Wybrzeża. Postacie były całkiem zgrabnie przerysowane z... innej "reklamy", a mianowicie ze zwiastuna historyjki o Czarnym Rycerzu.

W.W. 16.XII.1959Wieczór Wybrzeża 3.XI.1959

HANDEL USPOŁECZNIONY
Dwa lata później Kajtek był już taką gwiazdą na Pomorzu, że wystąpił w reklamie Przedsiębiorstwa Handlu Detalicznego "Jubiler". To była zupełnie inna liga niż zieleniak. Komiksowa reklama w ogóle stanowiła w PRL-u ewenement, a tu nie dość, że chodziło o wielką firmę państwową, to jeszcze handlującą złotem, czyli celującą w klienta dorosłego. Dwa rysunki, wykonane (uwaga!) przez samego Christę, ukazały się w Wieczorze Wybrzeża w 1961 roku.

Wieczór Wybrzeża 4.X.1961W.W. 20.X.1961

NA ODCINKU UMASOWIENIA
W latach 1973-1974 łódzki Express Ilustrowany publikował komiks "Złoto Mirmiła", wcześniej znany jako "Złote prosię", a później jako "Złoty puchar". Seria cieszyła się taką popularnością (patrz: znaczki), że Socjalistyczny Związek Studentów Polskich postanowił wykorzystać Mirmiła do werbowania duszyczek na Wydziale Farmacji.

Express Ilustrowany 27.IV.1974"Złoto Mirmiła", odc. 191

W SŁUŻBIE KULTURY
Chodzą słuchy, że ilustracja z puzzli "Shanty" posłużyła wcześniej jako afisz Festiwalu Piosenki Żeglarskiej "Shanties" w Krakowie. Nie byłoby w tym niczego dziwnego, bo Christa był wielkim miłośnikiem zarówno żeglarstwa, jak i szant. Niestety, afisza nie udało nam się znaleźć, za to na festiwalowej witrynie natknęliśmy się na logo z roku 1992, przedstawiające... Jarla Björna. Może więc warto szukać dalej?

Logo festiwalu Shanties, 1992Okładka "Na wczasach"

SMALL BUSINESS
A tu znów siermiężnie. Kokosz z tektury stał sobie w bramie przy ul. Długiej w Krakowie i wesoło zachwalał przebogaty asortyment lombardu: od kultowego magnetowidu Funai, poprzez rower Wigry i skórzaną kurtkę, aż po złoto na wagę. Jak twierdzi Wojciech Jama z Muzeum Dobranocek (autor zdjęcia), w roku 2005 - po kilku latach działalności - firma zwinęła żagle, a wraz z nimi ów okazały stand.

Lombard, ok. 2000Okładka "Dnia Śmiechały"

SPÓŁDZIELCZOŚĆ
Na opakowaniach twarogu z Okręgowej Sp-ni Mleczarskiej w Sokołowie Podlaskim straszy klientów grubas w błazeńskiej czapce. Oczywiście wiemy, że podobieństwo jest czysto przypadkowe, ale lubimy sobie wyobrażać, że to zaginiony brat Kokosza, który obrał inną drogę zawodową. Grubas straszy od lat, z tym że kiedyś był bezbarwny i smutny, a ostatnio nabrał kolorków i nawet zaczął się uśmiechać do sera. Występuje w trzech odmianach - może być tłusty, półtłusty lub (o dziwo) chudy.

Stary ser (smutny)Nowy ser (wesoły)

KONIEC?
Chwileczkę, słyszeliśmy jeszcze, że w Gdańsku sprzedawano lody o nazwie "Kajtek i Koko" (ponoć po interwencji Christy nazwę zmieniono), a pewna apteka cała obwieszona była wizerunkami tych postaci. Ale to tylko plotki. Jeśli macie jakieś konkretne informacje o tych, albo jeszcze innych reklamowych występach naszych ulubieńców, koniecznie dajcie znać.

2 komentarze:

  1. Wstyd się przyznać, ale sam wykonałem takiego gniota, jeszcze w latach 80-tych... na witrynie... baru "Kufelek"
    nie było opcji, właściciel baru był ekstremalnie nieprzekonywalny!!! Szkoda że nie mam zdjęcia ;(

    OdpowiedzUsuń
  2. A tam, dlaczego od razu gniota... A co narysowałeś ?

    OdpowiedzUsuń

Uwaga, Twój komentarz nie ukaże się natychmiast, bo najpierw cenzura musi go zatwierdzić. Przepraszamy za przejściowe trudności. Prosimy nie regulować odbiorników.