środa, 12 października 2011

Od Tik-Taka do hip-hopu

Widzieliśmy już echa "Kajka i Kokosza" w budownictwie, sporcie, harcerstwie, malarstwie, górnictwie, a nawet w wojsku. Dziś będzie muzycznie.

KOMIKSY, KOMIKSY, MAGICZNE OBRAZKI

Lata 80-te to złote czasy piosenki dziecięcej. TVP nadawała "Tik-Taka" i "Dyskotekę pana Jacka", czołowi tekściarze i kompozytorzy (m.in. Krzesimir Dębski) pisali przeboje dla młodych odbiorców, a w amfiteatrach królowała Natalka Kukulska, Krzyś Antkowiak, Fasolki i Majka Jeżowska. Na płycie "A ja wolę moją mamę" z roku 1986 Jeżowska zaśpiewała jeden ze swoich wielkich przebojów pt. "Komiksy - magiczne obrazki" z tekstem Jacka Cygana. Jedna ze zwrotek kończyła się słowami: "Ja do wilka robię oko / na mnie czeka Kajko i Kokosz". Była to prawdopodobnie pierwsza piosenka, w której pojawili się nasi ulubieńcy (niestety, nie znaleźliśmy jej na YouTubie). Ale nie ostatnia.

POPULARNY JAK SMOK MILUŚ

Następna dekada należała do bohaterów w rajtuzach i trzeba ją było po prostu przeczekać. A potem dzieciaki wychowane w latach 80-tych dorosły i same zaczęły śpiewać o rzeczach sobie bliskich, w tym o Kajku i Kokoszu. Legendarna formacja Kaliber 44 w utworze "Wena" (2000) porównała nawet hip-hop do Milusia: "To dla iluś popularny jak Smok Miluś / HIP HOP ma wyróść..." (tak im się zrymowało). O smoku usłyszycie w 1:36.


MÓJ BOHATER KAJKO

W utworze "Nie odejdę stąd" (2010) O.S.T.R.ego i Emade wokalista wylicza swoje preferencje: "Jak potrawa - to tatar / Jeśli napój - herbata / Mój kraj - to Polska / Mój bohater - Kajko". Może nie jest to specjalnie O.S.T.R.e, ale jakże szczere i sympatyczne. Słuchajcie od 0:40, pełny tekst znajdziecie tutaj. Ten przykład przysłał nam Anonimowy Grzybiarz.


CO WYCZYNIA KOKOSZ

Nostalgia za dzieciństwem dopadła też warszawski duet Flexxip. W piosence "8-8" (2003) chłopaki wspominają rok 1988 i śpiewają, a właściwie mówią o drugim z bohaterów kultowego komiksu: "Jednak jako młokos wolałem wiedzieć co wyczynia Kokosz". Tutaj macie słowa, a poniżej piosenkę. Kokosz pojawia się w 2:54.


O Kokoszu mowa też w kawałku "Ławka, chłopaki z bloków" Numeru Raz i DJ Zero, ale chodzi chyba o pseudonim kolegi, a nie o postać z komiksu (tekst).

ZAMACH NA MILUSIA

Kolejny utwór w naszym zestawieniu to instrumentalny "Zamach na Milusia" (2010) Przemysława Śledzia "Sledziuhy", byłego gitarzysty grupy Mr. Zoob. Kawałek pochodzi z płyty "Caveman", można go ściągnąć za darmo z serwisu Last.fm. Więcej informacji o płycie znajdziecie na stronie MuzykaPL.


Jak widać, do "Kajka i Kokosza" najchętniej przyznają się hip-hopowcy. Być może rockmanom nie wypada o tym śpiewać. Nawet w słynnym kawałku "Załoga G" elektro-punkowego Hurtu (2005) pojawia się Tytus, McGyver i Asterix, ale o wojach Mirmiła nie ma ani słowa. Gdyby wpadło Wam w ucho coś rockowo-kajkoszowego, nie zapomnijcie nam o tym napisać.

poniedziałek, 10 października 2011

2w1: Woje Dajmiecha

Pożegnalna seria przygód Kajka i Kokosza ukazała się w Wieczorze Wybrzeża na przełomie lat 1974-75. Dziesięć lat później, czyli w roku 1985, albumy z tymi paskami oddane zostały do druku. Miały więc szansę trafić do sprzedaży niedługo po "Złotym pucharze" oraz "Szrankach i konkurach", a w każdym razie przed najnowszym (wówczas) tomem pt. "W krainie borostworów". Niestety, "Woje Mirmiła" i "Rozprawa z Dajmiechem" padły ofiarą kuriozalnej pomyłki KAW-u i zupełnie się rozjechały.

Wydawca nie po raz pierwszy zamienił numery produkcji (I.1-1883/85, I.1-1882/85) i wydrukował komiksy w odwrotnej kolejności - jednak tym razem nie były to zamknięte fabuły. Do pomyłki przyczynił się trochę sam Christa, nadając albumom dwa odrębne tytuły i rezygnując z numeracji tomów. Kompletnie zdezorientowało to pracowników KAW-u, nikt się chyba nie połapał, że są to dwie części tej samej historii. "Rozprawa z Dajmiechem", czyli tom drugi, ukazała się w roku 1987, a "Woje Mirmiła" (tom pierwszy) - dopiero rok później, razem z niewielkim (250.000 egz.!!!) dodrukiem tomu drugiego.


Rozwiązanie z dodrukiem było dość kosztowne i odbiło się na cenie (dodrukowana "Rozprawa" była o 1/4 droższa od "Wojów"), ale KAW przynajmniej częściowo uratował twarz. Żeby nie pogłębiać zamieszania, w obu wydanych w 1988 roku albumach pojawiły się krótkie wyjaśnienia. Na końcu "Wojów Mirmiła" dopisano: "Dalszy ciąg tej opowieści rysunkowej o przygodach Kajki i Kokosza (sic!) w komiksie pod tytułem "Rozprawa z Dajmiechem". Analogiczna, nieco chaotyczna informacja otwierała dodrukowaną wersję "Rozprawy z Dajmiechem".

"Rozprawa z Dajmiechem" - strona tytułowa, KAW wyd. II

W tamtych czasach nikt jednak nie skarżył się na takie głupstwa jak zamiana kolejności. Ważne, że ostatecznie komiks wydany został w komplecie, a do tego w kolorze (to była nowość w przedrukach z Wieczoru Wybrzeża!). Pamiętam, że po zakupie "Rozprawy z Dajmiechem" byłem w pierwszym momencie lekko zestresowany myślą, że albo przegapiłem pierwszą część, albo - co gorsza - księgarnie w moim mieście nie dostały przydziału. A to by była katastrofa, bo 400-tysięczne nakłady komiksów rozchodziły się błyskawicznie.

Przyjrzyjmy się teraz zawartości. Autor do wydania albumowego musiał przerysować jedynie 13 stripów od nr 163 do 175. Odcinek 168 przerysował nawet dwa razy, o czym pisałem już w artykule "Po trzykroć Woje Mirmiła".

Rekonstrukcja odc. 172, Wieczór Wybrzeża 1975
Przerysowany odc. 172 z albumu "Rozprawa z Dajmiechem" - KAW 1987

Album "Woje Mirmiła" został podobno pokolorowany przez Janusza Christę i jego syna Marka. Dokładnie nie wiadomo jak podzielili się pracą, ale momentami różnice są widoczne. Niektóre plansze wyglądają trochę jak pociągnięte kredkami świecowymi, kolor jest bardziej "ziarnisty", farby mniej rozcieńczone - to prawdopodobnie nad nimi pracował Marek Christa. Jeśli oko mnie nie myli, panowie Christa malowali strony na zmianę, jakby ojciec uczył syna na przykładowych planszach. Czasami też zdarzało się, że nie dogadali się w sprawie kolorystyki poszczególnych postaci. Dobrym przykładem jest posłaniec Dajmiecha. Nowego konia da się jeszcze jakoś wyjaśnić, ale zmiana stroju to w komiksie rzecz niedopuszczalna.

"Woje Mirmiła" KAW, odc. 87, kolor Janusz Christa"Woje Mirmiła" KAW, odc. 89, kolor Marek Christa (?)

Warto w tym miejscu wspomnieć, że w roku 1988 problemy z papierem chyba się skończyły, bo KAW pokusił się o wznowienie prawie wszystkich komiksów Christy w łącznym nakładzie blisko 3,5 mln egzemplarzy! Papieru było więcej, ale nie kredowego. Odbiło się to na jakości okładek obu tomów "Wojów Mirmiła", zresztą graficznie bardzo udanych. Christa powrócił tu do techniki łączącej malarskie tło z tradycyjną komiksową grafiką pierwszego planu (jak na okładce drugiej części "Złotego pucharu", która powstała w tym samym czasie). Estetyczne, a przede wszystkim rynkowe walory okładki tomu 1. dostrzegła również firma Trefl i wydała ją w postaci puzzli.


Na szczęście oryginały okładek zachowały się, użył ich również Egmont w wydaniu z roku 2003. Wyjątkowość stylu Mistrza widać szczególnie wyraźnie w zestawieniu z nieudaną, kolażową okładką egmontowskiej trzeciej części.

niedziela, 9 października 2011

Sensacyjna wiadomość o premierze

Spokojnie, nie łamiemy ciszy wyborczej. Będzie o premierze, ale nie rządu, tylko gry. Na stronie wydawnictwa Dagiel cichaczem pojawiły się nowe screeny z przygodówki "Kajko i Kokosz: Mirmiłowo Wielkie". Trudno się jeszcze zorientować jaka będzie fabuła, można natomiast rozpoznać kilka znajomych motywów ze "Szkoły latania", "Na wczasach" i "Dnia Śmiechały". Część lokacji nie przypomina jednak niczego, co widzieliśmy w komiksach.


Sądząc po screenach, gra jest na ukończeniu. Na stronie Dagiela widnieje też wzmianka o planowanej na rok 2011 premierze. Taką samą zapowiedź znajdziemy na tapetach w dziale Download. Trzymamy za słowo.

piątek, 7 października 2011

Na Trygława i Swaroga!!!

Po świetnym tekście o potworze z Loch Ness, Nasz Stały Czytelnik Piotr zabiera nas w świat zjawisk nadprzyrodzonych. Po raz kolejny przekonamy się, że Janusz Christa nie żałował czasu na porządny research. Zwłaszcza, że o Internecie nikomu się wtedy nie śniło.

* * *

Mitologia Słowian jest tak bogata, że Christa mógł z niej czerpać pomysły garściami. Wiara w czary, duchy i zabobony występuje wśród wszystkich ludów przewijających się przez karty "Kajka i Kokosza". Chociaż - jak wiemy z opracowania Arka Florka - w tamtych czasach na ziemie polskie wkroczyło już chrześcijaństwo, a z pogańskimi obyczajami walczono, nie miało to jednak żadnego znaczenia dla mieszkańców Mirmiłowa, którzy tak jak ich przodkowie nadal czcili Trygława i Swaroga. Imiona obu tych słowiańskich bóstw najczęściej padają z ust Mirmiła i Lubawy, podczas gdy Kokosz zwykle wzywa samego Trygława - trzygłowego boga Pomorzan i Słowian Połabskich.

Bratu Mirmiła, Wojmiłowi zdarza się wzywać rogatego Perkuna – boga Bałtów, utożsamianego także z gromowładnym Perunem, którego czczono głównie na Rusi. Najprawdopodobniej stamtąd właśnie pochodziła jedna z uczestniczek Festiwalu Czarownic.


Chory Mirmił przypomina sobie także o pradawnym kulcie Pochwista (Pośwista), którego woda ma mieć podobno lecznicze właściwości. Niestety, o tym, że Poświst (bóg wiatru) opiekował się jakimś cudownym źródłem nie zachowały się żadne informacje. Natomiast z całą pewnością wiemy, że niektórzy mieszkańcy grodu popadali od czasu do czasu w zgubny kult bożka Opoja.



W trakcie podróży na wczasy Kajko i Kokosz spotykają mieszkańców osady rybackiej, którzy w chwilach wielkiego wzburzenia wzywają Dadźboga - boga słońca, a syna Swaroga.


Po dotarciu na wyspę okazuje się że Ranowie, czyli Rugianie (co wykazał Arek Florek) czczą Porewita, któremu wznieśli świątynię, a niektórzy także Rujewita, na którego bardzo chętnie się zaklinają.


Największym doświadczeniem i wiedzą w dziedzinie bóstw i czarów wyróżniała się czarownica Jaga, która początkowo czciła Ładę – boginię miłości...


...choć wydaje się że Chriście mogło chodzić o Ledę – matkę Lela i Polela. To od nich pochodzi charakterystyczne powiedzenie "O Lelum Polelum", którego Jaga nauczyła potem swojego męża Łamignata.


Jaga dała się poznać jako kapłanka pogańskiego kultu Przyrody.


Potrafiła też pozbyć się Zmory (Mary) Sennej gnębiącej Mirmiła, którą kasztelan dostał w prezencie od Zbójcerzy.


W tym celu przeprowadziła bezkrwawą operację, godną filipińskich mistrzów tego fachu.


Niestety (dla Hegemona) miała pewne braki w wykształceniu medycznym, więc Zmora nie została skutecznie unicestwiona...



...a według wierzeń pochwyconą Zmorę należało utopić lub wrzucić w ogień.


Tymczasem szkatułka po Zmorze posłużyła Mirmiłowi do trzymania kosztowności, niestety nie było tego wiele.


Zbójcerze nie raz odczuli na własnej skórze czary i wynalazki ciotki Jagi. Udzieliła im się też wiara Mirmiłowian w święte napisy.

Wiemy, że w lesie nieopodal Mirmiłowa zamieszkiwały Skrzaty. Utrzymywanie z nimi dobrosąsiedzkich relacji zapewniało powodzenie w walce zarówno indywidualnie (o czym niejednokrotnie przekonał się Kokosz), jak i zbiorowo, np. gdy włodarz Krasnotek za swym elitarnym oddziałem komandosów wsparł mieszkańców grodu w potyczce z Rarogami. Sam Kokosz w ramach dobrych praktyk odwdzięczał się Skrzatom, dzieląc się z nimi łyżką strawy, która jednak nie zawsze trafiała tam gdzie powinna, wywołując przy tym wiele nieporozumień i nieuzasadnionych przerw w pracy.


Innym mieszkańcem pobliskiego lasu był Dziad Borowy, czyli Leszy – według wierzeń słowiańskich władca zwierząt, przybierający w ciągu dnia postać niedźwiedzia. Natomiast podczas wyprawy do krainy borostworów Kajko i Kokosz spotykają Mamunę, o której w dawnych czasach mówiono, że porywa lub podmienia nowo narodzone dzieci (stąd wziął się pomysł Christy na zamianę charakterów Kajka i Leśnego Licha).

Jak widać wiara w demony, czary i istoty z legend była bardzo żywa, zarówno wśród mieszkańców Mirmiłowa, jak i ich wrogów, tym bardziej, że niejednokrotnie została poparta wiedzą empiryczną.


Chociaż najbardziej uświadomieni wydawali się rycerze spod znaku Czarnego Trójkąta, im także zdarzyło się wielokrotnie panikować w obliczu zjawisk niewytłumaczalnych.


Co sprytniejsi wykorzystywali wiarę w przesądy do osiągnięcia własnych celów.



Tak było w przypadku Zielachy (Jagi), która zmusiła Szambelana do przyznania się do kradzieży pucharu.


Banda Krwawego Barnaby doprowadziła do opuszczenia osady rybackiej przez ród Spytków...


...między innymi podszywając się pod Utopca – podstępnego demona z mitologii słowiańskiej, wciągającego pod wodę kąpiących się ludzi oraz przechodzące przez rzekę zwierzęta.

Kapłanowi Złotej Jabłoni udało się nastraszyć Kokosza mówiąc mu, że w pobliżu grasują wyznawcy bliżej nieznanego boga Aulisa.


Potem Kajko sam wpadł na pomysł, aby wykorzystując wiarę w czary, pozbyć się Dajmiecha.

Początkowo Niesław dał się oszukać...

...szybko jednak zmienił zdanie.

Niestety, nic nam bliżej nie wiadomo o wierzeniach Jomsborczyków ani Rarogów. O piratach Rangara także wiemy niewiele, poza tym, że przywiązywali dużą wagę do przepowiadania przyszłości, posługując się przy tym nowatorskimi metodami naukowymi...


...których dokładność często podważano.


Piotr

środa, 5 października 2011

Dziennik Bałtycki szuka następców Christy

Nieoceniona Grażyna Antoniewicz znów napisała o Chriście w Dzienniku Bałtyckim. Artykuł ukazał się w numerze z 29 września, a także na portalu gazety, skąd można ściągnąć rysunki. Jest nawet sympatyczna wzmianka o naszym blogu i cytat z posta o Fedorowiczu. I tu małe sprostowanie - rysunki przedstawiające Adama Niezgódkę to niewykorzystane concept-arty do filmu animowanego "Tryumf Pana Kleksa".


Tymczasem w Łodzi skończył się 22. Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier:
  • Podczas panelu wydawców Egmont zapowiedział to, czego wszyscy się spodziewali, czyli nowe, uzupełnione wydanie "Kajtka i Koka w kosmosie".
  • Na stoisku wydawnictwa Taurus Media można było kupić film "Christa" na DVD.
  • Ukazała się antologia tekstów Jerzego Szyłaka pt. "Druga strona komiksu". Fani Christy znajdą w niej kilka ciekawych artykułów: "Czas Relaksu", "Doktor Relax i mister komiks", "Christa w Relaksie" oraz "Europa, swoboda i gołe baby". Szczegóły w bilbiografii.
  • Kolejne zdjęcia skarbów z wystawy w Centralnym Muzeum Włókiennictwa opublikowano na blogu Piktogramy, w serwisie Plaster Łódzki oraz na Gildii. Wystawa jest rewelacyjna, wkrótce o niej napiszemy ("Grunwald" to kopia, reszta - oryginały).
  • Album "Kuśmider i Filo" trafił do sprzedaży. Kolory są znacznie lepsze niż w Świecie Młodych - przykładowe plansze można zobaczyć np. na Alei Komiksu. Jest też sporo dodatków, jak wywiady z twórcami, szkice i niepublikowane komiksy Tadeusza Raczkiewicza (m.in. "Tytus, Romek i A'Tomek"!).
Nie samym Festiwalem człowiek żyje:
  • "Bóbr - sabotażysta i bohater z Kazachstanu" to tytuł 16. odcinka serii Sebastiana Chosińskiego "Czar Relaksu". Przeczytamy w nim o "Przygodzie z bobrami".
  • Mateusz Placek przysłał nam zdjęcia pawilonu przy ul. Kajki (!) w Olsztynie. Kiedyś mieściła się tam piekarnia, a teraz nie wiadomo co, za to na elewacjach pojawiły się tajemnicze rysunki. Zobaczymy co z tego wyniknie...

poniedziałek, 3 października 2011

Kokoszowa Manufaktura

Odnaleźliśmy Kokosza! Żyje, wciąż jest rycerzem (jakże by inaczej) i razem z żoną prowadzi małą manufakturę koło Gdańska. Produkuje tam kolczugi, średniowieczne stroje, takież meble i namioty. A co najważniejsze, prawie w ogóle się nie zmienił.

Kokosz, czyli Marcin "Kokosz" Rogowski przez wiele lat należał do bractwa rycerskiego. Po studiach postanowił przekuć swą życiową pasję w źródło utrzymania i tak powstała "Kokoszowa Manufaktura" (z angielska "The Kokosh's Manufacture"). Kokosz nie tylko para się rękodziełem, ale i zaopatruje w sprzęt rycerstwo z całej Europy i Kanady - przez własny sklep internetowy www.gambeson.pl, a także poprzez stoiska na imprezach historycznych, głównie zagranicą. Chyba nieźle mu to idzie, bo w zeszłym roku Pani Kokoszowa również otworzyła własną firmę "Various Visage" o podobnym profilu. Opowiadała o tym Gazecie Wyborczej w dwóch wywiadach: "Zarabiać na hobby. Wielki przełom w Kokoszowej Manufakturze" oraz "Średniowieczny biznes, czyli dama w jedwabiach". Państwu Kokoszom życzymy satysfakcji z pracy i trzymamy kciuki za dalsze sukcesy. A szczerze mówiąc, trochę im zazdrościmy.