poniedziałek, 19 stycznia 2026

Następcy Papcia Chmiela?

W sobotę wydawnictwo Prószyński i S-ka zapowiedziało kontynuację przygód Tytusa, Romka i A'Tomka. No i się zaczęło. Przez cały weekend brać komiksowa zaczęła utyskiwać na kiepski poziom reklamowego stripa, choć przedstawiciele wydawcy nie potwierdzili, że wykonali go autorzy nowych komiksów.

A ja chciałbym wlać trochę optymizmu i przypomnieć, że są w Polsce twórcy, którzy znakomicie poradziliby sobie ze spuścizną Papcia Chmiela. Jeden z nich (a może dwaj, ale tego nie udało mi się ustalić) ma już na koncie paski z Tytusem, i to nie żadne fanarty, tylko stuprocentowo oficjalne komiksy reklamowe. Pamiętacie kampanię promocyjną MediaMarkt z 2017 roku? Było to jeszcze za życia Papcia i nie mogę sobie wyobrazić, żeby nasz nestor nie zaaprobował rysownika, a był nim oczywiście... Tomasz Lew Leśniak, twórca m.in. "Jeża Jerzego" oraz "Tymka i Mistrza" (do spółkii ze scenarzystą Rafałem Skarżyckim).

Poniżej pozwoliłem sobie przypomnieć kilka tamtych pasków, zaś całą resztę znajdziecie na Behance. Mam nadzieję, że to właśnie Leśniak i Skarżycki stanęli za sterami nowego, uwspółcześninego Tytusa. Trudno chyba znaleźć lepszych kandydatów do tej roboty.

EDIT: Tomek Leśniak odpowiedział krótko na fejsie:

Tak oto tytusowy dream team odjechał ku krainie marzeń...

niedziela, 18 stycznia 2026

Heca z Wąsikiem i Tytusem

Rok 2026 zaczynamy od samych dobrych wieści i jeszcze lepszych obrazków. Już za kilka dni (21 stycznia) ukaże się "Rogata heca", czyli "Wielki turniej" w gwarze warszawskiej. Uwaga, czytając nie zapomnijcie o cwaniackim zaśpiewie w stylu Dymszy i Kobuszewskiego.
Mrożące krew w żyłach opowieści o dwóch charakternych wojach – mężnym i rozumnym Kajku oraz zapatrzonym w siebie i będącym w ciągłej gastronomicznej potrzebie Kokoszu. Oni to, cielesność swą dewastując, naparzają rozrabiaków maści wszelakiej i wytrwale bronią Mirmiłowa przed zakusami podstępnych Zbójcerzy (w edycji warszawskiej nazwanych Grandziarzami). Grandziarze to podejrzane i nieciekawe indywidua, uskuteczniające legularne grande pod sztandarem szemranego Hegemona. Komiks powstawał w latach 70. i 80. XX wieku i był na sztandarach czasopisma "Świat Młodych". Nadchodzi czas turniejowych rozgrywek, dlatego kasztelan Mirmił z wielkiego frasunku na bolesność głowy zapadł. Nie dość, że na darmo okrzyknął soboty dniami wolnemi od roboty, bo ślubna i tak nie daje mu dłużej pokimać, nie może też w spokojności oddać się moczeniu kija, bo mieszkańce, raban okrutny podnosząc, skutecznie rybe we fosie płoszą, to jeszcze cwane Grandziarze zamiarują, co i raz obstalować nowe sposobność na totalne demolkie grodu.

I jeszcze to Święto Barana! Każden jeden kasztelan, będący w zgodzie z tradycją, musowo wystawia w baranich zawodach własnego wyczynowca, a z tem akuratnie zupełnie na bakier. Całe szczęście są wierne wojaki Kajko i Kokosz, które w trymiga wywąchają w górskich dolinach osobnika skutecznie walącego ze łba. Kłopot w tem, że wystawienie rogatego swojaka umyślili tyż Grandziarze. Oj, będzie polka! Czasu mało, a turniejowa świąteczność tuż za winklem.

Bogactwo języka Syreniego Grodu w połączeniu z unikalnym humorkiem Janusza Christy, to zabawa prima sort, czyli mucha nie siada.

Dwa miesiące później (25 marca) do sprzedaży trafi pierwszy z dwóch tomów "Kajtka i Koka na tropach Pitekantropa" pt. "Niebezpieczny Wąsik". To pierwsza kolorowa edycja tego komiksu, uzupełniona o paski pominięte w wydaniu z 2001 roku. Szczegółowy spis braków i mapę podróży znajdziecie w artykule "Tropimy pitekantropa", a zestawienie z "Tintinem" w bogato ilustrowanym tekście "Automaatski apparaatski papierisko". Kilka dni temu Egmont ujawnił okładkę. Oba komiksy możecie zamawiać na stronie wydawnictwa.

Na koniec zostawiłem najciekawszego niusa. Otóż Prószyński i s-ka wypuścił trzy pierwsze "Zaginione księgi" Tytusa, Romka i A'Tomka. Jest to reprint przedksiążeczkowych odcinków ze "Świata Młodych", pokolorowanych w stylu retro, w formacie identycznym jak stare tomiki wydawnictwa Horyzonty. Cena okładkowa zeszytów wynosi 14,90 zł, a w sieci można je kupić za ok. 9 zł. Znamy już tytuły sześciu części i podobno nie jest to koniec. Twórcy projektu ogłosili też, że w tym roku mają ukazać się książeczki z nowymi przygodami Tytusa, ale nie chcieli zdradzić kto będzie kontynuował dzieło Papcia Chmiela. Cały wywiad znajdziecie na kanale Tomka Kołodziejczaka "Otwarte komiksy".

środa, 31 grudnia 2025

Sylwester z niespodzianką

Drodzy fani Janusza Christy, w nadchodzącym roku 2026 życzę Wam (i sobie) wielu pozytywnych zaskoczeń, zarówno komiksowych, jak i okołokomiksowych i całkiem niekomiksowych. A na pożegnanie starego roku Ashika przygotował udźwiękowioną wersję najnowszego komiksu o Kajtku i Koku, publikowanego niedawno "Na plasterkach". Słuchowisko obrazkowe powstało w dwóch wersjach językowych: polskiej i angielskiej. Miłego odbioru i do zobaczenia wkrótce.

niedziela, 28 grudnia 2025

Tradycja [5]

Kończymy krótki rejs z Kajtkiem, Kokiem i Pretorem. Dalsze odcinki ukażą się w 2026 r. na blogu Ashiki, o czym na pewno Was powiadomimy.

sobota, 27 grudnia 2025

Tradycja [4]

Święta, święta i po świętach. Jutro ostatni odcinek, a potem do roboty :(

piątek, 26 grudnia 2025

Tradycja [3]

Ach nie! To już półmetek historyjki i półmetek świąteczno-weekendowej laby. Na szczęście jutro ciąg dalszy.

czwartek, 25 grudnia 2025

Tradycja [2]

Świąteczne śniadanko zjedzone? Czas na świąteczne oglądanko i czytanko. Pierwszy odcinek znajdziecie tutaj, następny jutro.

środa, 24 grudnia 2025

Tradycja [1]

Wyobrażacie sobie święta bez pocztówki z Australii? Bo ja już chyba nie bardzo.

W tym roku Ashika przygotował jeszcze jedną atrakcję. Przez całe przedłużone święta, czyli od dziś do niedzieli, będziemy codziennie śledzić przygody Kajtka i Koka w najnowszym rozdziale "Wewnętrznej podróży" pt. "Randka z przeznaczeniem". Odcinki możecie przeczytać na stronie Ashiki albo "Na plasterkach". Miłej lektury i Wesołych Świąt.

sobota, 13 grudnia 2025

Znalezione w akcji - archiwum

«« SUPLEMENT 3 »»

W tym miejscu zebrałem starsze uzupełnienia do postów pierwszego sezonu "Dawno i nieprawda". Najnowsze znaleziska znajdziecie tutaj.

* * *

Uzupełnienia do odcinka "Niderlandy 1968-1973":

Hugo Renaerts, Frank Sels - Arkulleke
Fred Valcke - Broem en Broemfa: Troondstrijd

Uzupełnienia do odcinka "Frankofonia 1970-1976":

René Goscinny, Pierre Tchernia, Marcel Uderzo - Les 12 travaux d'Astérix

Uzupełnienia do odcinka "Nieznane Lądy część 1: do 1979":

Albert Uderzo, G. Druck, U. Raub - Asterix-Raubcomics

Uzupełnienia do odcinka "Hiszpania 1971-1977":

Rubio - Aventuras de la Legio Decima / Borricus

Uzupełnienia do odcinka "Włochy do 1962":

Giovan Battista Carpi - L'Odissea di Geppo

Uzupełnienia do odcinka "Hiszpania do 1949":

Manuel Macián, Alberto Peris - Cantinflas y Cateto

Uzupełnienia do odcinka "Hiszpania 1955-1961":

Gordillo - El planeta planito

Uzupełnienia do odcinka "Frankofonia do 1950":

Jean Trubert - Gargantua
Le Hédan - l'Homme au gant de fer

Uzupełnienia do odcinka "Blok wschodni do 1966":

Erich Schmitt - Kuno Wimmerzahn
Péter Bokor, Péter Teknős, Attila Dargay - Ne hagyd magad, emberke!

Uzupełnienia do odcinka (?)

Rolf Kauka - Fridolin, der tapfere Ritter

piątek, 31 października 2025

Dziady vs Halloween

Uduchowiona kartka z antypodów. Więcej nieznanych przygód panów K. i K. znajdziecie na stronie "The Spirit Journey".

sobota, 25 października 2025

Chłopaki z baraków

Wielka biała plama

Niedawno w tekście pt. "Tu i ówdzie" pisałem jak to Asteriks i Obeliks objechali pół świata, a Kajko i Kokosz tylko pół Polski. Tak mnie zeźliła ta rażąca dysproporcja, że postanowiłem zrobić mapkę z podróżami panów "-ix" (poniżej), jako ściągę do przyszłych podróży naszych polskich zuchów. No i co na niej zobaczyłem? Ano, zobaczyłem Niemcy, Belgię, Wielką Brytanię, Hiszpanię, Włochy itd., czyli niemal całe NATO z czasów zimnej wojny. Jest nawet odkupiona od Włochów Korsyka i arcynudna Szwajcaria. Natomiast na wschód od Renu, Łaby i cieśniny Skagerrak rozciąga się gigantyczna biała plama, w której i my mieszkamy. Za czasów Goscinnego i Uderzo biała plama była jeszcze większa, ale potem powstał francusko-duński film animowany „Asteriks i wikingowie” (2006) oraz „Asteriks i Gryf” - feralny komiks, gdzie Jean-Yves Ferri wysłał w końcu Galów na wschód (2021).

Astrix, Obelix, Voyage, Travel, Europe

Back in the USSR

O "Asteriksie i Gryfie" niewiele dobrego da się powiedzieć. Nie dość, że komiks w ogóle nie był śmieszny (za co prawdopodobnie scenarzysta wyleciał z ekipy), to jeszcze ukazał się w najgorszym możliwym momencie - tuż przed inwazją Rosji na Ukrainę. Wyobraźcie sobie, że w czasie gdy ruskie czołgi stały już na granicy, a zielone ludziki przejmowały kolejne kawałki Donbasu, Ferri jakby nigdy nic pisał romantyczną opowieść o pięknej wojowniczce Kałasznikovnej (!), Didier Conrad rysował trojkę sunącą przez ośnieżony step, a na okładce pokazał Konika Garbuska z bajki Piotra Pawłowicza Jerszowa. Ot, taka typowa dla Francuzów, naiwna fascynacja krajem, który rzucił Napoleona na kolana.

Na premierze albumu, w październiku 2021, wydawnictwo już chyba wiedziało, że popełniło faux pas i zaczęło ściemniać o jakichś Amazonkach, o parytetach płci, o tym, że Sarmaci "mówili językiem indoirańskim" i mieszkali "pomiędzy Rosją, Mongolią i Kazachstanem" (patrz: materiały prasowe). Dobra, dobra... bujać to my, ale nie nas. Przecież na pierwszy rzut oka widać, że to nie żadna Mongolia, tylko Matuszka Rassija. Co więcej, w poprzednim albumie pt. "Asteriks w Italii" Sarmaci pokazani zostali jako rosyjsko-ukraińscy komuniści (kadr poniżej), a kiedyś w wywiadzie Ferri mówił o Sarmacji: "Można powiedzieć, że ten kraj dziś już nie istnieje" ("Le Journal du Dimanche", styczeń 2021). Z tego co wiem, jedyny rosyjskojęzyczny, komunistyczny kraj na wschodzie, który już nie istnieje, to... Związek Radziecki. No i jesteśmy w domu.

Wyznawcy Karola Marksa + trojka + madame Kałasznikovna = Związek Radziecki, c.b.d.o.

Za żelazną kurtyną

W sumie trudno winić Ferriego, że nie odróżniał Rosjan od Ukraińców i pewnych "subtelności" nie wyczuł. Już przed II wojną światową stara Europa miała mętne pojęcie o naszej części kontynentu (wyjątkiem byli Niemcy, ale to osobny temat), a po wojnie żelazna kurtyna przez 45 lat blokowała przepływ informacji między Wschodem i Zachodem. Dla przeciętnego Belga czy Francuza dzisiejsza postkomuna to odległe peryferia, tak samo niezrozumiałe i mało interesujące, jak dla nas Uzbekistan. A propos, znacie jakieś stereotypy czy ciekawostki o Uzbekistanie, które dałoby się ograć w "Kajku i Kokoszu"? Nie? No to już wiecie dlaczego Kajko i Kokosz raczej tam nie pojadą. Analogicznie Asteriks, który jest produktem zachodnim, skrojonym pod zachodniego czytelnika, nie będzie jechał do "przezroczystej" Polski, tylko do pięknej Portugalii, intrygującej Turcji albo do niezbyt intrygującej, za to swojskiej Holandii.

Jeśli teraz naniesiemy asteriksowe podróże na mapę z czasów zimnej wojny, znacznie łatwiej będzie zrozumieć linię między aktywnymi i nieaktywnymi destynacjami. W tym miejscu muszę wyjaśnić pewne zawiłości w "Asteriksie i Gotach" (1961-62). Zdaniem ChatGPT akcja tego albumu rozgrywa się m.in. w Turyngii, która po wojnie znalazła się po stronie NRD-owskiej. Jednak w komiksie nie znajdziemy żadnej zmianki o tym, że Galowie przekraczali granicę między dwoma państwami germańskimi, ani że w jednym z nich panuje dyktatura (ten wątek pojawił się dopiero w kontrowersyjnej przeróbce Rolfa Kauki z 1965 r.). Można więc uznać, że Asteriks i Obeliks nie dotarli do NRD, a z tą Turyngią to albo nadinterpretacja AI, albo uproszczenie Goscinnego.

Asterix, Obelix, Voyage, Travel, Europe, Eastern Bloc, Iron Courtain

Między nami demoludami

Żeby Galowie znów mogli pojechać na wschód, autorzy musieliby znaleźć jakieś punkty zaczepienia: ciekawostki, stereotypy, ogólnie znane fakty. Zapytałem DeepSeeka i ChatGPT z czym Europejczykom kojarzą się byłe demoludy. Odpowiedzi są niezbyt miłe, więc jeśli ktoś nie chce się denerwować, lepiej niech nie czyta.

A jeśli ktoś koniecznie musi, niech tu kliknie:

  1. Polska - hydraulik, Auschwitz, wódka;
  2. Czechosłowacja - piwo, Praga, dobry humor;
  3. NRD - Stasi, mur, trabanty;
  4. Węgry - Orbán, gulasz, baseny termalne;
  5. Jugosławia - wojna, nacjonalizm, Adriatyk;
  6. Rumunia - Drakula, Cyganie;
  7. Bułgaria - tania imprezownia nad morzem;
  8. Albania - bunkry, mafia.

Z całego tego galimatiasu uprzedzeń, polityki, turystyki i przeszłości, większość tematów kompletnie nie nadaje się na scenariusze do "Asteriksa". Stosunkowo najmniej jest tu historii, a historii komunizmu prawie wcale. Szkoda, bo komuna to niewyczerpane źródło absurdów i czarnego humoru. Z samych tylko kawałów o kolejkach, partii i milicji możnaby ukręcić z dziesięć albumów. Do tego czyny społeczne, spekulanci, papier toaletowy, cenzura, bratnia przyjaźń itd. itp. Szkoda, że poza demoludami nikt by tego nie zrozumiał.

Na moje oko nie ma co czekać na wizytę Asteriksa. Temat musimy załatwić we własnym zakresie (patrz: końcówka poprzedniego posta). Wyobraźmy sobie np. wielki objazd Kajka i Kokosza po obozie socjalistycznym. Tytuł roboczy: "Dookoła bratoludów". Jeden album, w którym cała Słowiańszczyzna i kawałek Germanii pokazane byłyby przez pryzmat ustroju, w którym wszyscy musieliśmy funkcjonować. Byłoby kompleksowo, trochę strasznie, a trochę śmiesznie. No i moglibyśmy ostatecznie rozstrzygnąć odwieczny spór o to, który barak w obozie był najweselszy: Polska czy Węgry?

Pomysły! Pomysły!

Wariant pierwszy - sportowy. Organizujemy "Wyścig Pokoju", czyli socjalistyczną podróbę "Tour de France/Gaule". Sam Christa narysował kiedyś rowery w kajkoszowym kalendarzu, więc są kanoniczne. A jeśli nie rowery, to hulajnogi. Moglibyśmy zaprosić zawodników spoza bloku wschodniego (np. z Galii) i dać akredytację jakiemuś anonimowemu galijskiemu sprawozdawcy.

Wariant drugi - handlowy. Zamiast wyścigu jedziemy na tournée po bazarach. W gospodarce niedoboru wystarczyło wiedzieć czego gdzie brakuje i przy odrobinie sprytu można było nieźle zarobić. Największe lody kręciło się na handlu zagranicznym w skali mikro, tzn. z towarem w walizce. Na przykład: w Polsce zdobywamy zapasik szynki konserwowej, żelazek, kremu nivea, wódki, rajstop i biseptolu; jedziemy do NRD, tam sprzedajemy konserwy i za to kupujemy kalkulatory; następnie w Czechosłowacji zamieniamy żelazka na jablonex; na Węgrzech krem nivea na tokaj, a w Jugosławii wódkę na jeansy. Potem jedziemy z rajstopami do Bułgarii, z biseptolem do Rumunii (taka miejscowa antykoncepcja) i za utarg kupujemy złoto. Pozostały towar, zwłaszcza NRD-owskie kalkulatory oraz jeansy z Jugosławii, na pniu i z dużą przebitką opychamy w ZSRR, bierzemy jeszcze więcej złota i wracamy do kraju. Jablonex i tokaj wstawiamy do komisu. Aha, w wersji średniowiecznej towary zmieniamy na: kiełbasę, miód, węgrzyna, maglownice, zausznice, kadzidła, liczydła, gacie i zamorskie sukno.

Turystyczne ABC

Dla tych, którzy nie załapali wszystkich kontekstów i zawiłości, przygotowałem praktyczny poradnik jak poruszać się po demoludach, żeby podczas urlopu wyjść na swoje:

  1. Żeby wyjechać na Zachód trzeba mieć zaproszenie, paszport i wizę. Znajomości w urzędzie dają +10 do sukcesu.
  2. Łatwiej jest jechać do demoludów. Wystarczy stempel w dowodzie albo tzw. wkładka paszportowa.
  3. Do Związku Radzieckiego można się dostać tylko z wycieczką albo na zaproszenie.
  4. Do Albanii w ogóle nie da się wjechać i w sumie nie wiadomo co tam się dzieje.
  5. Jugosławia raz jest traktowana jak kraj kapitalistyczny (paszport), a raz jak socjalistyczny (wkładka). Przepisy trzeba sprawdzać na bieżąco.
  6. Jechać można indywidalnie lub w zorganizowanej grupie. Kumaty kierowca autokaru od razu podjedzie pod bazar.
  7. Dla ludzi "na poziomie" handel jest rzeczą wstydliwą. Należy uważać na rodaków.
  8. Z cudzoziemcami rozmawia się na migi. W teorii wszyscy powinny znać rosyjski, ale np. Węgrzy udają, że go nie rozumieją.
  9. Największymi wrogami handlarza są celnicy, zwłaszcza służbiści z Czechosłowacji i NRD. Celnicy z Kraju Rad po prostu biorą łapówki.

Na plasterki z Asteriksem!

Na koniec miałem napisać jakąś patetyczną odezwę o "duchu Janusza Christy", swojskości i prawdzie historycznej, ale uratowali mnie przed tym... Galowie. Otóż na Zachodzie od paru dni dostępny jest "Asteriks w Luzytanii" (w naszym baraku będzie w poniedziałek) i w sieci właśnie pojawiły się pierwsze reakcje. Niestety nie wygląda to dobrze. Komiks został podobno wyczyszczony z wszelkich "drażliwych" treści. Autorom nie wolno było np. pokazać Portugalczyków w sposób stereotypowy, tzn. z obfitym owłosieniem, bo zostałoby to odebrane jako bodyshaming. Znany z większości poprzednich albumów czarny pirat Baba nagle stracił swoje wydatne wargi i "murzyński" akcent, żeby nie narazić wydawnictwa na zarzuty o rasizm. Nowy scenarzysta, Fabcaro mówi wprost: "Oczekiwano od nas, że tak zrobimy". Słychać też głosy czytelników, że fabuła składa się z klisz, banałów i jest nudnawa. Nie mogę powiedzieć, żeby mnie to zaskoczyło. Ostatnio w dodatkach do "Asteriksa i Gotów" wyczytałem, że już w połowie lat 60. Goscinny miał kierować się zasadą "karykatury odpowiedzialnej", tzn. z Francuzów mógł się nabijać bezlitośnie, a z obcokrajowców ostrożnie. Teraz po prostu bardzo zawęził się "bezpieczny" obszar, ale zasada pozostaje dokładnie taka sama.

Metamorfoza Baby: przed i po.

Mam wielką nadzieję, że "Kajka i Kokosza" nie spotka taki koniec. Po prostu róbmy swoje, nie kalkulujmy i nie oglądajmy się na Francuzów. A Wam, drodzy czytelnicy życzę, żeby Wam kapcie pospadały przy następnym tomie "Nowych przygód".

wtorek, 14 października 2025

Tu i ówdzie

Już za kilka dni, a konkretnie 23 października, ukaże się kolejny tom przygód wąsatego cwaniaka z Galii. Tytuł brzmi "Asteriks w Luzytanii" (czyli w Portugalii), za rysunki odpowiada Didier Conrad, a za scenariusz Fabcaro, dla którego będzie to drugi album z tej serii. Oczekiwania są wielkie, czego najlepszym probierzem jest wyjątkowe wzmożenie na asteriksowych grupach i fanpejdżach. A kiedy wczoraj wydawnictwo rozesłano oficjalny newsletter z zajawką i kilkoma kadrami, fani dostali małpiego rozumu i zaczęli wrzucać co popadnie.

Jedną z najfajniejszych fanowskich wrzutek okazał się spis albumów w podziale na "wioskę" i "wyprawę". Wszyscy wiemy, że Goscinny i Uderzo niemal od początku trzymali się zasady, że co druga historia ma się rozgrywać w osadzie Galów albo w jej okolicy, a co druga w odległej krainie. Ale co innego wiedzieć, a co innego zobaczyć. Proszę bardzo, oto rozpiska:

Mam zresztą własną teorię na temat tych asteriksowych wypraw po Europie. Otóż wydaje mi się, że były one nie tyle pretekstem do żartów z rozmaitych narodowych stereotypów, co raczej sprytnym chwytem marketingowym, mającym na celu zdobywanie nowych rynków. Gdy Asteriks i Obeliks wpadali gdzieś z wizytą, seria od razu stawała się bardziej popularna wśród ludności tubylczej. Tak było w Niemczech po "Asteriksie i Gotach", w UK po "Asteriksie u Brytów", we Włoszech po "Asteriksie gladiatorze", w Szwajcarii po "Asteriksie u Helwetów" i oczywiście w Hiszpanii po... "Asteriksie w Hiszpanii".

Tymczasem u nas ani Krajowa Agencja Wydawnicza, ani Janusz Christa nie mieli mocarstwowych ambicji. "Kajko i Kokosz" był serią lokalną, o Polakach i dla Polaków. Bohaterowie nie musieli jeździć na zagraniczne tournée, żeby zdobywać nowych czytelników. Wystarczyło podnieść nakład ze stu do trzystu tysięcy i po sprawie. A jeśli autorowi znudziło się Mirmiłowo, wysyłał Kajka i Kokosza do uzdrowiska, na prowincję albo na delegację do stolicy - jak to w PRL-u. Raz tylko trafił się lot do Szkocji i dwa razy rejs po Bałtyku, ale i tego nie wykorzystano eksportowo. Zamiast jakichś cudownych leków, szranków, konkurów czy innych wczasów, trzeba było pójść po bandzie i na okładkach napisać "Kajko i Kokosz w Szkocji" albo "Kajko i Kokosz w Danii", jak u Asteriksa. Może wtedy by się sprzedało? No i jeszcze trzeba było chcieć sprzedawać, bo nawet jak Duńczycy łopatologicznie napisali "Kajko og Kokosz: Vikingerne", to zapomnieli o promocji.

Wracając do ad remu - ponieważ nasi wojowie jakieś tam podróże jednak odbyli, pomyślałem żeby im też zrobić podział historyjek na "trochę bliżej Mirmiłowa" i "trochę dalej". W mojej tabelce nie znajdziecie światowego zadęcia i przesadnej egzotyki, ale efekt końcowy jest wcale nie gorszy od "Asteriksa", choć odrobinę krótszy.

Wygląda na to, że w odróżnieniu od Goscinnego i Uderzo, Christa nie miał żadnego planu. Może tylko na początku, w "Wieczorze Wybrzeża", starał się przeplatać setting opowiastek, ale np. w pierwszym etapie "Świata Młodych" serwował młodym czytelnikom jedną bajkową podróż za drugą, a po powrocie z "Relaxu" kręcił się już głównie wokół Mirmiłowa i stałego zestawu postaci.

Maciej Kur, jako następca Christy, obrał nieco bardziej konsekwentną strategię. Każdy z jego długich scenariuszy (podseria "Nowe przygody") prędzej czy później - raczej prędzej - przenosi akcję daleko poza Mirmiłowo. Z kolei komiksowe shorty (podseria "Opowieści z Mirmiłowa") najpierw rozgrywały się w samym tylko grodzie, a od trzeciego tomu stanowią miks: gród/nie gród, z przewagą grodu. Być może autor uważa, że garstka "grodzian" i zbójcerzy już się trochę wyeksploatowała, że ma potencjał na krótkie historyjki, a w dłuższych fabułach trzeba im dodać nowych bohaterów, nowe lokacje i nowe problemy. Nie twierdzę, że tak jest na pewno, nie pytałem o to Maćka, po prostu tak mi podpowiada mój kolekcjonerski nos.

Nos podpowiada mi też, że w nowych "Kajkach i Kokoszach" Egmont unika odniesień do prawdziwej historii, pawdziwych władców i naszych prawdziwych sąsiadów. Rozumiem, że jest to w duchu Janusza Christy itd., ale dzisiaj nie ma już cenzury, która kazała twórcom chować się za bajkową rzeczywistością. Nie wiem jak wy, ale ja chętnie bym się pośmiał z Lecha, Czecha, Rusa i Prusa, ze starej Europy, a już najbardziej z Galla Anonima i ciągłego gadania o "polskiej podróbie Asteriksa". Myślę, że taka odmiana dobrze by serii zrobiła, zwłaszcza że jej adresatami od dawna nie są dzieci, tylko zdziecinniali boomerzy (w tym ja).

__________
EDIT: Pozwoliłem sobie pociągnąć ten temat w poście pt. "Chłopaki z baraków". Zapraszam do lektury.

poniedziałek, 6 października 2025

Dobre wieści z Łodzi

Tydzień temu na MFKiG w Łodzi Tomasz Kołodziejczak poprowadził prelekcję pt. "Kajko i Kokosz w szkicach i rysunkach". Takiej ilości (i takiego kalibru) kajkoszowych zapowiedzi dawno już nie było. Nagranie z tego niecodziennego wydarzenia pojawiło się na YouTubie, a ja pozwoliłem sobie wrzucić je na bloga.

A teraz skrót najważniejszych punktów wystąpienia red. Kołodziejczaka. Zapowiedzi na rok 2026 zaczynamy od "Kajka i Kokosza".

  • "Proces Jagi" (11:50) - kolejna odsłona serii "Kajko i Kokosz. Nowe przygody". Ekipa ta sama: Maciej Kur pisze, Sławomir Kiełbus rysuje, Piotr Bednarczyk kładzie kolor. Premiera planowana na maj 2026, ale chyba będzie poślizg.
  • "Rogata heca" (13:00) - zapowiedziana w katalogu tajemnicza wersja regionalna "Wielkiego turnieju". Okazuje się, że komiks ukaże się w gwarze... warszawskiej. Tytuł na razie roboczy.
  • "Pan Paparura i inne historie" (13:55) - antologia wszystkich komiksów Christy spoza głównych serii (oprócz "Gucka i Rocha"). Twarda oprawa pasująca do "Złotej kolekcji", premiera na MFKiG 2026.

Jeszcze bardziej sensacyjnie wygląda przyszłość w uniwersum "Kajtka i Koka".

  • "Niebezpieczny Wąsik" i "Ekscentryczny milioner" (15:05) - kolorowa edycja komiksu "Na tropach pitekantropa". Mockupy okładek zrobiłem sam, Egmont na pewno wymyśli coś lepszego.
  • "W próżnej próżni" (15:55) - Egmont startuje z dwutomową kontynuacją "Kajtka i Koka w kosmosie". Pierwszy album jesienią 2026, drugi w 2027. Za scenariusz odpowiada Maciej Kur, za rysunki Mieczysław Fijał (nareszcie!), za farbki Tomasz Piorunowski (kolorysta m.in. "Szkoły latania"). Na dole posta znajdziecie zdjęcie autorów i testową planszę komiksu.

I wreszcie kilka informacji o już wydanych pozycjach, w tym o dwóch festiwalowych premierach.

  • "Szkoła latania" wydanie urodzinowe (04:45) - nakład wyprzedany, wznowienia nie będzie.
  • "Szkice i rysunki" (05:45) - wspaniały artbook Christy w formacie zgodnym ze "Złotą kolekcją". W środku 140 stron prawdziwych skarbów, w tym: trzy kolorowe rozkładówki z puzzlami, wszystkie lokacje z gry na Amigę, legendarny wzornik serii "Kajko i Kokosz", faksymile blaudruku i kliszy (do powieszenia na ścianie) i puzzlo-pocztówka (1/4). Cena okładkowa 119,99 zł.
  • "Porwanie Milusia" (9:30) - największa i najdroższa jak dotąd gra planszowa o Kajku i Kokoszu. Wielkie pudło, dużo komponentów, kadry z komiksów na kartach, poziom trudności familijny. Cena okładkowa 199,99 zł.

W Łodzi można się było też obłowić w kajkoszowe gadżety Fundacji "Kreska" i sklepu AleKreska.pl.

  • Kalendarz ścienny na rok 2026, tym razem z "Kajtkiem i Kokiem w kosmosie".
  • "Pojedynek" - najnowsze puzzle według wzoru z lat 80.
  • Folder spektaklu "Kajko i Kokosz" dla klas 4-6 podstawówek - Narodowy Teatr Edukacji.
  • "Sówka łobuziara: Hegemon w opałach" - fanowski komiks Ewy Kryger, Bartosza Miki i Wojciecha Olszówki.
  • Kilogramy merchu, w tym magnesy Geek Socks, znaczki, pocztówki, koszulki, torby itp.

To tyle niusów na dziś, czas na obiecane zdjęcia: najpierw slajd z prezentacji, poniżej twórcy nowych przygód Kajtka i Koka w kosmosie (Kur, Fijał, Piorunowski), a na końcu Tomasz Kołodziejczak przebrany za Kaprala.

Do zobaczenia za rok!

PS. Bardzo mi się podoba ten format prezentowania komiksów, dlatego zacząłem przerabiać w ten sposób całą sekcję "Okładki". Jest lepiej.