poniedziałek, 25 sierpnia 2025

Wielka Brytania 1973-1979

«« ODCINEK 25 »»

W U.K. komiksy asterikso- i kajkopodobne zwykle pojawiały się falami: pierwsza miała miejsce w latach 30., druga na przełomie lat 40. i 50., trzecia w połowie lat 60., a czwarta i największa w roku 1973. Od 1969 nic, a potem siedem nowych serii w ciągu jednego roku. Co takiego stało się, że branża nagle rzuciła się na tematykę komediowo-rycerską? Moim pierwszym skojarzeniem był "Monty Python i Święty Graal", ale film miał premierę dwa lata później, a "Latający Cyrk" i Rycerz z kurczakiem trzy lata wcześniej. Poniżej znajdziecie cały blok komiksów AD 1973 - przejrzyjcie je, może uda Wam się rozwikłać zagadkę owczego pędu.

Trevor Metcalfe - Damsel in Distress
Mike Lacey - Match of the Week
Ken H. Harrison - Sir Coward the Custard
Ron Spencer - Robin Hood's Schooldays
Bill Ritchie - Good Knight

Ostatnie dwa tytuły pochodzą z recyklingu: "Nero and Zero" to remake komiksu z roku 1930, a "The Sword in the Stone" jest adaptacją filmu Disneya z roku... 1963 (trzecią, po stripach i zeszytach). Redakcjom tygodników musiało już naprawdę brakować pomysłów.

Tom Bannister - Nero and Zero
Rex Archer - The Sword in the Stone

I co, macie jakieś hipotezy? Bo jeśli nie, to zostaje najprostsze wyjaśnienie, czyli angielska premiera "Asteriksa u Brytów", która miała miejsce właśnie w roku 1973. Efekt tomu "profilowanego narodowo" zadziałał jednak inaczej, niż w pozostałych krajach. Tutejszy rynek zareagował co prawda gwałtownie, ale w granicach sztywnej, wyspiarskiej konwencji, jaką były serie gagów o rycerzach. Prawdziwy "brytyjski Asteriks", zatytułowany "Eebagoom", pojawił się dopiero cztery lata później. Komiks ten pełnymi garściami czerpał z klasycznej brytyjskiej tradycji: byli tu antyczni Brytowie-jaskiniowcy (jak w historyjkach z lat 30.), był Julius Sneezer (tak, ten z roku 1946), a nawet pterodaktyle. Były też motywy typowo asteriksowe, np. mecz rugby, tonący piracki statek, gladiatorzy i wikingowie. A do tego w miarę spójna fabuła i pełny kolor, co nadało planszom trochę frankofońskiego sznytu. Uwaga, fani "Kajka i Kokosza": pod kciukiem znajdziecie fajnego easter-egga.

Albert Holroyd - Eebagoom

Oczywiście nie każdemu komiksowi kolor służy. Na przykład rewelacyjne czarno-białe plansze Roberta Nixona wcale tego nie wymagały, ale i tak w przedruku z 1982 roku ktoś je "upiększył", żeby wyglądały bardziej europejsko.

Robert Nixon - King Arthur and the Frights of the Round Table

Na brytyjskie komiksy typu "dawno i nieprawda", zgodne z kontynentalnym formatem, trzeba będzie poczekać jeszcze kilkanaście lat. Do tego czasu Wyspiarze, z właściwą sobie angielską flegmą, podążali tradycyjnym, utrwalonym od dziesięcioleci trybem, nie przejmując się zbytnio nowinkami zza Kanału La Manche.

Norman Mansbridge, Alf Saporito - Cinders
Norman Mansbridge, Andrew Christine - Tom Thumbscrew, the Torturer's Apprentice
Alan Rogers - Wilfred the World’s Worst Wizard

C.D.N.

piątek, 22 sierpnia 2025

Nieznane Lądy część 1: do 1979

«« ODCINEK 24 »»

Jesteśmy w końcówce lat 70., a o niektórych krajach nawet nie wspomniałem. Nie znaczy to, że nie było tam komiksów typu "dawno i nieprawda". Owszem, były - tylko nie aż tyle, żeby udało się je zebrać w osobne odcinki. Mam nadzieję, że fani z Portugalii, Grecji, Turcji, Szwecji, Danii i Szwajcarii nie obrażą się za ten dzisiejszy zbiorczy artykuł. Na pocieszenie dodam, że w taki sam sposób potraktowałem mój własny kraj i mojego ulubionego "Kajka i Kokosza".

Turcja

Zacznę od rynku, którego w tym zestawieniu w ogóle się nie spodziewałem, ale który okazał się wyjątkowo wdzięczny do zbadania, pomimo bariery językowej. Tureccy fani na potęgę wrzucają do sieci informacje o ulubionych komiksach oraz skany całych serii, w czym bardzo przypominają hiszpańskich i brytyjskich kolegów.

Zachodnie komiksy wydane w Turcji w latach 50. i 60. A oto słowniczek: Sipru = Spirou, Küçük Prens = Johan et Pirlouit, Aster = Asterix, Red Kit = Lucky Luke, Tenten = Tintin.
Turkish BD

Oryginalne tureckie komiksy ukazywały się jeszcze przed wojną, gdy w użyciu był alfabet arabski. Po wojnie Turcy szybko zaczęli nadążać za rynkiem zachodnim - mieli własne paski w gazetach, własne zeszytówki i własne magazyny komiksowe. Wśród rodzimych produkcji moją uwagę przyciągnął wizjonerski strip "Afrodit", narysowany przez jednego z największych tureckich komiksiarzy, Turhana Selçuka. Nietypowe jest tu właściwie wszystko: pionowy układ kadrów, hybrydowa forma (dymki i podpisy), realistyczno-groteskowe rysunki, odważna erotyka, czy nieliniowa narracja - a wszystko to na długo przed Druilletem i Moebiusem. Komiks z założenia zrywał z konwencją przygodową i nie przypadł do gustu czytelnikom.

Mehmet Bülent Oran, Turhan Selçuk - Afrodit

Dwa lata później Selçuk wrócił do tematu. Wyjął z "Afrodit" jedego z bohaterów i stworzył wokół niego kultową sagę pt. "Abdülcanbaz" o dżentemenie ze Stambułu, podróżniku między światami i pogromcy chaosu. To jakby wcześniejsza (!) wersja multiwersum Micheala Moorcocka, w którym ten sam Wieczny Wojownik raz jest angielskim zabójcą Jerry Corneliusem, a innym razem Elrykiem albo Hawkmoonem. Piszę o tym wyłącznie dlatego, żebyście nie lekceważyli komiksów znad Bosforu.

Przejdźmy teraz do bardziej komercyjnych projektów typu "dawno i nieprawda". Pierwszy ukazał się w satyrycznym piśmie "Gırgır" i rozgrywa się w czasach wypraw krzyżowych, nie wiem tylko skąd tam się wziął znany austriacki malarz. A propos, "Gırgır" wychodził w latach 1972-1993, został reaktywowany w 2008, a w 2017 władze zamknęły go za karykaturę proroka Mojżesza.

Nuri Kurtcebe - Gaddar Davut

Kolejne dwa eksponaty pochodzą z magazynu komiksowego "Kara Murat", a narysował je Mesut Ekener. Tu już wyraźnie widać wpływy Asteriksa, jest nawet Falbala i ikoniczne spadające buty.

Mesut Ekener - Göktuğ
Mesut Ekener - Zalim Zühtü

I jeszcze jeden segment tureckiego rynku - pisemka dla dzieci. Łatwo je odróżnić, bo wszytkie miały w tytule słowo "çocuk" (dziecko). Szczególnie polecam drugą fiszkę, mimo że dostała kciuk w dół. Komiks ten stworzył Vehip Sinan, bardzo płodny rysownik, którego prace jeszcze zobaczycie, i to z kciukiem w górę.

Yılmaz Karaca - Hızır
Vehip Sinan - Mıstık

Szwajcaria

Słyszeliście kiedyś o szwajcarskim Asteriksie? Ja też nie, a jednak istnieje. Ukazał się rok po pierwszym niemieckojęzycznym wydaniu "Asteriksa u Helwetów" (Ehapa Verlag), okoliczności były więc analogiczne jak w Hiszpanii, tylko efekt okazał się mniej spektakularny. Akcja "Konfederaty Balthasara" rozgrywa się w średniowieczu z mocnymi anachronizmami (patrz: pomnik Napoleona). W ostatnim, drugim tomie pojawia się Zygfryd, Brunhilda i zapowiedź wyprawy do kariny wikingów... tzn. niedoszłej wyprawy.

Rony Roth, Ole Andersen - Balthasar der Eidgenosse

Grecja

Szperanie po greckim internecie to droga przez mękę, ale coś znalazłem. Zacznijmy od komiksu w klimatach bizantyjskich pt. "Pantechnis". Były przymiarki, żeby na jego podstawie nakręcić serial animowany. Skończyło się na pilocie.

Chrístos Petrópoulos, Pános Lampíris - Pantechnis

Trochę byłem zdziwiony, że "Asteriks na igrzyskach olimpijskich" (1968) nie sprowokował Greków do chociażby jednej podróby. I tu niespodzianka, bo efekt albumu "profilowanego narodowo" jednak zadziałał, ale z dużym poślizgiem i nie w formie komiksu, tylko... ilustracji do książki pt. "Antyczni frajerzy" (tłum.: ChatGPT).

Giórgos Marmarídis, Dimítris Antonópoulos - Ta koróida oi Archaíoi

Na forum GreekComics jest długi wpis na ten temat, a w nim porównanie rysunków Antonópoulosa z olimpijskim tomem "Asteriksa". Książka była ponoć przedrukiem ilustrowanych opowiadań z magazynu "Fantazja i emocje" (1960), łatwo jednak policzyć, że "najciekawsze" obrazki musiały powstać o wiele później.

Portugalia

Stąd też niewiele udało mi się wycisnąć, może dlatego, że Asteriks i Obeliks niegdy nie byli w Portugalii (w następnym tomie ma się to zmienić). Moim najstarszym znaleziskiem jest "Tónius o Lusitano" z miejscowej mutacji tygodnika "Spirou". Tom drugi podobno nie mógł znaleźć wydawcy, dlatego najpierw trafił na rynek holenderski, belgijski i fiński, a dopiero potem ukazał się w ojczyźnie. Dziś Portugalczycy są dumni z Tóniusa i wcale nie mają mu za złe asteriksowych korzeni. Przyznam, że takie podejście bardzo mi się podoba. Jeśli chcecie na własne oczy zobaczyć jak Galowie Wizygoci walczyli z Rzymianami Maurami, klikajcie w ten link.

Fernando Tito, José André - Tónius o Lusitano

Szwecja

Bardzo liczyłem na jakieś szwedzkie komiksy inspirowane "Asteriksem i Normanami" (1966), ale się przeliczyłem. Za to już w pierwszym numerze magazynu "Svenska Serier" (1979) natknąłem się na dwa długodystansowe projekty typu "dawno i nieprawda": jeden o Robin Hoodzie, drugi o historii na wesoło. Spokojnie, wikingowie też się pojawią, tylko trochę później.

Ulf Björkryd, Ingemar Nyström - Pille Pil
Alf Woxnerud - Historiska historier

Dania

O dziwo w Danii też zaczęło się od Robin Hooda, z tym że platonicznie, ponieważ komiks Freddy'ego Miltona (1970) przeleżał cztery dekady w szufladzie.

Jesper Klein, Freddy Milton - Robin Hood

W tej sytuacji palma pierwszeństwa należy się ... [werble] ... wikingom (nareszcie!) z monumentalnej "Valhalli". Saga autorstwa Petera Madsena była gigantycznym sukcesem. Tłumaczono ją na 9 języków, dostała też pełnometrażową animację, film fabularny i literackie spin-offy o trollu Pajko (!). Sam komiks wygląda jak połączenie "Kajka i Kokosza" z "Thorgalem", dwóch mega-popularnych w Polsce serii, może więc warto zainteresować nim naszych kochanych wydawców?

Henning Kure, Hans Rancke-Madsen, Peter Madsen - Valhalla

Ostatni w tym odcinku komiks (a przy okazji najstarszy) dorzuciłem kiedyś do innego posta, więc jeśli ktoś już o nim czytał, może w tym miejscu zakończyć lekturę.

Fyrtårnet i Bivognen (w skrócie Fy & Bi) byli gwiazdami przedwojennych duńskich filmów slapstickowych. Znani byli na całym świecie, choć nikt nie potrafił powtórzyć ich imion. W Europie mówiono o nich Pat i Patachon, a w PRL-u Wicek i Wacek. Publikowana w Danii komiksowa wersja ich wygłupów liczyła 46 zeszytów (1923-1968), z czego jeden, o numerze 29, rozgrywał się w starożytnym Rzymie.

Ole Engholm, Kai Engholm, Jens Brandt - Fyrtårnet og Bivognen's muntre oplevelser

W latach 1933-1951 (z wojenną przerwą) łódzki "Express Ilustrowany" również drukował przygody Fy & Bi, tylko zupełnie inne, ponieważ wymyślał i rysował je Łodzianin, Wacław Drozdowski. Po jego śmierci serię jeszcze przez dwa lata kontynuowali redakcyjni koledzy. A zatem naginając lekko rzeczywistość, można powiedzieć, że "Fyrtårnet og Bivognen" był częściowo komiksem polskim :)

C.D.N.