poniedziałek, 20 czerwca 2011

Porwanie Mirmiła

W listopadzie sporo uwagi poświęciliśmy grze komputerowej "Kajko i Kokosz" z roku 1994. Ta sympatyczna amigowa przygodówka błyskawicznie stała się hitem, doczekała się nawet czeskiej edycji. Ale nie wszyscy wiedzą, że o mały włos dostalibyśmy wtedy dwie gry, i to w niewielkim odstępie czasu. Pod koniec 1994 roku pisały o tym prawie wszystkie pisma komputerowe w Polsce, a dzisiaj my spróbujemy zgłębić temat.

Tą drugą grą, także na Amigę, miała być zręcznościówka. W gazetach pojawiały się rozmaite jej tytuły ("Kajko i Kokosz Arcade", "Kajko i Kokosz II"), a nawet różni wydawcy (Mirage Software, Seven Stars). Najobszerniejsza informacja ukazała się na łamach Gier Komputerowych nr 12/1994, uzupełniona kilkoma projektami lokacji i dynamicznymi ujęciami Kokosza (poniżej). Niestety, dwa miesiące później sprawa ucichła i już więcej się w prasie nie pojawiła.

Dopiero przed kilkoma laty temat ponownie wypłynął na Polskim Portalu Amigowym. Seria wywiadów z członkami grupy World Software (twórcy takich przebojów jak "Franko" czy "Doman") przyniosła sporo nowych informacji. Okazało się, że gra miała nosić tytuł "Kajko i Kokosz: Porwanie Mirmiła", a jej niedoszłym wydawcą był Mirage Software. Natomiast przyczyny porzucenia projektu nie są już tak oczywiste, bo każdy z rozmówców PPA zapamiętał to nieco inaczej.

Grafik Jarosław Szubert twierdzi, że projekt umarł już na samym starcie:
"Kajko i Kokosz" też był w bardzo wczesnej fazie, narysowałem kilka skrolowanych etapów i zanimowałem kilka postaci stworzonych przez Mariusza. Wszystkie te gry prawdopodobnie nigdy nie ukażą się na naszych monitorach.
Wspomniany Mariusz to drugi grafik - Mariusz Pawluk. Uważa on, że sprawa rozbiła się o priorytety wydawcy:
W sumie robiłem ten projekt w "międzyczasie". Pamiętam, że miałem z grafiki skończony jeden etap (jeśli chodzi o tło i całe intro, klatki animacji Kokosza i Kajka oraz kilku zbójcerzy). Pamiętam, że Tomek powołał już Kajka do życia i ten "biegał już nawet na joystiku". Gra miała być czymś podobnym do automatowego Asterixa od Konami. Niestety potem zmieniliśmy wydawcę, a głównym projektem był dla nas "Franko 2", tak że "Kajko i Kokosz" musiał zostać zepchnięty na dalszy plan.

A oto jaką wersję opowiedział Tomek, czyli programista Tomasz Tomaszek:
Tak, planowaliśmy zrobić taką bijatykę, na Amigę oczywiście. Z tego co sobie przypominam to pan Tomasz Mazur z Mirage twierdził, że Janusz Christa nie wyraził zgody na zastosowanie przemocy w produkcie w którym wykorzystana byłaby jego twórczość. Prace zarzuciliśmy, a po roku wyszła przygotowana przez inny zespół - przygodówka, którą pewnie pamiętacie. W sumie z grafik to było już parę rzeczy gotowe: animacje Kaprala i Kokosza.
Uwaga o zastrzeżeniach samego Janusza Christy zbieżna jest z relacją Piotra Kulikiewicza z Seven Stars, który też mówił nam, że twórca "Kajka i Kokosza" nie zgadzał się na brutalność w grze. I tu chyba należy upatrywać prawdziwych przyczyn odstąpienia od pomysłu.

Jednak po dziesięciu latach sytuacja zmieniła się diametralnie. W 2005 roku firma Play zrobiła to, czego nie udało się chłopakom z World Software (z poprawką na inną technologię). Najpierw wydała zręcznościówkę "Szkoła latania", a rok później kolejną - "Cudowny lek", i wyeksportowała je na wschód i na zachód. Albo Christa przestał przejmować się przemocą, albo nie miał wpływu na produkcje Play'a. Zresztą sami zobaczcie filmik i oceńcie, na ile te nowe gry zgodne były z duchem komiksów.


Kilka dodatkowych zrzutów z "Porwania Mirmiła" znajdziecie wśród niepublikowanych prac Jarosława Szuberta na stronie PPA.

piątek, 17 czerwca 2011

Okiem i piórkiem satyryka

W roku 1972 krakowski tygodnik Przekrój uruchomił rubrykę "Okiem i piórkiem satyryka" i zaprosił do współpracy rysowników z całego kraju. Przekrój był wówczas magazynem kultowym, w inteligenckich domach nie wypadało nie mieć go w prenumeracie, czyli w tzw. teczce u kioskarza. To tu należało zaglądać, żeby być na bieżąco z kulturą (krajową, a nawet zagraniczną!) i móc zabłysnąć w towarzystwie. To tu publikowany był m.in. słynny "komiks" Zbigniewa Lengrena o profesorze Filutku.

Nic dziwnego, że na apel tak popularnego magazynu ochoczo odpowiedział Janusz Christa - wówczas skromny komiksiarz z lokalnej gazetki. Na przełomie lat 1972/73 w Przekroju ukazały się dwa jego żarty, oba narysowane nietypową, trudną do rozpoznania kreską, wyraźnie dostosowaną do profilu pisma. To jednak nie wystarczyło, by nawiązać stałą współpracę. Humor Christy okazał się chyba nie dość wysublimowany, nie pomogła też zmiana imienia na bardziej krakowskie (rys. 2). I bardzo dobrze, bo kto by nam wtedy rysował "Kajka i Kokosza"?

Przekrój nr 1444, 10.XII.1972
Przekrój nr 1448, 7.I.1973

wtorek, 14 czerwca 2011

Zuchowe piosenki

Kilka tygodni temu pisaliśmy o harcerskim rajdzie po Ziemi Mirmiłowskiej i o drużynie Zbójcerzy z Targówka. Temat tak nam się spodobał, że postanowiliśmy udać się na wirtualne harcerskie podchody, śladami komiksów Christy. Najpierw dotarliśmy do Kręgu Rady, gdzie czekały na nas dwie kajkoszowe piosenki. Napisał je harcmistrz Mariusz Leńczuk z myślą o najmłodszych członkach ZHP. Utworki powstały w roku 2004, podczas kolonii zuchowej w Międzywodziu na wyspie Wolin. Obóz o nazwie "Mirmiłowo" był częścią Letniej Akcji Szkoleniowej ZHP. Poniżej prezentujemy teksty i akordy, możecie też odsłuchać piosenek, klikając linki "nagranie".

"MIRMIŁOWO"
Akordy: GeCD [nagranie]

Zbudujemy w środku puszczy przeogromną chatę
Wokół chaty zbudujemy jeszcze inne chaty
Potem fosę wykopiemy, ogrodzenie damy
Żeby jacyś źli zbójcerze w okna nie zerkali

Ref.:
      Mirmiłowo – na Wyspie Wolin
      Mirmiłowo – osadą jest
      Mirmiłowo – na Wyspie Wolin
      Mirmiłowo – wspaniałe jest

Tutaj zuchy się zmieniają w bardzo dzielnych wojów
Każdy pragnie zdobyć sławę w swym codziennym boju
Po przygody wyruszają w lasy im nieznane
Kiedy wrócą do osady będą wyczerpani
"PIOSENKA ZBÓJCERZY"
Akordy: ae/ae/dGC [nagranie]

Ref.:
      Ho, ho, ha
      Ho, ho, ha
      Nasza dola nie tak zła
      Ha, ha, ho
      Ha, ha, ho
      Za zbójcerzem idzie zło

Każdy, kto się trochę boi
Stać nie może w naszej zbroi
I choć ciemne sprawki znamy
Zwykle szybko uciekamy

Z Mirmiłowa dzielni woje
Dają nam przykłady swoje
Stoją w boju niczym pchełki
Bo to ludek jest niewielki


Sympatyczne, prawda? Wkrótce okazało się, że obóz na Wolinie nie był jedynym o tej tematyce - ba, nie był nawet pierwszym. Oto co jeszcze udało nam się znaleźć na trasie podchodów:
  • Na stronie nieistniejącej już Gromady Zuchów "Pracowite Pszczółki" z krakowskiego Podgórza (ZHR) jest wzmianka o podobozie "Gród Mirmiła". Prawdopodobnie chodzi o kolonię zuchową w Kłecku koło Gniezna, która odbyła się w lipcu 2002. Niestety, tutaj trop się urwał.
  • Dotarliśmy za to do szczegółowego planu kolonii zuchowej "Mirmiłowo" w mazurskiej bazie Przerwanki w roku 2002 (ściągniecie ją z witryny ZHP w formacie PDF). Zuchy miały tam poznać dworską etykietę, by zdobyć sprawności Giermka oraz Dworki, a historia Mirmiłowa od jego początków miała zostać spisana w Kronice Grodu. Oj, chcielibyśmy tę księgę zobaczyć!
  • Dla łódzkiej Gromady Zuchów "Woje Mirmiła" taka obrzędowość jest rzeczą codzienną i to bodajże od kilkunastu lat. Na stronie Wydziału Zuchowego ZHR znaleźliśmy szczegółowy jej opis - jest tam tajemna mowa i gesty, specjalny szyfr, a nawet słowniczek, w którym np. szóstkowy nazywany jest Wojskim (to oczywiście z komiksu... "Woje Mirmiła"). A jeśli chcecie wiedzieć kto to są "Megawoje", "Elektrowoje" i "Robotołaki", zajrzyjcie tutaj.
I to na razie koniec znalezisk. Wszystkich, którzy mają jakiekolwiek harcersko-kokoszowe pamiątki (zdjęcia z obozów i zbiórek, kroniki, emblematy, proporczyki itp.) prosimy o kontakt. A zanim pożegnamy się tradycyjnym "czuj", proponujemy jeszcze jedną zuchową piosenkę, tym razem Gromady "WOJE MIRMIŁA" (niestety, nie mamy nagrania):

Lasem szły Mirmiła Woje
Każdy ostrą dzidę miał
A na sobie ciężką zbroję
A w kołczanie tysiąc strzał

Ref.:
      Oszczepnicy! – Oszczepnicy!
      Halabardnicy! – Halabardnicy!
      Dragoni! – Dragoni!
      I łucznicy! – Na bój!

Na spotkanie tu przybyli
Żeby wspomóc waszą brać
Wielu wrogów zwyciężyli
Aby tutaj z wami stać

Czuj!

piątek, 10 czerwca 2011

Christa, teatr i e-Teatr

Istnienie teatralnego plakatu "O dwóch takich co ukradli księżyc" przeczuwaliśmy od lat, ale dopiero dwa tygodnie temu, dzięki podpowiedzi Grażyny Antoniewicz, odnalazł go Radgier. "Internet ciągle mnie zaskakuje" - skomentował skromnie swoje znalezisko, które - jak się okazuje - wisiało w najbardziej oczywistym miejscu: w serwisie e-Teatr Instytutu Teatralnego im. Zbigniewa Raszewskiego.


Plakat wygląda dokładnie tak, jak go sobie wyobrażaliśmy (pisaliśmy o tym rok temu, w naszym pierwszym poście na blogu), czyli jak rozłożona okładka komiksowego programu. Jedyną różnicą jest rozmiar i stopka w lewym dolnym rogu. Niewielki, jak na owe czasy, nakład 300 egzemplarzy wyjaśnia dlaczego dziś jest to eksponat nie do zdobycia.

Na tej samej stronie opublikowany jest również "normalny" afisz z przedstawienia oraz kilka zdjęć. Okazuje się, że scenografia niewiele miała wspólnego z rysunkami Christy, zresztą podobnie jak w przypadku spektaklu "O Piaście i Popielu".


A teraz kolejna rewelacja. W e-Teatrze Radgier znalazł także afisz słupskiego widowiska "Kajko i Kokosz" z roku 1986. Do tego kompletny program spektaklu w PDF-ie, do ściągnięcia, wydrukowania i uzupełnienia kolekcji (za darmo, w bardzo przyzwoitej rozdzielczości). Klikajcie śmiało po ten rarytas - tutaj albo w obrazek.


Natomiast wczoraj pojawiły się zdjęcia ze Słupska, chyba nigdy wcześniej nie publikowane (w każdym razie my nigdy ich nie widzieliśmy). Fotografie sprzed 25 lat są czarno-białe, ale kostiumy Jadwigi Pożakowskiej wyglądają na nich rewelacyjnie, wcale nie gorzej niż projekty Ewy Kochańskiej z Olsztyna. A co za aktorzy! Jaga jak żywa. Ech, chciałoby się choć przeczytać tekst tej sztuki... Zwłaszcza, że wystąpiły w niej postacie spoza komiksów Christy, np. Rościsław, Przybysław, Barbuna czy Wazonella.


Serwis e-Teatr to prawdziwy raj dla kolekcjonerów. Jego zasoby cały czas uzupełniane są o nowe wykopaliska, w miarę ich dygitalizowania. Już teraz znajdziecie tam prawie wszystkie komiksowe programy Christy w PDF-ach: "O Kasi co gąski zgubiła", "O Piaście i Popielu", "O straszliwym smoku..." i oczywiście "O dwóch takich co ukradli księżyc". Brakuje tylko "Wilka, kozy i koźląt", ale to pewnie kwestia czasu.


Znajdzie się też coś dla fanów Tytusa - oto trzy inscenizacje z lat 80-tych: warszawska, łódzka i śląska. Zaglądajcie do e-Teatru, podobnych skarbów ciągle tam przybywa.

czwartek, 9 czerwca 2011

Kajtek, piraci... a gdzie Koko?

Dziś tylko jeden obrazek, ale ile można z niego wyczytać!


Ilustracja pojawiła się w Wieczorze Wybrzeża z 15.XI.1961, jako zapowiedź pierwszego komiksu z udziałem Koka (niegdyś Franka). Samego Koka widzimy tylko na obrazku, bo już w opisie nie ma o nim ani słowa. Nawet winietka komiksu nie została zmieniona i historyjka ukazała się jako kolejne "Przygody Kajtka-Majtka" (tytuł "Kajtek i Koko wśród piratów" to pomysł Egmontu). Co więcej, przez pierwszych 20 odcinków nowy bohater był tylko anonimowym "grubym marynarzem", dopiero po miesiącu Christa podał/wymyślił jego imię. Są zatem dwie możliwości:
  • początkowo Koko miał być nie tyle równoprawnym partnerem Kajtka, co raczej zabawnym dodatkiem, w stylu gadającego konia Lucky Luke'a,
  • Christa to wszystko zaplanował, wpuścił Koka bocznymi drzwiami i postawił redaktorów Wieczoru przed faktem dokonanym.
Tak czy owak, sympatyczny grubas szybko wywalczył sobie stałe miejsce u boku Kajtka-Majtka, stając się częścią najsłynniejszego duetu w polskim komiksie.

wtorek, 7 czerwca 2011

Nowicki. Jerzy Nowicki

W sobotę zachwycaliśmy się dziecięcymi komiksami Janusza Christy - kadrowaniem, narracją, zbyt dobrymi jak na 11-latka. W niedzielę natknęliśmy się w książce Adama Ruska na trop historyjki pod identycznym tytułem i coś nam zaczęło świtać. W poniedziałek znany kolekcjoner Marek Kaniewski (wielkie dzięki!) przysłał nam skany Świata Przygód z roku 1936... Dziś pokazujemy je Wam. Oto oryginalny komiks "Flip i Flap topią się" znanego przedwojennego rysownika Jerzego Nowickiego, a pod spodem wersja przerysowana przez Janusza Christę. Pochwał oczywiście nie cofamy. Brawo panie Jerzy, świetna narracja, doskonałe kadrowanie!

"Flip i Flap topią się" - Jerzy Nowicki, Świat Przygód nr 44/1936
"Flip i Flap topią się" - Janusz Christa, ok. 1945

Dzięki temu nieoczekiwanemu odkryciu, wiemy już w jaki sposób Christa stawiał swoje pierwsze komiksowe kroki. Wiemy też kto był jego pierwszym mistrzem, na długo przed okresem fascynacji Vaillantem. Co ciekawe, nie był to mistrz z importu, tylko krajowy. W tym samym, 44. numerze Świata Przygód znalazły się także inne komiksy Jerzego Nowickiego, w tym historyjka o Chaplinie i pasek z serii... "Kajtek".

"Kajtek" i "Polowanie na lwy" - Jerzy Nowicki, Świat Przygód nr 44/1936

Dostaliśmy też od Marka skany kolejnych numerów Świata Przygód z roku 1936, z dwoma początkowymi odcinkami "Tarzana króla dżungli". Jeśli wierzyć Adamowi Ruskowi, i tu rysownikiem był Jerzy Nowicki, naśladujący samego Hala Fostera.* Trzeba przyznać, że pan Jerzy okazał się znakomitym nauczycielem, choć zapewne sam nic o tym nie wiedział. Tezę o zerwanej ciągłości komiksowej pomiędzy II RP i PRL można niniejszym odłożyć do lamusa.

"Tarzan król dżungli" - Jerzy Nowicki,Świat Przygód nr 48/1936 i 49/1936
"Tarzan król dżungli" - Janusz Christa, ok. 1945

Te dziecięce, ale już bardzo konsekwentne próby Christy przypomniały nam słynny tekst o wagonie papieru, który rysownik tak lubił powtarzać przy każdej okazji:
A mnie się wydaje, że co jak co, ale komiks to rzemiosło - bo nie wiem, czy to w ogóle można do sztuki porównywać. I jak każdego rzemiosła, trzeba się nauczyć i dobry będziesz dopiero, gdy uprawiasz je przez długie, długie lata. Jeśli chcesz dobrze rysować, zagryzmol, nie wiem, dwa wagony papieru. ("Wyznania spisane")
_________________
Więcej na ten temat przeczytacie w artykule Witolda Nowakowskiego "Karol z plemienia małp. O polskim Tarzanie" (Zeszyty Komiksowe #4: Komiks przed wojną, 2006).

sobota, 4 czerwca 2011

Urodził się komiksiarzem

Okładka nowego "Kuryera Sopockiego" (#177) kusi zdjęciami Christy i jego prac. W tle widzimy kadry narysowane niewprawną kreską - to wyjątkowy rarytas, fragmenty młodzieńczych komiksów Christy, pochodzące ze szkolnego zeszytu i nigdy nie opublikowane. Dobra wiadomość jest taka, że gazetkę można dostać za darmo albo ściągnąć w formacie PDF. A zła, że wewnątrz nie znajdziemy lepszych reprodukcji komiksów z okładki. Jest za to dwustronicowy artykuł Tomasza Kota pt. "Świat Janusza Christy", będący w zasadzie streszczeniem wywiadu-rzeki "Wyznania spisane". Jedynie z ostatniego rozdziału pt. "Blurp!?" możemy dowiedzieć się czegoś nowego o ostatnich latach życia rysownika.

Na szczęście dwie rozkładówki z zeszytu znajdziemy w wydaniu internetowym "Kuryera". Spośród trzech wymienionych w tekście młodzieńczych komiksów ("Tarzan król dżungli", "Zemsta Tarzana" i "Flip i Flap topią się") są fragmenty pierwszego oraz ostatniego, w bardzo małej rozdzielczości. Ale dobre i to. Historyjki powstały z pewnością już po przyjeździe rodziny Christów z 11-letnim Januszkiem do Sopotu, czyli w roku 1945 lub nieco później. Niezwykłe u tak młodego samouka oponowanie rysunkowej narracji dowodzi tylko jednego - Janusz Christa po prostu urodził się komiksiarzem.

"Flip i Flap topią się" - prawdopodobnie pierwszy komiks Janusza Christy
"Tarzan król dżungli" - pierwszy kolorowy komiks Janusza Christy

Koniecznie zobaczcie zaskakującą puentę tej historii.

Pozostałe niusy z całego tygodnia (i jeden starszy):
  1. Dziś o 20:00 TVP Historia wyemituje reportaż Michała Jeczenia "Komiksy z tamtych lat" (2008). Filmu nie widzieliśmy, ale podobno ma być wywiad z Christą. Powtórka w niedzielę o 11:00.
  2. Wiemy już gdzie ma powstać Mirmiłowo - prawdopodobnie na Górze Zamkowej koło wsi Pierszczewo (gmina Stężyca). Kaszubski przedsiębiorca Daniel Czapiewski zdradził tę tajemnicę blogowi Pomorskie.
  3. Polecamy radiowy wywiad ze Sławomirem Malinowskim, zamieszczony na stronie Wirtualnego Centrum Kultury eŚwiatowid. Rozmowa pt. "Christa czyli uśmiech dzieciństwa" dotyczy oczywiście filmu dokumentalnego "Christa".
  4. I jeszcze jeden wywiad z Malinowskim pt. "Wnętrze rysownika", o podobnej tematyce, ale tym razem do przeczytania na stronie "Kuryera Sopockiego".
  5. Kajko i Kokosz wiecznie żywi! E-booki z ich przygodami należą to najlepiej sprzedających się tytułów Woblinka. W rankingu Top25 wyprzedza je tylko najnowsza powieść Marka Krajewskiego.
  6. Przez ostatni tydzień około 20 tysięcy internautów przeczytało artykuł "Jak Kajtek i Koko zostali rycerzami Jedi" - to prawie tyle samo, co wszystkie inne nasze posty. Najpierw link pojawił się na stronie głównej Wykopu, a kilka dni później w Joe Monster.

środa, 1 czerwca 2011

Z okazji Dnia Dziecka

Dzisiaj Dzień Dziecka, czyli święto wszystkich fanów komiksu, bo jak wiadomo, komiksy są dla dzieci lub dla infantylnych dorosłych. I właśnie z tej okazji przygotowaliśmy dla Was dwa, na pozór dziecinnie proste zadania.

1) WYTĘŻ WZROK I ZNAJDŹ ... SZCZEGÓŁÓW

Poniższe rysunki wydają się identyczne, a jednak w paru miejscach się różnią... No właśnie, w ilu? Nie musicie nam przysyłać pokreślonych obrazków; wystarczy podać ile znaleźliście różnic. Dla utrudnienia zastosowaliśmy chwyt z lustrzanym odbiciem.

Oryginalna ilustracja ukazała się w Wieczorze Wybrzeża na Dzień Dziecka 1960 roku, czyli dokładnie 51 lat temu. W tamtym konkursie chodziło o znalezienie wszystkich przedmiotów zaczynających się na literę p.


2) MINI-KRZYŻÓWKA

Czy na pewno dobrze znacie bohaterów "Kajka i Kokosza"? Czas się o tym przekonać, rozwiązując drugie zadanie, czyli krzyżówkę. Poziomo wpiszcie imiona postaci widocznych na obrazkach, a rozwiązanie odczytacie w pionie, na żółtych polach.


Prawidłowe odpowiedzi podamy dziś wieczorem, a teraz już klikajcie w obrazki. Życzymy miłej zabawy i wszystkiego najlepszego w dniu naszego święta. Mieliśmy wieczne lizaki na nagrody, ale gdzieś nam się zapodziały. Kapral mówi, że były bardzo smaczne... Co???

----------------
A oto rozwiązanie zadania pierwszego (wygrał ggfh) i drugiego (wygrał foquet). Wiemy, że było ciężko, tym bardziej gratulujemy zwycięzcom.

wtorek, 31 maja 2011

Gdzie stanie ławeczka Kajka i Kokosza?

Serwis Trójmiasto.pl poinformował, że władze Sopotu, zamiast latami czekać na budowę osady Kajka i Kokosza, planują w międzyczasie znacznie szybszą inwestycję. I tak, dzielnych wojów Mirmiła będziemy mogli spotkać osobiście na ławeczce w Sopocie. W Polsce już kilku bohaterów kreskówek i komiksów ma swoje pomniki - zobaczcie jak sympatycznie się prezentują:


Urząd Miasta ogłosił nawet na swojej stronie oficjalnej plebiscyt na najlepsze miejsce dla ławeczki. Ponieważ Kajko i Kokosz nie są i nie powinni być wewnętrzną sprawą Sopotu, wszystkich fanów Janusza Christy gorąco namawiamy do głosowania. Dla tych, którzy słabo znają miasto, Radgier przygotował krótki przewodnik po proponowanych przez Urząd lokalizacjach. Klikajcie w zdjęcia, żeby zobaczyć więcej w serwisie Panoramio.

Plac Zdrojowy - powstał po przebudowie dolnego odcinka sopockiego deptaka, czyli Monciaka (ul. Bohaterów Monte Cassino). Plac jest częścią tzw. Centrum Haffnera, sztandarowego projektu sopockiego magistratu. W tym roku cała ta inwestycja dostała nominację do nagrody "Makabryła Roku". Miejsce straciło klimat, ale niewątpliwie jest to centrum Sopotu i każdy turysta musi tam trafić.
Park Północny - jest to zabytkowy park nad samym morzem, ciągnący się od mola w stronę Gdyni. Jest to (moim zdaniem) najlepsza lokalizacja - z tym tylko, że park leży trochę na uboczu, a w nocy jest słabo oświetlony i chroniony. Ławeczka szybko mogłaby ulec dewastacji.
Ul. Wybickiego - na niej, pod numerem 40 mieszkał Janusz Christa. Ulica leży w górnej części Sopotu, pod lasem, mało kto tam dotrze. W tym miejscu powinna raczej zawisnąć tablica pamiątkowa.
Okolice kościoła św. Jerzego - kościół znajduje się w górnym odcinku Monciaka, na trasie dworzec PKP - molo. Miejsce niezłe, w sezonie przewijają się tam tłumy, podobnie jak przez Plac Zdrojowy. Znajduje się tam już pomniczek parasolki, upamiętniający niejakiego Parasolnika, ekscentrycznego osobnika, będącego przez wiele lat wizytówką Sopotu.
Grodzisko - pozostałość po wczesnośredniowiecznym grodzie. Na uboczu. Tam powinna powstać osada Kajka i Kokosza, zgodnie z zapowiedziami władz miasta.

Jak widzicie, nie ma miejsca idealnego, ale po takim instruktażu możecie już iść głosować. Ankieta znajduje się po lewej stronie na samym dole. Za informację o ławeczce dziękujemy Jackowi. Zdjęcia pomniczków pochodzą z: portalu Czas Dzieci (1, 3), bloga Moje Miasto Łodź (2), Gazety Wyborczej (4), Wiadomości 24 (5, 6).

poniedziałek, 30 maja 2011

Największe znalezisko

Tak gigantycznego Kajtka i Koka jeszcze nie widzieliśmy. Kajtek ma 208, a Koko 164, czyli razem 372... metry kwadratowe powierzchni użytkowej. Tym samym poprzedni rekordzista, jakim był bilboard firmy Jupi Direct (zaledwie kilkudziesięciometrowy) został zdetronizowany.

Kajtek...i Koko

Projektantem domów o nazwach Kajtek i Koko jest architekt Artur Wójciak z pracowni Archipelag, którego serdecznie pozdrawiamy i przypominamy, że dobrym zwyczajem stało się przekazywanie gratisowych egzemplarzy, by zasilić kolekcję bloga "Na plasterki". W najbliższym czasie skontaktujemy się i wskażemy lokalizacje.

Artur Wójciak zaprojektował również dom Kajka. Odbiega on trochę od domu Kajka, znanego z komiksów Janusza Christy, ale nie będziemy wybredni i z wdzięcznością przyjmiemy również ten eksponat. Zdajemy sobie sprawę, że Christa wielokrotnie zmieniał projekty budynków w Mirmiłowie, i mogło to zdezorientować inżynierów z Archipelagu.

Dom Kajka (Janusz Christa)Dom Kajka (Artur Wójciak)

piątek, 27 maja 2011

Kalendarz 1990

Komiksowe kalendarze, podobnie jak plany lekcji, puzzle i programy teatralne, to dziś prawdziwe kolekcjonerskie rarytasy. Jednym z pierwszych takich gadżetów był publikowany w Świecie Młodych kalendarz z Tytusem, Romkiem i A'Tomkiem. Przez cały rok 1964, co miesiąc na pierwszej stronie gazety pojawiała się jedna plansza, którą można było wyciąć i powiesić na ścianie.

Pierwszy kalendarz z prawdziwego zdarzenia, będący odrębną publikacją, ukazał się znacznie później, bo w roku 1982. Na 12 planszach, w nietypowym, podłużnym formacie, można było podziwiać przygody Jonki, Jonka i Kleksa autorstwa Szarloty Pawel. Katowicki oddział Krajowej Agencji Wydawniczej poszedł za ciosem i rok później wypuścił kolejny kalendarz, także z Kleksem. Zainteresowanych tematem odsyłam na stronę Relaxu bądź do tej publikacji.

A jak sprawa wygląda u Christy? W dorobku Mistrza znalazły się trzy kalendarze, wszystkie z Kajkiem i Kokoszem. O dwóch pierwszych, wydanych na zlecenie Biura Ruchu Drogowego KGMO, napiszemy innym razem, bo to temat na dłuższy artykuł. Teraz pokażemy Wam trzeci, chyba najmniej znany, na rok 1990. Jego wydawcą była warszawska firma Polprodukt. Za 500 zł otrzymywało się duży (68,5 x 46,0 cm), wzmocniony metalowymi listewkami kalendarz ścienny ze słynnym rysunkiem Milusia w wersji dwunożnej, znanym już z puzzli, okładki na zeszyt i publikacji w Wiadomościach Elbląskich (1987, jako ilustracja do artykułu Sławomira Malinowskiego). Jesteśmy bardzo ciekawi, ile egzemplarzy zachowało się do dziś? A może ktoś z Was ma wersję na rok 1989?

wtorek, 24 maja 2011

Dziennik Bałtycki o Na plasterki!!!

Może i nieładnie się chwalić, ale okazja jest wyjątkowa. Wczoraj w Dzienniku Bałtyckim ukazał się artykuł Grażyny Antoniewicz o naszym blogu. Tak, to jest ta sama autorka, która napisała teksty do wszystkich programów teatralnych Christy dla Teatru Wybrzeże oraz całe mnóstwo artykułów o komiksiarzu z Sopotu. Tym bardziej czujemy się wyróżnieni. Cały materiał pt. "Powstało wirtualne Muzeum Janusza Christy" możecie również przeczytać w wersji online.


Radgierowi serdecznie dziękujemy za skan artykułu, a pani Grażynie Antoniewicz za zgodę na jego publikację. Przy okazji zwracamy uwagę na ciekawy fragment o budowie kolejnego Mirmiłowa w okolicach Szymbarku. Inwestorem jest przedsiębiorca znany z postawienia domu na dachu. Chyba więc osada Kajka i Kokosza w Sopocie straci palmę pierwszeństwa.

Poza tym znaleźliśmy w sieci:
  1. kolejną odsłonę cyklu Agnieszky Szady "Kadr, który..." pod tytułem "Czy kasztelanowie śnią o gadających owcach?",
  2. woblinkową stronę Janusza Christy, na której można na bieżąco śledzić kolejne publikowane albumy,
  3. wyniki konkursu juwenaliowego na mini-komiks. A propos, czy ktoś wie dlaczego z witryny toruńskich juwenaliów zniknęli Kajko i Kokosz? Przecież prezentowali się tak ładnie...