piątek, 15 czerwca 2018

Jak to ze Zbójcerzami było

Na portalu "Paradoks" ukazał się dziś wywiad z Przemkiem Wróblem, właścicielem nieistniejącego już wydawnictwa Mandragora. Fani Christy znajdą w nim arcyciekawą opowieść o kulisach komiksu "Zbójcerze" z 2004 r. Jakiś czas temu pisałem Wam o genezie tego projektu, a teraz poznacie jego finał i rolę Egmontu w całym zamieszaniu. Przypomnijmy, że była to pierwsza przymiarka do oficjalnej kontynuacji "Kajka i Kokosza", stworzonej przez kogo innego niż Christa. Za zgodą autora wywiadu, Jana Lorka (wielkie dzięki!), poniżej prezentujemy ten sensacyjny fragment.

* * *

Przemysław Wróbel: Miałem jasno określony cel - chciałem stworzyć nową polską serię, która popularnością dorównywałaby PRL-owskim hitom, takim jak Kapitan Żbik, Tytus, Romek i A'Tomek, Kajko i Kokosz. Niestety nie udało mi się, choć przyznaję, że kilku pomysłów nie zdążyłem zrealizować. Spore nadzieje wiązałem na przykład z serią Zbójcerze, dzięki której można było połączyć kultowy tytuł, z którego się wywodzili, z realiami współczesnego rynku. Scenariusz zaczął pisać Rafał Skarżycki (zapowiadał się naprawdę świetnie), pierwsze strony narysował za zgodą Janusza Christy Sławomir Kiełbus, który ma podobną do niego kreskę (on także wykonał rewelacyjną robotę). Niestety za sprawą mojej głównej konkurencji do realizacji ostatecznie nie doszło. Miałem jednak nie lada frajdę i ubaw, gdy po wielu latach usłyszałem, że sami zrealizowali pomysł. Mimo że zrobili to inaczej, niż planowałem. [...]

Paradoks: Rozmawiałeś osobiście o tym z Januszem Christą?

Przemysław Wróbel: Tak. Na początku zaproponowałem kontynuację Kajko i Kokosza, ale pan Christa odmówił, mówiąc, że prawa do serii wykupił Egmont (chociaż licencja dotyczyła tylko starych albumów). Spodobał mu się jednak bardzo pomysł na serię poświęconą Zbójcerzom. Zaakceptował wybór autorów (szczególnie Sławka Kiełbusa, którego sam wielokrotnie wskazywał jako swojego ewentualnego następcę) i poprosił o próbkę ich możliwości. Machina ruszyła. Twórca Kajko i Kokosza był zachwycony pierwszymi stronami, ale kilka dni po ich obejrzeniu zadzwonił do mnie z informacją, że niestety nie może podpisać umowy. Informacja o pracach nad Zbójcerzami dotarła do Egmontu, być może przekazał ją sam Janusz Christa lub jego agent, a efekt był taki, że zostaliśmy zablokowani. Pan Janusz tłumaczył, że nie chce popadać w konflikt ze swoim dotychczasowym wydawcą, a ten nie zgadzał się na Zbójcerzy pod logiem Mandragory. Ot, zwyczajna walka konkurencji. Byłem wkurzony, nie powiem, ale gdybym był na miejscu Egmontu, zachowałbym się pewnie tak samo.

Zbójcerze 2004Zbójcerze 2016

* * *

Dwa lata po opisanych przez Przemka wydarzeniach Egmont ogłosił własny konkurs na spin-offy i sequele "Kajka i Kokosza", zakończony spektakularną klapą - pewnie dlatego, że Sławek Kiełbus w nim nie wystartował. Minęło kolejnych 10 lat i Kiełbus znów został rysownikiem "Zbójcerzy", tym razem w ramach projektu "Kajko i Kokosz: Nowe przygody". Ostatecznie w tym roku to właśnie on przejął główną serię o wojach Mirmiła. I po co były te wieloletnie podchody z konkursami i antologiami, skoro od początku wiadomo było kogo Christa namaścił na swojego następcę? To już chyba na zawsze pozostanie tajemnicą Egmontu.

3 komentarze:

  1. moim zdaniem wersja 2016 dużo lepsza: i w rysunkach, i w dymkach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo w dymkach jest fonty Christy, a powrót do zbójcerzy jako licznej bandy bez bliżej określonych jednostek tez bardzo ciekawy, przypomina sie od razu Szkola latania, czy też Wielki turniej

      Usuń
  2. Może i lepsza, ale starą historię z chęcią bym poznał ;)

    OdpowiedzUsuń

Uwaga! Nie mamy możliwości przenoszenia komentarzy pomiędzy postami. Jeśli więc Twój komentarz dotyczy innego wpisu, po prostu nie zostanie opublikowany.