wtorek, 11 grudnia 2012

Powrót na Ziemię 1

Nasza kosmiczna winietka nie pojawiła się ot tak sobie. Grudzień jest na naszym blogu miesiącem "Kajtka i Koka w kosmosie". Obchody zaczęliśmy w zeszłym tygodniu, screenami z nowego trailera, dziś przedstawiamy artykuł Arka Salamońskiego o "Powrocie na Ziemię", a od jutra zaczynamy "druk" sporego fragmentu komiksu w kolorze! To z kolei będzie tylko przygrywka do publikacji, którą od kilku miesięcy w największej tajemnicy przygotowujemy wraz z Egmontem. Jedno jest pewne - zapowiadają się Kosmiczne Święta!

* * *

W roku 2001 wydawnictwo Egmont po raz pierwszy opublikowało w jednym tomie prawie całego "Kajtka i Koka w kosmosie". Prawie, bo w tej największej polskiej noweli komiksowej zabrakło 160 pasków, czyli 80 stron. Przez ostatnią dekadę wielu fanów narzekało, że tom jest niekompletny, nawet oni muszą jednak przyznać, że było to wydanie prekursorskie, o niespotykanej w tamtym czasie skali. 560-stronicowy album w twardej oprawie okazał się absolutnym hitem, wytęsknionym przez wielu kajtkomaniaków. Do dziś pamiętam, jak w rozmowie ze mną Janusz Christa, już po publikacji tego albumu, nie wierzył, że czytelnicy będą chcieli kupić i zapłacić 50 zł za komiks. Była to wówczas spora kwota i dla komiksowych premier dotychczas niespotykana. Już przy tej pierwszej edycji wydawnictwo Egmont chciało opublikować album kompletny. Prace nad nim wydawnictwo rozpoczęło na początku 2001 roku, niestety data premiery została wyznaczona na majowe Warszawskie Targi Książki. Pozyskanie materiałów oraz uzupełnienie wszystkich braków w tak krótkim terminie okazało się niewykonalne. Album ukazał się z licznymi skrótami, dokonanymi przez autora w materiałach do wersji pierwotnej (1968-1972), a także z przerysowanymi fragmentami z początku lat 1990., przygotowanymi do wydań kolorowych. Część braków uzupełniono skanami z gazet.

Być może niektórzy z Was pamiętają, że w tamtych czasach wydawałem magazyn "Giełda Komiksów". Od numeru 1. do 6. ukazywała się tam w odcinkach seria "Na tropach Pitekantropa", wtedy jeszcze premierowa. Przy cyklu wydawniczym magazynu, komiks o Pitekantropie mógłby się zakończyć najwcześniej za jakieś... sześć lat. Wobec pojawienia się nowego, potężnego gracza na rynku, jakim był Egmont, blokowanie świetnego tytułu przez tak długi okres byłoby absurdem. Wtedy właśnie wpadłem na pomysł, że zamiast ciągnąć w nieskończoność "Pitekantropa", mógłbym przybliżyć czytelnikom te fragmenty "Kajtka i Koka w kosmosie", które nie znalazły się w albumie. Uzgodnienia z autorem i z Egmontem (posiadającym prawa do publikacji) trwały krótko i dostałem zielone światło. Wybrałem najdłuższy zwarty fragment. Liczył on aż 40 kolejnych pasków, do których na początku i na końcu dodałem po jednym, specjalnie przygotowanym odcinku. Żeby uatrakcyjnić epizod, postanowiłem opublikować go w wersji kolorowej. Janusz Christa wyraził na to zgodę, ale postawił jeden warunek: pokolorowane plansze musiały być przez niego zaakceptowane.

Kolory kładłem samodzielnie, używając w tym celu mojego pierwszego tabletu graficznego. Dwie pierwsze plansze zawiozłem panu Januszowi do oceny na początku 2002 roku. Samo wykonanie spodobało się rysownikowi i ocenił je pozytywnie. Miał tylko uwagi do palety barw - w mojej pierwszej wersji były one zbyt intensywne i odbiegały od dotychczasowej stylistyki autora. Janusz Christa używał w swoich komiksach barw pastelowych o lekkim nasyceniu i chciał, aby podobne kolory zostały użyte również w tym epizodzie.

Podczas konsultacji autor opowiedział mi anegdotę o tym, jak w magazynie "Relax" pokolorowano mu jedną z "Bajek dla dorosłych". Wszystkie odcinki tej serii ukazywały się w czerni i bieli, ale w numerze 11 (1977 r.) redakcja zdecydowała, że coś trzeba zmienić i oddała epizod do pokolorowania młodej rysowniczce. Anonimowa pani grafik pomalowała komiks, używając intensywnych i zbyt ciemnych barw. Było to pod nieobecność Christy, który nie świadom niczego przebywał na zasłużonym urlopie. Kiedy wrócił, był bardzo rozczarowany efektem, jednak publikacji nie dało się już wstrzymać, bo magazyn trafił do druku.

Ostatecznie w "Giełdzie Komiksów" udało mi się opublikować cały nieznany (wówczas) epizod "Kajtka i Koka w kosmosie" w kolorze. Ukazał się on pod tytułem "Powrót na ziemię", w trzech odcinkach w latach 2002-2003. Tegoroczne, trzecie i uzupełnione wydanie albumowe komiksu również zawiera ten fragment, tyle że w wersji pierwotnej, czyli w czerni i bieli. Dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont Polska mamy obecnie możliwość zaprezentowania tego epizodu na łamach bloga NA PLASTERKI w wersji kolorowej, powstałej przed dziesięciu laty dla magazynu "Giełda Komiksów", pod nadzorem samego Janusza Christy. Pierwszy odcinek już jutro. Serdecznie zapraszam do lektury.

Arkadiusz Salamoński


Pamiętajcie: "Powrót na Ziemię" od jutra na naszych łamach. Kto nie czytał "Giełdy Komiksów", będzie miał okazję nadrobić zaległości. A kto czytał, ten go nie pozna. Takiego "Kajtka i Koka w kosmosie" jeszcze nikt nie widział, chociaż większość z nas za nim tęskni.

7 komentarzy:

  1. Super! Zawsze mnie ciekawiło co zawierała "Giełda Komiksów" odkąd przeczytałem o niej w AQQ (pamiętam te okładki). Wtedy też zapoznałem się z artykułami Arka Florka. Ach, przygodo trwaj! :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rewelacja :) Czekam niecierpliwie :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedyś na wakacjach we Władysławowie kupiłem zgrzewkę numerów ,,Giełdy Komiksów,, oraz jeden z ,,Kajtkiem i Kokiem w Kosmosie'', dawno, dawno, temu kupiłem jeszcze jeden , ale niestety gdzieś się zapodział. W ogóle fajny magazyn, w podobnych skupiskach można znaleźć ,,Pilota Śmigłowca'', ,,Świat Komiksu'', oraz wiele innych komiksów m.in. Janusza Christy.
    Serdecznie Pozdrawiam Wszystkich twórców ,,Na Plasterki!!!''.

    Staszek z Krakowa;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeżeli ta publikacja ma być tylko przygrywką, to czyżbyście chcieli pokolorować cały album "KiK w kosmosie"?

    Robert z Gdyni

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym tam zostawił kolor tylko w ,,Giełdzie". Wolę wersje czarno-białą Egmontu, bo lepiej oddaje klimat opowieści. Ale z drugiej strony... Cóż, trzeba to jeszcze przedyskutować.
      Co do jutra, to nie mogę wytrzymać z niecierpliwości:)
      Będzie się działo!

      Staszek z Krakowa :D

      Usuń
    2. No dobra, nie ma co już dłużej ukrywać. Egmont nas zdemaskował :)
      Szczegóły w Klubie Świata Komiksu

      Usuń
  5. Wygląda to naprawdę świetnie. Tego właśnie brakowało w III wydaniu Egmontu.

    Robert z Gdyni

    OdpowiedzUsuń

Uwaga, Twój komentarz nie ukaże się natychmiast, bo najpierw cenzura musi go zatwierdzić. Przepraszamy za przejściowe trudności. Prosimy nie regulować odbiorników.