czwartek, 22 września 2011

Top5: Najgorsze z najgorszych

Znudziła Wam się nienaganna kreska i kompozycja planszy Waszego ulubionego rysownika? Nie martwcie się. Wydawcy gazet i periodyków od lat nie ustają w wysiłkach, żeby Was czymś zaskoczyć i urozmaicić lekturę. Poniżej przedstawiamy najbardziej kuriozalne i paskudne przedruki, czyli absolutny TOP niekompetencji i tandeciarstwa.

Miejsce 5.
"Kajko i Kokosz na planecie X"
Express Ilustrowany (1983)


Tytuł sugerowałby, że to zaginiony komiks z serii "Kajko i Kokosz", tymczasem był to niewielki fragment... "Kajtka i Koka w kosmosie". Oprócz absurdalnego tytułu, winietki i zakończenia, komiks różni się od oryginału dwoma dodatkowymi odcinkami - pierwszym i ostatnim. Zdaje się, że pociecha któregoś z łódzkich redaktorów lubiła sobie porysować i tatuś pozwolił jej się wyżyć. Więcej szczegółów w artykule "Na tropie stripa".


Miejsce 4.
"Urodziny Smoka Milusia"
Magazyn dla dziewcząt i chłopców TREFL: Świat gier i zabaw (1996)


O tym kwiatku pisaliśmy już w artykule "Jak nie należy wydawać komiksów". Jego obecność w topliście nie powinna Was zatem dziwić. Młodzieżowe czasopismo gdyńskiej firmy Trefl (wyróżniające się najdłuższą na świecie nazwą) opublikowało "Urodziny Milusia" w wersji fioletowo-niebiesko-zielono-żółtej. Komiks stał się przez to kompletnie nieczytelny, za to z daleka rzucał się w oczy.


Miejsce 3.
"Szkoła latania"
Express Ilustrowany (1984)


Rok po "Kajku i Kokoszu na planecie X" łódzki Express przedrukował "Szkołę latania". Tu także redaktorom pomieszali się bohaterowie, tylko na odwrót - w winietce zamiast Kajka i Kokosza wystąpili Kajtek i Koko. Żeby wydłużyć historyjkę, oryginalnie liczącą zaledwie 35 stron, Express "upaskowił" plansze Christy, czyli pociął je wzdłuż na cztery. Dzięki temu ilość odcinków wzrosła do 140; a że były krótkie, to już inna sprawa. Jedyny pożytek z tej publikacji jest taki, że można podziwiać czystą kreskę, bez koloru.


Miejsce 2.
"Szranki i konkury"
Dziennik Bałtycki, dodatek MOPS (1996-1997)


A tu dla odmiany mamy paski "uplanszowione", ale metodą bardzo dziwaczną. Wznowienie ukazało się w sobotnim dodatku komiksowym MOPS do Dziennika Bałtyckiego, Zachodniego i innych lokalnych gazet. Był to bardzo zasłużona magazyn, drukował "Kica Przystojniaka", "Spidermana" i "Fantoma", ale na "Szrankach i konkurach" poległ. 175 pierwszych pasków zostało w niebywały sposób okaleczonych. Rysunki pocięto i porozciągano tak, aby jak najwięcej upakować na planszy A3. Niektóre kadry bez widocznego zamysłu po prostu usunięto. Komiks bez słowa wyjaśnienia skończył się nagle w środku akcji. MOPS ukazywał się gdzieniegdzie jako HOPS, i tam układ kadrów był nieco inny, choć równie paskudny.


Miejsce 1.
"Złoty puchar"
Angora (1998-1999)


I tak doszliśmy do miejsca pierwszego. Tygodnik Angora opublikował swego czasu 95 i pół (!) paska "Złotego pucharu". Zaczerpnięta z MOPSA metoda skalowania rysunków doprowadzona tu została do ekstremum. Z niemiłosiernie pościskanych lub rozciągniętych kadrów (Kajko i Kokosz raz są chudzi, a zaraz obok grubi) stworzono plansze, na których "mieściły się" po trzy kadry w trzech rzędach. W wyniku rozciągania teksty w niektórych dymkach stały się nieczytelne, wymieniono więc oryginalną czcionkę na maszynową. Jest to niewątpliwie najgorsze wydanie komiksu Christy w dziejach. Gratulujemy zwycięstwa!


Angora otrzymuje też wyróżnienie w kategorii "Innowacje" za oldskulowe streszczenia odcinków. Jeśliby je złożyć w całość, otrzymalibyśmy coś w rodzaju literackiej wersji "Złotego pucharu". Oto próbka:
"W grodzie księcia Mirmiła zapanowała plaga kur. Drużyna księcia, karmiona od tygodnia wyłącznie kurami, przestała odwiedzać swojego władcę. Przyczyną plagi kur okazała się czarownica Zielacha, którą książę za to wygnał z grodu. Spotkało się to z gwałtownym protestem małżonki księcia. Władca wezwał do siebie wojów Kajka i Kokosza." itd...
Urocze, prawda?

6 komentarzy:

  1. Wskazałbym także jako bardzo słabe 1-sze wydanie komiksu "Kajtek i Koko i czarny rycerz". W kilku miejsca brakujące paski naprawdę wg mnie psują logikę tego komiksu.

    Robert z Gdyni

    OdpowiedzUsuń
  2. Wojtek Obremski: Pamietam trojmiejskiego MOPSA. Pamietam tez, ze owe slawetne Szranki i Konkury reklamowano juz kilka numerow przed rozpoczeciem druku. Chwalono sie, ze "juz wkrotce przeczytacie... TRZECIA czesc Szranek i Konkurow!!" Mozna sobie wyobrazic rozczarowanie mieszkancow wybrzeza, ktorzy kiedys skrupulatnie zbierali paski Szranek z WW i kiedy dowiedzieli sie o "zaginionych" odcinkach, wpadli w euforie. Jak wiemy, byla to krotka euforia...

    OdpowiedzUsuń
  3. @Robert
    Ta lista oczywiście nie kończy się na miejscu 5. Twoja propozycja na pewno mogłaby się znaleźć gdzieś na dalszej pozycji :) W poszczególnych postach wytykamy mniejsze błędy i niedoróbki. W tym poście przedstawiliśmy tylko ścisłą czołówkę ;)

    @Wojtek Obremski
    Może masz tą zapowiedź i mógłbyś zrobić skanik albo zdjęcie. Mi nie udało się tego odnaleźć.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wojtek Obremski: Niestety, jakis czas temu pozbylem sie calej kolekcji MOPSow, wiec nie moge uwiarygodnic swoich slow. Jestem jednak pewnien na 99 proc. ze taka zajawka byla, i to nie jeden raz. Pamietam bowiem, ze druk KiK byl odkladany z numeru na numer.

    PS. Dodam tylko, ze MOPSy odkladal dla mnie sp. Slawek Wroblewski z Gdanska, ktrory w owym czasie mial we Wrzeszczu swoj sklep komiksowy (ja mieszkalem w Bydgoszczy). Ech, byly czasy!

    OdpowiedzUsuń
  5. Pytko z Bogdańca: "Angora" to jest wszystko naraz: strzał między oczy, w tył głowy, prawy prosty w szczękę, lewy sierpowy, kop w jaja, nadepnięcie na odcisk i jeszcze z półobrotu! Czy to się ukazało za wiedzą, zgodą i tak dalej (wyrażoną chyba pod przemocą i szantażem)? Czy na zasadzie "ciesz się pan, że mu łaskę robimy i go drukujemy!". Żeby nie wspomnieć o paginie "Zanim zaczniesz czytać" nad historią z tekstowym streszczeniem i dymkami z dialogami.

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślę, że nie chodziło ani o przemoc, ani o szantaż. Lata 90-te były dla Christy chude. Od 1992 roku ukazała się tylko gra komputerowa i "Szranki" w Mopsie. Za przedruki w Super-Boomie też się pewnie wyżyć nie dało. Nie wydaje mi się, żeby w tej sytuacji Christa wybrzydzał albo stawiał warunki.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga, Twój komentarz nie ukaże się natychmiast, bo najpierw cenzura musi go zatwierdzić. Przepraszamy za przejściowe trudności. Prosimy nie regulować odbiorników.