środa, 5 stycznia 2011

Konkurs "Zagadkowe przygody..."

To już nasz SETNY POST! Z okazji jubileuszu zapraszamy wszystkich do udziału w konkursie "Zagadkowe przygody...". Wreszcie się przekonamy jacy z Was fani. Czy "tylko" prawdziwi, czy może najprawdziwsi - oblatani w szczegółach i wierni do grobowej deski?


Waszym zadaniem jest odgadnięcie z jakiego komiksu pochodzą dwa prezentowane obok rysunki. Życzymu powodzenia, ale uprzedzamy, że zagadka jest dość trudna. Niektóre fragmenty obrazków wymazaliśmy, żeby nie podpowiadać zbyt wiele. Swoje typy i domysły wpisujcie w komentarzach pod postem.

Autor pierwszej poprawnej odpowiedzi (chodzi o dokładny tytuł komiksu) otrzyma w nagrodę komplet komiksowych pocztówek Poczty Polskiej oraz zestaw gadżetów: oryginalną pocztówkę MO "Kajko i Kokosz" z 1987 roku, kartkę "Janusz Christa: 50 lat twórczości" z rysunkiem Tomasza Leśniaka, mini-komiks "Wielki turniej" i naklejki "Kajko i Kokosz: Wielki powrót wielkich przyjaciół" z roku 2000. A za tydzień rozwiązanie poda nasz specjalny gość, który zagadkę przygotował.


Uwaga - chwilowo blokujemy anonimowe komentarze (czyli odpowiedzi na zagadkę), bo nagrodę wolelibyśmy wysłać faktycznemu zwycięzcy.

wtorek, 4 stycznia 2011

Kajtek-Majtek pilotem

Dwa miesiące temu pisaliśmy o ciekawym komiksowo-wojskowym znalezisku. Jako uzupełnienie, niezawodny Arek z Gdyni przysłał nam nowe, fantastyczne zdjęcie. Jest to zbliżenie kadłuba odrzutowca z wymalowanym lotniczym emblematem, wzorowanym na komiksie Christy. Autorem fotografii jest kolega Depar.

Korzystając z okazji, przedstawiamy dowód, że po raz pierwszy podobny pomysł pojawił się już pół wieku temu! Jak donosił Wieczór Wybrzeża z 3 czerwca 1960, dwie załogi Aeroklubu gdańskiego udekorowały swoje samoloty "Junak" podobiznami Kajtka-Majtka i Profesora Kosmosika. Znamy nawet nazwisko autora rysunków, a był nim pilot Isajewicz. Niestety, zdjęcia są dość podłej jakości i w ogóle nie widać na nich samolotów, dorzuciliśmy więc obrazek z "Junakami" w locie.

niedziela, 2 stycznia 2011

S.H.E.D. - Kajko i Kokosz w Ameryce

Jedno z biur agencji Hill Holliday w Greenville (Południowa Karolina) uruchomiło projekt pod nazwą Special Holiday Emergency Desk. 24 godziny na dobę dyżuruje tam rysownik, który za darmo wykonuje zlecenia online. Wystarczy wejść na stronę S.H.E.D., wpisać co ma narysować i kliknąć przycisk "draw it".


Albo jest to Polak z pochodzenia, albo sława Janusza Christy dotarła nie tylko do Czech i Niemiec, ale także do Ameryki. Sami zobaczcie jak znakomicie rysownik poradził sobie z Kajkiem i Kokoszem oraz z Kukiem i Rykiem.


Niestety, mniej znane postacie, jak Kajtek-Majtek czy Hegemon, wychodzą mu nieco gorzej.


Jeśli chcecie go sami wypróbować, musicie się spieszyć, bo biuro S.H.E.D. działa tylko w okresie świątecznym. Link znaleźliśmy na tym blogu.

piątek, 31 grudnia 2010

Szczęśliwego Nowego Roku!

Nie będziemy konkurować z wymyślnymi życzeniami noworocznymi, jakich pełno w emailach i sms-ach. Zamiast tego, postanowiliśmy sięgnąć do naszego archiwum i oddać głos samemu Januszowi Chriście (rysunek pochodzi z Wieczoru Wybrzeża z 27 grudnia 1963).


My się oczywiście przyłączamy i czytelnikom "Na plasterki" życzymy dokładnie tego samego.

środa, 29 grudnia 2010

Rośnie następne pokolenie

Przed świętami informowaliśmy o dziecięcym konkursie na komiks "Kajko i Kokosz – Tajemnica Pojezierza", zorganizowanym przez olsztyński Teatr im. Stefana Jaracza. W serwisie Życie Olsztyna pojawiła się właśnie relacja z uroczystego wręczenia nagród. Na pierwszym zdjęciu widzimy szczęśliwą i podobno nieco speszoną (tego na fotografii nie widać) zwyciężczynię - Olę Rydel, lat 9, odbierającą główne trofeum, czyli narty. Wielkie brawa! Zgodnie z obietnicą, komiksy wszystkich młodych laureatów dodajemy do naszej bibliografii.

Zdjęcia: BN, Życie Olsztyna.

wtorek, 28 grudnia 2010

Makatki prawdziwego fana

Pamiętacie wygrzebane z Internetu rękodzieła? Oto kolejne takie eksponaty. Zdjęcia dwóch unikalnych makatek z Kajkiem i Kokoszem przysłał nam Grzegorz Wójcik. Starszą z nich (tę bez miotły) dostał od brata na 18. urodziny. Tę drugą (z miotłą) zrobił już sam, a wykonanie jej zajęło mu około roku! Dacie wiarę? To się nazywa Fan przez duże "F"!



Dziękujemy za zdjęcia i pozdrawiamy nadzwyczaj wyrozumiałą rodzinę Grzegorza, zwłaszcza dzieciaki: Marikę i (uwaga) Kajtka!

poniedziałek, 27 grudnia 2010

(FANART) Ryszard Jałowy: Czas na mały lifting

Kontynuujemy serię wywiadów z laureatami plebiscytu "Kajko i Kokosz: ciąg dalszy". Dziś gościmy zdobywcę drugiego miejsca - Ryszarda Jałowego, bardziej znanego jako Richard Yalovy albo Janos Kristulka.


Na plasterki!!!: Przez połowę głosowania byłeś na prowadzeniu. Ostateczny wynik ucieszył Cię, czy trochę rozczarował?

Ryszard Jałowy: No co Wy?! Miejsce rewelka, przecież wygrał mój faworyt - Zbyszek, a z takim przegrać to jak wygrać! Miejsce na podium nie ma tu znaczenia, bo cała reszta rysowników to elita. No i poznałem kupę fajnych ludzi, których bez Waszej inicjatywy z plebiscytem nigdy bym na swej drodze nie spotkał.

NP!: Derkacz przyznał się, że rysuje "pod Christę" od czwartego roku życia. Przebijesz go?

RJ: Tak daleko nie sięgam nawet pamięcią. A serio, to u mnie chyba zaczęło się od lektury "Kajtka i Koka w kosmosie". Kupiłem sobie ten zeszyt na koloniach nad morzem i do dziś jest dla mnie "namber łan"!

NP!: A kiedy do obrazków zacząłeś dodawać dymki?

RJ: Komiksem zabawiałem się jeszcze w czasach licealnych. Zaliczyłem tzw. "plastyk" czyli Technikum Sztuk Plastycznych w Dąbrowie Górniczej, a zaraz potem uprowadziła mnie armia. Wspominam o tym celowo, bo w wojsku rysowałem mini-komiksy. Powaga! Gazeta nazywała się Głos Żołnierza, albo coś w tym stylu. Co tydzień rysowałem dla nich paski, ilustrujące trudy szeregowców. Oczywiście przegiąłem i kiedyś po pasku, który przeoczył cenzor, wywalili mnie na ryj! Potem długo, długo nic, co byłoby godne komiksiarza. Wiele lat później, w roku 1999 narysowałem moją jedyną pełną historyjkę "O przygodach Kropelki Wody" do tekstu Ewy Karskiej. To był przypadek, ale przynajmniej dowiedziałem się, że praca zlecona to koszmar, a terminy i pobożne życzenia zleceniodawcy nie dla mnie.

NP!: W Twoim komiksie "Kajko i Kokosz: Gwiezdne Wrota" z pewnością nikt Ci nie dyktuje żadnych warunków. Słyszałem jednak, że ten projekt zaczął się od oferty Egmontu?

RJ: To było trochę inaczej. Wiosną zeszłego roku byłem na spotkaniu u wydawcy... gier komputerowych, gdzie prezentowałem demo gierki, jaką zrobiliśmy z kilkoma kumplami. Był tam też człowiek z Egmontu i spodobały mu się prace z mojego portfolio. Po pół roku niespodziewanie zadzwonił do mnie z pytaniem, czy nie mógłbym narysować czegoś pod Christę. Czasu było mało, w głowie pustka, sam nie wiem jak to się stało, że wpadłem na pomysł "Gwiezdnych Wrót". Narysowałem okładkę i jedną planszę, plus parę szkiców, powiedzmy à la Derkacz. Rysunki się nie spodobały, i słusznie, ale nicponie Christy tak mną zawładnęły, że od czasu do czasu dorysowuję kolejną planszę i tak to leci.

NP!: "Kajka i Kokosza" zacząłeś z grubej rury, od albumu. Dopiero później powstały kawały, a na końcu paski z serii "Kajtula i Kokolka". Nie lepiej byłoby odwrotnie, od pasków do albumu?

RJ: Czy byłoby lepiej, tego nie wiem. Ja już po prostu taki jestem, grubo-rurowy. Album ma inny potencjał niż pojedyncze rysunki. Pozwala uczyć się kreski, dopinguje do dalszej pracy i z tego co pisze przychylna mi część czytelników, pomysł się spodobał i oczekują na dalsze plansze.


NP!: Są widoki na dokończenie "Gwiezdnych Wrót"? Martwi nas cisza na Twoim blogu. Czyżby zapał trochę ostygł?

RJ: Pozory mylą! Cisza nie wynika z stygnącego zapału, a z totalnego braku czasu. Jak już parokrotnie w różnych miejscach się wypowiadałem, jest to projekt fanowski i takim pozostanie. Pracuję przy kilku projektach naraz, więc niestety zaniedbałem wszystkich piętnastu czytelników mojego bloga. Obiecuję, że to się zmieni, a gdy nadejdzie pora, pochwalę się nad czym pracuję.

NP!: Super! Zatem co najmniej czterech rysowników (Ty, Derkacz, Ciaciuch i Fijał) mniej lub bardziej intensywnie, ale jednak popycha temat "Kajka i Kokosza" do przodu.

RJ: Nie ma się co oszukiwać - kontynuacja będzie, wbrew konserwatywnym malkontentom. To tylko kwestia czasu.


NP!: Nie masz wrażenia, że "objawienie się" Derkacza trochę odarło Christę z magii? Okazało się, że można rysować tak samo jak Mistrz, a może nawet i lepiej.

RJ: Oj odarło, odarło! W końcu najwyższy czas na mały lifting naszych ulubieńców, a Zbyszkowi wychodzi to rewelacyjnie! Czekam na jego album.

NP!: Pojawiły się też głosy, że kontynuacji nie powinien tworzyć człowiek-orkiestra (taki jak Christa), tylko raczej fabryka w stylu amerykańskim: jeden pisze, drugi rysuje, trzeci kładzie tusz, czwarty kolor. Co Ty na to?

RJ: Ja osobiście wolałbym zobaczyć albumy człowieka-orkiestry. Wiem, wiem, od razu padną zarzuty "a skąd go wziąć?", albo "jak długo będzie powstawał album?" itd. Ale to jest moje osobiste zdanie. Chętnie zobaczyłbym też albumy z historyjkami kilku czy kilkunastu autorów. Jest ich trochę, co wiemy z bloga "Na Plasterki". Natomiast takie fabryki, o jakich mówiłeś, mają może sens, ale nie u nas. Nie wierzę, by w Polsce koordynator takiego projektu sprostał zadaniu.


NP!: A gdyby jednak poszło to w tym kierunku? Świetne czujesz postacie Christy, tekst o polanie i dziurach w pościeli jest jednym z najlepszych dymków Kajka od czasów oryginału. Zgodziłbyś się pisać scenariusze do KiK-a, ale dla innego rysownika?

RJ: Z tym "świetnie" to lepiej nie przesadzać. Tak samo jak o moich rysunkach, tak i o tekstach zdania były podzielone, ale znając polskie realia, chyba nas to nie dziwi. Nie wiem czy potrafiłbym napisać scenariusz. I nie chodzi o to, że dla innego rysownika. Chodzi o to, że ja nie potrafię rozdzielić pracy nad tekstem i rysunkami. Wiem, głupio to zabrzmi, ale ja po prostu siadam i rysuję i piszę. Gdy ślęczę nad planszą, w głowie kręci mi się film, który ja tylko ilustruję - nie znam fabuły, a już tym bardziej zakończenia. Bez rysowania prawdopodobnie niczego bym nie napisał.

NP!: Co porabiasz poza "Kajkiem i Kokoszem"?

RJ: Rysuję, maluję, piszę teksty dla kapeli, w której gram i "ubieram" samochody... Aktualnie współpracuję z Justyną Plichtą-Jendzio, autorką opowiadań fantasy. Tworzę okładki do jej książek, zaczęliśmy też prace nad komiksową adaptacją. Pierwsza ukaże się prawdopodobnie na początku kwietnia nakładem wydawnictwa iEnovel w Stanach Zjednoczonych. Kiedy męczy mnie fantasy, wracam do swego autorskiego projektu "Hella". Jest to komiks z gatunku SF, ale nie tylko komiks.

NP!: Pozostaje życzyć Ci energii i 28-godzinnej doby na realizację wszystkich pomysłów. Dziękujemy za rozmowę.

RJ: Dzięki za zaproszenie i pozwólcie, że złożę życzenia noworoczne Waszej wspaniałej publice. Do zobaczenia!

piątek, 24 grudnia 2010

(FANART) Samojlik świątecznie

Tuż przed pierwszą gwiazdką wpadł do warowni listonosz z kartką świąteczną. Przysłał ją nasz przyjaciel z Białowieży, Tomasz Samojlik - autor uroczych komiksów i książeczek o żubrach: Pompiku i Żorżu. Jeśli możemy mieć jakieś życzenie do Świętego Mikołaja, to poprosimy o przygody barana Beka w wykonaniu Tomka.

piątek, 24 grudnia 2010

Christa świątecznie

W tym wyjątkowym dniu proponujemy Wam podróż w czasie. Cofnijmy się dokładnie o 46 albo 47 lat. Jest Wigilia, tak jak dziś, a my przemierzamy Gdańsk w poszukiwaniu Wieczoru Wybrzeża. Niestety, wszystko wykupione, dopiero w piętnastym kiosku udaje nam się zdobyć wydanie świąteczne. Hurra, jest odcinek komiksu na ostatniej stronie! Kajtek i Koko zwiedzają Krainę Baśni, a może tropią Pitekantropa. Są też jakieś choinkowe konkursy, kawały... Lipa, to nie komiksy... Ale zaraz, pod jednym widnieje chyba podpis "rys. J. Christa"? A to niespodzianka!

I właśnie te okolicznościowe rysunki, nigdy potem nie przedrukowane, wkładamy Wam pod choinkę. Wesołych Świąt!

Wieczór Wybrzeża, 24.12.1963Wieczór Wybrzeża, 24.12.1964
Wieczór Wybrzeża, 24.12.1964Wieczór Wybrzeża, 24.12.1964

czwartek, 23 grudnia 2010

(FANART) Yalovy świątecznie

Kolejną kartkę świąteczną przysłał nam (a właściwie Wam) zdobywca drugiego miejsca w plebiscycie "KiK c.d" - Ryszard Jałowy vel Richard Yalovy vel Janos Kristulka. A my zapowiadamy wywiad z Rychem - będzie o "Gwiezdnych Wrotach", wojsku, Derkaczu, Egmoncie i odzieraniu Christy (ale z czego?). Zaglądajcie "Na plasterki", żeby nie przegapić.

wtorek, 21 grudnia 2010

Kto żyw, do Olsztyna

Premiera "Kajka i Kokosza" w olsztyńskim Teatrze Jaracza już za nami. To znaczy niezupełnie za nami, bo na niej nie byliśmy. Czego ogromnie żałujemy - tym bardziej, że fotografie, którymi zasypał nas dziś Teatr i Egmont są niesamowite. Kostiumy na scenie prezentują się jeszcze lepiej niż w w projektach. Aktorzy dobrani po mistrzowsku. Na stronie Życia Olsztyna jest już pierwsza recenzja i wygląda na to, że spektakl broni się nie tylko scenografią.
Spektakl jest miły i sympatyczny dla każdego, bez względu na wiek. [...] Najmłodszym widzom podoba się najbardziej to, że bohaterowie są idealnie tacy sami jak ci na rysunku, a nawet lepsi, bo żywi. [...] Na sztukę polecam wybrać się całą rodziną. Warto, bo zabawa przednia.
A więc kto żyw, do Olsztyna! I nie tylko dziatwa, bo jak zapewniała na konferencji prasowej reżyserka widowiska, Marta Ogrodzińska:
Zależało nam na tym, żeby znaleźć właśnie coś takiego, na czym młodzi widzowie będą się dobrze bawić, ale i ich rodzice nie będą się nudzić. A "Kajko i Kokosz" są po prostu kultową lekturą, dlatego na nią padł wybór.

Autorem zdjęć jest Tomasz Żurek. Prezentujemy również skan plakatu i przykładowe rozkładówki programu, który, jak mówi autorka poniższych prac, Larysa Materne, "jest komiksem zdjęciowym, dokumentującym - z przymrużeniem oka - proces prac nad spektaklem." Dziękujemy za materiały.