wtorek, 11 stycznia 2011

"Zagadkowe przygody..." rozpracowane

Z prawdziwą przyjemnością ogłaszamy, że zwycięzcą naszego konkursu "Zagadkowe przygody..." został Radgier, który podał nie tylko prawidłową odpowiedź, ale i drobiazgową argumentację. Zagadka rzeczywiście okazała się trudna, ale jak widać nie aż tak, żeby nie dało się jej rozwiązać. Wielkie brawa (i mała nagroda)!

Przypomnijmy, że zadanie polegało na odgadnięciu tytułu komiksu, w którym występował widoczny obok wesoły marynarzyk. Nie jest to oczywiście Kajtek-Majtek, to byłoby zbyt proste. Nie jest to również jego wcześniejsza wersja, choć tu akurat nie ma pewności... Ale o tym opowie nam już autor zagadki, Andrzej Kudzin - pasjonat komiksu, doskonale znany bywalcom MFK.
W grudniu ukazał się na blogu artykuł zatytułowany "Kakaryka zatonęła, ale Kajtek przeżył". Z jego treści wynika m.in., że w latach 40-tych Janusz Christa fascynował się komiksami zamieszczanymi we francuskim magazynie. Tym magazynem był prawdopodobnie tygodnik Vaillant, z "Wyznań spisanych" wiemy, że Mistrz prenumerował go i oprawiał rocznikami. Autor artykułu pisze wręcz: "Christa przerysowywał je wtedy przez kalkę. Dzięki temu zapoznawał się z techniką rysowania oraz komponowania obrazków komiksowych". Czy chodziło tylko o technikę rysowania? A może fascynacja francuskim komiksem objawiła się dalej idącą inspiracją? Sięgnijmy więc do Vaillantów z 1950 roku. Znajdziemy tam opowieść zatytułowaną "Les Avatars d'A. Bâbord", której bohaterem jest właśnie marynarz z konkursowych rysunków - ubrany w pasiastą koszulkę i maleńką czapeczkę na czubku łysiny.
Vaillant nr 257, 16 kwietnia 1950
Czy on nam czasami kogoś nie przypomina? Stereotypowy wizerunek marynarza zdążył się ukształtować już dawno, więc wszelkie podobieństwa z Kajtkiem-Majtkiem mogą być przypadkowe. Jednak postać A. Bâborda posiada jeszcze jedną dość charakterystyczną cechę, a mianowicie lewitującą fajkę, tak typową dla Profesora Kosmosika. Czy to znowu przypadek? Oceńcie to już sami. [A.K.]
Vaillant nr 260, 7 maja 1950

Panu Andrzejowi serdecznie dziękujemy za tekst i skany z jego legendarnej kolekcji. Dodajmy, że autorem komiksu o francuskim marynarzyku był Gire, czyli Eugène Giroud. Historyjka ukazywała się od roku 1949 aż do 1967 w kilku mutacjach: jako "A. Bâbord", "Les Avatars d'A. Bâbord", "A. Bâbord et Père O.K." itp. Fabuła kręciła się wokół piratów, skarbów, bezludnych wysp i dalekich wypraw, czyli tematów obecnych również w pierwszym komiksie o Kajtku-Majtku ("Latający Holender" z albumu "Poszukiwany Zyg-Zak"). Nawet zwiastun "Latającego Holendra" i winietka "A. Bâborda" były niemal takie same.


Warto przypomnieć, że Christa ani się na morzu nie znał, ani go nie lubił, a jego wieloletni związek z Kajtkiem-Majtkiem był małżeństwem raczej z rozsądku. Tematykę morską narzuciła rysownikowi redakcja Wieczoru Wybrzeża, bo poprzedni jego komiks, western "Jack O'Key", uznany został za zbyt... amerykański (czyli, wicie-rozumicie, nie "po linii"). I jak tu nie wierzyć w ludowe mądrości, np. "nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło"?

Wieczór Wybrzeża, 15.09.1958W albumie "Poszukiwany Zyg-Zak", Egmont 2009

* * *
Tym postem rozpoczynamy nieregularną serię o komiksowych fascynacjach Janusza Christy. Chcielibyśmy spojrzeć na twórczość sopockiego rysownika przez pryzmat bardzo różnorodnych wzorców, jakie kształtowały jego unikalny styl. Zaczniemy właśnie od Vaillanta, bo wpływ jaki wywarł ten tytuł na całe pokolenie polskich komiksiarzy (tzw. "starych mistrzów") wydaje nam się trudny do przecenienia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga, Twój komentarz nie ukaże się natychmiast, bo najpierw cenzura musi go zatwierdzić. Przepraszamy za przejściowe trudności. Prosimy nie regulować odbiorników.