piątek, 29 kwietnia 2011

Ruszamy śladem białego wilka

"Śladem białego wilka" jest komiksem czterokrotnie krótszym od "Kajtka i Koka w kosmosie" i czterokrotnie mniej kultowym. Nie spodziewajcie się więc, że i na jego temat powstanie cała seria artykułów. Postaram się załatwić sprawę za jednym podejściem.

Na początek przypomnę o co w tej historyjce z grubsza chodzi. Po licznych wojażach parowiec Kakaryka idzie wreszcie do remontu. Kajtek i Koko, korzystając z przymusowego urlopu, wyjeżdżają na Mazury. Tam, na prośbę Profesora Kosmosika, ruszają na poszukiwanie tajemniczego białego wilka. Wakacyjna przygoda przeradza się w aferę związaną ze skarbem ukrytym w bunkrach. Mimo kryminalnej fabuły, obowiązkowa u Christy dawka humoru jest na normalnym, czyli wysokim poziomie.

Komiks ukazywał się na łamach Wieczoru Wybrzeża od 25 maja 1966 do 2 czerwca 1967, pod standardowym tytułem "Przygody Kajtka i Koka". Miał dwa przedruki. Na przełomie lat 80 i 90-tych wydała go Krajowa Agencja Wydawnicza w trzech albumach, do których Janusz Christa narysował okładki oraz strony tytułowe, a cały komiks pokolorował ponoć jego brat Olgierd. W 2007 roku ten sam materiał, tyle że pozbawiony kolorów, wydał w jednym tomie Egmont.


U Christy wersje albumowe zazwyczaj różniły się od prasowych pierwowzorów, a to z powodu braku oryginałów, a to z konieczności wpasowania się w określoną liczbę stron. Nie inaczej było i tym razem. Komiks z Wieczoru liczył 312 odcinków, natomiast w albumach jest ich 303. Dziesięć pasków zostało usuniętych, a jeden dorysowany i włożony między między odcinki 203 i 204. Prześledźmy zatem te zmiany. Analizę oparłem na kolorowej wersję KAW-u, gdyż paski zawierają tam oryginalną numerację i łatwiej jest je zlokalizować. W nawiasach podałem numer strony w wydaniu Egmontu.

ŚLADEM BIAŁEGO WILKA
Pierwsze cięcia pojawiają się już na samym początku historii. Usunięte zostały odcinki 7 i 8 (Egmont pomiędzy str. 7-8) z Kajtkiem zastawiającym pułapki na białego wilka. Wycięto też pasek 92 (str. 49), w którym Bombke próbuje ściągnąć Brodaczowi puchar z głowy.


Konsekwencją braku odcinków 7 i 8 jest drobna korekta tekstu w pierwszym kadrze odcinka 9 (str. 8) - zamiast "pewnego razu" w albumie mamy "nazajutrz".


DUCH BUNKRA
W drugim tomie nie tylko nie ma żadnych braków, ale pojawia się dodatkowy pasek, o którym już wcześniej wspominałem (str. 105).


CHYBIONY STRZAŁ
W tej części skróty są największe. Wypadło siedem kolejnych odcinków (253-259) po scenie, w której Kajtek i Koko, uciekając przed milicją, wskakują do pociągu (Egmont pomiędzy stronami 129-130). Szkoda, bo akcja jest tu wyjątkowo ciekawa i zabawna. Gdy pociąg zwalnia, nasi bohaterowie próbują z niego jak najprędzej wysiąść, przeczuwając, że na następnej stacji będzie na nich czekał komitet powitalny z MO. Drogę blokują im jednak piękne dziewczyny, spragnione... marynarskich opowieści! Sytuację ratuje Koko, snując jakąś absurdalną historyjkę w stylu "Opowiadania/Opowieści Koka". W końcu przyjaciele opuszczają pociąg i na pobliskiej szosie zatrzymują autostop. Okazuje się, że samochodem jadą tajniacy. Dalej rozgrywa się prawdziwa komedia omyłek. Milicjanci, przekonani, że Kajtek i Koko współpracują ze szpiegowską szajką, udają ludzi Bombkego i urządzają prowokację, z której oczywiście marynarzom udaje się wymknąć.


W dwóch pierwszych kadrach kolejnego odcinka znów mamy zmianę tekstu, żeby historyjka kleiła się mimo braku sporego fragmentu (str. 130).


Ostatnia zmiana to teksty w finałowym pasku nr 312 (str. 156), z których usunięto wszelkie wzmianki o Wieczorze Wybrzeża. Może i słusznie, bo czytelnicy nie znający historii Kajtka i Koka mogliby poczuć się trochę zdezorientowani.


Szanowny Egmoncie, kiedy możemy się spodziewać pełnego wydania?

40 komentarzy:

  1. Niesamowite. O tyle jestem w szoku, że ten cykl, to mój ukochany komiks Christy i przeczytałem go chyba z 1000 razy. I zdecydowanie bardziej preferuję od 'Kajktka i Koka w Kosmosie'. Rewelacyjny jest zwłaszcza początek z nieznanymi zamachowcami, którzy starają się pozbyć niepotrzebnych turystów z okolicy.

    Nie tak dawno zamieściłeś link do recenzji 'Kajktka i Koka w Londynie', gdzie autor (lub autorka) podzielił się przekonaniem, że 'Na tropach Pitekantropa' to z ówczesnych komiksów Christy dokonanie najmniej ciekawe. Co za bzdrura!
    To jest właśnie esencja stylu najstarszych komiksów rysownika. Kiedy go przeczytałem, to nawet 'Śladami....' jakby stracił swój urok.

    Może trochę mnie poniosło. "Śladami Białego Wilka" to rewelacyjna konstrukcja i wszystko zostało przemyślane. Akcja idzie niemal jak w reakcji domina, a przy tym cały czas zachowuje fajny, tajemniczy klimat.
    Jakoś wciąż nie rozumiem tej fascynacji 'Kosmosem'. Ale może wynika to z tego, że ja zawsze przedkładałem historie kryminalne nad s-f.

    OdpowiedzUsuń
  2. Już sprawdziłem. Autorem recenzji "Kajtek i Koko w Londynie" był pan Arek Królak, który autorytatywnie określił 'Na tropach Pitekantropa' jako "dość męczący".
    Bzdura. Chyba żadna inna historia Christy nie jest równie zajmująca, pasjonująca.
    UŁAJT!

    OdpowiedzUsuń
  3. Sam chciałem zasygnalizować redakcji bloga o zrobieniu artykułów co do cięć w innych komiksach Christy niż Kajtek i Koko w Kosmosie, dziś wchodzę na bloga i co widzę? To co ja chciałem, ale oczekuje, że wyjaśnicie jakie cięcia dokonano m.in. "Na tropach pitekantropa", "Kajtek i Koko wśród piratów", "Czarny Rycerz" i "Kajtek i Koko w krainie baśni", w każdym z nich są jakieś brakujące paski w wydaniu Egmontu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Hegemon, patrz - mamy jasnowidza na blogu! Niespodziankę diabli wzięli.

    OdpowiedzUsuń
  5. @Rock 60-70
    Ja swoje egzemplarze też zaczytałem. Pamiętam nawet jak je kupiłem. W Warszawie, na rogu Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej stała budka kempingowa z której sprzedawano w promocyjnych cenach kasety magnetofonowe. To były czasy, gdzie prawami autorskimi mało kto się przejmował a nowe firmy "fonograficzne" powstawały jak grzyby po deszczu. Stałem w każdym razie w kilometrowej chyba kolejce aby kupić sobie kasety z moją ulubioną muzą a tu nagle widzę chłopaka, który idzie i czyta Kajtka i Koka... Kasety poszły w odstawkę a ja pobiegłem w te pędy do Domów towarowych, gdzie nabyłem całą trylogię. Byłem tak szczęśliwy, że przez całą drogę do domu zaczytywałem się w komiksie,nawet jak szedłem. Tak się zaaferowałem, że na klatce poszedłem o jedno piętro wyżej i jak gdyby nigdy nic, wlazłem sąsiadce do domu :) Jej mina - bezcenna :)


    @Radosław Koch
    Fajnie, że czytacie i analizujecie dokładnie bibliografię. O brakach czy zmianach w pozostałych komiksach na pewno napiszemy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Hegemon, to niezły z Ciebie herbatnik :))
    Ja kupiłem pierwszy tom "Białego Wilka" po tym, jak mój kolega z podstawówki przyniósł go to szkoły. W ogóle byłem zaskoczony, że coś takiego istnieje, bo jakiś czas wcześniej kumpel wspominał coś o Kajtku Majtku, ale myślałem, że sobie ze mnie żartuje. A tu taka niespodzianka.

    Też pamiętam te sytuacje, gdy człowiek dostawał pełnego odrzutu i jak perszing leciał do księgarni czy innego sklepu, żeby kupić towar, który rzucili na półkę. Najgorsze uczucie było, gdy docierał na miejsce za późno, a tu już wszystek nakład wykupiony. Dzisiaj to się wydaje absurdalne, ale tak też bywało i to w bardzo szybkim tempie.

    W każdym razie ja swoje egzemplarze kupowałem w księgarni Młodzieżowej Agencji Wydawniczej (bo tak się to chyba jeszcze w początkach lat 90 nazywało) na rogu Emilii Plater i Wilczej (teraz tam jest już od dłuższego czasu jakaś azjatycka restauracja). Pamiętam jednak czasy, kiedy ta księgarnia była bardziej w głębi ulicy Wilczej. Ech...kiedyż to człowiek zdążył się tak zestarzeć??
    Nigdy nie zapomnę, gdy otworzono tę drugą wersję tej księgarni i te kolejki...Coś się działo, a teraz nuda jak stąd do Maczupikczu.

    OdpowiedzUsuń
  7. To i ja się do czegoś przyznam...

    Do lat 12 wiele razy słyszałem zapewnienia kumpla, że jego kumpel znad morza, ma podobno komiksy w których Kajko i Kokosz są... w przyszłości. Taaaaa, ale bajki opowiada - myślałem wtedy.

    Aż pewnego grudniowego wieczoru, gdy cała rodzina zebrała się przy wigilijnym stole i nadszedł czas wybierania prezentów spod choinki, jakież było moje rozczarowanie , gdy pod wigilijnym drzewkiem zamiast wymarzonego prezentu znalazłem jakiś płaski podarunek.
    Wiadomo , każdy prezent trzeba otworzyć. Ten płaski był na końcu...

    Zdziwiona mina, jaka wtedy pojawiła się na mojej twarzy pewnie dziś określona została jako "bezcenna".W środku był komiks Christy , na okładce którego zobaczyłem Kajka i Kokosza, we współczesnych ubraniach , na motorze w czasach współczesnych. Był to najlepszy prezent jaki dostałem wtedy na Gwiazdkę...

    Wtedy uwierzyłem w opowieści kolegi o "Kajku i Kokoszu w przyszłości" i już wiedziałem ,że to potomkowie moich ulubionych bohaterów - Kajtek i Koko.

    Szkoda tylko ,że na kolejne części tej trylogii musiałem czekać około dwóch miesięcy, bo z tego co pamiętam nie ukazały się jednocześnie.

    Do dziś "Śladem białego wilka" to mój ulubiony album o Kajtku i Koku.

    OdpowiedzUsuń
  8. Komiksy schodziły wtedy jak ciepłe bułeczki... Jak kioski były "wyczyszczone" to jeździłem do Pedetu na Woli (tam pamiętam zdobyłem Kalendarze KiK).Obok na Młynarskiej była też księgarnia (nie sprzedali mi tam "Szninkla" !).A zawsze dobrze był zaopatrzony Dom Książki ( tak to się chyba nazywało)na Wolskiej róg Działdowskiej.

    OdpowiedzUsuń
  9. Przypomniałem sobie jeszcze jedną sytuację. Stałem z mamą w kolejce do kiosku i wypatrzyłem "Szkołę latania" i "Wielki turniej". Pełen radości krzyknąłem: "Mamo! Są nowe komiksy z Kajko i Kokoszem !!!" Ta moja wylewna euforia spowodowała, że kobitka, która stała przed nami je kupiła a były to jedyne egzemplarze... Łzy ciekły mi po policzkach. Widząc to moja kochana mama specjalnie zabrała mnie do Centrum i tam zdobyłem upragnione albumy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Typowa scenka z Dnia Świra. Ta kobieta to zwykła szmata była, żeby dzieciakowi takie coś zrobić. Zapewne kupiła swoim, ale i tak chamstwo.

      Usuń
  10. Foquet, zupełnie jakbym siebie widział, kiedy u kolegi zobaczyłem 'Śladami Białego Wilka'. To samo zaskoczenie. Co to? Przecież zawsze w albumach był Kajko i Kokosz, a tu coś takiego.

    Natomiast to co napisałeś Hegemonie o tej kobicie, to aż przerażające. Babsztyl musiał być wyjątkowo wredny. Najpiękniejsze jest jednak to - a widzę, że i u Was to było - że rodzice wyczuwali nasze upodobania i wiedzieli co zrobić, żeby uradować dziecko. Też nie zapomnę, jak moja matka wracając z pracy raz na jakiś czas kupowała mi różne wspaniałości. Ileż było szczęścia przy tym.
    Dobrym miejscem do zakupu starych komiksów była wtedy - jeśli ktoś mieszkał w Warszawie - giełda na Skrze.

    Natomiast a propos 'Szkoły latania' i 'Wielkiego Turnieju'. Coś mi się zdaje, że mój pierwszy kontakt z Christą odbył się właśnie za sprawą tych dwóch tytułów i to, jeśli mnie pamięć nie zawodzi, na odbywających się w latach 80 pod PKiN-em Dniach Książki czy tego typu biesiadach.

    Jeszcze wracając do samego komiksu...Jestem zdania, że Christa zawsze świetnie czuł konwencję kryminału i sensacji, a w samych bunkrach poniemieckich jest też element grozy. Ponieważ przez ponad 15 lat zaczytywałem się w tej kolorowej wersji, to wznowienie Egmontu mimo, że przeczytałem i tak traktuję jako drugorzędne, bo jak wracam do tej historii, to jednak w wersji kolorowej wydanej przez KAW.

    I tak, masz rację Foquet, że ten cykl ukazywał się co kilka miesięcy (możliwe, że co dwa, ale tego już nie pamiętam).

    OdpowiedzUsuń
  11. Księgarnia na Wilczej - powinno się tam tablicę wmurować! Były tam zdaje się dwie obok siebie, jedna KAW-u, druga MAW-u. A może to było ta sama? Przez jakiś czas, pod koniec lat 80-tych, działała jeszcze jedna na Ursynowie. Tam nigdy nie było kolejek.

    OdpowiedzUsuń
  12. @Hegemon

    Ja nie analizowałem waszej bibliografii, ale liczę paski w wydaniach Egmontu, przeczytałem waszą bibliografie i nie zgadzają mi się niektóre dane.

    OdpowiedzUsuń
  13. He, he :) Wspaniałe historie. Jak tak się rozkręciliście, to ja też dorzucę swoją ;) O nowych komiksach dowiadywałem się zazwyczaj od kolegów ze szkoły. W Trójmieście, większość z nich kupowałem w Klubach Międzynarodowej Prasy i Książki KMPiK, czyli dzisiejszych EMPiK-ach, których było 3, po jednym w Gdańsku, Gdyni i Sopocie. Dostawy w nich odbywały się dzień po dniu. Kiedy ktoś przynosił do szkoły nowy komiks. Pytałem się, gdzie go kupił. Jeśli mówił, że tata, czy mama, kupili mu egzemplarz dnia poprzedniego w Gdańsku. Znaczyło to, że komiks będzie dzisiaj w Sopocie. Wtedy biegłem po szkole do EMPiKu, ale niestety zazwyczaj było już po wszystkim. Ale zostawał mi jeszcze EMPiK w Gdyni. Następnego dnia zamiast do szkoły, jechałem do Gdyni, żeby być w księgarni jeszcze przed jej otwarciem. Jeśli stała już kolejka ludzi a na drzwiach była kartka - "Przyjęcie towaru", znaczyło, że się udało ;) Natomiast o publikacji albumowej "Festiwalu Czarownic" i "Dnia Śmiechały" dowiedziałem się od samego Christy, przy okazji wspólnego z Nim spaceru z psem po lesie. Nie było wiadomo, kiedy komiks się dokładnie ukaże, ale poprosiłem jednego Pana w kiosku, żeby odłożył mi egzemplarz. Jakież było moje zdziwienie, kiedy po kilku miesiącach, okazało się, że Pan pamiętał i wyjął spod lady komiksy schowane specjalnie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. @ radgier
    Ciekawe, że święte napisy w stylu "Przyjęcie towaru" dość nagle zniknęły z polskich sklepów. Młodsi chyba nawet nie wiedzą co to takiego.

    @ Radosław Koch
    Poprosimy o weryfikację danych. Po to m.in. jest ten blog.

    OdpowiedzUsuń
  15. Zbierałem komiksy w latach 90-tych odkupując od kolegów ze szkoły. Seria o białym wilku zawsze była moją ulubioną i pierwszą o Kajtku i Koku z jaką się zetknąłem. "Chybiony strzał", ostatnią część, pragnąłem najbardziej, przez wiele lat musiałem wytrzymać bez niej, bo była nieosiągalna. Dopiero dzięki allegro mogłem uzupełnić kolekcję.

    Michał

    OdpowiedzUsuń
  16. Wojtek Obremski: Podobnie było ze mną: kumpel z V piętra zjechał do mnie windą (mieszkałem na parterze) i nie mówiąc nic pokazał mi z dumą I tom. Ja tez nic nie powiedzialem, bo najzwyczajniej mnie wmurowało. Choc obaj wiedzielismy o istnieniu Kajtka i Koka - informacja o marynarzach ukazywala sie w mini-biografiach Christy w Kajkach i Kokoszach z 1988 r. (wtedy KAW wydał ponownie wszystkie albumy) - to był dla nas i tak szok, ze ukazal sie album. Kolejne 2 tomy ukazaly sie w kilkumiesiecznych odstepach, a z Chybionym Strzalem byly problemy dystrybucyjne: nie mozna go bylo od razu dostac - przynajmniej w Bydgoszczy, ale i w innych miejscach, o czym swiadcza ogloszenia poszukiwaczy w Giełdzie Komiksów Super Booma z poczatku lat 90. Ech, były czasy:))

    Przy okazji, z jakiego albumu Christy pochodzi ostatnie zdanie?))

    OdpowiedzUsuń
  17. Ha!
    Nie wiem z jakiego albumu, pamiętam tylko, że wypowiada je któryś ze zbójcerzy, którzy lamentowali nad swoją spokojną, niezmąconą różnego rodzaju łotrostwami, egzystencją :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Akurat ten kadr to wisi u nas na blogu, o tutaj :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Witam,
    !
    !
    !
    !
    Uprzejmie proszę Szanownego Autora tekstu o brakach 9 pasków w "Sladach Białego Wilka" o to aby opublikował tutaj wszystkie z nich.
    !
    !
    !
    To mój ulubiony cykl KiK
    !
    !
    !
    Proszę :)
    !
    !
    !

    OdpowiedzUsuń
  20. No właśnie gdzie można zdobyć te brakujące 7 pasków (bo pozostałe 3 są już na tej stronie). Czy jest możliwość ich upublicznienia za pośrednictwem NP! ?

    OdpowiedzUsuń
  21. No, właśnie. Ponawiam pytanie sprzed 3 lat gdzie można znaleźć brakujące 7 pasków z Białego Wilka? Piotr Sz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy ktoś ma aktualną wiedzę na ten temat, ale obawiam się, że kompletnych roczników Wybrzeża może nie być nawet w Bibliotece Narodowej

      Robert z Gdyni

      Usuń
  22. Ja tylko chciałem napisać, że to skracanie komiksu (szczególnie w tym przypadku) to głupota. Dobra, dajmy na to, że w czasie komuny był problem z tym papierem i musieli też jakoś zmieścić się w określonej ilości stron, ale w wydaniu kolorowym brakuje dokładnie 10 pasków. Tymczasem Christa narysował 3 strony tytułowe. Zamiast nich mogli tam umieścić 9 pasków (po 3 w każdym tomie). Plus 1 brakujący pasek zmieściłby się zamiast tego dodatkowego. Bez stron tytułowych komiks mieści się idealnie co do paska. Jakby tak zapytać czytelników, to przypuszczam, że nikt by się nie zgodził na stratę pasków i dostanie w zamian 3 stron tytułowych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba chodziło o to, że po prostu nie umieli znaleźć tych brakujących pasków.

      Usuń
    2. Też mogło być i tak, że Christa dobrowolnie wywalił te paski bo chciał zwięźlić historię. Jednak inaczej się czyta "codziennie odcinek", a inaczej wszystko na raz...

      Usuń
    3. No to mu nie wyszło, bo tam faktycznie jest taka jakby przerwa, która dziwi. Milicja ściga Kajtka i Koka, uciekli do pociągu, a na kolejnym pasku są już nad morzem. Nie ma ani żadnego pościgu za nimi, ani żadnych przygód w pociągu. Dziwnie to się czyta.

      Usuń
    4. Masz rację. Na szczęście nie wygląda to jeszcze tak koszmarnie jak skrót na stronach 347 i 348 KiK w Kosmosie, wydania z 2001 roku.

      Robert z Gdyni

      Usuń
    5. Teoretycznie tak. Ale ten skrót jeszcze można jakoś tam wybronić, np. tym, że Christa zrobił przeskok w akcji i jedna sytuacja wynikała logicznie z drugiej - uciekają przed policją, a skoro znaleźli się nad morzem, oznacza to, że udało im się uciec (w filmach czasem takie chwyty się stosuje).
      Ale osobna sprawa - jednak zadziwia brak tego motywu w pociągu. Czemu przepadał w wersji albumowej?

      Straszliwy chaos panuje w twórczości Christy. Egmont też nie ułatwia sprawy.

      Usuń
  23. Pomiędzy wydaniami KAW-u i Egmontu są też drobne zmiany wynikające z przejścia na format pionowy - w dolnym pasku na stronie 96 (Egmont) zabrakło tekstu znajdującego się na przecięciu środkowych kadrów, w którym Brodacz przyznaje się kompanom, że nie zastrzelił detektywa, natomiast w dolnym pasku na stronie 151 podobnie umieszczony tekst udało się zachować po wepchnięciu go głębiej w prawy środkowy kadr.
    A tak w ogóle, w przyszłym miesiącu minie dokładnie 50 lat od rozpoczęcia pierwszej publikacji tego komiksu, więc byłoby idealnie, gdyby właśnie z tej okazji pojawiła się pełna wersja zgodna z prasowym pierwowzorem (plus oczywiście dodatkowy pasek z wydania KAW), ale wygląda na to, że poczekamy na nią znacznie dłużej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byle nie do następnego jubileuszu :(

      Usuń
    2. Ja właśnie dwa dni temu przeczytałem pierwszy raz w życiu komiks o bunkrach. Ponieważ Egmont nie wydał pełnej wersji, to wolałem przeczytać kolorową w 3 albumach, skoro było bez różnicy. Super mi się czytało. Jeden z najlepszych komiksów Christy. Klimat jak w książkach o Panu Samochodziku: lato, skarby, bunkry, przyroda, pościgi, złoczyńcy, meliny. Rewelka. Wczoraj zaś przeczytałem Zwariowaną wyspę. Też świetna. Tym razem zabrałem się za pełną wersję w najnowszym wydaniu egmontowym. Niedługo biorę się też za Londyński kryminał. Też w pełnym egmontowym. To trochę dziwne, że czytelnik chce sobie pierwszy raz w życiu przeczytać komiks, który wyszedł pół wieku temu i nawet nie może dostać pełnej wersji. :) Na szczęście Wyspę i Kryminał Egmont ogarnął. Ponieważ za łebka znałem współczesną wersję Kokosza tylko z dwóch kolorowych o kosmosie i z Pojedynku z Abrą, to dużo jeszcze przede mną. Strasznie chwalicie ten o Arktyce. Zatem będzie pewnie u mnie kolejny po Kryminale.

      Usuń
    3. O rany, faktycznie wywalili cały dymek z tekstem. Dzięki. Nie zauważyłem tego. Egmont słynie ze swej "precyzji" wydawniczej.

      Usuń
    4. He he, to raczej Kokosz jest średniowieczną wersją Koka. Ja też miałem w tę stronę, ale z czasem mi się odwróciło :)

      Usuń
    5. Tak, Biały Wilk jest super komiksem. Zdecydowanie.

      Usuń
  24. Też myślę, że wydania EGMONTU pozostawiają wiele do życzenia. Ale uważam, że to przez to, że mają wyłączność na Christę. Gdyby była konkurencja, to by wydawcy się "ścigali" o to, kto lepiej wszystko wyda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to. Egmont chyba po prostu szuka furtki do wydawania kolejnych wznowień i może stąd te braki w paskach itp. Zawsze jest powód, by wydać kolejny raz, tym razem w wersji "poprawionej i poszerzonej".

      Usuń
  25. Swoją drogą szkoda, że w latach 80. Wieczór Wybrzeża oprócz kilku innych komiksów Christy nie przypomniał także „Białego wilka”, tym bardziej że w latach 1986-88 pomiędzy przedrukami „Szranków i konkurów" i „Na tropach pitekantropa” nastąpiła półtoraroczna przerwa, w którą ten komiks idealnie by się wpasował (WW wychodził wtedy 5 razy w tygodniu, więc opublikowanie wszystkich 312 pasków zajęłoby około rok i 3 miesiące).

    OdpowiedzUsuń

Uwaga, Twój komentarz nie ukaże się natychmiast, bo najpierw cenzura musi go zatwierdzić. Przepraszamy za przejściowe trudności. Prosimy nie regulować odbiorników.