poniedziałek, 21 marca 2011

Tylko dla dzieci

Podczas swojej kilkunastoletniej współpracy z Wieczorem Wybrzeża, oprócz komiksowych pasków, Janusz Christa wykonał także wiele rysunkowych żartów i okolicznościowych ilustracji. Dziś prezentujemy dwa rysunki, które ozdobiły błyskawiczny konkurs Wieczoru pt. "Tylko dla dzieci", zorganizowany z okazji Dnia Dziecka, 1 czerwca 1962. Aby zdobyć główną nagrodę którą był aparat fotograficzny, należało wysłać na adres redakcji rozwiązania obu zadań. Pierwsze to oczywiście rebus (chodziło o całe zdanie), w drugim trzeba było dokładnie przyjrzeć się czynnościom, które wykonywali harcerze z zastępu Zapominalskich i podać wszystkie brakujące na rysunku w przedmioty.



Drugi z rysunków, przedstawiający w perspektywicznym ujęciu dzieci bawiące się nad wodą, może Wam się wydać znajomy. Podobny motyw wykorzystał później Christa w planie lekcji i w puzzlach "Wakacje".

środa, 16 marca 2011

Gagi z odzysku

W roku 2008 podczas Warszawskich Spotkań Komiksowych odbył się panel z okazji 50-lecia pracy twórczej Christy. Jednym z jego tematów był tzw. "recykling" pomysłów, zjawisko dość typowe dla rysownika z Sopotu (choć Papcio Chmiel też chętnie sięgał po swoje wcześniejsze żarty ze Świata Młodych). Okazuje się był to tylko wierzchołek góry lodowej - o kolejnym takim przypadku pisaliśmy już wcześniej na blogu. Dziś pokażemy Wam znacznie więcej gagów i pojedynczych kadrów z "Kajtka i Koka w kosmosie", powtórzonych w "Kajku i Kokoszu". Wyboru dokonaliśmy na podstawie oryginalnej, 1270-odcinkowej wersji z Wieczoru Wybrzeża, więc niektórych z poniższych kadrów nie znajdziecie w okrojonym wydaniu Egmontu.

Zwróćcie uwagę, że wszystkie one pochodzą z końcowej części "Kajtka i Koka w kosmosie" - od epizodu z Burblami. Wygląda to, jakby ten średniowieczno-starożytny fragment kosmicznej sagi był zaledwie przymiarką do "Kajka i Kokosza".

NIESPODZIANKA NR 1: NA KOŁEK ("Dzień Śmiechały")

NIESPODZIANKA NR 2: NA GAŁĄŹ ("Dzień Śmiechały")

NIESPODZIANKA NR 3: NA KLAPĘ ("Dzień Śmiechały")

NIESPODZIANKA NR 4: NA GWIAZDY ("Dzień Śmiechały")

DZIĘKUJĘ WAM, DOBRZY MIESZCZANIE ("Złoty puchar")

KTOŚ SIĘ TU JEDNAK ZA NAMI UJĄŁ ("Na wczasach")

JESZCZE JEDNA NIESPODZIANKA ("Woje Mirmiła")

WINO, KOBIETY i KURAŻ ("Szkoła latania")

SŁUŻBISTA ("Złoty puchar")

PIRACI I ICH ŻONY ("Szranki i konkury")

TRRACH! ("Na wczasach")

LOF I KLOF! ("Szranki i Konkury")

Celowo nie zamieściliśmy gagów z eliksirem, łącznością, czy motylkiem, wrócimy do nich przy zupełnie innej okazji. A jeśli Wy znaleźliście jakieś inne przykłady, dajcie nam koniecznie znać.

wtorek, 15 marca 2011

(FANART) Zamienił Grzybiarz...

Anonimowy Grzybiarz odtrąbił wczoraj finał, albo półfinał projektu "Jako i Tako". W stosunku do poprzedniej wersji zmiany są, niestety, spore: nowy rysownik (miejsce Norberta Rybarczyka zajęła Ewelina "Komixiara" Goniwiecha) i inny tytuł. Cała reszta, czyli scenariusz, bez zmian. Aha, zmieniła się też koncepcja, tzn. możliwe, że one-shot przerodzi się w serię. Słowo się rzekło, publikujemy.

poniedziałek, 14 marca 2011

Szkatułka pełna komiksów

Do kolekcji kajkoszowych makatek i obrazków dołączamy dziś nowy eksponat: komiksową szkatułkę wykonaną techniką decoupage. Na ten oryginalny pomysł wpadła pani Magda, która na swoim blogu prezentuje mnóstwo podobnych cudeniek. Do ozdobienia szkatułki posłużyły fragmenty "Szkoły latania" (tutaj znajdziecie więcej zdjęć). Niestety, trochę się spóźniliśmy z informacją i pudełko już znalazło nabywcę.


Przy okazji nadrabiamy internetowe zaległości:
  1. Od 13 kwietnia, po dwumiesięcznej przerwie, spektakl "Kajko i Kokosz" wraca na deski Teatru im. Jaracza w Olsztynie.
  2. Jakub Demiańczuk skomentował film Sławomira Malinowskiego ("Koszykówka pod Grunwaldem", Dziennik Gazeta Prawna 11.02.2011),
  3. ... podobnie Śledziu na swoim blogu, ale krócej ("Christa na Planete", Herringo),
  4. ... i analogowo Kamil Śmiałkowski ("Christa", Gazeta Telewizyjna 11-17.02.2011).
  5. Marcin Osuch napisał recenzję nowej edycji "Kajtka i Koka w Londynie" ("Lektura obowiązkowa", Esensja),
  6. ... a Karol Wiśniewski - nowej edycji "Kajtka, Koka i innych" (Aleja Komiksu).
  7. Agnieszka Szady zachwyciła się kadrem z "Zamachu na Milusia" ("Kadr, który...: Eksplodująca obora", Esensja).
  8. Piotr B. pochwalił się tatuażem ze zbójcerzami ("Fanowska inicjatywa", Aleja Komiksu).
  9. Na Allegro pojawił i zaraz zniknął unikalny misprint puzzli "Kajko i Kokosz" z odwróconym napisem (tu wersja typowa),
  10. ... a jakiś dowcipniś założył na Facebooku profil Janusza Christy. Nie patrzcie na nas, nie mamy z tym nic wspólnego.

czwartek, 10 marca 2011

Dawno temu w odległej galaktyce

Nie sądziliśmy, że doczekamy dnia, w którym "Kajtek i Koko w kosmosie" dorówna "Gwiezdnym Wojnom" w fanowskim szaleństwie. A jednak stało się! Wojtek Obremski (autor "Krótkiej historii sztuki komiksu w Polsce"), zainspirowany ostatnimi wpisami na naszym blogu, sporządził cudownie absurdalną mapę galaktyki, po której podróżowali Kajtek i Koko. Brawo!


Autor prosi czytelników o ewentualne uwagi i uzupełnienia. A my mamy nadzieję, że to nie ostatni taki zwariowany projekt (marzą nam się choćby przekroje rakiet z "KiK w kosmosie"). Pokażmy fanom George'a Lucasa, że wielbiciele Christy także nie są smutasami.

środa, 9 marca 2011

Georgi

Jakiś czas temu od Radgiera dostaliśmy skan artykułu Małgorzaty Dziergowskiej-Wendrychowskiej pt. "Ostatni westman Sopotu". Jest to jeden z najlepszych, o ile nie najlepszy wywiad z Januszem Christą, jaki do tej pory czytaliśmy (a czytaliśmy niejeden). Autorka bardzo odważnie kreśli portret Christy, bez pudru i patyny. Znajdziecie tu anegdoty, których rysownik raczej nie opowiadał przy włączonym mikrofonie, a także ślady "młodopolskiego" trybu życia, jaki prowadził póki zdrowie pozwalało.

Udało nam się skontaktować z panią Małgorzatą Dorną (obecne nazwisko), która wręcz entuzjastycznie zgodziła się na publikację tekstu na naszym blogu. Autorka jest belfrem i krytykiem sztuki, przez lata związana była z "Tygodnikiem Sopot", "Sztuką Polską" i "Projektem". Prywatnie przyjaźniła się rodziną Christów, tak jak i z resztą sopockiej bohemy - dziś już nieistniejącej, jak twierdzi. Zapraszamy do lektury.


Wywiad ukazał się w "Tygodniku Sopot" pod redakcją Wojciecha Kassa, na początku lat 90-tych. Niestety, nie mamy pełnych danych bibliograficznych. w wydawanej przez Urząd Miejski "Gazecie Miasta Sopot" nr 30/1995 (28 lipca 1995) - następcy "Tygodnika Sopot". Klikajcie tutaj żeby zobaczyć okładkę pisma, do której dotarł Radgier, przekopawszy w bibliotece kilka roczników sopockich gazet. [dodane 28 kwietnia 2011]

PS. O kiczu z chatką i psami z pewnością jeszcze kiedyś opowiemy.

poniedziałek, 7 marca 2011

Teleranek z Christą

O słynnym występie Janusza Christy w "Teleranku" wszyscy niby słyszeli, ale nikt go nie widział. W dziale "Poszukujemy" od pół roku wisi nasz apel o jakiekolwiek nagranie, ale bez odzewu. Aż tu nagle zgłasza się do nas Arkadiusz Florek (ten sam, który napisał "Świat dzielnych wojów"), wprawdzie bez nagrania, za to z bardzo szczegółowym opisem programu. Okazuje się więc, że to nie były plotki, i że nie goniliśmy za mrzonką! Przypomnimy tylko, że "Teleranek" był programem dla dzieci, emitowanym w TVP1 w niedziele o 9:00 rano, w latach 1972-2009, a teraz już zapraszamy na relację:

Nie wiem, czy oglądaliście "Teleranek" z Christą, czy poszukujecie tylko nagrania? Ja go pamiętam i przesyłam kilka wspomnień. [niestety, nie oglądaliśmy - NP!]

Zawsze wydawało mi się, że "Teleranek" z Christą wyemitowano w 1985 r. Program był podzielony na cztery bloki piętnastominutowe. Zegar odmierzał czas każdego z bloków. W drugim kwadransie gościem był Janusz Christa. Osoby prowadzące program (kobieta i mężczyzna) niewiele wiedziały o komiksie. Padały pytania w stylu: "dzieci chciałyby wiedzieć co oznaczają poszczególne dymki w komiksie?" (okrągłe – dialog, chmurkowe – myśli, itp.). Zaskoczony Christa tłumaczył, że jego zdaniem dzieci to wszystko wiedzą. Opowiadał o komiksach "Kajko i Kokosz". W felietonie dołączonym do rozmowy zasugerowano, że autor posłał nawet Kajka i Kokosza w kosmos, a pokazano okładkę "Kajtka i Koka w kosmosie" z 1974 r. Na koniec Christa pokazał dwie plansze z komiksu, nad którym właśnie pracował, a był to album "W krainie borostworów". Zademonstrował plansze 13 i 14 w formacie A3. Później gong oznajmił koniec kwadransa przeznaczonego na rozmowę i rysownikowi podziękowano.

Tak to zapamiętałem. Jeżeli Wy pamiętacie coś innego, chętnie poczytam i poukładam to sobie na nowo. Być może był to rok 1984, ale sądząc z podpisów Christy w komiksie wiem, że w tym roku powstało na pewno tylko pierwszych osiem plansz "Borostworów". Co do plansz 13 i 14 to nie jest już to takie pewne.

Na nagranie na VHS raczej ciężko dziś liczyć. Moi rodzice kupili magnetowid dopiero jakieś trzy i pół roku później. Ostatnio widziałem na stronie Nostalgii fragment serialu animowanego "D'Artagnan i trzej muszkieterowie" z polską wersją piosenki tytułowej nagrany chyba w 1984 r., więc może i "Teleranek" z Christą ktoś nagrał?

W tym miejscu nie pozostaje nam nic innego, jak ponowić nasz apel - jeśli macie dostęp do tego nagrania, koniecznie dajcie nam znać.

piątek, 4 marca 2011

Zaginione figurki Derkacza

Widzieliście kiedyś figurkę Kajka albo Kokosza? A chcielibyście zobaczyć? Bo właśnie w tej sprawie napisał dziś do nas Zbyszek Derkacz, nasz ulubiony rysownik.
Nie wiem czy macie świadomość, że w czasach PRL-u, a dokładnie w roku 1980, pojawiły się na rynku figurki z Kajkiem i Kokoszem. Oczywiście nielegalne, ale w legalnej sprzedaży. Dostępne były głównie w sklepach z pamiątkami w miejscowościach turystycznych na Pomorzu - Stegna, Krynica Morska, w Gdańsku ich nie widziałem. W swojej kolekcji miałem Kajka, Kokosza, Łamignata, Jagę i Lubawę, nie udało mi się dostać Mirmiła. No, ale po tylu przeprowadzkach i tak wszystkie poginęły. Szkoda.

Pamiętam, że zrobione były na wtryskarkach z jakiejś masy plastycznej. Nawet całkiem udane, malowane, wysokie na 6-7 cm. Produkował je ten sam prywaciarz, który w tym czasie robił Smerfy. Musiała to być bardzo mała i krótkotrwała seria, bo nigdy później nie spotkałem tych figurek w sprzedaży, nawet na Jarmarku Dominikańskim u kolekcjonerów. A skoro dotąd nie "wypłynęły", zdobycie takiego rarytasu to byłoby coś!
Natychmiast spytaliśmy największego fachowca od PRL-owskich gadżetów, Wojtka Jamę z Muzeum Dobranocek PRL-u, ale był równie zaskoczony jak my. Jedyna nadzieja w Was, drodzy internauci. UWAGA!!! Jeżeli macie w swoich zbiorach choć jedną figurkę z bohaterem serii "Kajko i Kokosz", piszcie! Jeżeli macie znajomych kolekcjonerów - spytajcie ich. Żebyście wiedzieli czego się spodziewać, przedstawiamy kilka zdjęć typowych prywaciarskich figurek z tamtych czasów.


Zdjęcie nr 1 (Tytus, Romek i A'Tomek) pochodzi z pocztówki "Bohaterowie opowieści obrazkowych", a zdjęcia nr 2-3 (Bolek i Lolek, Pszczółka Maja) z książki Wojciecha Jamy i Pawła Pasterza pt. "Pora na dobranoc".

środa, 2 marca 2011

Kosmiczni piraci

Artykuł "Jak Kajtek i Koko zostali rycerzami Jedi" okazał się absolutnym hitem. W kosmicznym tempie obleciał portale gwiezdnowojenne i komiksowe, i już po dwóch dniach objął prowadzenie w rankingu naszych najczęściej oglądanych postów, deklasując plebiscyt "KiK c.d.". Widocznie w Polsce wciąż mówi się o komiksie tylko przy okazji "Gwiezdnych Wojen" albo Chopina. I ta niezmienność jest nawet pozytywna, bo w życiu warto się czegoś trzymać.

A my pozostajemy w kręgu "Kajtka i Koka w kosmosie". Historyjka ta nigdy nie miała szczęścia do wydawców. Pierwsza edycja (gdański zeszyt, 1974) zawierała zaledwie 15% pasków, druga - 22% (trzy albumy z planowanych dwunastu, 1991-1992), trzecia - 88% (Egmont 2001) plus 3% w Giełdzie Komiksów (2002-2003). Na szczęście obok kulawego obiegu oficjalnego, zawsze można było liczyć na nieoficjalny obieg fanowski. Kiedy celem jest skompletowanie pełnej wersji komiksu, takie rzeczy jak "ilość stron w składce drukarskiej", "nieopłacalność", czy mityczny egmontowski "brak dostępu do materiałów" nie są dla kolekcjonerów żadną wymówką.

W latach 80-tych, wraz z pierwszymi kserokopiarkami, przyszła moda na tzw. wydania klubowe. Wystarczyło napisać "do użytku wewnętrznego" albo "publikacja na prawach rękopisu", zadeklarować nakład nie większy niż 100 egz. i pod szyldem klubu fantastyki można było wydawać co dusza zapragnie. Wszystko zgodnie z przepisami, choć z pominięciem cenzury i praw autorskich. Królowały "klubówki" z Conanem i MacLeanem, ale czasem na bazarach i stolikach trafiało się na któryś tom pełnego "Kajtka i Koka w kosmosie".


Wydanie to było wzorowane na KAW-owskich żółtych albumach, czyli po trzy paski na stronę w układzie poziomym. Liczba tomów zazwyczaj wynosiła sześć, ale niekoniecznie, zależnie od fantazji kserującego handlarza. Co najciekawsze, była to wersja niekompletna i nadkompletna zarazem, w której oryginalny materiał z Wieczoru Wybrzeża uzupełniony został fragmentami gdańskiego albumu i przerysowanymi paskami "Robota BX-27" z łódzkiego Expressu Ilustrowanego. Efekty tej kompilacji miejscami wyglądały dość paskudnie.

Album gdański / Wieczór Wybrz.Wieczór Wybrz. / Express Ilustr.

Potem przyszedł rok 1991, a wraz z nim "Zabłąkana rakieta" - pierwszy tom oficjalnej edycji zeszytowej. Niestety, z zapowiadanych 12 albumów ukazały się tylko trzy i fani znów zaczęli wymieniać się kserówkami. W rezultacie powstała zupełnie nowa pełna wersja, skompletowana przez kolekcjonerów w drugiej połowie lat 90-tych. Jak poinformował nas Arkadiusz Florek (autor monografii "Kajko i Kokosz, czyli Świat dzielnych wojów", któremu serdecznie dziękujemy za opis i skany), w jej skład weszły wyłącznie paski z Wieczoru Wybrzeża - wszystkie 1270, wliczając te z błędną numeracją. Zastosowany został układ pionowy, typowy dla albumów Adarexu i Wojtek-Press. Ksero można było wydębić (oczywiście analogowo, za pośrednictwem poczty) od zaprzyjaźnionego fana, najlepiej w zamian za inne białe kruki. Wadą był brak obwoluty.


W roku 1999 Marek Misiora, niestrudzony badacz polskiego komiksu i ubiegłoroczny laureat nagrody im. Papcia Chmiela, zaprojektował komplet okładek do tej fanowskiej edycji. Pomysł był taki, żeby cały kserowany materiał (rozmiarów książki telefonicznej) podzielić na 13 tomów po około 48 stron i w ten sposób stworzyć namiastki prawdziwych albumów, które można byłoby postawić na półce i w ten sposób dokończyć serię rozgrzebaną na początku lat 90-tych.

Okładki trzech pierwszych tomów zostały skopiowane z wersji oficjalnej, natomiast te do części 4. i 5. powiększone z zajawek na odwrocie "Kosmicznych piratów" (patrz: kolorowy skan poniżej). Ale jak miały wyglądać kolejne, albo choćby jakie miały nosić tytuły? Tego nie wiedział nikt, być może nawet sam Janusz Christa. Trzeba było wykazać się inwencją.


Dla kolekcjonerów, którzy koniecznie chcieli postawić trzy oficjalne albumy (1-3) obok dziesięciu nieoficjalnych (4-13), Misiora opracował też projekt dodatkowej 14. części, pomyślanej jako uzupełnienie braków w pierwszych tomach. W oparciu o dołączoną listę usuniętych pasków (na ilustracji poniżej), każdy mógł samemu sklecić sobie taki suplement. Nam się to rozwiązanie średnio podoba - rzecz gustu.


Gdybyśmy mieli jakieś ordery do rozdania, Marek Misiora z pewnością zgarnąłby jeden z nich. Niezależnie od tego, czy jego okładki Wam się podobają, czy też nie, trzeba na nie spojrzeć po pierwsze jako na hołd dla Janusza Christy, a po drugie - próbę powrotu do wydawniczej normalności, której tak brakowało w czasach komiksowej smuty lat 90-tych. I choć pozornie sprawa stała się nieaktualna w roku 2001, kiedy Egmont wydał zbiorcze tomisko "Kajtka i Koka w kosmosie", to dla prawdziwych wielbicieli Christy i kolekcjonerów nic się nie zmieniło. Póki w oficjalnych wydaniach choć jeden kadr będzie się różnił od oryginalnego (nie licząc braków, ponad setka pasków jest przerysowana), kserokopie z Wieczoru Wybrzeża będą krążyć po kraju.

Ale o brakach i różnicach w kolejnych wydaniach oficjalnych, a przede wszystkim o przyczynach tych zmian, opowie nam już Radgier, który właśnie przygotowuje gigantyczny artykuł na ten temat. Zostańcie z nami!