poniedziałek, 3 czerwca 2019

Nadarzyn Serial Con 2019

Zaledwie tydzień po Festiwalu Komiksowa Warszawa wybraliśmy się na Warsaw Comic Con. Tak naprawdę impreza powinna się nazywać Nadarzyn Comic Con, odbywa się bowiem 11 km za Warszawą, w halach Ptaka (dawniej Maximus, gdzie jeszcze kilka lat temu kwitł handel gaciami)... a najlepiej Nadarzyn Serial Con. Wydarzenie ma wybitnie komercyjny charakter i za wszystko trzeba tu słono płacić: za wejście 60-120 zł, za autograf "gwiazdy" serialowej 40-100 zł, za zdjęcie z "gwiazdą" 50-250 zł (w pakiecie taniej!), a za autograf prawnuka Tolkiena 30 zł (za zdjęcie drugie tyle). Mimo kosmicznych cen, do wszystkich tych atrakcji ludzie koczowali w wielogodzinnych kolejkach, i to bez gwarancji sukcesu. Ostatni raz widziałem takie zjawisko w PRL-u, jak rzucili półautomatyczne pralki z NRD.


Na tym krzykliwym tle pozytywnie (?) wyróżniała się Strefa Komiksu, dyskretnie schowana na uboczu głównego nurtu imprezy. Po pierwsze wyróżniała się ceną - za jedyne 10 zł ekstra (dla porównania: parking 20 zł), można było dostać autografy aż kilkunastu rysowników. Po drugie wyróżniała się wystrojem, nawiązującym do dawnych konwentów w ŁDK-u - zamiast czerwonych dywanów, tandetnych dekoracji i kilometrowych labiryntów barierek, królowała tu skromna biel gresu i tekturowych ścianek, oszczędnie przyozdobionych oryginałami "Szninkla". Po trzecie wyróżniała się brakiem kolejek - poza sesjami autografów Rosińskiego i Surżenki hałaśliwa konwentowa publiczność w ogóle tu nie docierała, można więc było swobodnie rozmawiać w gronie stałych komiksowych bywalców.


Program Strefy Komiksu też nie był przeładowany i sprowadzał się bodajże do jednego punktu, jakim było wręczenie nagród "Zasłużony dla komiksu polskiego". Jest to zupełnie nowe wyróżnienie, ustanowione przez organizatorów imprezy z okazji 100-lecia krajowych historyjek obrazkowych. Nagrodę otrzymali hurtowo: Janusz Christa, Papcio Chmiel, Bogusław Polch, Jerzy Wróblewski, Zbigniew Kasprzak, Szarlota Pawel, Tadeusz Baranowski, Bohdan Butenko, Tadeusz Raczkiewicz, Marek Szyszko, Grzegorz Rosiński, Jacek Skrzydlewski i Andrzej O. Nowakowski (przepraszam jeśli kogoś pominąłem). Osobiście stawiło się tylko trzech ostatnich autorów, bo akurat byli na imprezie jako gwiazdy. Pozostali z różnych przyczyn nie dojechali, zazwyczaj z powodu śmierci. Janusza Christę reprezentowała nieobecna wnuczka Paulina, ją zaś Łamignat i to on odebrał statuetkę w imieniu nieżyjącego od 10 lat twórcy.


Uroczystą galę wręczenia nagród poprowadził gospodarz Strefy Komiksu - Krzysztof Garula z PolishComicArt (ten w krótkich gatkach). Laudację 13 osób udało mu się wygłosić w jakieś 20 minut - i słusznie, bo co tu uzasadniać? Przy tak wielu laureatach jasne było, że jedyne kryterium stanowiło opublikowanie komiksu w KAW-ie lub MAW-ie. Jeśli PolishComicArt będzie konsekwentny, w następnych latach statuetki powinni dostać nestorzy z pozostałych epok, począwszy od Mackiewicza, Makuszyńskiego, Walentynowicza czy Struzika (pełna lista w książkach Adama Ruska). Ciekawe tylko który z nich dojedzie do Nadarzyna?


W tzw. międzyczasie zdążyliśmy sobie zrobić fotki w kajkoszowym gronie i zwiedzić strefę targową, na której odkryliśmy kilka ciekawostek. Jedną z nich było piwo z etykietami zaprojektowanymi przez Norberta Rybarczyka, rysownika "Małych Kajka i Kokosza". Serwowano je na stoisku browaru Komitet.


Kolejne ciekawe znalezisko to fikuśna, kieszonkowa wersja "Asteriksa i Kleopatry". Wydała ją brytyjska oficyna Knight Books w 1972 r. Książeczka ma wymiary 18x11 cm i czarno-biały środek. O dziwo, bardzo wygodnie się ją czyta, może nawet lepiej niż tradycyjny album.


Podsumowując: impreza fajna, tylko część komiksową trzeba by przenieść bliżej środka hali i nie odgradzać jej płotem, a raczej postarać się wtopić w kolorowy tłum maniaków popkultury. I koniecznie zrezygnować z tej dychy za wstęp, bo to wygląda trochę niepoważnie.
___________
Zdjęcia: Na plasterki i Mietek Fijał (3, 4, 6).

2 komentarze:

  1. Lepsza marna dycha za wejście niż płacenie każdemu autorowi z osobna za podpis czy drugie tyle za rysunek jak to jest wymagane na Comic conach w stanach zjednoczonych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OK, tylko w budżecie imprezy ta dycha niewiele zmienia, a na zwykłych konwentowiczów działa odstraszająco.

      Usuń

Uwaga! Nie mamy możliwości przenoszenia komentarzy pomiędzy postami. Jeśli więc Twój komentarz dotyczy innego wpisu, po prostu nie zostanie opublikowany.