środa, 1 lutego 2012

Polbida

Będąc w szczytowej formie, z dopracowaną do perfekcji kreską, Janusz Christa niespodziewanie zakończył karierę na albumie "Mirmił w opałach". Wprawdzie potem jeszcze trochę rysował, ale już niewiele i nie aż tak kultowo. W latach 1990-1995 stworzył m.in. okładki do albumów "Kajtek i Koko", ilustracje do gry komputerowej, szkice do filmu "Triumf Pana Kleksa", puzzle, pocztówkę, projekty opakowań spożywczych oraz dwa niedokończone komiksy, które wiele lat przeleżały w szufladzie. Mowa tu o odświeżonych "Opowieściach Koka" oraz o "Polbidzie". Obie historyjki po raz pierwszy zostały opublikowane dopiero w 2004 roku w antologii "Kajtek, Koko i inni".

O "Polbidzie" wiadomo stosunkowo niewiele. Komiks miał być satyrą na zmiany ustrojowe zachodzące w Polsce. Powstało tylko pięć plansz i nie bardzo wiadomo dlaczego Christa nie dokończył projektu. Być może powodem były ciągłe przeróbki? Na poparcie tej tezy mamy dla Was prawdziwy rarytas - alternatywną wersję planszy z tego komiksu, być może jedyną, jaka zachowała się do dziś.


A tu, dla porównania, wersja ostateczna (oficjalna) z albumu Egmontu.


Christa inaczej wyjaśniał powody rezygnacji. W "Wyznaniach spisanych" tak oto opisał całą historię:
Był jeszcze taki komiks "Polbida". Przysłali mi scenarzystę z gazety. Ja się takich najbardziej boję. Facet przekonany o swoim poczuciu humoru, wiersze pisze i artykuły, takie niby humorystyczne, do śmiechu. Przysłali mi go, a on wszystko wie z góry lepiej ode mnie. Mówi, że będzie pisał scenariusz. A ja mówię:
- Ale o czym?
- No to może pan mi podsunie.
O masz ci los, już się zaczęło. Już poznaję ciecia.
- Jak to, pan nie wie? Przychodzi pan do mnie i nie wie o czym ma być scenariusz?
- Nie, no ja przecież daję panu wolną rękę.
- Panie, ja rysować mogę wszystko.
I wreszcie wpadłem na coś i mówię:
- Zróbmy satyrę współczesnej wsi polskiej. Wiocha zabita dechami, która będzie odzwierciedlać całą naszą Polskę. I tam będziemy malowali i te wszystkie świnie, i te łapówki, i tego księżula, który tylko modli się wówczas kiedy mu zapłacisz, i bimbrownictwo. Można to ciągnąć i ciągnąć. To co, pasuje panu?
- O tak! Świetne!
- To na kiedy się umawiamy?
- Na jutro! Dla mnie nie ma sprawy. Ciach-ciach.
Przyniósł. Ja patrzę, Jezus Maria. Przecież to nie ma w ogóle sensu. Ani śmieszne, ani dowcipne, ani logiczne.
- Panie Tadziu, tu trzeba by trochę inaczej, tu inaczej.
I zacząłem mu to zmieniać. Ja patrzę, a to ja napisałem w całości. I tak mam pięć odcinków narysowanych. Do dziś gdzieś tu leżą. A umówiliśmy się, że będziemy kasę brać pół na pół. No to myślę sobie, a to weź ty się pocałuj.
Oczywiście wszyscy znamy talent Christy do wymyślania interesujących anegdot. Nie wykluczone, że ów scenarzysta (czy też współscenarzysta) to tylko kolejna komiksowa postać stworzona przez Mistrza z Sopotu.

8 komentarzy:

  1. Pani Magda w wersji pierwszej wyglądała zdecydowanie bardziej... męsko :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wcale nie jestem pewien czy wymyślona. Wiele by mogło wyjaśnić, gdyby było wiadomo dla jakiej gazety Christa miał rysować "Polbidę". Jeśli dla "Dziennika Bałtyckiego" - to "panem Tadziem" mógłby być potencjalnie śp. Tadeusz Skutnik, znany redaktor tej gazety, który znany był (także) z pisania limeryków. Nomen omen ojciec Mateusza Skutnika, też komiksiarza...Marzan.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skutnik? To byłby niezły numer :)

      Usuń
  3. Pierwsza wersja jest o wiele lepsza. Bardzo dziwne, że autor z niej zrezygnował. Obie wersje różnią się wyraźnie stylem. Pierwsza przypomina pod tym względem "Bajki dla dorosłych", druga narysowane od nowa fragmenty "Kajtka i Koka w kosmosie" Pierwsza wersja powstała najwcześniej w 1989 roku, kiedy zaczęły w Polsce powstawać partie polityczne ( także w stylu partii ekologicznej), które formalnie rejestrowano od jesieni 1990. A może Christa antycypował powstanie partii ekologicznych w Polsce a cała plansza została narysowana o wiele wcześniej. Nie wiem, czy są dowody wykluczające możliwość, że nieoficjalna plansza została narysowana później niż "egmontowskie"?

    Robert z Gdyni

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że wersja niepublikowana powstała wcześniej niż ostateczna. To jest górna część planszy nr 2, tak samo "wykatowana" jak cała plansza nr 1, w dodatku narysowana na większym formacie niż następne plansze (to widać choćby po kresce). Prawdopodobnie było to zbyt pracochłonne, dlatego Christa przeszedł na mniejszy format, uprościł kreskę tak już rysował dalej.

      Usuń
  4. wg mnie pierwsa wersja jest zdecydowanie lepsza (no oże poza postacią Pani Magdy :) ). Szkoda , że ten komiks nie doczekał sie wersji ostatecznej, z humorem i kreską Pana Janusza byłaby to z pewnością obowiązkowa pozycja dla każdego, tak samo kultowa jak dzieła Barei . K.G.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wygląda na to że Amerykanie słyszeli o programie kosmicznym o kryptonimie "Orion" i chcą nawiązać do twórczości Christy.
    http://nt.interia.pl/wiadomosci/news/nasa-wznawia-loty-zalogowe-w-kosmos,1754301,0,0,1,1#comments

    Robert z Gdyni

    OdpowiedzUsuń
  6. Szefowa w pierwszym wariancie wygląda very very lepiej (nie wiem nawet dlaczego, tak mi się wydaje). A tak przy okazji - zamiast 'kultowy' lepiej brzmi powiedzmy 'klasyka', albo jakoś tak.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga, Twój komentarz nie ukaże się natychmiast, bo najpierw cenzura musi go zatwierdzić. Przepraszamy za przejściowe trudności. Prosimy nie regulować odbiorników.