Ekipa "Na plasterki!!!" nie bierze urlopu od "Kajka i Kokosza" nawet gdy wywiesza
święty napis. Ja na przykład udałem się wtedy do kraju Gotów, skąd przywiozłem Wam cudeńka, o jakich w księstwie bolkowym możemy tylko pomarzyć. Kupiłem je za parę sestercji w małym sklepiku z używanymi komiksami w warowni Castra Regina. Sklepikarz - co rzadkie u Gotów - władał bełkotliwą mową Brytów, a do tego ochoczo pomagał w przeszukiwaniu magazynu. Już pierwsze trofeum zaparło mi dech w piersiach, wyglądało bowiem jak nieznane tomy "Asteriksa".
Tylko że w środku, zamiast komiksu, było mnóstwo tekstu i trochę obrazków. Okazało się, że trafiłem na serię gier paragrafowych
"Alea jacta est!", wydaną pod koniec lat 80-tych w kilku
językach, m.in.
po niemiecku (wszystkie okładki prezentuję tu w wersjach oryginalnych). Gra paragrafowa to coś pomiędzy powieścią a RPG-iem dla jednej osoby, taki papierowy odpowiednik komputerowej przygodówki. W "Alea jacta est!" gracz wciela się w postać młodego
Draczniksa, znanego z albumu "Asteriks i Normanowie", by wyruszyć z ważną misją.
Więcej o
gamebookach dowiecie się na portalu
Gry Paragrafowe oraz w e-zinie
Masz Wybór. W Polsce ukazują się obecnie dwie serie takich gier :
"Samotny Wilk" i "Star Wars:
Wybierz swoje przeznaczenie". W przeszłości także wydawano u nas
sporo paragrafówek, miały nawet swoją polską nazwę "fantasolo". Autorem jednej z nich pt.
"Rzeźbiarze pierścieni" był... Tomasz Kołodziejczak, szef działu komiksowego Egmontu. Panie Tomku, nie napisałby Pan jeszcze jednego
gamebooka, tym razem o "Kajku i Kokoszu"? Lepszego autora trudno byłoby znaleźć.
* * *
Wróćmy do łupów. Tak naprawdę szukałem w teutońskim sklepiku zagranicznych odpowiedników "Kajka i Kokosza". Gdy u nas komuś się wymsknie, że "Kajko i Kokosz to polski Asteriks", natychmiast podnosi się krzyk, że to nieprawda, bo przecież Christa był pierwszy itp, itd (oburzonych odsyłam do
"Świata dzielnych wojów"). Tymczasem w innych krajach również powstały "lokalne Asteriksy", ale nie wzbudzają takich kontrowersji, pewnie dlatego, że czytelnicy od początku byli świadomi pierwowzoru, a twórcy się z tym nie kryli.
Najciekawszym moim odkryciem jest seria
"Gilles de Geus", którą rysownik Hanco Kolk stworzył w roku 1983 (
10 tomów, w 1985 dołączył scenarzysta Peter de Wit). Komiks określa się mianem "holenderskiego Asteriksa", ale raczej nie w formie zarzutu. Akcja rozgrywa się pod koniec XVI wieku, kiedy Niderlandy znajdowały się pod panowaniem hiszpańskim. Epoka jest nieco inna, ale motyw walki z okupantem taki jak w "Asteriksie". Początek albumu z galerią postaci i mapą to oczywisty pastisz komiksów Goscinnego i Uderzo - z tym, że na pytanie "czy całe Niderlandy są podbite?" pada przewrotna odpowiedź: "tak, całe".
Kolejnym komiksem wygrzebanym w stercie staroci jest niemiecki
"Gallenstein" duetu Philipp Zippermayr i Günther Mayrhofer (
7 tomów 1980-1983). Akcja znów przenosi nas do XVI wieku, tematem są poszukiwania formuły do produkcji złota, m.in. w Ameryce Południowej i Japonii. Nie tylko dalekie wyprawy, ale i tytuł nawiązuje do Gala Asteriksa (dosłownie oznacza "kamień żółciowy"). Jest też obowiązkowa galeria postaci. A jeśli przyjrzymy się okładce, to widać, że bohater z lewej strony wygląda jak wspomniany wcześniej Draczniks, a ten z prawej jak siwy Asteriks w spodniach po Obeliksie.
Podobno Albert Uderzo uznał inspiracje za zbyt daleko idące, bawarski sąd przyznał mu rację i nakazał Niemcom zmianę okładki jednego z albumów.
Następny, tym razem ukraiński komiks pt. "Marko Pirig, zaporożec" (1992) udało mi się zdobyć kilka lat temu, ale dorzucam go tutaj, jako że należy do tej samej kategorii. Autorzy Wadim Karpienko i Oleksandr Gajduczenko posunęli się jeszcze dalej niż Niemcy. Okładka jest zwyczajną przeróbką "Złotego sierpu" (mamy nawet drogowskaz i wyspę na rzece), a wśród postaci bez trudu rozpoznamy odpowiedniki Asteriksa, Obeliksa, Asparanoiksa, Panoramiksa, a nawet Kakofoniksa. Akcja rozgrywa się w XV lub XVI wieku, zamiast Galów są kozacy, a zamiast Rzymian szlachta - zapewne polska, choć nie napisano tego wprost.
W sieci znalazłem jeszcze dwie serie porównywane z Asteriksem. Są to: belgijski "Hultrasson le Viking" (Marcel Denis i
Marcel Remacle,
4 albumy 1965-1973) oraz holenderski "Grote Pyr" (
Dick Matena,
3 albumy 1973-1979). W tym drugim przypadku podobieństwo wikingów do asteriksowych Normanów (1966) jest wręcz uderzające. A wracając na nasze, krajowe podwórko - czy w
"Kuśmidrze i Filo" Jerzego Dąbrowskiego i Tadeusza Raczkiewicza (Świat Młodych 1976) nie daje się wyczuć galijskiego ducha?
Moja skromna kolekcja z pewnością nie wyczerpuje tematu. "Asteriks" już kilkadziesiąt lat temu stał się marką o zasięgu globalnym, nic więc dziwnego, że twórcy próbowali go naśladować. Kto wie, być może Kajko i Kokosz odnajdą kiedyś swoich zaginionych krewniaków nie tylko w Europie. Wypatrujcie ich śmiało, z nadzieją, że NASZ Asterix - jako jeden z najstarszych - okaże się również jednym z najznakomitszych. A jeśli już coś znajdziecie, koniecznie do nas napiszcie!
* * *
I jeszcze dwa znaleziska z kraju Gotów, oba pod hasłem "Uderzo nieznany". Wprawdzie niewiele mają wspólnego z "Kajkiem i Kokoszem", ale wydały mi się ciekawe. Okładka z lewej strony to (uwaga!) realistyczny komiks Alberta Uderzo z serii
"Tanguy et Laverdure" , pochodzącej jeszcze z magazynu Pilote (scen. Jean-Michel Charlier, twórca "Asteriksa" narysował pierwszych osiem albumów w latach 1959-1966). Nie był to zresztą jedyny jego komiks w tej stylistyce, o czym obszernie informuje
Lambiek. Zwróćcie jednak uwagę, że kreska Uderzo nie jest w 100% realistyczna, podobnie jak kreska Christy na początku kariery, albo w "Gucku i Rochu".
Natomiast po prawej mamy okładkę komiksu
"Les Mémoires de Mathias", także z rysunkami Uderzo (3 tomy 1981-1986). Nie chodzi jednak o Alberta, a o jego młodszego brata, Marcela. Przyznam szczerze, że nigdy o nim nie słyszałem, mimo że
dorobek ma niemały. Jak podaje
Lambiek, Marcel Uderzo zaczynał karierę jako inker swojego brata w "Tanguy et Laverdure". Odwrotnie niż Albert, Marcel wyraźnie męczył się w stylistyce groteskowej, bardziej odpowiadała mu kreska realistyczna, której w końcu całkowicie się poświęcił.