wtorek, 15 stycznia 2013

Łabędź i wilk

Po długiej przerwie wraca do nas Arek Florek, autor "Świata dzielnych wojów". Tym razem, zamiast obszernego referatu, króciutka ciekawostka związana z komiksem, o którym jeszcze na blogu nie pisaliśmy.

* * *
W 14. numerze "Relaxu" z roku 1978 ukazał się trzyplanszowy komiks pt. "Łabędź". W finale opowiastki namiot głównych bohaterów - narratora i jego przyjaciela Buby - zostaje przygnieciony przez sosnę. Na szczęście właściciele namiotu wychodzą z tego bez szwanku, bo nieco wcześniej tytułowy łabędź odciągnął ich od obozowiska. Janusz Christa twierdził, że taka historia naprawdę przytrafiła mu się na Mazurach. Nietypowa dla autora pierwszoosobowa narracja zdaje się to potwierdzać.


Bardzo podobną scenkę, ale w nieco innej wersji, można znaleźć w dużo starszym komiksie z serii "Kajtek i Koko", znanym dziś pod tytułem "Śladem białego wilka" (1967). Tutaj nie burza powaliła drzewo, ale tzw. "nieznani sprawcy". Marynarze z "Kakaryki" również wyszli z opresji cało, bo jeden gdzieś sobie poszedł, a drugi udawał krzak (!).


Powstaje zatem pytanie: kiedy Chriście (albo któremuś z jego znajomych) przytrafiła się przygoda z drzewem i namiotem? Są trzy możliwości:
  1. Przed rokiem 1967. Rysownik opisał to potem w komiksach dwukrotnie, za drugim razem dodając trochę mistycyzmu.
  2. W latach 1967-1978. Historyjkę z "Białego wilka" Christa wymyślił, potem zdarzyło się to naprawdę (prorok jakiś?) i trafiło do scenariusza "Łabędzia".
  3. Nigdy. Opowiastka jest całkowicie fikcyjna, w obu wersjach. Christa wymyślił ją do "Białego wilka", przerobił w "Łabędziu", a rzekomy wątek autobiograficzny był tylko smaczkiem dla dziennikarzy.
Znając skłonności Christy do opowiadania bajkowych historii, które jakoby wydarzyły się naprawdę (o UFO i psim ogonie, o magicznej sośnie), ostatnia wersja wydaje się chyba najbardziej prawdopodobna. Jeżeli jednak historia była autentyczna, to kim jest Buba (ten z brodą)? A jeśli zmyślona, to czym lub kim jest łabędź? Czyżby jednym z rycerzy zaczarowanych przez zazdrosnego Ipedrusa w "Bajce dla dorosłych" z "Relaxu" nr 4?

"Łabędź""Bajka dla dorosłych"
Arkadiusz Florek

* * *
A ja do dwóch Florkowych pytań dodam jeszcze jedno: kim jest narrator? I dlaczego nie wygląda jak Janusz Christa, tylko jak Sławomir W. Malinowski - przyjaciel autora, dziennikarz, podróżnik i autor filmu dokumentalnego o twórcy "Kajka i Kokosza". Niby nic w tym nadzwyczajnego, bo panowie znali się od połowy lat 1970. Z tym, że prawdziwy Malinowski w 1978 roku miał dopiero 21 lat, więc to musi być jakaś jego starsza wersja. Hmm...


Korzystając z okazji: na kanale Planete+ obejrzeć można najnowszy film Sławomira Malinowskiego pt. "Reksio i inni", poświęcony historii Studia Filmów Rysunkowych w Bielsku-Białej. Trailer poniżej, terminy emisji - na stronie dystrybutora.

6 komentarzy:

  1. Pamiętam jak wnuczka Christy, Paulina opowiadała, że pływała z nim łodzią po Mazurach od wyspy do wyspy i że była to wielka przygoda. (fragment filmu S.W. Malinowskiego). Może to przydarzyło się podczas jednej z takich podróży?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdaniem Arka Salamońskiego historia z łabędziem jest jednak prawdziwa, przytrafiła się samemu Chriście. Traktował ją ponoć całkiem serio, w przeciwieństwie do innych swoich anegdotek. Oczywiście wersja komiksowa została podrasowana, ale tylko odrobinę.

      Usuń
  2. A propos "Łabędzia": czy Egmont zdecydował się wydać ten komiks w zbiorze "KiK i inni" w wersji czarno-białej, bo kolory nakładał ktoś inny niż J. Christa? Czy kolory były nakładane przez mistrza, jednak zdecydowano się wydać wersję b&w z powodów oszczędnościowych, aby nie podnosić ceny albumu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolory nakładał ktoś z "Relaxu". Widać, że to ani nie jest paleta Christy, ani jego dokładność.

      Usuń
  3. W "Śladem białego wilka" występował Brodacz. Nieco podobny do tego z brodą z "Łabędzia".

    OdpowiedzUsuń
  4. Być może podpadnę - ale jest to jedyny bodajże komiks Christy, który nie do końca przemawia do mnie ze względu na kreskę, nawiązującą do stylu z 'Gucka i Rocha', tylko tutaj jakoś to nie zagrało.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga, Twój komentarz nie ukaże się natychmiast, bo najpierw cenzura musi go zatwierdzić. Przepraszamy za przejściowe trudności. Prosimy nie regulować odbiorników.