wtorek, 1 stycznia 2019

Eustachy Lech Karłowski

Witajcie, skowroneczki. Kacyk już wyleczony? W takim razie zapraszam na ciąg dalszy remanentu z GDAK-owej prelekcji. W poprzednim odcinku pokazałem Wam jedne z najstarszych kajtkowych "fanartów" (1959-1961) autorstwa Zdzisława Króla, dziś czas na prace nieco nowsze i... związane z tym odkrycie. Otóż pod koniec publikacji "Kajtka i Koka w kosmosie", 19 lutego 1972 na łamach "Wieczoru Wybrzeża" ukazał się taki oto dowcip rysunkowy Eustachego Lecha Karłowskiego, satyryka związanego z "Głosem Wybrzeża" i miesięcznikiem "Morze".


Przygotowując na GDAK-a prezentację z okazji 60-lecia Kajtka i Koka oraz 40-lecia Gucka i Rocha, musiałem dokładnie przetrząsnąć obie te serie w poszukiwaniu ciekawostek. Kiedy dotarłem do przedruków z prasy lokalnej, wpadły mi w oko dwa dorysowane przez kogoś paski z łódzkiego "Expressu Ilustrowanego", które ukazały się jako początek i koniec kosmicznego epizodu z Burblami (4 marca i 21 lipca 1983). Po bliższych oględzinach zauważyłem, że jest to ta sama kreska co w dowcipie z "Wieczoru" i że autorem stripów jest Eustachy Lech Karłowski.


Odkrycie to każe nam skorygować piękną teorię, jaką kilka lat temu przedstawiliśmy w artykule "Na tropie stripa". Wówczas sądziliśmy, że nieszczęsne paski dorysował na chybcika jakiś grafik z "Expressu" w 1983 roku. Tymczasem okazuje się, że historyjka o Burblach w takiej właśnie dziwacznej formie musiała nadejść z "Wieczoru Wybrzeża", i to znacznie wcześniej, bo Karłowski zmarł w 1975 r. Tylko dlaczego tych dwóch brakujących odcinków nie narysował sam Christa, skoro w latach 1974-1977 dorobił dla "Expressu" aż 10 innych (znajdziecie je w "Powrocie do gwiazdozbioru Oriona")? Może jego stosunki z redakcją "Wieczoru" nie były już wtedy najlepsze?

Oglądając powyższe rysunki można by odnieść wrażenie, że Karłowski nie był (mówiąc oględnie) wybitnym rysownikiem. Nic bardziej mylnego! W sieci znalazłem sporo jego grafik, w tym rewelacyjne ilustracje do książki Stanisława Bernatta "125 dykteryjek morskich" (1960), wykorzystane później na płycie z piosenkami Agnieszki Osieckiej pt. "Kochankowie z ulicy Kamiennej" (2013, rys. z prawej). Jak widać, Karłowski specjalizował się raczej w UPA style (United Productions of America) i disnejowski Kajtek po prostu mu "nie leżał".

4 komentarze:

  1. Mimo wszystko fajnie, że już wtedy Polscy rysownicy się nawzajem wspierali/promowali fan-artowaniem, a "Wieczór Wybrzeża" zapewne był w jakimś stopniu świadomy, że pewne osoby kupowały go tylko dla Christy ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tam jednak wcale nie jestem przekonany, że to na 100% ta sama kreska... Całkiem niewykluczone, ale nie postawiłbym na to forsy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Według mnie raczej wątpliwe aby to była ta sama kreska. Choćby sposób narysowania uszu, kształt głowy Koka itd. Patrząc na sposób rysowania obiektów kosmicznych i dymu wychodzącego z rakiety już szybciej przypisałbym autorstwo Chmielewskiemu.
    Robert z Gdyni

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tymi uszami, to zależy z którego paska akurat przerysowywał. Christa rysował raz tak, raz tak. Tutaj jest to wszystko dokładnie wyjaśnione.

      Usuń

Uwaga! Nie mamy możliwości przenoszenia komentarzy pomiędzy postami. Jeśli więc Twój komentarz dotyczy innego wpisu, po prostu nie zostanie opublikowany.