poniedziałek, 20 lutego 2017

Jaka to melodia? Etap 4

W poprzednim etapie miał być hardkor, ale daliście radę w pół godziny. Dziś dla odmiany będzie więc lajtowo. Bierzemy na tapetę najbardziej kultowy tekst z całej serii, coś w rodzaju asteriksowego "Ale głupi ci Rzymianie". Przed Wami banda zbójcerzy i ich słynne "Niech co krwawy Hegemon? Niech żyje!". Jak już zapewne zdążyliście obliczyć, w ten sposób niemal o połowę zmniejszyliśmy ilość albumów do przejrzenia. Łatwizna, prawda?

Zasad konkursu nie musimy już chyba wyjaśniać (szczegóły znajdziecie tutaj). W skrócie chodzi o to, żeby odgadnąć z jakich komiksów pochodzą poniższe kadry. Odpowiadacie w komentarzach pod postem, na zasadzie "kto pierwszy, ten lepszy". Albumy w dłoń i jazda!

123
45
67
89

niedziela, 19 lutego 2017

Jaka to melodia? Etap 3

Obiecałem, że trzeci etap naszego konkursu będzie hardkorowy i mam nadzieję, że to się udało. Tematem dzisiejszej zagadki jest bowiem to, czego... nie widać na rysunkach. A zdaniem niektórych teoretyków, to właśnie przestrzeń między kadrami jest w komiksie najciekawsza. Christa doskonale zdawał sobie z tego sprawę i często wykorzystywał takie chwyty, żeby uatrakcyjnić i dośmieszyć swoje historyjki.

Zasad konkursu nie musimy już chyba wyjaśniać (szczegóły znajdziecie tutaj). W skrócie chodzi o to, żeby odgadnąć z jakich komiksów pochodzą poniższe kadry. Odpowiadacie w komentarzach pod postem, na zasadzie "kto pierwszy, ten lepszy". Albumy w dłoń i jazda!

12
34
56
78

czwartek, 16 lutego 2017

Jaka to melodia? Etap 2

Zapraszamy do udziału w drugim etapie naszego obrazkowego konkursu "Jaka to melodia?". Rozwiązanie wczorajszej zagadki (rozgrzewkowej) przyszło już po godzinie, ale tym razem powinno być nieco trudniej. Przypominamy zasady: macie zgadnąć z jakich albumów pochodzą poniższe kadry i wpisać rozwiązanie w komentarzu pod postem, najlepiej w następującej formie:
1. tytuł albumu,
2. tytuł albumu, itd.
Nie trzeba podawać strony ani numeru tomu, jeśli było ich kilka. Etap wygrywa ten, kto pierwszy prawidłowo rozgryzie wszystkie obrazki. Na końcu konkursu wyłonimy lidera, który wygrał najwięcej etapów i wyślemy mu nagrodę. Dlatego prosimy - podpisujcie komentarze.

Tematem dzisiejszego etapu jest nurkowanie. No to... START!

12
34
56
78
910

środa, 15 lutego 2017

Jaka to melodia? Etap 1

Strasznie dawno nie było na blogu konkursu. Trzeba to zmienić, bo trochę przysypiacie. Proponujemy taką zabawę: my wrzucamy na bloga kilka podobnych do siebie kadrów, a Wy zgadujecie z jakich albumów pochodzą. Na odpowiedzi czekamy jak zwykle w komentarzach pod postem, najchętniej w następującej formie:
1. tytuł albumu,
2. tytuł albumu, itd.
Wygrywa ten, kto pierwszy poda prawidłowe rozwiązanie i rozgryzie wszystkie obrazki. W przypadku komiksów z "Wieczoru Wybrzeża" wystarczy podać tytuł historii, bez numeru tomu ("Złoty puchar", "Szranki...", "Woje Mirmiła"). Kadr tytułowy, ten z fujarką, się nie liczy.

Na początek przygotowaliśmy zestaw rozgrzewkowy, z którym nie powinno być większych problemów. Jest to jeden z ulubionych gagów Christy. W niektórych historyjkach pojawiał się nawet kilkakrotnie... ale zawsze z innym odgłosem. No to zaczynamy!

12
34
56
78
910

I to tyle w pierwszym etapie. Koniecznie podpisujcie komentarze - byle jak, ale podpisujcie, żebyśmy nie musieli ogłaszać, że wygrał "Anonimowy z godz. 14:21". Na razie nie będziemy ujawniać Waszych odpowiedzi, żeby wszystkim dać równe szanse i nie psuć zabawy.


Na końcu konkursu wyłonimy lidera, który wygrał najwięcej etapów. Jako nagrodę proponujemy kapitalny album "Where's Asterix?", będący odpowiednikiem naszego wymarzonego "Gdzie jest Wit?" (czy jest na sali wydawca?). A jeśli się okaże, że nasz przyszły zwycięzca już ma tę książkę, to będziemy negocjować :)

poniedziałek, 30 stycznia 2017

Dexter, Kaspar i Miluś

Okazuje się, że komiksy Martena Toondera znane są w Polsce także w wersji filmowej. Wikipedia twierdzi, że w latach 90. ukazała się na kasetach VHS kreskówka pt. "Smok Dexter" (okładka), znana w oryginale jako "Als je begrijpt wat ik bedoel". Jest to pełnometrażowa adaptacja "Toma Poesa", nakręcona w 1983 r. w Holandii. Cały film w wersji angielskiej możecie obejrzeć tutaj, a trailer u nas.


Animacja oparta jest na motywach komiksu "Heer Bommel en de Zwelbast" z 1957 r. (w chronologii serii nr 77), natomiast wątek smoczego jaja zaczerpnięto z dwóch jeszcze starszych epizodów: "Tom Poes en het monster-ei" i "Tom Poes en Kaspar de draak" z 1942 r. Te ostatnie mają numery 11 i 12, co oznacza, że ukazywały się w "De Telegraaf" zaraz po historyjce "Kotek Tom i chory książę", przedrukowanej potem w "Dzienniku Bałtyckim".

Pierwsze wydania zeszytowe, 1948.

Link do kreskówki dostaliśmy od Maćka Kura (razem z fanpage'em Toondera) z zagadkowym komentarzem: "lekkie déjà vu miałem". Maciek zawodowo zajmuje się animacją, więc ma niezłe oko do takich rzeczy. Ja musiałem dokopać się do oryginalnych komiksów Toondera, żeby zrozumieć o co chodziło z tym déjà vu. No i nie dość, że zrozumiałem, to jeszcze zaliczyłem klasyczny opad szczeny. DĄ!


Sprawa jest znacznie grubsza niż ta jedna scenka ze stripa powyżej. Mówiąc oględnie, Christa nie tylko szkicował postacie Toondera i zbierał jego gazetowe paski, ale nie będziemy pokazywać szczegółów na głównej stronie bloga. Jeśli macie ochotę (i odwagę), możecie kliknąć w ten link. Fanom o słabszych nerwach oraz wielbicielom Milusia odradzamy klikanie. Aha, w zeszłym roku omawialiśmy ten temat z uczestnikami GDAK-a i jakoś przeżyli, więc może nie jest tak źle.

wtorek, 24 stycznia 2017

Kotek Tom i pan Bimbo

Sytuacja jest dynamiczna. W piątek pisałem, że komiksy Martena Toondera są w Polsce kompletnie nieznane, a już w niedzielę nieoceniony Adam Rusek wyprowadził mnie z błędu. Okazuje się, że Janusz Christa wcale nie musiał namawiać marynarzy do przemytu odcinków "Toma Poesa" z zagranicy. Wystarczyło, że poszedł do kiosku i kupił sobie "Dziennik Bałtycki". Dokładnie tak! Dwie opowiastki o kotku Tomie (Tom Poes) i panu Bimbo (Heer Bommel) ukazały się latem 1948 r. w "Rejsach" - niedzielnym dodatku do popularnej gdańskiej gazety. Były to kolejno: "Tom Poes op het eiland van Grim, Gram en Grom" i "Tom Poes en de zieke hertog". W tej samej kolejności drukował je amsterdamski dziennik "De Telegraaf" w 1942 r. (nr 9 i 10 w chronologii serii).

Pierwsze wydania zeszytowe, 1947.

W polskiej wersji historyjki nosiły tytuły: "Kotek Tom i Wyspa Olbrzymów" oraz "Kotek Tom i chory książę". W odróżnieniu od zagranicznych komiksów np. ze "Świata Przygód", odcinki nie były kalkowane przez polskich grafików, tylko zwyczajnie fotografowane z holenderskich gazet. Odbiło się to fatalnie na jakości druku - do tego stopnia, że w niektórych miejscach - zwłaszcza na początku - ledwo widać o co chodzi na rysunkach. Nazwisko autora oczywiście nigdzie się nie pojawiło, zgodnie z panującym wówczas w Polsce zwyczajem.


Pierwsza historyjka ("Rejsy" 25-29/1948) została skrócona z 28 do 14 pasków, prawdopodobnie dlatego, że redakcja nie miała wszystkich odcinków z wydania holenderskiego. Pojawiły się więc różne dziwaczne cięcia, poprzestawiane kadry itp. Druga opowieść ("Rejsy" 31-39/1948) była już prawie kompletna, pominięto tylko 1 z 28 odcinków, żeby dzieliło się na 3.

Oryginalny odcinek "Kotka Toma i Wyspy Olbrzymów" - plansza u góry po lewej stronie.

Swoją drogą, jakość holenderskiej poligrafii też nie powalała na kolana, więc nie dziwota, że reprodukcje w "Dzienniku Bałtyckim" wyszły marnie. Nie sądzę jednak, żeby dla gdańskich dzieciaków stanowiło to jakiś problem. Z pewnością nie przeszkadzały im też redakcyjne skróty albo niewyrobiona kreska Toondera, która dopiero po wojnie osiągnęła poziom mistrzowski. Na tle krajowych produkcyjniaków i tak było to arcydzieło sztuki komiksowej. Pamiętajmy zresztą, że mówimy o serii, która cieszyła się wtedy ogromną popularnością w Holandii, Wielkiej Brytanii czy Szwecji. Dlaczego więc w Polsce miałoby być inaczej?

Krajowa alternatywa dla "Toma Poesa", "Rejsy" lipiec 1949 - maj 1950.

Gdy "Tom Poes" ukazywał się w "Dzienniku Bałtyckim", Janusz Christa miał 14 lat i na tyle już znał się na komiksach, że na pewno rozpoznał wielkość Toondera. Świadczą o tym choćby historyjki z angielskiej gazety, które trzymał przez całe życie razem z rocznikami "Vaillanta". A może wcale nie skończyło się na tych paru wycinkach i jednym szkicu? Może uda nam się znaleźć coś jeszcze... Może okaże się, że to nie Arnal, Gire ani Cézard, ale właśnie Toonder miał największy wpływ na jego twórczość. Szczerze mówiąc, fajnie byłoby odkryć, że Christa świadomie dobierał sobie mistrzów, a nie łapczywie rzucał się na każdy zagraniczny komiks, jaki akurat wpadł mu w ręce.

PS. Adam Rusek znalazł jeszcze jeden przedruk "Toma Poesa"... w katowickim "Wieczorze". Napiszę o nim jak tylko zeskanuję parę odcinków w Bibliotece Narodowej.
_____________
Lektura uzupełniająca:
- "Rejsy" (1946–1950) - Gdańska Biblioteka Cyfrowa
- "Tom Poes op het eiland van Grim, Gram en Grom" - archiwum cyfrowe Delpher
- "Tom Poes en de zieke hertog" - archiwum cyfrowe Delpher