poniedziałek, 21 lipca 2025

Wielka Brytania i RFN 1960-1972

«« ODCINEK 18 »»

Wrzucenie do jednego worka Sasów i Anglosasów, którzy mieli kompletnie różne rynki komiksowe, wydaje się niedorzeczne, ale wcale nie jest przypadkowe, co zaraz postaram się wyjaśnić. Otóż obie nacje nigdy nie pałały miłością do Francuzów, delikatnie rzecz ujmując. Kiedy "Asteriks" w połowie lat 60. ropoczął triumfalny marsz przez Europę, Niemcy i Anglicy postanowili ten fenomen wykorzystać, ale w taki sposób, by pominąć jego francuskość, a bohaterstwo Galów przypisać... samym sobie.

I tak w brytyjskim tygodniku "Valiant" Asteriks i Obeliks przedstawieni zostali jako starożytni Brytowie: Mały Fred i Wielki Ed. Dwa lata później w magazynie "Ranger" bohaterowie nosili jeszcze bardziej patriotyczne imiona: Beric (postać z powieści G.A. Henty'ego - takiego angielskiego Sienkiewicza) oraz Syn Boudiki (celtyckiej królowej, kierującej antyrzymskim powstaniem), a tytuł brzmiał "Brytowie nigdy, przenigdy nie będą niewolnikami!". Obie adaptacje przygotował ten sam gość - John Sanders z wydawnictwa Fleetway/IPC.

René Goscinny, Albert Uderzo, John Sanders - Little Fred: The Ancient Brit with Bags of Grit
René Goscinny, Albert Uderzo, John Sanders - Britons Never, Never, Never Shall Be Slaves!

Jeszcze bardziej obciachowo "Asteriks" wszedł na rynek zachodnioniemiecki. Historia ta jest tak nieprawdopodobna, że poświęciłem jej osobny artykuł pt. "Ale sprytni ci Germanie". Nie chcę streszczać całości, więc wyjaśnię tylko, że niejaki Rolf Kauka, potentat w branży komiksowej, nie tylko zmienił bohaterom imiona na Siggi i Babarras, a miejsce akcji na Bonnhallę (dzisiejsze Bonn), ale też "ubogacił" fabułę o wątki wewnętrznej polityki RFN-u. Po dwóch procesach z Francuzami, utracie licencji i stworzeniu komiksu zastępczego z rysunkami Jugosłowianina Branimira Karabajicia, projekt przekształcił się w dziwaczny mash-up niemieckiej podróby Asteriksa z włoskim anty-Asteriksem, Tribunziem. Rysunki tej ostatniej mutacji wykonał Riccardo Rinaldi, Włoch pracujący dla Kauki. Żeby było zabawniej, prawdziwy Tribunzio wyglądał jak Hegemon, a jego niemiecka wersja, Hermann Teutonus, jak Oferma (patrz: trzecia fiszka, na planszy konno jagą Siggi i Babarras vel Fritze Blitz i Dunnerkiel, czyli przebrani dla niepoznaki Asteriks i Obeliks z Bonn).

René Goscinny, Albert Uderzo, Rolf Kauka - Siggi und Babarras
Rolf Kauka, Branimir Karabajić, Riccardo Rinaldi - Fritze Blitz und Dunnerkiel
Peter Wiechmann, Riccardo Rinaldi, Leone Cimpellin - Hermann Teutonus

Wróćmy teraz do Albionu. Wydaje się, że "Asterix" nie zrobił na Brytyjczykach wielkiego wrażenia, w każdym razie nie dokonał przełomu w komiksach typu "dawno i nieprawda". Od lat 30. w tygodnikach niezmiennie królowały gagi o rycerzach i jaskiniowcach, tylko teraz bez podpisów. Udało mi się też znaleźć pasek z prasy codziennej, niestety wykonany według tego samego schematu.

Paul Sellers - Lancelittle
Roland Fiddy - Sir Percy Vere, the Good Knight
Leo Baxendale - General Nitt and his Barmy Army
Roy Davis, John Mortimer - Plunk
Leo Baxendale - Nits of the Round Table
Alf Saporito - Hot Rod

Jedyny komiks naprawdę podobny do "Asteriksa" nie jest dziełem Brytyjczyka, ale Hiszpana - Angela Nadala. Jego "Buster's Dream World" to krótkie opowiastki o chłopcu, podróżującym w wyobraźni do odległych epok i krain. Jest tu średniowiecze, antyk, Orient i prehistoria, są nawet Celtowie i Rzymianie, jest humor i znakomity rysunek, brakuje jedynie spoiwa, łączącego pojedyncze przygody w dłuższą fabułę. Wielka szkoda, bo komiks wygląda świetnie, jak najlepsze frankofońskie serie z tamtego okresu.

Angel Nadal Quirch - Buster’s Dream-World

Równie dobrze wyglądają komiksy wydawane przez Rolfa Kaukę (tego od niemieckich podróbek "Asteriksa"), a rysowane przez jego włoskich i hiszpańskich gastarbaiterów. Znany nam już Riccardo Rinaldi, obok swojej stałej serii o jaskiniowcach "Die Pichelsteiner" (opowiem o niej kiedy indziej), zilustrował również średniowieczny epizod o przygodach lisków Fix i Foxi, a także psychodeliczną adaptację "Pieśni o Nibelungach", opublikowaną w magazynie dla dorosłych "Pip". Gdyby nie golizna, komiks wyglądałby jak pierwowzór "Balladyny" Hanuszkiewicza. Niejako follow-upem "Siegfrieda" było soft-porno na motywach "Odysei", przecudnie narysowane przez hiszpańskiego artystę Carlosa Giméneza ("Dani Futuro").

Rolf Kauka, Riccardo Rinaldi - Fix und Foxi: Ferien im Mittelalter
Rolf Kauka, Riccardo Rinaldi - Siegfried
Rolf Kauka, Carlos Giménez - Odysseus

Kolejne i na razie ostatnie znalezisko dopisałem na początku czerwca 2026. Jest to dość długa seria z tygodnika "Hörzu", stuprocentowo niemiecka i tak popularna, że wytwórnia Disneya wydała ją w formie słuchowisk na winylach. Dwie pierwsze części (z sześciu) ukazały się również w albumie.

Jörg Ritter, Hans Martin - Die Unbesiegbaren

Słowo honoru, że materiału na dzisiejszy wpis nie dobierałem tendencyjnie, ale chyba sami widzicie, że w UK i RFN najładniejsze komiksy D&N stworzyli graficy z południa Europy, pracujący dla międzynarodowych agencji. To sygnał, że w naszych poszukiwaniach kuzynów Kajka, Kokosza i Asteriksa wkroczyliśmy w okres globalizacji, wspólnego rynku i nieskrępowanego przepływu idei - nie tylko między Północą i Południem, ale także między Wschodem i Zachodem.

C.D.N.

PS. Mamy za sobą dokładnie 200 komiksów!
Jeszcze tylko 500 i koniec :)

sobota, 19 lipca 2025

To już 15 lat

Halo, halo? Czy ktoś tu jeszcze zagląda? Oczywiście oprócz Ashiki z Tasmanii, który nawet pamiętał o 15-leciu bloga "Na plasterki".

Drugą pocztówkę, z okazji urodzin Janusza Christy znajdziecie na stronie Ashiki. Poczytajcie o Wzgórzu Christy (napis prawdopodobnie jest tam do dziś) i zerknijcie na finał trzeciego rozdziału komiksu "Kajtek i Koko: Wewnętrzna podróż". Jest zaskakujący.

piątek, 18 lipca 2025

Hiszpania 1963-1970

«« ODCINEK 17 »»

Podbój Francji przez "Asteriksa" przypominał blitzkrieg. Pierwszy album rozszedł się w nakładzie 6 tys. egzemplarzy (1961), czwarty - 150 tys. (1964), a dziewiąty - 1,2 miliona (1967). W 1965 roku mały Gal dostał własnego sputnika ("Asterix-1"), w 1967 pierwszy film animowany ("Asterix Gall"), a rok później drugi ("Asterix i Kleopatra"). Równocześnie seria zaczęła trafiać na rynki zagraniczne, również z wielkim hukiem. Do Hiszpanii dotarła stosunkowo wcześnie, bo w roku 1965 i to od razu w formie albumowej (wyd. Molino, potem Bruguera). W tej sytuacji nie bardzo wiadomo na co liczyli rysownicy z tygodnika "Pumby" - czy chcieli, żeby cytaty z Uderzo przeszły niezauważone, czy wręcz przeciwnie? Tak czy owak, kciuka w górę nie mogę im odmówić.

Grema - Extraña dolencia
Federico Amorós, Rojas - Una buena lección

Przełom lat 60./70. to również czas nowoczesnych magazynów komiksowych, publikujących serie z rynków europejskich (głównie z frankofońskiego) oraz podobne prace hiszpańskich autorów. Periodyki takie jak "Strong" (partner "Spirou"), "Gaceta Junior" (partner "Tintina"), "Piñón" czy "Trinca" stały się odskocznią od dziecięcych tygodników, celując w nieco starszego czytelnika. Moim najciekawszym odkryciem w tym segmencie jest Juan López Fernández (Jan), specjalista od średniowiecznych absurdów.

Robert - El Capitán Centollo y su escudero Meollo
Jan - Don Viriato
Juan Padrón, Jan - Dulce Edad Media
Jan - Sicodelic Hood
Jan - Don Talarico

Poza tym rynek hiszpański toczył się swoim utartym trybem. Wydawnictwo Bruguera (pierwsza fiszka) drukowało zeszyciki z jednoplanszówkami, a Valenciana (wszystkie pozostałe) z nieco dłuższymi gagami. Tygodnik "Pumby" nadal dostarczał średniowieczne lub pseudo-średniowieczne serie, w których nagle masowo zaczęli pojawiać się wikingowie, czy to u boku Sindbada Żeglarza, czy gadających zwierzątek. Ale na prawdziwe hiszpańskie odpowiedniki "Asteriksa" (a było ich kilka) będziemy musieli poczekać do następnej dekady, o której pewnie wkrótce opowiem.

Alfonso Figueras - El cabellero Topito
Gorris, Grema - Una de la edad media
José Carrión Márquez - El Capitán Centollo
Sanchís - Ricardín de los Bosques
Karpa - Simbad el marino
Karpa - Cangurito
Karpa - Flechita, alas de plata

C.D.N.