sobota, 14 stycznia 2017

Kurs na San Escobar - recenzja

Raptem kilka godzin temu opublikowaliśmy okładkę nieistniejącego komiksu z serii "Kajtek i Koko: Dobre przygody", a już od kolegi Mamonia dostaliśmy jego recenzję. Jest duch w narodzie!

* * *
Biały kruk z Santo Subito!*

Stało się! Po kilku dekadach doczekaliśmy druku najbardziej tajemniczego komiksu, jaki kiedykolwiek stworzył Janusz Christa. Właśnie ukazał się pierwszy album "Kajtek i Koko. Kurs na San Escobar". Jak donoszą gołębie pocztowe, dokończenie historii pojawi się jeszcze w pierwszej połowie tego roku.


"Kurs na San Escobar" nigdy wcześniej nie był drukowany w Polsce. Zlecenie na historyjkę Christa dostał w połowie lat 80. XX wieku z dziennika "Santo Subito Noche" ("Wieczór Santo Subito") - słynnej popołudniówki ukazującej się w stolicy kraju. Do Polski fucha ta przyszła nieprzypadkowo. Pamiętajmy, że były to czasy, kiedy karaibskie państewko szukało sojuszników w Europie Wschodniej. Polska stała się jednym z nich. Dlaczego wybrano Christę? Był rozpoznawalnym twórcą, znany był też z systematyczności. Wybór padł też ze względu na fakt, że mieszkał w Sopocie - niedaleko od gdyńskiego portu, do którego wpływały statki z Ameryki Środkowej. Kolejne paski mogły więc płynnie docierać do wydawcy.

Był tylko jeden problem. Autor nie rysował już wtedy na co dzień Kajtka i Koka. Wrócił jednak do swych starych bohaterów, bo średniowiecznych wojów - Kajka i Kokosza - trudno było uzasadnić w pradziejach karaibskiego sojusznika Polski. Nic nie stało natomiast na przeszkodzie, by wykorzystać w tym celu dwóch marynarzy z parowca "Kakaryka". Scenariusz pasków tworzących pierwszy album oparł na kilku starszych historyjkach - znali je polscy czytelnicy, ale poza granicami kraju były przecież zupełnie nieznane. "Kurs na San Escobar" to połączenie "Kursu na półwysep Jork" z serii o Gucku i Rochu oraz gazetowych "Opowieści Koka". Autor całość napisał na nowo, odświeżył, przekomponował - do rozmiaru pasków gazetowych - i dopasował do nowych realiów. Oczywiście narysował też na nowo i... pokolorował. Były to więc pierwsze kolorowe paski Christy! Do drugiej części - "Tajemnica Santo Subito" - wykorzystał pomysły z "Na tropie pitekantropa" oraz "Bajek dla dorosłych"!

Powiedzmy sobie szczerze. Tego komiksu nie poznalibyśmy, gdyby nie ocieplenie stosunków na linii Warszawa-Santo Subito. Wydanie było możliwe dzięki uruchomionym właśnie "Programom Współpracy Międzynarodowej Polska-San Escobar na lata 2017-2094", a dokładnie Programu Wymiany Kulturalnej z działania 3.29/A. W ramach tego samego programu ukaże się drugi album z cyklu, wspomniana już "Tajemnica Santo Subito". Jego premierę zaplanowano na Warszawskie Targi Książki, których gościem honorowym ma być San Escobar.

Ciekawostką jest fakt, że wydawcą nowego Kajtka i Koka nie jest Egmont Polska, ale San Escobar Agencia Nacional de Edición. Christa przekazał bowiem prawa do pasków temu właśnie wydawcy. Nad korektą barwną pieczę sprawował El Kapralos, zaś okładkę - na bazie rysunków Christy - stworzyła agencja graficzna Los Łamignatos.

Janusz Christa "Kajtek i Koko: Kurs na San Escobar" wyd. San Escobar Agencia Nacional de Edición, Santo Subito 2017

Recenzję nadesłał: Mamoń (WAK)
___________
* Santo Subito - stolica San Escobar

1 komentarz:

  1. Haha, dobre ;) Dawno się tak nie uśmiałem, a do 1.04 jeszcze trochę czasu ;) Gratuluję pomysłu ;)

    OdpowiedzUsuń

Uwaga, Twój komentarz nie ukaże się natychmiast, bo najpierw cenzura musi go zatwierdzić. Przepraszamy za przejściowe trudności. Prosimy nie regulować odbiorników.