środa, 4 marca 2015

Gry i zabawy ludu polskiego

Gdaś donosi:

1.
Dzisiejszy przegląd zaczynamy naprawdę mocnym cytatem. Orkiestra, tusz!
"Warto pamiętać, że przygody Kajka i Kokosza, dzisiaj czytane z rozrzewnieniem i sentymentem, kiedyś były jednym z elementów propagandy rodzimości uprawianej przez władzę ludową, mającej udowodnić odwieczną polskość zachodnich ziem, które weszły w skład Polski po II wojnie światowej."
Niezłe, co? Takie kocopoły można wyczytać nie na jakimś oszołomsko-grafomańskim blogasku, tylko na poważnym portalu Instytutu Adama Mickiewicza "Culture.pl", w poważnym artykule pt. "My (?) Słowanie", napisanym przez poważnego ponoć redaktora muzycznego Filipa Lecha. Panie redaktorze, zajmij się pan lepiej piosenkami, bo nie tylko Christa z braćmi - Łupaszkowcami, ale i sam Mickiewicz w grobie się przewracają.

2.
Przechodzimy do niusów niepoważnych. Gra "Kajko i Kokosz: Przygody wojów" kilka dni temu pojawiła się fizycznie w księgarniach. W sieci można już zajrzeć do pudełka, a nawet przeczytać instrukcję. Uwaga - kolejnym tytułem Egmontu będzie... "Tytus, Romek i A'Tomek"! Cena 99,90 zł, więc szykuje się coś konkretnego. Wbrew temu, co napisała Gildia, nie będzie to pierwsza planszówka o Tytusie. Pierwsza (BŁĄD! tu jest sprostowanie) nosiła tytuł "Wielki rajd samochodowy: Gra stolikowa" i ukazała się w księdze II, tej o Rozalii, a teraz wisi sobie na stronie wydawnictwa Prószyński i S-ka.

3.
Autor bloga o wielce wymownej nazwie Darmowe Papierowe Modele ogłosił, że z wycinanek tytusowych przerzuca się na kajkoszowe. Na pierwszy ogień mają pójść papierowe figurki Zbójcerzy, o takie:

4.
Trzy komiksy z Asteriksem trafiły do kiosków, jak za dawnych, dobrych czasów (tom pierwszy, środkowy i ostatni + planszówka). Na razie nie wiadomo czy jest to jednorazowa akcja związana z premierą filmu, czy jakaś nowa kioskowa ofensywa Egmontu. Miejmy nadzieję, że to drugie, i że następni w kolejce będą Kajko i Kokosz.

5.
Było już o planszówkach, figurkach i martyrologii, czas na kolejny sport narodowy Polaków: szukanie frajera. Wyobraźcie sobie, że niedawno jakiś wesołek usiłował opchnąć na Allegro blaudruk z "Cudownego leku" (1/2 planszy) za jedyne... 5 tys. zł!!! Jeśli ktoś przegapił tę wyjątkową okazję, może poprawić sobie humor shoppingiem w ArtKomiksie, gdzie właśnie rzucili paski z "Kajtka i Koka wśród piratów". Też drogo, ale nie aż tak.

6.
A teraz królowa wszystkich gier i zabaw ludu polskiego - polityka. Niejaki Funny uznał, że najlepiej na Prezydenta Warszawy nadaje się kasztelan Mirmił i rozpropagował tę myśl na forum Gildii. Niestety, kandydata zgłosił dopiero podczas drugiej tury wyborów, czyli stanowczo zbyt późno. Za cztery lata trzeba to będzie lepiej rozegrać.

7.
Wracamy do "Culture.pl". W artykule "A Foreigner's Guide to Polish Comics" (tak, tak, tekst jest po angielsku) Łukasz Chmielewski przetłumaczył słowo Zbójcerze na Banditknights. No i teraz mamy rozdwojenie języka, bo parę lat temu znaleźliśmy tłumaczenie odwrotne: z Robber Knights na Zbójcerzy. Gdybyście mieli jakieś własne kontrpropozycje, dajcie znać. Czekamy też na angielskie wersje takich christowych dziwolągów, jak Borostwory, Zielacha, Walwuch, Śmiechała albo Pochwist. Może i nigdy się to nie przyda, ale jakby co, będziemy przygotowani.

8.
Kokosz (też fajne imię) wziął ostatnio udział w dwóch kampaniach reklamowych: 6 Dziecięcych Spotkań z Komiksem w Pacanowie i "restauracji" Kebab & Kanapka w Belle Chateau. Z tym, że w tej drugiej chyba nieświadomie, za to w towarzystwie Szlurpa i Burpa.

9.
Na koniec trochę prywaty. W sobotę rano nasz licznik zwariował. Przez trzy dni "Na plasterki" odwiedziło jakieś 6000 nowych czytelników, na fejsie przybyło nam 20 nowych "lubisiów", a "Orły Mirmiła" awansowały o dwa oczka w TOP-10. Okazało się, że to Joe Monster opublikował tekst pt. "Kajko i Kokosz pod lupą", a w nim link do nas. Gości witaliśmy chlebem, solą i okolicznościowym obrazkiem.

Koniec.

3 komentarze:

  1. nie chcę zostać uznany za hejtera, ale tak się zastanawiam nad tą grą/grami. Nie wiem, kto pracował nad Kajkiem i Kokoszem, ale Tytusa przygotował chyba Reiner Knizia. Ciekawe czy pan Reiner dostatecznie zapoznał się z materiałem (czyli co najmniej raz przeczytał wszystkie księgi), bo przecież w takich grach bardzo ważny jest klimat! Jak to wyglądało przy poprzedniej grze nawiązującej do świata dzielnych wojów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Knizia zapewne nigdy nie widział ani Kajka ani Tytusa. Egmont bierze od Knizi tylko mechanikę którejś z jego gotowych gier, a potem nasi ludkowie dostosowują to do jakiegoś polskiego settingu. Mieliśmy nawet taki pomysł, żeby "ukajkoszowić" bierki albo grzybobranie, bo są w public domain i wychodzi taniej :)

      Usuń
  2. Pochwist to nazwa boga burzy i niepogody i raczej nie wymaga ona tłumaczenia, chyba, że ogólne: Stormlord. Myślę, że ciekawym tłumaczeniem zbójcerzy mogłoby być "reiver knights" ( co ma świetne uzasadnienie historyczne). Walwuch - Smashinear, Smiechała (?) Jolly man. Nie wiem skąd J. Christa wziął słowo zielacha (regionalizm?, neologizm?) ale można by w angielskim utworzyć dla niego odpowiednik "herbalistess". Słowo bórostwory jest chyba najtrudniejsze. Smieszne, że w jednej z gier komputerowych ( WB 3) słowo Fey przetłumaczono jako "istoty lasu" a więc może jest to dobra propozycja, bo w angielskim brak ciekawego odpowiednika polskiego słowa bór.

    Robert z Gdyni

    OdpowiedzUsuń

Uwaga, Twój komentarz nie ukaże się natychmiast, bo najpierw cenzura musi go zatwierdzić. Przepraszamy za przejściowe trudności. Prosimy nie regulować odbiorników.