niedziela, 5 września 2010

(FANART) Komiksownia nr 2: W hołdzie Januszowi Chriście

Staraniem gdańskiej Pracowni Komiksowej (czyli Bogdana Ruksztełło-Kowalewskiego) ukazał się w czerwcu br. drugi numer antologii "Komiksownia", tym razem poświęcony Januszowi Chriście. Skromna książeczka (48 czarno-białych stron A5) wydana została w formule non-profit, stąd słaba promocja i jeszcze słabsza dostępność. Kto nie był na tegorocznej edycji Bałtyckiego Festiwalu Komiksu, w zasadzie nie miał szans zetknąć się z tą publikacją, dlatego spróbujemy przybliżyć ją na naszym blogu.

Ponad 1/3 antologii zajmują plansze Wojciecha Olszówki, którego kreska od lat kojarzona jest z mistrzem z Sopotu. Oba jego komiksy są crossoverami "Kajtka i Koka" z "Kajkiem i Kokoszem". Wyraźnie jednak widać, że rysownik lepiej czuje się w stylistyce wczesnego Christy, mniej więcej z okresu "W krainie baśni". O ile Koko i profesor Kosmosik są skopiowani wręcz znakomicie, to Kajtek już nieco gorzej, a postacie z "Kajka i Kokosza" całkiem słabo. Ten kontrast razi zwłaszcza w autorskiej historii "Ostateczne rozliczenie". Na szczęście w drugim komiksie pt. "Projekcja" (otwierającym książeczkę) Olszówce przyszedł z odsieczą Bogdan Ruksztełło-Kowalewski jako scenarzysta i zaoferował ciekawy sposób na komiks o Kajku i Kokoszu bez… Kajka i Kokosza. Rysownik wreszcie mógł pokazać swoje dobre strony, ukrywając te nieco słabsze i rezultat okazał się naprawdę sympatyczny.

Dużą niespodzianką jest "Kajko i Kokosz" w wykonaniu Igora Wolskiego. Kto by pomyślał, że ten młody rysownik odważy się zmierzyć z legendą mistrza i wyjdzie z tej próby obronną ręką? Wolski nawet nie próbuje naśladować stylu Christy - ani graficznie, ani fabularnie. Stosuje nowoczesne kadrowanie, skróty perspektywiczne rodem z Marvela i płaskie "żarówiaste" kolory, a jednak efekt końcowy jest w jakiś sposób bliski oryginalnej estetyce serii. Nawet zupełnie "niechristowy" pomysł lamp na lawę broni się w zestawieniu z dowcipną, choć równie "niechristową" puentą. Szkoda tylko, że kolorystyka Wolskiego zupełnie nie nadaje się do czarno-białego druku. Komiks można docenić dopiero w wersji barwnej, dostępnej na blogu autora.

Jeszcze dalej od Christy odszedł Łukasz Kowalczuk w przewrotnym i zaskakująco poważnym ni to sequelu, ni to spin-offie przedostatniego tomu "Kajka i Kokosza". I bardzo dobrze. Pozytywne wrażenie robią też trzy zabawne jednoplanszówki z bezpretensjonalnymi puentami, autorstwa kolejno: Januarego Misiaka, Jakuba Babczyńskiego i Marka Regnera. Zwłaszcza Regnerowi ("Genialna myśl Kaprala"), z jego cartoonową kreską i trafioną stylizacją postaci, udało się dopisać mini-rozdzialik "Kajka i Kokosza", któremu sam Christa z pewnością przyklasnąłby i włączył do kanonu.

O pozostałych pracach (w każdym razie o większości z nich) trudno coś powiedzieć w kontekście celu, jaki przyświecał antologii. Pomysł, czy może jego brak, jest zwykle ten sam - zamiast złożyć hołd zmarłemu, składa się hołd swojej żałobie po zmarłym. Czyli tradycyjnie, po polsku, a do tego uniwersalnie, bo Christę można z powodzeniem zastąpić kim innym. Nawet popularny komiksowy wampir-niewampir Blaki snuje się i utyskuje przez trzy plansze po to tylko, by w ostatnim kadrze uraczyć nas banałem "Christa uczy pokory". Oj, uczy.

Mimo zróżnicowanego poziomu, lektura "Komiksowni" napawa optymizmem. Twórcy powoli nabierają dystansu do tematu, porzucają typowe dla zeszłorocznych Zeszytów Komiksowych płaczliwe tony na rzecz atrakcyjnych fabuł i coraz śmielszej zabawy postaciami Christy. Miejmy nadzieję, że ten trend będzie jeszcze lepiej widoczny w następnej antologii, której premiera czeka nas już za miesiąc w Łodzi.

4 komentarze:

  1. Ej. Panowie... Jaki "wampir" Blaki ? No kaman. Gdzie tu wampir? Czy postacie z sagi "Rewolucje" Mateusza Skutnika też wrzucicie do jakiejś gildii (wmpirzej, trollowej, czy jeszcze innej? Blaki jest "wiecznie zamyślony mały człowieczek" i tyle. Z wampirem ma tyle wspólnego co ja mam wspólnego z disco polo :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ystad, mimo Twoich zapewnień, ja na przykład wciąż widzę małego Nosferatu z filmu Herzoga. Gdyby autor chciał, żeby czytelnik zobaczył "wiecznie zamyślonego małego człowieczka", to by go narysował. Tak sądzę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli chodzi o dostępność naszego albumu to postaramy się przywieźć większą partię na festiwal do Łodzi - więc nie jest tak źle z dostępnością :)

    Prosimy też nie zapominać, że Pracownia Komiksowa to nie tylko Bogdan, ale i Jaśmina i Paweł.


    Na koniec informuję, że na początku listopada będzie wydana Komiksownia 3.

    do zobaczenia w Łodzi...

    OdpowiedzUsuń
  4. Chętnie bym nabył ten album. Czy jest możliwość, że go wyślecie? Pieniądze wpłaciłbym na konto.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga, Twój komentarz nie ukaże się natychmiast, bo najpierw cenzura musi go zatwierdzić. Przepraszamy za przejściowe trudności. Prosimy nie regulować odbiorników.