czwartek, 29 maja 2014

Boom! I po boomie?

Firma Wealth Solutions ogłosiła, że druga komiksowa aukcja Desy była gigantycznym sukcesem i zapowiedzią jeszcze większych sukcesów. Jednak zestawienie wyników obu aukcji nie napawa aż takim optymizmem. Jeśli lubicie cyferki, zapraszam do krótkiej analizy porównawczej. Ograniczymy ją do twórców kojarzonych z komiksem, a nie z ilustracją, żeby nie mieszać tych dwóch światów, sztucznie połączonych w ofercie Desy. Z marcowej aukcji weźmiemy pod uwagę obiekty do nr 41, a z majowej do nr 71, z wyłączeniem prac Dłużniewskiej i Lutczyna.
  • Suma cen wywoławczych w obu aukcjach była podobna, za każdym razem wynosiła ok. 127 tys. zł. Tyle tylko, że za tę kwotę w marcu Desa wystawiła 32 obiekty, a w maju 68. Oznacza to, że ceny wywoławcze zostały obniżone o 53% - z 4 do niecałych 2 tys. zł za obiekt. Zwróćmy jednak uwagę, że w marcu średnią nabijały absurdalnie drogie prace Bogusława Polcha, drastycznie przecenione za drugim razem.
  • Ceny transakcyjne spadły o 29% - z 4,7 do 3,6 tys. zł za planszę. Najbardziej, bo aż o 60%, obniżyły się ceny prac Christy: z 5,4 do 2,2 tys. zł. Gdyby nawet nie uwzględniać ceny okładki "Zwariowanej wyspy" z pierwszej aukcji, to spadek wyniósł 34%, czyli i tak sporo. Spadły też ceny drogiego Polcha (o 37%, tj. do poziomu 4,6 tys. zł) i taniego Raczkiewicza (o 20%, tj. do ok. 900 zł), a nawet "Klossa" (o 18%, tj. do ok. 3,9 tys. zł, nie licząc okładki).
  • Podczas ostatniej aukcji nie udało się sprzedać aż 18 prac (26% oferty), przy czym wcale nie tych najdroższych. W marcu było lepiej, nabywców nie znalazło tylko 6 obiektów (19%), w tym pięć to wspomniane już drożyzny Polcha, a jeden to również przeszacowany rysunek Raczkiewicza.
  • O ile w marcu Christa sprzedawał się na pniu za kwoty średnio 4-krotnie wyższe od cen wywoławczych, to w maju na 1/4 jego prac w ogóle nie było chętnych. Nie sprzedały się np. trzy unikalne tła do gry komputerowej "Kajko i Kokosz".
  • Całkowitą klapą okazało się wystawienie komiksów Andrzeja O. Nowakowskiego. Z sześciu prac nie "zeszła" ani jedna.
  • Umiarkowanym zainteresowaniem cieszyły się plansze Raczkiewicza, Szyszki i Różańskiego - "schodziły" po cenach wywoławczych, a i to nie wszystkie. Debiutująca w maju Szarlota Pawel osiągnęła niezbyt imponujący pułap ok. 1,8 tys. zł za planszę.
  • Na niemal niezmienionym, bardzo wysokim poziomie 8 tys. zł utrzymał się Papcio Chmiel. Prace Baranowskiego, po niezbyt udanym marcowym starcie, sprzedawały się średnio po 4,1 tys. zł.
  • Wśród majowych debiutantów prawdziwą sensacją był "Good Morning USA" Piotra Drzewieckiego, zakupiony za 3,8 tys. zł. Jednak na podstawie jedynego wystawionego komisu tego autora trudno wyciągać jakieś wnioski.
  • W maju nie udało się pobić marcowego rekordu, który wynosił 22 tys. zł za kreskę okładki "Kajtka i Koka". Najwyższa wylicytowana na majowej aukcji cena wyniosła 15 tys. zł za kompletną szwedzką okładkę "Klossa".

Czy na podstawie zaledwie dwóch aukcji można zaobserwować jakieś prawidłowości? Zapewne tak. Na przykładzie Christy widać, że początkowe szaleństwo, podsycane przez kampanię medialną, dość szybko się skończyło. W maju nikt już nie rzucał się na byle co, jak choćby na blaudruki (czego kompletnie nie mogliśmy zrozumieć). Druga oferta Desy była nieco bardziej zróżnicowana od pierwszej, dzięki czemu czytelniejsze stały się kryteria, jakimi kierowali się klienci. A są to raczej kryteria amatorsko-fanowskie, a nie inwestycyjne. Chętniej np. kupowano idące w setki, a nawet w tysiące, plansze z popularnego "Kajka i Kokosza" oraz "Kajtka i Koka", niż prawdziwe rarytasy z programu teatralnego (tylko 70 szt.) i gry komputerowej (24 szt.). Bodajże jedynym komiksem nabywanym z myślą o inwestycji jest niezbyt urodziwy "Kloss", którego ceny są bardzo wysokie i do tego bardzo wyrównane.


Wygląda to trochę tak, jakby zamiast spodziewanego tłumu zamożnych kolekcjonerów i inwestorów, na aukcję rzuciła się garstka słabo zorientowanych w temacie napaleńców, którzy dość szybko zaspokoili potrzeby i równie szybko wyczerpali swoje legendarne wolne środki finansowe. W tej sytuacji nie liczyłbym na przepowiadane po rozmaitych forach i blogach niebotyczne zyski dla rysowników młodszego pokolenia. Na razie w cenie jest sentyment, a nie walory artystyczne. Zainteresowanie komiksami starszymi, ale drugoligowymi także jest mizerne. Żeby drogo sprzedać oryginał, trzeba więc najpierw stworzyć dzieło kultowe, choć niekoniecznie wybitne.

3 komentarze:

  1. Z kilkoma tezami się nie zgodzę ale jest to ciekawy głos w dyskusji. Nie odnosząc się do kwestii inwestycyjnych i koncentrując się tylko na Chriscie – kilka moich uwag z punktu widzenia kolekcjonera Christy na temat rzadkości/atrakcyjności plansz z konkretnych komiksów.

    - Cena za Wyspę na pierwszej aukcji była wyjątkowa gdyż sama plansza była wyjątkowa (okładka, uroda, efektowność etc). Nawet u samego Christy niewiele jest okładek w takim formacie tak ładnie zachowanych i tak efektownych. Tak więc nie świadczy to „źle” o drugiej aukcji, raczej podkreśla wyjątkowość tej pracy z pierwszej aukcji.
    - jako generalna uwaga - rozdzielenie koloru od kreski jest moim zdaniem kontrowersyjnym posunięciem. Jest to korzystne dla domu aukcyjnego i sprzedającego natomiast dla kolekcjonera dyskusyjne. Dla mnie kolor i blaudruk był zawsze drugorzędny (fajny dodatek co najwyżej). Jednak najcenniejszy jest rysunek (kreska). Ale oczywiście ktoś może na to patrzeć inaczej.
    - Plansze z Kajko i Kokosz będą moim zdaniem zawsze najbardziej poszukiwane. I to te ze Świata Młodych i Relaxu. Dla wielu to jest ten najbardziej znany i lubiany Christa, tu też największy jest „ładunek emocjonalny” dla kogoś kto pamięta i kupuje plansze z sentymentu do dzieciństwa (bardzo istotny element, dlatego moim zdaniem min. gorzej sprzedawały się komiksy mniej znane). Dodatkowo w Szkole latania (czyli od publikacji w Swiecie Młodych) po raz pierwszy pojawili się Hegemon z Kapralem jedne z najwybitniejszych „czarnych charakterów” w polskim komiksie. Reasumując jeśli ktoś miałby mieć jedną planszę Christy to z dużą pewnością wybierze plansze z Kajko i Kokoszem od Szkoły Latania w górę niż bardziej rzadkie plansze np. z programów teatralnych. Wbrew pozorom tych plansz Kajkiem i Kokoszem (Hegemonem i Kapralem) nie jest tak dużo – część z nich zaginęła, część jest w kilku prywatnych kolekcjach, z których według zapewnień włascieli szybko nie wypłyną. Spora część jest „rozproszona” po wielu kolekcjach.
    - wracajac do rarytasów. Według mojej opinii rarytasy zaczynają zbierać ludzie, którzy już zaspokoili swoje pierwsze potrzeby, czyli wspomniane wyżej chociażby plansze z Kajko i Kokoszem. Na to przyjdzie pewnie jeszcze czas (o ile kupujący obecnie będą chcieli rozwinąć swoją kolekcję). Przyznam że zaskakuje brak sprzedaży plansz to gry komputerowej ale trochę z innego powodu – nie dlatego że są rzadkie wśród twórczości Christy (co jest oczywiście prawdą) ale dlatego że są to plansze do gry komputerowej właśnie. Element graficzne stanowiące tło do gier komputerowych (szkice, projekty, plansze) to moim zdaniem może być jeden z ciekawszych trendów w tego typu kolekcjonerstwie. Ktokolwiek będzie chciał stworzyć tego typu kolekcję po prostu musi mieć Christę w swojej kolekcji.
    - warto tez zauważyć, iż na aukcjach generalnie cieszyły się powodzeniem plansze z …… a nie to co przedstawiają. To moim zdaniem cecha pewnej niedojrzałości rynku i początkowych emocji kupujących. To co jest narysowane naprawdę w kolekcjonowaniu plansz komiksowych ma znaczenie i powinno być odzwierciedlone w cenie. Fakt czy pojawiają się tam bohaterowie komiksu czy nie, czy dzieje się tam kluczowa scena dla komiksu czy nie w kolekcjonowaniu tego medium ma naprawdę duże znaczenie. Nie było tego widać jeszcze na dwóch dotychczasowych aukcjach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zasadzie nie widzę różnic w naszych opiniach. Jesteśmy zgodni, że klienci kierują się sentymentem i emocjami, a nie kalkulacją. To jest jeszcze rynek bardzo amatorski i wpychanie go na siłę do galerii jest działaniem mocno na wyrost. Ale skoro ludzie chcą się posnobować, że planszę kupili za krocie w Desie, to proszę bardzo. Taka plansza to już jest ho-ho, a nie dziecinna zachcianka, jak u zwykłego fanboya.

      Usuń
  2. "Prace Bogusława Polcha, drastycznie przecenione za drugim razem"

    No niestety nie zauważyłem ani jednej marcowej planszy przecenionej w maju.

    Osobiście w takich "majowych" cenach wziąłbym kilka "marcowych" plansz.

    I nie wątpię, że znalazłoby się sporo kolekcjonerów, którzy widzą sprawę podobnie.

    Szczerze wątpię, że artysta przeceni plansze do "Ekspedycji".

    Jeśli sprzedał już komuś plansze w tak wysokiej cenie, raczej nie wypada zejść teraz do 3-5 tysięcy ...

    OdpowiedzUsuń

Uwaga, Twój komentarz nie ukaże się natychmiast, bo najpierw cenzura musi go zatwierdzić. Przepraszamy za przejściowe trudności. Prosimy nie regulować odbiorników.