niedziela, 10 listopada 2019

Komiksowy pojedynek

Już od pół roku było wiadomo, że konfrontacji między najnowszymi tomami "Kajka i Kokosza" oraz "Asteriksa" nie da się uniknąć. Oba komiksy powstawały bez udziału oryginalnych twórców, w obu pojawiają się chude jak patyk, rude dziewczynki i oba miały się ukazać w tym samym roku (nie mówiąc o oczywistych podobieństwach całych serii). Premiera "Córki Wercyngetoryksa" jest już za nami, zatem każdy może ją sobie teraz kupić, przeczytać i porównać z "Królewską Konną". Ja postanowiłem załatwić sprawę raz-dwa, w tabelce, bez ględzenia. Oto wyniki:

Fajne rysunki
Grafika jak w oryginale
Pomysł na postać dziewczęcą
Czytelna, przejrzysta historia
Przygody głównych bohaterów
Memogenne gagi

Ostatecznie jest remis 3:3, tzn. nie ma ani przegranego (uff...), ani zwycięzcy. Nie wiem tylko dlaczego mi tak wyszło, bo nie do końca ogarniam obie historyjki. Na przykład żadnej z nich nie potrafiłbym opowiedzieć "własnymi słowami", bez zaglądania do albumów. Być może tak właśnie wyglądają nowoczesne scenariusze - mają kluczyć niczym pociski z łuku-samocela, z laserowym naprowadzaniem, satelitarną nawigacją i napędem na 4K (patrz: załączony obrazek).


Pamiętam jednak, że stare opowiastki Goscinnego i Christy zmierzały prosto do celu, jak strzały ze zwykłego, analogowego łuku (patrz: załączony obrazek). I miało to swój urok. Trzymam więc kciuki, żeby wróciła moda retro, albo żeby kontynuatorzy w końcu się wyszumieli.


PS. Dzisiejszą tytułową ilustrację wykonał (analogowo) Sławek Kiełbus z okazji 60-lecia Asteriksa, a ja dorobiłem do niej kolorki (cyfrowo) w stylu puzzli Janusza Christy.

3 komentarze:

Uwaga! Nie mamy możliwości przenoszenia komentarzy pomiędzy postami. Jeśli więc Twój komentarz dotyczy innego wpisu, po prostu nie zostanie opublikowany.