środa, 28 września 2016

The making of "Coś na muchy"

Znacie już bohaterów "Małego Kajka i Kokosza", zobaczmy teraz co działo się z nimi dalej. Zanim powstały pierwsze kadry komiksu, rysownicy dostali od Piotra Bednarczyka specjalny szablon strony - to te niebieskie ramki na szkicach i ledwo widoczne linijki pod tekst. Dzięki temu kompozycja plansz w całym albumie jest jednolita i zgodna z pierwowzorem.

SZKIC #1
A oto pierwsza przymiarka Norberta. Akcja komiksu rozgrywa się jakieś 20 lat wcześniej niż u Christy, więc scenografia miała być bardziej archaiczna, a gród skromniejszy. Stąd słowiańskie półziemianki zamiast domów.


SZKIC #2
Drugie podejście, bardziej dynamiczne.


KRESKA
Gród przybrał w końcu kształt pierwszego Mirmiłowa ze "Złotego pucharu". W tej wersji dziedziniec był jeszcze trochę za duży.


KOLOR #1
A tu ciekawostka - oryginalny, autorski kolor Norberta (podobnie wyglądała plansza nr 2). Niestety, wersja ta nie zyskała aprobaty wydawnictwa, choć broniliśmy jej jak niepodległości.


KOLOR #2
Za drugim razem Norbert musiał użyć kolorów ze specjalnego wzornika Egmontu i zrezygnować z cieniowania, które uznano za niechristowe. Wszystko to w ramach ujednolicania albumu.


Dymki zrobiłem ja, ale nie ma sensu ich pokazywać, bo wszyscy widzieli (np. tutaj). Warto natomiast zwrócić uwagę na świetną czcionkę, wykonaną przez Piotra "Śmiechosława" Wojciechowskiego na podstawie "Dnia Śmiechały". Powstały dwa warianty: normalny oraz "głośny", bo okazało się, że bohaterowie Christy innymi literami mówią, a innymi krzyczą.

6 komentarzy:

  1. Szkoda tej kolorystyki, a cieniowanie jako niechristowe to dziwne podejście przy tak niechristowej kresce ;)
    Przy okazji szkiców, wydaje mi się że ten mniej dynamiczny bliższy jest właśnie ducha Christy, jego rysunki ogólnie są mniej dynamiczne...

    OdpowiedzUsuń
  2. Według mnie z tego bardziej Christowego kolorowania wynikła nieczytelność rysunków. Po prostu rysunki Norberta są na tyle specyficznie narysowane, że płaska paleta Christy średnio do nich pasuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się Radosławem Kochem. Dla przykładu - kadr 2: w pierwszej wersji ściana za paleniskiem ma głębię, widać, że palenisko płonie przed ścianą. Drugi wariant jest płaski i wszystko się zlewa.

      Usuń
  3. Zgadzam się, poprzednia wersja bardziej mi się podoba. Chyba Egmont próbował zjeść ciastko i mieć ciastko. Albo cały komiks niech będzie narysowany w całości po Christowemu, albo niech rysownik ma wolną rękę. I jeszcze jedno. Christa co prawda cieniowania kolorami nie stosował, ale użycie farb dawało pewną charakterystyczną fakturę, przyjemną dla oka. Tutaj mamy jednolite kolorowo powierzchnie, bez obrazy ale jak z Painta. Cieniowanie ładnie to łamało.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się. Dla mnie główny zarzut do tego komiksu to właśnie to że jest potwornie nieczytelny. Natomiast oryginalna kolorystyka wygląda dużo lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie podoba mi się stosowanie "filtru christologicznego". Uważam, że skoro każdy rysownik ma rysować własną kreską, to niech będzie w 100% własna. Jeżeli któryś rysownik ma własny sposób kadrowania, to niech kadruje po swojemu. Jeżeli ma własny sposób kolorowania, to niech koloruje po swojemu.
    Zobaczcie na komiksy z "Kaczorem Donaldem". Mają różne kształty dymków, różne sposoby kolorowania i różne sposoby kadrowania. Chcę, aby "Kajko i Kokosz" poszli tą samą drogą.

    -Kleszcz-

    OdpowiedzUsuń

Uwaga, Twój komentarz nie ukaże się natychmiast, bo najpierw cenzura musi go zatwierdzić. Przepraszamy za przejściowe trudności. Prosimy nie regulować odbiorników.