czwartek, 24 grudnia 2015

Cud wigilijny

Wprawdzie żadne z moich zwierząt nigdy nie przemówiło w wigilijną noc, ale dziś jestem w stanie uwierzyć, że cuda jednak się zdarzają. Zobaczcie co Łamignat wygrzebał na Allegro.


Na wypadek, gdyby aukcja zniknęła, kopiujemy opis tego niesamowitego wykopaliska:
W 1973 namówiłem Janusz Christę, znanego wtedy czytelnikom wielkoformatowego gdańskiego "Głosu Wybrzeża" [chodzi oczywiście o "Wieczór Wybrzeża"], do drukowania komiksu w łódzkiej gazecie. Wracałem do redakcji z komiksem. To spotkanie opisałem w wydanej przed rokiem książce "Przez trzy epoki. Wspomnienia łódzkiego dziennikarza".
Pan Janusz Christa miał szybko nadesłać winietę zapowiadającą komiks. Nadeszła, ale była wielkości gazety, w której miała się ukazać. Poprosiłem o przysłanie drugiej, mniejszej - nadeszła, ale też była za duża i do tego w kolorze. Obie nie mogły być wykorzystane z powodu ograniczeń technicznych. Poprosiłem o przysłanie nowej. Zaproponowałem odesłanie poprzednio nadesłanych stron tytułowych. - Niech je pan oprawi i powiesi w domu. Daję je panu. - odpowiedział Janusz Christa.
Tak, niespodziewanie, stałem się ich właścicielem.

Wynika z tego, że plansza jest w posiadaniu pana Adama Lewaszkiewicza, byłego redaktora naczelnego "Expressu Ilustrowanego". Spróbujemy się z nim skontaktować, żeby wyjaśnić kilka zagadek związanych z łódzkimi przedrukami komiksów Janusza Christy (pisaliśmy o nich w artykułach z serii "2w1" i "Kosmozagadka"). Ale to dopiero za jakiś czas, a teraz zostawiamy Was sam na sam z pierogami i karpiem, życząc wszystkim WESOŁYCH ŚWIĄT!

9 komentarzy:

  1. Janusz Christa. Mistrz kreski, wszechwieczny szaczun i podziw :) dobrze, że takie perełki się zachowały i nikt ich nie wyrzucił...

    OdpowiedzUsuń
  2. Imiona bohaterów napisane są w podobnym stylu jak w WAG-owskim Kajtku i Koko w kosmosie. Potwierdza to tylko fakt, że obie okładki powstały w tym samym czasie :) Celowo piszę okładki, gdyż format rysunku bardziej przypomina okładkę niż winietkę. Szkoda, że w tego szkicu nie wykorzystał KAW :)

    Korzystając z okazji życzę wszystkim, a przede wszystkim autorom bloga, WESOŁYCH ŚWIĄT!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. Jest jeszcze jedna ciekawa sprawa, a mianowicie włosy Mirmiła. Fryzurę afro to on miał dopiero w "Wojach Mirmiła" (1974), a wcześniej czesał się na anielicę. Skąd więc tutaj taka stylówa? Hmm...

      Usuń
    2. No i te główki Kajka i Kokosza prawie jak z winietek w "Świecie Młodych". Piękne znalezisko.

      Usuń
  3. A ja po prostu powiem tak: WESOŁYCH ŚWIĄT! :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Może kogoś zainteresuje taka ciekawostka:
    Na pierwszych kilkunastu stronach powieści Jakuba Pawełka "Perski Podmuch" żołnierze oddziału specjalnego używają kryptonimów z KiKa. Oto najdłuższy fragment:

    "-Jesteśmy na pozycji, Kasztelan. Czekamy na sygnał.
    -Przyjąłem, Miluś. Ptaszek krąży nad celem, wszyscy na pozycjach. Zgłaszać gotowość.
    -Mirmił na pozycji.
    -Miluś na pozycji - sapnął Preiss.
    -Lubawa na pozycji.
    -Przyjąłem, zaczynamy. Hegemon, powtarzam, Hegemon!"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest to ciekawostka, choćby dlatego, że J. Christa także używał perskich/orientalnych słów w nazwach bohaterów swoich komiksów. Choćby np. imiona orionidów w KiK w Kosmosie: ZARZUR=ZAR ( po persku "złoto"-)+ZUR ( per."siła", czyżby jakiś perski "Dajmiech?") NA`AM ( arabskie :"tak"), lub też. np. Ramparam ( sanskryckie "pełny radości"). Tak więc Jakub Pawełka "zrewanżował się" zastosowaniem polskich imion w Persji.
      Inna sprawa, że skądś musiał J. Christa te nazwy wziąć. Albo znał nieco języki orientalne, korzystał ze słowników albo wziął je z jakiś wschodnich bajek( najbardziej, według mnie, prawdopodobne)

      Robert z Gdyni

      Usuń
    2. Yyyy... Zgubiłem się.

      Usuń

Uwaga, Twój komentarz nie ukaże się natychmiast, bo najpierw cenzura musi go zatwierdzić. Przepraszamy za przejściowe trudności. Prosimy nie regulować odbiorników.