wtorek, 7 lipca 2015

Wilk podkarpacki

Kto by pomyślał, że moja niezobowiązująca minirelacja z Podkarpacia zaowocuje całą serią postów? Ja na pewno nie, a jednak... Przed Wami znakomity i jak zwykle odkrywczy tekst Naszego Stałego Czytelnika Piotra.
* * *

TROPAMI BIAŁEGO WILKA
Odpowiadając na apel Kaprala zamieszczony w jego relacji z wycieczki w Podkarpackie, spieszę donieść o zupełnie innych architektonicznych znaleziskach z tego regionu, tym razem związanym z wakacyjną przygodą Kajtka i Koka. Historia białego wilka, bo o niej mowa, do dziś jest jedną z moich ulubionych. Pewnie dlatego, że gdy przeczytałem po raz pierwszy trzy kolorowe albumy KAW-u, zachwycił mnie wciągający, pełen humoru, nieźle dopracowany, sensacyjny scenariusz, godny czołowych pisarzy powieści kryminalnych. Hegemon napisał, że "Śladem białego wilka" jest komiksem czterokrotnie mniej kultowym od "Kajtka i Koka w kosmosie". I pewnie dlatego na blogu poświęcono tej pozycji tak niewiele uwagi. Co prawda różnice i uzupełnienia między wydaniem albumowym (KAW, Egmont) a gazetowymi paskami z "Wieczoru Wybrzeża" zostały wyjaśnione, a Arek Florek wskazał na scenę nawiązująca do "Łabędzia" z "Relaxu" - historii, którą Janusz Christa przeżył podobno podczas wypadu na Mazury. Nadal jednak nierozwiązaną pozostaje kwestia lokalizacji poniemieckich bunkrów. Czy jest zupełnie przypadkowa, czy też wyobraźnia autora prowadzi nas po raz kolejny do precyzyjnie wskazanego na mapie miejsca? Niektóre lokacje, pojawiające się w komiksach Christy, istnieją przecież naprawdę. Zwykle są to miejsca, w których autor mógł bywać lub bywał, albo też znał je tylko z kart książek, kolorowych albumów lub pocztówek, a które z pewnością mógłby zobaczyć osobiście, gdyby nie ówczesne trudności ze swobodnym przekraczaniem granicy PRL-u. Czy i w tym przypadku jest podobnie? Oceńcie sami. Temat w sam raz na okres wakacyjny, który właśnie przed nami. Zobaczymy dokąd zaprowadzi nas ślad białego wilka...


Tylko od czego zacząć, skoro jak zwykle Janusz Christa nie ułatwił zadania? Poszukując lokalizacji twierdzy Ramparama, przekonałem się jak ważne są nawet drobne wskazówki. Wiemy zatem, że szukamy okolic dzikich i mało zaludnionych, gdzie:
  - grasują wilki i wypasano owce,
  - płynie rzeka,
  - zbudowano bunkry, miasteczko i zamek na wzgórzu.
Tyle informacji musi nam wystarczyć. Być może trop, tak jak w przypadku "Łabędzia", wiedzie w okolice jezior mazurskich? Chyba jednak nie znajdziemy tam nic ciekawego. Wyruszamy zatem dalej w ponad 600-kilometrową podróż na południe.

WZGÓRZE ZAMKOWE
Gdy Kajtek i Koko po raz pierwszy docierają w okolice, gdzie rzekomo grasuje biały wilk, trafiają na wzgórze z ruinami zamku, z którego rozciąga się bardzo charakterystyczny widok na dolinę rzeki i rozmieszczone wzdłuż niej bunkry z czasów drugiej wojny światowej. Schodząc ze wzgórza nieomal wpadają do jednego z nich. Potem odkrywają, że całą okolicę pokrywa sieć bunkrów, których pełne rozmieszczenie zawiera mapa przywieziona przez von Bombkego. Ale czy takie miejsce istnieje naprawdę?

Ruiny zamku i widok na dolinę rzeki, "Śladem białego wilka"

Chyba już czas podzielić się z Wami wynikami moich poszukiwań, ale najpierw kliknijcie ten link, jeśli chcecie podziwiać widoki jak na rysunkach zamieszczonych powyżej.

ZAMEK KMITÓW
W ten sposób trafiliśmy w Bieszczady, do ruin zamku na Górze Sobień, pomiędzy miejscowościami Załuż i Monasterzec.

Zamek Rodu Kmitów, Góra Sobień (źródło)Widok z zamku na dolinę Sanu (źródło)

W roku 1389 Władysław Jagiełło nadał zamek rycerskiemu rodowi Kmitów. W 1474 i 1512 zamek został dwukrotnie zniszczony przez wojska węgierskie. Obecnie z twierdzy – podobnie jak z Urquhart w Szkocji – pozostały już tylko ruiny, stanowiące atrakcję turystyczną. W celu ułatwienia dostępu zwiedzającym wybudowano drewniane schody wiodące do zamku i taras widokowy, z którego roztacza się piękny widok na zakole Sanu. Było to dopiero w 1997 r., dlatego ani schodów ani tarasu nie odnajdziemy w komiksie z lat 60-tych. Według legendy w księżycową noc wśród ruin zamiast białego wilka można spotkać ducha Białej Damy. Tylko czy w okolicy są bunkry? Pewnie Was to nie zdziwi jeśli napiszę, że są.

LINIA MOŁOTOWA
Schodząc ze wzgórza natrafiamy na pierwszy bunkier z czasów wojny. Zresztą cała dolina Sanu – podobnie jak okolica, w której zatrzymali się Kajtek i Koko – pełna jest pozostałości po niemieckich umocnieniach tzw. Pozycji Granicznej "Galicja" oraz poradzieckich bunkrów Przemyskiego Rejonu Umocnionego zwanego Linią Mołotowa.

Poniemiecki bunkier, "Śladem białego wilka"Bunkier Linii Mołotowa pod Górą Sobień (źródło)

To właśnie Załuż z racji swojego strategicznego położenia na skrzyżowaniu głównych szlaków drogowych, a także będąc pierwszą stacją kolejową po stronie radzieckiej, był miejscem lokalizacji punktów oporu. Składało się na nie 17 schronów bojowych, wchodzących w skład Linii Mołotowa. Schrony w większości wysadzono, lecz niektóre z nich znajdują się nadal w dobrym stanie. Obiekty militarne powstawały w latach 1940–41 wzdłuż linii granicznej, ustalonej po podzieleniu II Rzeczpospolitej przez armie radziecką i niemiecką na mocy tajnego porozumienia paktu Ribbentrop-Mołotow. Poniżej na mapie wyraźnie widać, że granice fortyfikacji stanowi San - na wschodzie radzieckich, na zachodnim brzegu niemieckich.

Kopia tajnej mapy von Bombkego? Nie, to ogólnie dostępna mapa bunkrów ze strony sympatyków Załuża

Ale przecież w komiksie mowa jest wyłącznie o bunkrach niemieckich... Prawda, tyle że po wojnie Sowieci niespecjalnie chwalili się tym, iż wznieśli umocnienia na linii umownego podziału terytorium II Rzeczypospolitej między dwóch okupantów. Dlatego powojenna literatura podawała nieprawdziwą informację, że to Niemcy, a nie Sowieci wykorzystali strategiczne położenie Góry Sobień i zbudowali tam betonowe bunkry. Być może jeszcze w latach 60-tych, kiedy powstawał komiks, Janusz Christa uzyskał błędne dane lub też celowo pominął ten wątek w scenariuszu.

Bunkier, "Śladem białego wilka"Wnętrze bunkra, Załuż (źródło)

SANOK
Zaledwie 10 km od Góry Sobień leży liczący niespełna czterdzieści tysięcy mieszkańców Sanok, którego początki sięgają IX wieku. Być może jest to właśnie Sanok stał się dla Christy pierwowzorem miasteczka z komiksu. Przejeżdżając przez to zabytkowe miasto wśród licznych atrakcji turystycznych warto odwiedzić Muzeum Historyczne mieszczące się w pomieszczeniach sanockiego zamku. Nie odnajdziemy tu co prawda kolekcji obrazów Hilarego Zamsza, ale za to największy zbiór prac Zdzisława Beksińskiego, urodzonego w Sanoku potomka starego rodu, którego historia związana była z Sanokiem od kilku pokoleń. Pradziadek Zdzisława - Mateusz przybył do miasta i w latach 40-tych XIX wieku założył Zakłady Kotlarskie, które dały początek późniejszej fabryce wagonów i autobusów Autosan. Prace prezentowane są w Muzeum Historycznym i stanowią praktycznie całość dorobku malarza. Zmęczeni zwiedzaniem możemy też przysiąść się do dobrego wojaka Szwejka palącego fajkę na ławeczce przy ul. 3 Maja. Kończąc naszą wyprawę, jak zawsze gorąco zachęcam do dzielenia się Waszymi opiniami na temat tego wakacyjnego znaleziska. A może ktoś z Was, spędzając wolny czas w Bieszczadach, spotka na swoim szlaku białego wilka?

Rynek w Sanoku, 1955 r. (źródło)

Piotr

3 komentarze:

  1. Jeżeli w "Śladem Białego Wilka" jest przedstawiony Sanok to ja właśnie ok. 90 roku kupiłem w nim lub w jego okolicach 2gą lub 3-cią część tej serii, a więc spotkałem na swoim szlaku białego wilka.

    Robert z Gdyni

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytając tekst dzisiaj jestem na obozie w Sanoku już 9 dzień.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga, Twój komentarz nie ukaże się natychmiast, bo najpierw cenzura musi go zatwierdzić. Przepraszamy za przejściowe trudności. Prosimy nie regulować odbiorników.