poniedziałek, 11 marca 2013

Dłużyzna, proszę pana

Informacja o rychłym zgonie bloga zaktywizowała kilku naszych najwierniejszych fanów. Od Arka Florka i Naszego Stałego Czytelnika Piotra dostaliśmy parę naprawdę ciekawych tekstów. Jako pierwszy prezentujemy artykuł Piotra o "Profesorze Stokrotku".

* * *
Szukanie "klucza", czyli realnych odpowiedników dla postaci i wydarzeń z komiksów, naprowadziło mnie kiedyś na trop Jacka Gmocha. Innych Orłów Górskiego niestety nie udało mi się odnaleźć, ale być może należało kopać głębiej. Na przykład Radgier vel Łamignat wyłapał, że tzw. klapserka z "Profesora Stokrotka" wyglądała jak Irena Dziedzic. Zapewne pamiętacie, że akcja tego komiksowego szorta rozgrywała się w polskiej wytwórni filmowej A.D.1979. Przewijali się tu aktorzy, dublerzy, reżyserzy i obsługa planu - aż trudno uwierzyć, że Janusz Christa wymyślił sobie wszystkie te postacie "od zera", skoro mógł sparodiować znane osoby z branży filmowej. W tym kontekście dość zaskakująca jest obecność na planie Ireny Dziedzic, która co prawda cieszyła się ogromną popularnością, ale wyłącznie jako dziennikarka i prezenterka TV. Otrzymała co prawda kilka propozycji filmowych, jednak przeważnie grała... samą siebie. Raz nawet u Andrzeja Wajdy, w filmie "Polowanie na muchy" z roku 1969.

Zdjęcia: Fototeka Filmoteki Narodowej
"Jutro premiera", 1962"Polowanie na muchy", 1969"Kłopotliwy gość", 1971

W "Profesorze Stokrotku" Irena Dziedzic (a właściwie jej domniemana komiksowa wersja) pojawiła się w towarzystwie reżysera, który bardzo przypomina Andrzeja Wajdę. To właśnie on kręci serial o Kajku i Kokoszu.

Andrzej Wajda, rok 1969. Zdjęcie: Fototeka Filmoteki Narodowej

Główne role w filmie grają oczywiście aktorzy, natomiast prawdziwi woje Mirmiła mają być ich dublerami, chociaż reżyser uważa, że w ogóle nie są podobni do pierwowzorów. W pewnej chwili na jednym kadrze spotykają się bohaterowie komiksowi i ich współcześni, serialowi odpowiednicy. Jest to jedna z najzabawniejszych scen w całej serii "Kajko i Kokosz".


Skoro rysownik zamierzał powierzyć ekranizację swojego komiksu samemu Andrzejowi Wajdzie, a w roli klapserki zatrudnić Irenę Dziedzic, to ciekawe kogo chciałby zobaczyć w głównych rolach? Christa nie był wybitnym karykaturzystą, ale akurat sugestia co do ewentualnej obsady wydaje mi się czytelna, chociaż ma formę jedynie rysunkowego żartu. Ten żart to jednocześnie hołd złożony dwóm wielkim, wspaniałym aktorom charakterystycznym i (podobnie jak Kajko i Kokosz) serdecznym przyjaciołom: Janowi Himilsbachowi i Zdzisławowi Maklakiewiczowi.

Jan Himilsbach i Zdzisław Maklakiewicz w "Rejsie". Zdjęcie: Gazeta.pl

Portretując duet H&M Christa dobrze wiedział, że nawet gdyby kiedyś powstał film o Kajku i Kokoszu, to Zdzisław Maklakiewicz już w nim nie zagra. Aktor zmarł nagle w 1977 roku, dwa lata przed powstaniem komiksu. Wcześniej wraz z Janem Himilsbachem wielokrotnie udowadniał, że doskonale odnajduje się w konwencji komediowej ("Rejs", "Wniebowzięci", "Jak to się robi"). Fanom komiksu szczególnie bliski powinien być jego występ w "Hydrozagadce" Andrzeja Kondratiuka (1970). Zagrał tam mętnego typa, Doktora Plamę - przeciwnika detektywa Asa (w tej roli wystąpił Józef Nowak). Czyżby As, pierwszy superbohater PRL-u, podążył za Plamą/Maklakiewiczem aż na karty komiksu Christy? Czy postać z charakterystyczną literą "A" na koszulce nie jest przypadkiem karykaturą Nowaka?

Józef Nowak jako As w "Hydrozagadce". Zdjęcie: Weird Humanities

Jestem ciekaw Waszej opinii w tej sprawie. Na poparcie moich domysłów nie mam niestety żadnych "twardych dowodów". Jeśli chodzi o Irenę Dziedzic, to pozostali reżyserzy, u których grała drobne rólki, w ogóle nie są podobni do postaci z komiksu. Za to Wajda pasuje jak ulał. Przeczytałem też, że za "Polowanie na muchy" dostało się Wajdzie od krytyków. Zarzucano mu, że po "Kanale" i "Popiołach" niepotrzebnie wziął się za komedię obyczajową. Mamy więc w "Profesorze Stokrotku" reżysera, który powinien trzymać się z daleka od komedii, dwóch aktorów komediowych, z których jeden jest naturszczykiem, a drugi nie żyje, oraz filmową parodię socjalistycznego superbohatera. Niezły galimatias.

Piotr

* * *
Zamiast puenty proponujmy słynny monolog Maklakiewicza z "Rejsu", ten o polskim kinie. Pamiętacie? Więc posłuchajcie jeszcze raz. To stąd wzięliśmy tytuł dzisiejszego artykułu. Według autora miała to być "Superprodukcja", ale tę już dawno zarezerwował Arek Florek.

3 komentarze:

  1. Bardzo ciekawy artykuł. Czlowiek w trykocie z literą A na piersiach pojawia się też na niepublikowanej okładce "Onufry Zagłoba kontra Frankenstein" Tadeusza Raczkiewicza (z roku 1975) to też może być pokłosie Hydrozagadki...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale z tym Wajdę to kapitalne :)) Wypisz, wymaluj. Co do Nowaka, to jest to możliwe, chociaż Nowak nie miał takiego brzucha. Ale kto wie?

    OdpowiedzUsuń

Uwaga, Twój komentarz nie ukaże się natychmiast, bo najpierw cenzura musi go zatwierdzić. Przepraszamy za przejściowe trudności. Prosimy nie regulować odbiorników.