wtorek, 4 marca 2014

Komiksowo w Sochaczewie

Sporo się ostatnio mówi o wprowadzaniu komiksów do programów szkolnych. Lutowy numer miesięcznika "Polonistyka" był w całości poświęcony tej tematyce. Oczywiście nie wszystkie podręczniki mają rozdziały o komiksie i nie wszyscy nauczyciele są merytorycznie przygotowani do prowadzenia lekcji o historyjkach obrazkowych. Na szczęście w Polsce działa kilku pasjonatów, którzy w swojej okolicy starają się wypełnić tę lukę podczas zajęć pozalekcyjnych. Jednym z nich jest Łukasz "Bofzin" Kuciński. Pierwszą relację z prowadzonych przez niego warsztatów opublikowaliśmy w maju ub.r. Dziś szczegóły najnowszej edycji.

* * *
W czasie tegorocznych ferii zimowych zostałem zaproszony przed dwie placówki (niezależnie od siebie) do przeprowadzenia kursów rysowania komiksów dla dzieciaków. Odbyły się one w Miejskim Ośrodku Kultury – Filia Boryszew oraz w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Sochaczewie. Oba wydarzenia były promowane w lokalnych mediach. Powstały dla nich nawet osobne plakaty, ponieważ program zajęć nieco się różnił.


Jako pierwsze, 20 lutego w MOK-u wystartowały "Warsztaty rysowania komiksów". Boryszewski ośrodek kultury prowadził tego dnia równolegle także zajęcia teatralne, językowe i taneczne. Przeprowadziłem lekcje dla czterech grup – razem ponad 40 dzieci w wieku szkoły podstawowej z klas I-VI. Każdy z modułów trwał ok. 45 minut. Dzięki wsparciu z Centrum Kultury, Promocji, Sportu, Turystyki i Organizacji Pozarządowych w Urzędzie Miejskim w Sochaczewie udało się dla każdego z uczestników warsztatów ufundować po jednym egzemplarzu komiksu z serii: "Tytus, Romek i A'Tomek".


"Jak rysować komiksy – warsztaty" było drugim z zaplanowanych w ferie komiksowych wydarzeń w Sochaczewie. Tego dnia dział dziecięcy nowo wybudowanej biblioteki w Miejskich Kramnicach zapełnił się dzieciakami w liczbie około 30. W przeciwieństwie do poprzednich zajęć w MOK-u, tutaj nie miałem narzuconego limitu czasowego – i okazało się, że dzieciaki siedziały ze mną dość długo. Dla najaktywniejszych uczestników znów znalazły się nagrody w formie komiksów wspomnianego wyżej sponsora.


Staram się prowadzić zajęcia dynamicznie, nie zanudzać. Łapię kontakt z uczestnikami, każdy się przedstawia. Nawiązuję luźną rozmowę, przedstawiam w kilku obrazkach historię komiksu, pokazuję prawdziwe komiksy na przykładzie naszej ulubionej serii "Kajko i Kokosz" i zaczynam rysowaną lekcję. W jej trakcie zapraszam do wspólnego rysowania chętne osoby. A potem według tych wskazówek każdy wykonuje samodzielnie własne komiksowe prace.


Nigdy nie narzekałem na brak aktywności podczas moich zajęć, być może dlatego, że staram się odbiegać ile tylko się da od szablonu standardowych lekcji szkolnych. Zawsze proponuję, aby dzieciaki nie wstawały przy odpowiedzi i nie podnosiły rąk, tylko od razu rzucały swoje pomysły. Nie witam się standardowym szkolnym "dzień dobry", tylko zwykłym "cześć" z uśmiechem na twarzy, tak jakbym witał kolegów w swoim wieku. Pozwalam chętnym rysować na tablicy razem ze mną, chętnie słucham nowych pomysłów dzieciaków (nawet jeśli nie są związane z wykonywanym właśnie przeze mnie rysunkiem). Chcę aby wszyscy czuli się swobodnie i... uruchamiali wyobraźnię. Bo przecież o to chodzi. Zawdzięczam komiksowi wspaniałe przygody mojego życia i chciałbym tą moją pasją zarazić inne dzieciaki. Zasiać w nich niespokojne komiksowe ziarno, aby dojrzewało. Tak aby temat komiksu ich intrygował; aby po wyjściu z zajęć chętnie sięgnęli po komiksy w bibliotece, kiosku, księgarni czy nawet w Internecie.


Dodatkowo efektem pracy z dzieciakami był komiks "Dawno temu w Sochaczewie", rozgrywający się – podobnie jak "Kajko i Kokosz" – we wczesnośredniowiecznych realiach. Na zdjęciu powyżej trzymam jego pierwszą stronę. Jedna ze scenografii jakie narysowałem skojarzyła się dzieciom z herbem miasta (bo my w herbie mamy zamek sochaczewski z rycerzykiem) i stąd wzięła się idea komiksu. Dzieciaki świetnie się bawiły dorzucając pomysły. Na zajęciach powstał cały scenariusz, ale nie zdążyliśmy dokończyć plansz. Narysowałem je więc sam, w domu, na podstawie prac uczestników i moich notatek z warsztatów.


W obu przypadkach po warsztatach na moje pytanie "jak było?" brzmiała zawsze trzykrotna odpowiedź "super!". Czy może być zatem lepsza nagroda dla rysownika, niż uśmiech dzieciaków przeniesionych za sprawą moich rysunków w krainę komiksów? Na marginesie chciałbym zaznaczyć, że ja także wspaniale się bawiłem, jakby dla zabawy po prostu spotykała się sama dzieciarnia (włącznie z prowadzącym). I myślę, że właśnie o to chodzi. Taki był mój pomysł na komiks przez całe moje życie: świetnie się bawić, bez względu na wiek.

Łukasz "Bofzin" Kuciński

6 komentarzy:

  1. Tak BTW Aleja informowała o tych warsztatach.
    http://www.alejakomiksu.com/nowosci/19678/Warsztaty-komiksowe-w-Sochaczewie/
    http://www.alejakomiksu.com/nowosci/19699/Warsztaty-rysowania-komiksow-w-Sochaczewie/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobrze. Tak trzeba.

      Usuń
    2. Dziękuję. Jest mi bardzo miło :-)

      Usuń
  2. JEEEEEJ! Oryginalne plansze Christy wczoraj wygrałem w konkursie komiksowym Egmontu... :D (No joke! Potwierdzenie wkrótce )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy to nawet na zdjęciu zrobionym przez Łamignata.
      Gratulacje, jesteś teraz krezusem :)

      Usuń
    2. Dzięki, choć za żadne skarby świata nie sprzedam tego NIGDY ;)

      Zaszczyt wielki choć najmilej było miło usłyszeć od wnuczki Pana Christy, że jej zdaniem nasza praca była najlepsza. Większego kopa motywacji na resztę kariery nam nie trzeba :) Kolega który robił rysunki jest autorem sławetnego rysunku "Jajco i Kokos - Osiedluwa" :D

      Usuń

Uwaga, Twój komentarz nie ukaże się natychmiast, bo najpierw cenzura musi go zatwierdzić. Przepraszamy za przejściowe trudności. Prosimy nie regulować odbiorników.