niedziela, 29 grudnia 2013

Znikająca proca Makarego

Wszyscy wiemy, że porządna historia musi mieć porządnego szwarc-charaktera. Kim byłby Kloss bez Brunnera, Luke bez Vadera, albo Papa Smerf bez Gargamela? Przez komiksy Janusza Christy także przewija się plejada wspaniałych oprychów, z których najsłynniejsi to Czarny Rycerz, Zyg-Zak, Von Bombke, Zarzur, Wielki Kompan czy wreszcie Hegemon. Listę tę powinien otwierać Zbój Makary, tylko że mało kto o nim pamięta. Postać ta po raz pierwszy pojawiła się w 1957 roku w komiksie "Kuku-Ryku" z magazynu "Przygoda". Ostatni odcinek z udziałem Makarego możecie znaleźć w albumie "Kajtek, Koko i inni", przykładowe kadry z wcześniejszych epizodów prezentujemy poniżej.


Pod koniec 1958 roku inny Makary (a może ten sam?) pojawił się na łamach "Wieczoru Wybrzeża". Wystąpił w kilku pierwszych odcinkach "Profesora Kosmosika i Marsjan" (to on m.in. sterował koparką), a rok później powrócił na samym początku "Czarnego Rycerza". Wyglądał nieco inaczej niż w "Przygodzie", ale charakterek miał tak samo paskudny. I właśnie o tym drugim Makarym - a właściwie o jego procy - napisał dla nas Wojtek Marzec, najmłodszy współpracownik naszego bloga.

* * *

Podczas ostatniej lektury "Profesora Kosmosika" (Egmont, wydanie II) wpadł mi w oko zabawny błąd Janusza Christy. Zamieszanie zaczyna się w chwili, gdy Makary, zaciekły wróg Kajtka, próbuje wyciąć mu kawał i strzela z procy do przypadkowego przechodnia. W komiksie wyraźnie widać, że uciekający przed Kajtkiem Makary trzyma procę w ręku.


W końcu Kajtek łapie Makarego i odbiera mu procę. Ale za chwilę traci ją w dość nieprzyjemnych okolicznościach.


Na następnych kadrach Kajtek nie ma już procy, ani w dłoniach, ani za pazuchą (pewnie dlatego, że nie ma również pazuchy).


Po skoku w czasy Cesarstwa Rzymskiego nadal nie widać procy w rękach Kajtka.


Na szczęście w odpowiednim momencie proca sama się pojawia, nie wiadomo skąd. Zwróćcie uwagę na słowa Kajtka - czyżby przez cały czas miał ją przy sobie?


W dwóch następnych odcinkach procy znów nie ma. Zniknęła? Wypadła?


Ale w ostatniej chwili materializuje się w dłoni Kajtka! Uff, co za ulga...


Potem proca jak zwykle wyparowuje. Kajtek nie ma jej także wtedy, gdy na krótko przenosi się do współczesności.


Lecz po powrocie, gdy cesarzowi zagraża przerośnięta mucha, Kajtek bez wahania jeszcze raz sięga po... niezawodną procę.


Tym pięknym strzałem znikająca proca Makarego kończy swoją komiksową karierę, a Kajtek-Majtek i Profesor Kosmosik kończą wizytę w starożytności. W średniowieczu preferowali raczej łuk.


Wojciech Marzec (Komiks Europejski)

* * *

Dziękujemy Wojtkowi za jego pierwszą fAnalizę. Czekamy na następne, bo czas na zmianę pokoleniową. My, stare dziady, pewnych rzeczy już nie dostrzegamy, czego najlepszym przykładem jest dzisiejsza znikająca proca. Zwyczajnie ją przegapiliśmy, wiedząc, że komiksy z "Wieczoru Wybrzeża" powstawały bez planu, z dnia na dzień, a strzelba wcale nie musiała wisieć na ścianie od pierwszego aktu, żeby w ostatnim wypalić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga, Twój komentarz nie ukaże się natychmiast, bo najpierw cenzura musi go zatwierdzić. Przepraszamy za przejściowe trudności. Prosimy nie regulować odbiorników.