sobota, 7 lutego 2015

Wyniki aukcji w Sopocie

Mamy już wyniki dzisiejszej aukcji komiksowej w Sopockim Domu Aukcyjnym. Relację i zdjęcia dostaliśmy przed chwilą od Arka z Gdyni. Jak pisze nasz specjalny wysłannik, aukcję przeprowadzono systemem wiedeńskim, a więc licytowano tylko te plansze, które zostały wskazane przez uczestników podczas zapisów. Wszystko przebiegało niezwykle sprawnie, na sali było zaledwie kilku licytujących, przeważali obserwatorzy. Trzy osoby łączyły się ze swoimi zleceniodawcami telefonicznie, w tym nabywca dwóch plansz Tadeusza Baranowskiego. Spośród 14 wystawionych prac Janusza Christy sprzedano połowę (w nawiasach ceny wywoławcze, jeżeli były podbijane):

04. "Na tropach Pitekantropa" (2 paski) – 1.500 zł (900)
05. "Złoty puchar" (2 paski) – 1.500 zł (1.200)
06. "Szranki i konkury" (2 paski) – 1.500 zł (1.200)
08. "Skarby Mirmiła" (1/2 planszy, kreska) – 2.200 zł
09. "Skarby Mirmiła" (1/2 planszy, kreska) – 2.200 zł
11. "Szkoła latania" (1/2 planszy, kreska + blaudruk + klisza) – 4.000 zł (3.000)
12. "Szkoła latania" (1/2 planszy, kreska + blaudruk + klisza) – 3.500 zł

Foto: Arek z Gdyni

W porównaniu z aukcjami warszawskiej Desy, prace Christy sprzedawały się gorzej, za to drożej. Być może właśnie zawrotne ceny wywoławcze tak wzburzyły jakiegoś potomka zbójcerza Siłacza, że dla podkreślenia swojej głupoty palnął pięścią w witrynę z afiszem i potłukł szybę w drobny mak. Na wszelki wypadek wyjaśniamy, że to wcale nie chodzi o tego pana na zdjęciu.


Za relację serdecznie dziękujemy Arkowi, jednemu z naszych pierwszych i najwierniejszych czytelników.

1 komentarz:

  1. Dodam jeszcze, że wróbelki ćwierkają, że zaskoczeniem nie tylko dla postronnych było, że nie sprzedał się żaden z pasków. A wydawać by się mogło, że to takie pewniaki – zawierają charakterystyczne postaci, wyrysowane z właściwą Chriście maestrią w komponowaniu kadrów. Pasek z Kokiem to w ogóle samoistna historyjka, broniąca się niezależnie od reszty opowieści, więc idealna do oprawienia i powieszenia. No i na tle pozostałych obiektów, w cenie przystępnej. Tymczasem nawet nie „wywołano ich do tablicy”.

    A Siłacz na okładce to puszczenie oka przez dom aukcyjny... W końcu zupełnie jakby młotkiem uderzał, potwierdzając wylicytowanie i zakup.

    Arek

    OdpowiedzUsuń

Uwaga, Twój komentarz nie ukaże się natychmiast, bo najpierw cenzura musi go zatwierdzić. Przepraszamy za przejściowe trudności. Prosimy nie regulować odbiorników.