niedziela, 12 stycznia 2014

Prosumpcjonizm? A na co to komu potrzebne?

Gdaś donosi:

1.
Collegium Civitas udostępniło w sieci (PDF) znakomity raport pt. "Prosumpcjonizm pop-przemysłów. Analiza polskich przedsiębiorstw z branży rozrywkowej". Z opracowania wyłania się dość przygnębiający obraz relacji pomiędzy polskimi producentami i konsumentami popkultury - relacji nacechowanej obojętnością, a nawet nieufnością wydawców wobec aktywności fanowskiej. Przez trzy lata prowadzenia bloga o komiksach Janusza Christy przekonaliśmy się o tym na własnej skórze i w 100% potwierdzamy diagnozę autorów raportu. Jest beznadziejnie. Naprawdę.

2.
Smok Miluś wystąpił u boku Bolesława Krzywoustego na puzzlach Urzędu Miasta Płocka (wyszła z tego lokalna aferka, ale to nie nasza sprawa). Arek Florek wyliczył, że akcja "Kajka i Kokosza" rozgrywała się około roku 1000, a tu mamy rok mniej więcej 1125. Teraz już wiemy, że po opuszczeniu Mirmiłowa Miluś żył jeszcze co najmniej 100 lat i przez ten czas bardzo zmężniał.


3.
6 grudnia w trójmiejskiej Gazecie Wyborczej ukazał się wywiad z animatorami ze studia Grupa Smacznego, zatytułowany "Superbabcia Mami Fatale zdobywa świat" (Arkowi z Gdyni dziękujemy za cynk). Wspomnienia jednego z założycieli studia, Roberta Jaszczurowskiego, wydały nam się - a przede wszystkim Łamignatowi - jakieś znajome:
W "Wieczorze Wybrzeża" ukazywały się "paski" z komiksami Christy. Strasznie chciałem go poznać, porozmawiać [...]. W książce telefonicznej Sopotu znalazłem numer jego telefonu, zadzwoniłem i po prostu się umówiliśmy. Poszedłem do niego z dwoma kumplami. [...] Dużo opowiadał nam o swojej pracy, rysował. Pamiętam też jego psa Pimpusia...

4.
Gadżetomania opublikowała ranking "13 polskich superbohaterów". Jest Ojciec Mateusz (?), jest Ernst Stavro Blofeld (??), a nawet Stanisław z Łodzi (???), za to z zupełnie niezrozumiałych powodów nie ma Koka, który na miano superbohatera zasłużył jak mało kto. Stanowczo protestujemy przeciw takiej dyskryminacji i domagamy się erraty.


5.
Pod koniec roku nagle podskoczyła nam klikalność. Okazało się, że to ludzie z serwisu "Suske en Wiske op het WWW" odkryli nasz artykuł o Vandersteenie i podzielili się tym odkryciem ze swoimi czytelnikami (o tutaj). Teraz czekamy na rewanż, czyli holenderski artykuł o Chriście :)

2 komentarze:

Uwaga, Twój komentarz nie ukaże się natychmiast, bo najpierw cenzura musi go zatwierdzić. Przepraszamy za przejściowe trudności. Prosimy nie regulować odbiorników.