poniedziałek, 31 stycznia 2011

Disney z drugiej ręki

Po "Latającym Holendrze" czas ruszyć dalej tropem komiksowych inspiracji Janusza Christy. Zanim jednak sięgniemy po kolejne odcinki serii o marynarzu z Kakaryki, musimy się trochę cofnąć. Pierwszy komiks wykonany przez Christę dla Wieczoru Wybrzeża ukazał się 16 marca 1957, czyli ponad rok przed "Kajtkiem-Majtkiem". Był to pojedynczy niemy strip pt. "Kichaś". Dziwnym zrządzeniem losu, od temtej pory nigdy nie został przedrukowany, więc z tym większą przyjemnością omówimy go dziś na blogu.


Wszyscy chyba rozpoznajemy bohatera tego paska - to oczywiście kot Herkules (fr. Hercule) z komiksu "Pif le chien". Historyjka o piesku Pifie, stworzona przez hiszpańskiego rysownika José Cabrero Arnala, ukazywała się od roku 1945 w komunistycznym dzienniku L'Humanité, a od 1952 w jego cotygodniowym dodatku-magazynie Vaillant. Seria stała się tak popularna, że po kilku latach Vaillant zmienił nazwę na Vaillant: le journal de Pif, a w końcu na Pif Gadget. W krajach socjalistycznych Pif został uznany za "domenę publiczną" i zrobił prawdziwą furorę nawet w Związku Radzieckim (patrz: "Pif prawdziwy bohater komunizmu").

Vaillant #553, grudzień '55Vaillant #612, luty '57Vaillant #615, luty '57

Od końcówki lat 50-tych serią zajmował się Roger Mas, a potem inni rysownicy, mniej lub bardziej wiernie kopiujący oryginalną kreskę mistrza. Ślady stylu znakomitego Hiszpana (zwłaszcza tam, gdzie rysował ludzi, a nie swoje ulubione antropomorficzne zwierzęta - patrz poniżej) widać też we wczesnych komiksach Christy. W następnych odcinkach naszego cyklu o Vaillancie zobaczymy jak wiele z Arnala i jego następców odnaleźć można w "Kajtku-Majtku", również w warstwie fabularnej (tu raczej "Placid et Muzo" niż "Pif").


José Cabrero Arnal urodził się w roku 1909 w Barcelonie, tam też pracował jako komiksiarz. W czasie hiszpańskiej wojny domowej walczył po stronie republikanów. Deportowany do Francji, następnie aresztowany przez Niemców, spędził kilka lat w obozie koncentracyjnym w Mauthausen. Po wyzwoleniu wrócił do Paryża, do swojego zawodu, a nawet do swojej ulubionej postaci. Pif pochodził bowiem jeszcze z hiszpańskiego okresu kariery Arnala, z tym, że wtedy piesek miał na imię Top i wyglądał znacznie bardziej po disnejowsku. W latach 1935-36 rysownik pracował nawet dla lokalnej edycji gazetki Miki.


Christa również wielokrotnie podkreślał, że jest spadkobiercą tradycji disnejowskiej, m.in. w wywiadzie dla Komiksu Fantastyki z roku 1989.* Wydaje się jednak, że w czasach, gdy paski z myszką Miki były w Polsce niedostępne, rysownik mógł wzorować się co najwyżej na filmach Disneya. Natomiast w sensie komiksowym wzorem dla niego były nie tyle oryginalne amerykańskie produkcje takich twórców jak Gottfredson czy Gonzales, co raczej europejski Disney z drugiej ręki, rodem z Vaillanta, przetworzony przez hiszpańsko-francuskiego artystę.

A teraz coś w rodzaju puenty. Pytany w tym samym wywiadzie o pracę dla zagranicznych wydawców, Janusz Christa odpowiedział: "Miałem co prawda kilka propozycji, ale mało atrakcyjnych i dających jedynie szansę zarobienia pieniędzy, natomiast żadnej satysfakcji. Między innymi Francuzi zaproponowali mi, żebym według ich scenariusza rysował przygody Pifa podrabiając kreskę autora tej postaci. Miało się to u nich ukazać podpisane jego nazwiskiem. Oczywiście, odmówiłem." Oczywiście. Ciekawe tylko jak Francuzi wpadli na trop Christy?

PS. Dwa dni po opublikowaniu tego posta, sprawa "Kichasia" znalazła swój nieoczekiwany ciąg dalszy, a właściwie finał.
___________
* "Lubię opowiadanie śmiesznych historyjek...", Jerzy Szyłak, Komiks-Fantastyka 4/1989

piątek, 28 stycznia 2011

Trójmiasto wielu kresek

We wczorajszym wydaniu gdańskiej Gazety Wyborczej (dodatek Sztorm) ukazał się obszerny artykuł Przemysława Guldy o komiksowych twórcach pt. "Trójmiasto wielu kresek". Spora jego część to opowieść o Januszu Chriście i jego twórczości. Tekst dostępny jest na także online na portalu Gazeta.pl. Polecamy!

czwartek, 27 stycznia 2011

Cud nad Odrą

W cyklu "Niezwykłe odkrycia Adama Ruska" przedstawiamy znalezisko, które badacz przez wiele lat trzymał w tajemnicy, a ujawnił dopiero podczas prelekcji na WSK 2008. Niedawno na portalu 24Kurier pojawił się artykuł na ten sam temat, więc i my nie możemy pozostać w tyle. Przed Wami fragmenty 32-odcinkowej historyjki pt. "Majtek-Kajtek". Ukazywała się ona w Kurierze Szczecińskim latem 1948 roku. To nie pomyłka, rzecz jest aż o 10 lat starsza od pierwszego "Kajtka-Majtka" z Wieczoru Wybrzeża!


W 1948 roku Janusz Christa miał zaledwie 14 lat, zatem hipotezę o jego autorstwie stanowczo odrzucamy. Tym bardziej, że na części pasków widnieje podpis "Spicera". Pozostaje druga możliwość - tajemniczy rysownik ze Szczecina miał dar jasnowidzenia i jakimś cudem przepowiedział imię bohatera komiksowego z przyszłości. Przy tym jego proroctwo miało taką moc, że gdy 10 lat później Christa zaczynał rysować swoją historyjkę, pomylił się i na jednym ze zwiastunów, zamiast "Kajtek-Majtek", napisał "Majtek-Kajtek". CBDO.

poniedziałek, 24 stycznia 2011

(FANART) Gangsta KiK

Pod koniec grudnia ub.r. ukazał się trzeci numer antologii "Komiksownia", wydawanej przez PKWiMBP w Gdańsku. Znaleźliśmy w nim taką oto dwuplanszową parodię "Kajka i Kokosza" autorstwa Daniela Krajnika.


Nie regulujcie monitorów, w wersji papierowej dialogów też nie da się przeczytać bez lupy. Chodzi w każdym razie o porachunki gangsterskie pomiędzy wojami Mirmiła i Hegemonem (jak w szorcie "Karko i Rokosz" Piątkowskiego & Adlera). Albumik dostępny jest na Allegro. Przypomnijmy, że poprzedni numer "Komiksowni" w całości poświęcony był Januszowi Chriście.

Tematyka komiksu Krajnika przypomniała nam o podobnym, choć niedokończonym projekcie, który już dawno chcieliśmy omówić, ale jakoś nie było okazji. Otóż od kilku miesięcy wisi na blogu Trzy Ponure Grzyby krótki scenariusz Anonimowego Grzybiarza vel Jana Sławińskiego pt. "Jako i Tako" oraz dwa kadry wykonane przez Norberta Rybarczyka (a na Digarcie - szkice postaci). Swego czasu Grzybiarz szukał rysownika, który przejąłby pałeczkę po Rybbie, więc jeśli jest to nadal aktualne, zapraszamy z gotowym materiałem na "Plasterki". Lojalnie uprzedzamy, że pieniędzy z tego nie będzie.

czwartek, 20 stycznia 2011

Żandarmi w Warowni

W "Wyznaniach spisanych" Janusz Christa porównał króla francuskiej komedii, Louisa de Funès z... Bogusławem Polchem. Tymczasem nasz stary kompan Radgier (pamiętacie go zapewne z sensacyjnej Kosmozagadki) znalazł zupełnie inne podobieństwo. Zaskakującym tekstem Radgiera, pod którym podpisujemy się wszystkimi kończynami, wracamy do dobrego zwyczaju przekazywania naszych łamów gościom. Miłej lektury.

* * *

Arkadiusz Florek w swoim opracowaniu "Świat Dzielnych Wojów" rozłożył na czynniki pierwsze uniwersum "Kajka i Kokosza". Opisał szczegółowo postacie, miejsca akcji oraz podobieństwa i zapożyczenia z "Asterixa". Podjął się również opisania genezy pochodzenia Zbójcerzy, przedstawiając ich w jednej z hipotez jako spadkobierców Czarnych Trójkątów ze "Złotego Pucharu". Czy jednak Zbójcerze kogoś Wam nie przypominają? 9 września 1964 roku światową premierę miał film "Żandarm z Saint-Tropez". W roli głównej wystąpił Louis de Funès. Mały, złośliwy, często wpadający w furię sierżant Ludovic Cruchot, którego największym marzeniem jest wygryźć swojego przełożonego i zająć jego miejsce, do złudzenia przypomina Kaprala. Również jego szef, komendant Jérôme Gerber swoją aparycją przypomina Hegemona.

Louis de Funès jako Ludovic Cruchot
Żandarm z Saint Tropez
(Le Gendarme de St. Tropez), 1964
Wielki turniej, 1976
Michel Galabru jako Jérôme Gerber
Żandarm na emeryturze
(Le Gendarme en balade), 1970
Dzień Śmiechały, 1983

Kiedy Christa zaczął rysować nową, kolorową wersję przygód swoich bohaterów, filmy z Louisem de Funèsem były już znane polskim kinomanom. Pierwsza część trafiła do polskich kin w 1974 roku, Zbójcerze zaś pojawili się w 2 odcinku "Szkoły Latania", który ukazał się w 97 numerze Świata Młodych z 14 sierpnia 1975. W każdym kolejnym tomie cyklu "Kajko i Kokosz" Zbójcerze coraz bardziej przypominali żandarmów z St. Tropez. W "Wielkim Turnieju" na plan pierwszy wysuwa się postać Ofermy, który jest kropka w kropkę podobny do żandarma Fougasse'a.

Jean Lefebvre jako Lucien Fougasse
Żandarm z Saint Tropez
(Le Gendarme de St. Tropez), 1964
Wielki turniej, 1976
Żandarm na emeryturze
(Le Gendarme en balade), 1970
Wielki turniej, 1976

Kiedy w 1980 roku Christa wraca do Świata Młodych po krótkim romansie z Relaxem, Zbójcerze nabierają indywidualnych cech. Od albumu "Skarby Mirmiła" (a właściwie od epizodu "Łaźnia") ich liczba zostaje zredukowana do ośmiu. Odtąd jest to jedyna cecha, która odróżnia ich od żandarmów, których niezależnie od obsady zawsze było czterech.

Louis de Funès jako Ludovic Cruchot,
Michel Galabru jako Jérôme Gerber, Jean
Lefebvre jako Lucien Fougasse, Christian Marin
jako Albert Merlot, Guy Grosso jako Tricard,
Michel Modo jako Berlicot, Żandarm z Saint Tropez
(Le Gendarme de St. Tropez), 1964
Dzień Śmiechały, 1983
Żandarm w Nowym Jorku
(Le Gendarme à New York), 1965
Skarby Mirmiła, 1980

Co prawda Oferma w międzyczasie przytył, ale zanim to się stało w 1979 roku, premierę miał piąty z cyklu film "Żandarm i kosmici", w którym Fougasse'a zastąpił żandarm Beaupied.

Maurice Risch jako Beaupied
Żandarm i kosmici
(Le Gendarme et les extra-terrestres), 1979
Mirmił w opałach, 1990

Dołączając swój głos w dyskusji na temat "jak daleko Christa posunął się w czerpaniu inspiracji ze współczesnej sobie popkultury", chciałbym zaznaczyć, iż uważam, że "Kajko i Kokosz" nie są słabą podróbką i mimo oczywistych zapożyczeń chociażby z "Asterixa", Chriście udało się stworzyć nową jakość. A może te wszystkie podobieństwa są wymysłem szalonych fanów, którzy dopatrzą się wszystkiego we wszystkim? Wszakże nie od dziś wiadomo, że jeśli dokona się odpowiednich działań matematycznych na wysokości i kącie nachylenia piramidy Cheopsa, otrzymamy w zależności od potrzeb odległość z Ziemi do Księżyca, lub Marsa, lub konstelacji Oriona. ;)

Radgier

poniedziałek, 17 stycznia 2011

Christa o Fedorowiczu i vice versa

Na szczęście są jeszcze białe plamy w twórczości Janusza Christy i czasami na światło dzienne wypływają jego nieznane prace. Adam Rusek, badacz i autor książek o polskim komiksie ("Tarzan, Matołek i inni", "Leksykon polskich bohaterów i serii komiksowych"), natknął się właśnie na nieodkryty rysunek Mistrza z Dziennika Bałtyckiego z roku 1960.


Nie jest to zwykła ilustracja prasowa, ale prezent dla Jacka Fedorowicza (tak, tego Jacka Fedorowicza) z okazji setnego wydania "Aktualności" - rysunkowej rubryki, którą satyryk prowadził w Dzienniku Bałtyckim. Był to w zasadzie rewanż, bo półtora roku wcześniej Fedorowicz narysował dla Wieczoru Wybrzeża pół-komiks "Bohaterski konferansjer ujawnia sprawy zakulisowe konkursu", w którym wystąpił i Janusz Christa, i Kajtek-Majtek.

Wieczór Wybrzeża
15.06.1959
Dziennik Bałtycki
04.12.1960

Jak widać, estradowiec Fedorowicz parał się wtedy również komiksem, a komiksiarz Christa - estradą. Podobno poznali się na scenie kabaretu Fo-Pa, przy czym występy Christy nie miały już nic wspólnego z jazzem i perkusją. W "Wyznaniach spisanych" rysownik opowiadał:
Na estradzie stała sztaluga, na niej zawieszony brystol, słoik z tuszem, pędzel. Ja wchodziłem i zaczynałem rysować. Dowcip polegał na tym, że gdy ludzie domyślali się co chcę narysować, ja dodaję parę kresek i wychodzi zupełnie co innego. Potem znowu parę kresek i jeszcze coś innego. Na przykład: idzie sobie stary bosman i trzyma w dłoniach takiego... bułańca. O kurde, rodzice dzieciom oczy zakrywają, a ja parę kresek ciach, ciach, ciach i proszę bardzo - torpeda.
Wyglądało to prawdopodobnie jak na filmach brazylijskiego karukaturzysty Maurício Ricardo Quirino. Zdaniem szkolnego przyjaciela, Tadeusza Jóźwiaka, Christa opanował tę sztuczkę jeszcze w podstawówce, gryzmoląc w ten właśnie sposób po zeszytach.

Tomasz Kołodziejczak i Janusz Christa, Kraków 1994
Ponad 30 lat później Janusz Christa i Jacek Fedorowicz znów (i już po raz ostatni) stanęli na tej samej scenie, tym razem dzięki komiksowi. W listopadzie 1994 obaj byli gośćmi specjalnymi suto zakrapianej sesji popularno-naukowej "Komiks" w krakowskiej Rotundzie. Impreza ta została uwieczniona przez Konrada Szołajskiego w niesławnym reportarzu "Komiksiarze", wyemitowanym w marcu 1995 przez TVP-2.

A jeśli mielibyście ochotę poczuć atmosferę Klubu Studentów Wybrzeża "Żak" z czasów kabaretów Bim-Bom, To-Tu, Fo-Pa, Jacka Fedorowicza i Czesława Wydrzyckiego (zanim został Niemenem), koniecznie zobaczcie film dokumentalny o "Żaku" z serii "Studenckie Show" - premiera już 25 stycznia o godz. 22:00 na kanale Discovery Historia.

piątek, 14 stycznia 2011

Jutro w Gazecie Lubuskiej...

Wojtek Obremski, autor książki "Krótka historia sztuki komiksu w Polsce (1945-2003)" przysłał nam zdjęcie zgadywanki z Kajkiem i Kokoszem z jutrzejszego numeru Gazety Lubuskiej (magazyn 15-16.01.2011). Nie wiemy jak on to zrobił, ale wiemy, że skoro świt fani Christy z Zielonej Góry i okolic ruszą do kiosków. Kupcie i dla nas po egzemplarzu.

Nowy "Kajtek i Koko w Londynie"

Już w lutym ukaże się drugie, poprawione wydanie albumu "Kajtek i Koko w Londynie". Nowa edycja będzie miała aż 192 strony, uzupełniona zostanie o 19 dodatkowych plansz, nowe strony tytułowe i nową okładkę (ilustracja z 1990 roku). Tym razem wszystkie komiksy mamy zobaczyć w pełnych wersjach, zgodnych z prasowym oryginałem, bez jakichkolwiek braków. Otwierająca album historyjka, w poprzedniej edycji błędnie podpisana "Kajtek i Koko na wakacjach", ukaże się wreszcie pod właściwym tytułem "Kajtek-Majtek: Dni Gdańska". Miejmy nadzieję, że Egmont, któremu nie raz dostało się za niekompletne przedruki z Wieczoru Wybrzeża, z podobnym pietyzmem wznowi kolejne albumy. Tak trzymać!

wtorek, 11 stycznia 2011

"Zagadkowe przygody..." rozpracowane

Z prawdziwą przyjemnością ogłaszamy, że zwycięzcą naszego konkursu "Zagadkowe przygody..." został Radgier, który podał nie tylko prawidłową odpowiedź, ale i drobiazgową argumentację. Zagadka rzeczywiście okazała się trudna, ale jak widać nie aż tak, żeby nie dało się jej rozwiązać. Wielkie brawa (i mała nagroda)!

Przypomnijmy, że zadanie polegało na odgadnięciu tytułu komiksu, w którym występował widoczny obok wesoły marynarzyk. Nie jest to oczywiście Kajtek-Majtek, to byłoby zbyt proste. Nie jest to również jego wcześniejsza wersja, choć tu akurat nie ma pewności... Ale o tym opowie nam już autor zagadki, Andrzej Kudzin - pasjonat komiksu, doskonale znany bywalcom MFK.
W grudniu ukazał się na blogu artykuł zatytułowany "Kakaryka zatonęła, ale Kajtek przeżył". Z jego treści wynika m.in., że w latach 40-tych Janusz Christa fascynował się komiksami zamieszczanymi we francuskim magazynie. Tym magazynem był prawdopodobnie tygodnik Vaillant, z "Wyznań spisanych" wiemy, że Mistrz prenumerował go i oprawiał rocznikami. Autor artykułu pisze wręcz: "Christa przerysowywał je wtedy przez kalkę. Dzięki temu zapoznawał się z techniką rysowania oraz komponowania obrazków komiksowych". Czy chodziło tylko o technikę rysowania? A może fascynacja francuskim komiksem objawiła się dalej idącą inspiracją? Sięgnijmy więc do Vaillantów z 1950 roku. Znajdziemy tam opowieść zatytułowaną "Les Avatars d'A. Bâbord", której bohaterem jest właśnie marynarz z konkursowych rysunków - ubrany w pasiastą koszulkę i maleńką czapeczkę na czubku łysiny.
Vaillant nr 257, 16 kwietnia 1950
Czy on nam czasami kogoś nie przypomina? Stereotypowy wizerunek marynarza zdążył się ukształtować już dawno, więc wszelkie podobieństwa z Kajtkiem-Majtkiem mogą być przypadkowe. Jednak postać A. Bâborda posiada jeszcze jedną dość charakterystyczną cechę, a mianowicie lewitującą fajkę, tak typową dla Profesora Kosmosika. Czy to znowu przypadek? Oceńcie to już sami. [A.K.]
Vaillant nr 260, 7 maja 1950

Panu Andrzejowi serdecznie dziękujemy za tekst i skany z jego legendarnej kolekcji. Dodajmy, że autorem komiksu o francuskim marynarzyku był Gire, czyli Eugène Giroud. Historyjka ukazywała się od roku 1949 aż do 1967 w kilku mutacjach: jako "A. Bâbord", "Les Avatars d'A. Bâbord", "A. Bâbord et Père O.K." itp. Fabuła kręciła się wokół piratów, skarbów, bezludnych wysp i dalekich wypraw, czyli tematów obecnych również w pierwszym komiksie o Kajtku-Majtku ("Latający Holender" z albumu "Poszukiwany Zyg-Zak"). Nawet zwiastun "Latającego Holendra" i winietka "A. Bâborda" były niemal takie same.


Warto przypomnieć, że Christa ani się na morzu nie znał, ani go nie lubił, a jego wieloletni związek z Kajtkiem-Majtkiem był małżeństwem raczej z rozsądku. Tematykę morską narzuciła rysownikowi redakcja Wieczoru Wybrzeża, bo poprzedni jego komiks, western "Jack O'Key", uznany został za zbyt... amerykański (czyli, wicie-rozumicie, nie "po linii"). I jak tu nie wierzyć w ludowe mądrości, np. "nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło"?

Wieczór Wybrzeża, 15.09.1958W albumie "Poszukiwany Zyg-Zak", Egmont 2009

* * *
Tym postem rozpoczynamy nieregularną serię o komiksowych fascynacjach Janusza Christy. Chcielibyśmy spojrzeć na twórczość sopockiego rysownika przez pryzmat bardzo różnorodnych wzorców, jakie kształtowały jego unikalny styl. Zaczniemy właśnie od Vaillanta, bo wpływ jaki wywarł ten tytuł na całe pokolenie polskich komiksiarzy (tzw. "starych mistrzów") wydaje nam się trudny do przecenienia.

niedziela, 9 stycznia 2011

Poczta informuje, my przypominamy

W gazecie Poczty Polskiej ukazał się artykuł o serii pocztówek "Bohaterowie opowieści obrazkowych", a w nim krótki wywiad z autorem projektu - Wojciechem Jamą. Przypominamy, że komplet takich komiksowych kartek (m.in. z Kajkiem i Kokoszem) i inne gadżety możecie wygrać w naszym konkursie "Zagadkowe przygody...".


Skan artykułu znaleźliśmy tutaj.

piątek, 7 stycznia 2011

(FANART) Wakacyjny Turniej Piłkarski Ś.M.


Radgier, nasz stały dostawca ciekawostek, przysłał nam zdjęcie znalezione w Świecie Młodych z 22 maja 1976. Fotografia ilustruje artykuł pt. "W maju z młodością i radością". W tekście mowa jest o toruńskim Święcie Prasy Młodzieżowej i Sportowej, ale nie ma żadnej wzmianki ani o plakacie, ani o Wakacyjnym Turnieju Piłkarskim.

Rysunek bardzo przypomina okładkę "Wojów Mirmiła". Sęk w tym, że album ten został wydany dopiero w roku 1988, a zdjęcie pochodzi z 1976. Kto więc narysował plakat? Prorok czy podróżnik w czasie?

A może po prostu ktoś, kto czytał "Wojów Mirmiła" w Wieczorze Wybrzeża (1974-1975) albo w Expressie Poznańskim (1974-1976)? Co prawda w lokalnych popołudniówkach komiks ukazywał się bez okładki, ale piłkarskich scen w nim nie brakowało.